Gość: Travel
IP: *.amwaw.edu.pl
28.04.04, 00:18
"Jak wyglądać będzie codzienne korzystanie z przejść granicznych po wejściu
Polski i Słowacji do Unii Europejskiej - przekonamy się niebawem
Jak będzie po 1 maja, po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, wyglądało
przekraczanie granicy naszego kraju na przejściach małego ruchu granicznego
zastanawiają się włodarze gminy Bukowina Tatrzańska. Z logicznej analizy
istniejących przepisów wynika, że większe na niej prawa będzie miał obywatel
Unii z obszaru Niemiec, Francji czy innego kraju Europy niż mieszkaniec, na
przykład Warszawy.
Na terenie bukowiańskiej gminy znajduje się przejście małego ruchu
granicznego w Jurgowie. Przypomnijmy, że mały ruch graniczny to szczególny
tryb przekraczania granicy państwowej. Po podpisaniu umów między Polską a
Niemcami, Czechami i Słowacją wprowadzono w niektórych punktach granic
uproszczoną procedurę, czyli przechodzenie przez punkty graniczne tylko za
okazaniem dowodu osobistego. Forma ta dotyczy jednak tylko osób zameldowanych
w pasie wybranych gmin. W większości umów między naszym krajem i najbliższymi
sąsiadami ustalono, że pas ten obejmuje średnio 15 kilometrów szerokości.(i
dalej niż 15 km w głąb sąsiedniego państwa nie wolno wjeżdżać!)
Otrzymaliśmy w gminie potwierdzenie, że umowy między Polską a Słowacją
dotyczące małego ruchu granicznego będą po 1 maja nadal obowiązywać -
informuje wójt Bukowiny Józef Milan - Modła. - Jednocześnie wiadomym jest, że
od tego momentu na granicach będzie obowiązywać zasada niedyskryminowania z
żadnych powodów obywateli Unii. Według nas można to tak rozumieć, że jeśli na
przejściu w Jurgowie znajdzie się na przykład mieszkaniec Francji, to nie
będzie można mu zabronić przekroczenia granicy. Jeżeli natomiast mieszkaniec
Warszawy będzie chciał zrobić to samo, to go nie można przepuścić, bo jego
dotyczyć będzie umowa polsko-słowacka.Nieścisłością prawną w kwestii małego
ruchu granicznego denerwują się także radni gminy. W kuluarach dyskutuje się
nad paradoksem i sprzecznością wprowadzanych po 1 maja zasad.
O wyjaśnienie tej kwestii "DP" zwrócił się do Komendy Głównej Straży
Granicznej. - Kwestia nierównoprawnego traktowania obywateli całej Unii jest
bardziej kwestią filozofii prawa - twierdzi por. Mirosław Szaciłło z Zespołu
Prasowego Komendy Głównej SG. - Umowa o małym ruchu granicznym jest bowiem
tylko dwustronna i zawarta przez państwa nieprzystępujące na razie do obszaru
Schengen. W tym sensie można przyjąć, że przejścia małego ruchu granicznego w
ogóle nie są przejściami granicznymi w rozumieniu prawa ogólnego UE."
A może to umowa o "małym ruchu granicznym" stworzona w realiach
komunistycznych jest anachronizmem, który po 1 maja powinien po prostu umrzeć
śmiercią naturalną?
Skoro po 1 maja na wewnętrznych granicach odbywać się będzie tylko wyrywkowe
legitymowanie w celu sprawdzenia tożsamości i obywatelstwa unijnego, to jaka
różnica, gdzie się to robi?
Po kilku incydentach z obywatelami innych krajów Unii umowa ta zostanie
zaskarżona do Strasburga, jako sprzeczna z prawem UE.
Jednak widac, po raz kolejny, jak SG stara się za wszelką cenę interpretować
prawo: utrzymać ze starych zasad co się da, nie popuszczać, nie
liberalizować, utrudniać, konserwować absurdy.
Specjalną nagrodę powinien otrzymać Karpacki Oddział Strazy Granicznej za
próbę interpretacji umowy o "przejściach turystycznych". Kilka dni temu
rzecznik prasowy tegoż obwieścił tryumfalnie, że co prawda na drogowych
przejściach obywatele UE będą podróżować na dowody, to na szlakach SG będzię
żądać tylko i wyłącznie...PASZPORTÓW! Potem MSW dementowało tę "rewelację"
jako niezgodną z prawem polskim i unijnym.
Myślę, że przejścia MRG czeka podobny los, ale przez pierwsze miesiące po
akcesji będą niezłe jaja.