dwamiecze2
09.04.04, 17:11
Temat zasluguje na odrębny watek. :)
Gość portalu: ¥ napisał(a):
> Mozesz chyba wyobrazic sobie moje
> zdziwienie kiedy po odkreceniu korka do mego zmyslu powonienia dotarl
zapach
> jako zywo przypominajacy denaturat. Nadmienie moze ze ten wlasnie zapach
> charakterystyczny jest takze dla tanich zachodnich wodek, ktore nadaja sie
> CONAJWYZEJ do drinkow. Uwierz mi, wole juz chyba najgorszy bimber na
> drozdzach ...
> Nie wiem dlaczego tak sie zdarza ze wodka ze sklepu, z banderola potrafi
> zajezdzac jak spirytus skazony tym bardziej ze wodki malo pije a i tak
kilka
> razy sie naciolem.
Ja wiem. Jakość wódki można prosto mierzyć zawartością alkoholu metylowego w
wódce. Najlepsza wódka powinna oczywiście mieć ZERO alkoholu metylowego - ale
o to jest bardzo trudno. To alkohol metylowy powoduje bóle głowy i ciężkiego
kaca, już nie mówiąc o stopniowym uszkadzaniu mózgu. Natomiast czysty alkohol
etylowy nie powoduje ani bólów głowy na drugi dzień, ani stopniowego
uszkadzania mózgu i mięsni.
Najczystsza wódka i spirytus (najmniej zanieczyszczeń alkoholem etylowym)
pochodzi z destylacji dobrego wina. Na drugim stopniu mamy destylacje dobrego
sfermentowanego ziarna – na przykład żyta. Na trzecim mamy destylacje
sfermentowanych ziemniaków. Natomiast na przykład destylacja wiór drzewa
produkuje w większości alkohol metylowy.
Nikogo oczywiście nigdy nie było stać na wódkę produkowana przemysłowo z
destylacji dobrego wina. Koszt takiej wódki byłby zastraszający nawet bez
rządowych akcyz. Wiec wódkę produkuje się mniej "czystymi" sposobami. Na
zachodzie większość wódek jest i zawsze była produkowana z destylacji
ziemniaków - i dlatego sa one takie syfiaste. Dlatego polska "Żytnia"
sprzedawała się tak dobrze na zachodzie - To żytko na etykiecie było samo w
sobie wspaniała reklama bo każdy w ten sposób z gory wiedział ze to nie jest
wódką z syfiastych zgniłych ziemniaków z potężną zawartością alkoholu
metylowego.
Czasy się oczywiście zmieniły i dobre polskie wódki nie były w stanie
konkurować z importowanym syfem z ziemniaków - głównie z powodu przesadnej
akcyzy. Wiec "nowe" polskie wódki sa produkowane tak jak wódki na zachodzie -
z ziemniaków.
Wracając wiec do bimbru. Polacy którzy robią "bimber" dla siebie zawsze
robili to fermentując wino - gorsze (z jabłek) bądź lepsze z winogron. W obu
przypadkach tak przyrządzona wódka wciąż była 100 razy lepsza od alkoholu z
najlepszego ziarna i o galaktykę lepsza od syfów z ziemniaków. Rządowe akcyzy
tez powodowały ze często taka domowa wódka (choć o niebo lepsza dla zdrowia)
była tez tańsza. :)
Ale oczywiście żaden rząd na świecie nie śmiałby wspomnieć o tym. Dochody z
alkoholowej akcyzy zawsze były ziarnkiem w głowie każdego rządu. Tak wiec z
powodow "fiskalnych" zaaprobowane rządowo syfy z ziemniaków (których picie ma
takie same zdrowotne efekty jak zachłystywanie się denaturatem bądź płynem
anty-zamrarzalnym) będzie zawsze propagowane jako "bezpieczne" a robienie
nawet najlepszej jakości bimbru igraniem ze zdrowiem.
W swojej anty-bimbrowej fiskalnej propagandzie rządy wykorzystują dwa rodzaje
wydarzeń:
1. Zatrucie bimbrem z ziemniaków zrobionym na sprzedaż przez
niedoświadczonych bimbrowników
2. Zatrucie bimbrem z cyjankiem.
Dwamiecze będąc wybitnym chemikiem przeanalizuje tutaj szczegółowo te dwa
przypadki w trosce o zdrowie ziomków. Te przypadki zdarzają się (chodź
rzadko) od czasu do czasu a rządowe agencje wykorzystują je w celach
propagandy fiskalnej zamiast dokształcić społeczeństwo w chemii
=== Zlej jakości bimber z ziemniaków. ===
Zdarza się to kiedy początkujący bimbrownik pędzi bimber z ziemniaków
używając mało/słabo kontrolowany proces destylacji. Skażenie takiego bimbru
metanolem może być wtedy znacznie większe niż w przypadku wódki z ziemniaków
produkowanej sposobem przemysłowym. W wielu krajach (na przykład w USA)
wiejska ciemnota nigdy nie wiedziała ze można pędzić bimber z czegokolwiek
innego niż z ziemniaków. Wielu uważa ze to właśnie ten fakt połączony
ostatnio z nadużywaniem kokainy spowodował manifestujące się ostatnio pokaźne
uszkodzenia umysłowo-genetyczne Amerykanów - co wyjaśnia w szczególności G.W.
Busha i W.J. Clintona - który tak na marginesie pochodził ze stolicy
ziemniaczanych bimbrowników w USA w Arkansas.
=== Zatrucie Bimbrem z Cyjankiem ===
Wiedzmy od tysiącleci wiedziały ze skorupy pestek śliwek i moreli zawierały
znaczna ilość cyjanku. Ale rzadko wiedza o tym domowi bimbrownicy. Zatrucie
bimbru cyjankiem było najczęściej spowodowane tym ze nasz pomysłowy
bimbrownik zmielił owoce do fermentacji takie jak śliwki razem z pestkami co
spowodowało skażenie bimbru cyjankiem. Czasem nasz bimbrownik fermentował
śliwki razem z pestkami przez długi okres czasu co spowodowało rozpuszczenie
i przenikniecie cyjanku do bimbru. Zatrucie (nawet lekkie) cyjankiem ma
ciekawe efekty. Nasza ofiarka odczuwa palenie całego ciała i zazwyczaj
publicznie zdziera z siebie szaty jak cezar po otruciu. Jeżeli skażenie jest
lekkie, ofiarka po prostu biega nago wykrzykując paranoiczne teksty. Jeżeli
skażenie jest śmiertelne (co się bardzo rzadko zdarza przez bimbrowa
pomyłkę), nasza ofiara pada po rozerwaniu szat i umiera w konwulsjach.
Niniejszy wykład był przygotowany z powodu troski o zdrowie narodu i w ten
sposob pomoc fiskalna dla Narodowego Funduszu Zdrowia. Twórca niniejszym
pozwala na wszelka publikacje. :)