Zagrożona suwerenność

IP: *.dip.t-dialin.net 09.05.04, 11:13
Zagrożona suwerenność

Różnie Polacy przeżywali 1 maja 2004 roku. Oprócz powierzchownych i
bezpodstawnie entuzjastycznych reakcji (choć tych jest chyba niewiele)
obserwuje się pewnego rodzaju fatalizm, bezradność, bierną zgodę na jakiejś
podobno historycznie nieuniknione zrządzenie losu; widać także niekiedy
cyniczne podejście do sytuacji, połączone z pytaniem o to, jak na tym
wszystkim skorzystać - pisze ks. prof. Jerzy Bajda na łamach "Naszego Dziennika".

Inni - jak podkreśla ks. prof. Bajda - wręcz ganią lub przeklinają decyzję
przez kogoś odgórnie podjętą, zrzucając winę - zgodnie z planem zakulisowych
reżyserów - na Kościół, względnie na księży biskupów. Wreszcie inni próbują
wielostronnie opisać i ocenić zło, jakie dotknęło Polskę, i po dokładnym
rozeznaniu sytuacji próbują szkicować plany działania wynikające z
niezagasłego poczucia moralnej odpowiedzialności za Ojczyznę. "Tych jest
niewielu, ale niewątpliwie jest to elita, która powinna dojść do głosu i
powinna być usłyszana przez rodaków" - uważa ks. prof. Bajda.

Dodaje, że znakomitym "rachunkiem sumienia" przygotowującym do
odpowiedzialnego "żalu za grzechy" i "postanowienia poprawy" było to, co pisał
ks. prof. Czesław Bartnik.

"Zło nie zaczęło się dopiero od "komisji mieszanej" Millera i Kwaśniewskiego,
do której zaproszono przedstawicieli środowisk katolickich - czy po prostu
polskich - po to, by uwiarygodnić działania komisji prowadzącej pertraktacje z
Unią, a przez to obciążyć Kościół za rezultaty tych negocjacji, w których ani
Kościół, ani naród nie występowały jako podmiot w ścisłym tego słowa
znaczeniu. Zarówno Kościół, jak i naród były tylko przedmiotem manipulacji, co
ujawniło się zwłaszcza w okresie sławetnego referendum" - uważa ks. prof. Bartnik.

W jego ocenie, nadużyto przy tym w sposób cyniczny autorytetu Ojca Świętego,
którego słowami wyrwanymi z pełnego kontekstu manipulowano w celu
jednoznacznego poparcia akcesji (względnie aneksji) Polski do Unii. "Ojciec
Święty nie wypowiadał się jako autorytet polityczny, lecz jak Następca Piotra,
obowiązany głosić Ewangelię wszystkim narodom. To, w jaki sposób nadużyto
autorytetu papieża i posłużono się jego słowami w celu poparcia bardzo
wątpliwej moralnie linii politycznej SLD, należy ocenić jako obrazę Jana Pawła
II i krzywdę dla Polski. To, co wtedy władza SLD- owska uczyniła z narodem,
było za jednym zamachem ciosem w Polskę i w Ojca Świętego" - podkreśla ks.
prof. Czesław Bartnik.(PAP)
Pełna wersja