pepe49
11.05.04, 00:12
Niemcy wstrzymają imigrację (wysokie koszta pracy u niemieckich konkurentów
polskich firm mają szansę się utrzymać)
http://dwelle.de/polish/nachrichten/2.41667.1.html
Wiadomości 10.05.2004
Schroeder wysonduje do końca maja możliwości uchwalenia wszechpartyjnej ustawy
imigracyjnej
Kanclerz Niemiec zamierza wysondować do końca maja możliwości uchwalenia
wszechpartyjnej ustawy imigracyjnej. Poinformował o tym sekretarz generalny
SPD Klaus-Uwe Benneter po posiedzeniu prezydium partii w Berlinie. Wysunięte
podczas minionego weekendu przez Zielonych warunki wstępne nie stanowią
niczego, co mogłoby utrudniać kanclerzowi jego zabiegi sondażowe.
Na tak zwanym małym zjeździe partii Zieloni odrzucili w sobotę dalsze
ustępstwa w kwestii zaostrzenia ustawy o cudzoziemcach. Mimo to uchwalenie
wspólnej ustawy imigracyjnej ma priorytetowe znaczenie – podkreślił Benneter.
Przewodnicząca CDU Angela Merkel powiedziała, że chadecja domaga się
skoordynowanego stanowiska koalicji rządzącej. W związku ze zwalczaniem
terroryzmu konieczne jest zwiększenie bezpieczeństwa wewnętrznego Niemiec.
Niemcy kontynuują politykę wyrzucania pieniędzy (wskutek wysokich podatków
konkurencyjność niemieckich firm spada):
http://dwelle.de/polish/nachrichten/2.41665.1.html
Wiadomości 10.05.2004
Minister gospodarki Wolfgang Clement sprzeciwia się dalszej redukcji świadczeń
socjalnych
Minister gospodarki Wolfgang Clement odrzucił postulat Friedricha Merza w
sprawie dalszej redukcji świadczeń socjalnych. Koalicja rządowa podjęła już
daleko idące decyzje w tej sprawie – powiedział Clement w Berlinie. Rząd
Niemiec nie może obywateli bez przerwy obciążać. Merz domagał się między
innymi dalszej redukcji pomocy socjalnej, by w ten sposób jeszcze bardziej
zachęcać obywateli do podejmowania pracy. Clement określił jako
nieodpowiedzialną wypowiedź Merza, jakoby Niemcy również w przyszłym roku nie
były w stanie dotrzymać kryteriów Paktu Stabilizacji i Wzrostu UE, gdyż
wymagają uzdrowienia gospodarczego. Oświadczył, że rząd Niemiec usiłuje
przestrzegać kryteriów układu z Maastricht. Niemcom musi się jednak udać
konsolidacja budżetu przy równoczesnej promocji nauki i badań naukowych
Niemcy chcą żyć na kredyt (w przyszłości konkurencyjność niemieckich firm
spadnie - gdy wzrosna podatki na spłatę kredytów)
http://dwelle.de/polish/nachrichten/2.41581.1.html
Wiadomości 10.05.2004
SPD chce żyć na kredyt
Ekspert finansowy rządzącej SPD, Joachim Poß, opowiada się za zaciągnięciem
długów w obliczu grożącej obniżki wpływów podatkowych. Przewodniczący
socjaldemokratów, Franz Müntefering, opowiada się za luźniejszą wykładnią
paktu stabilizacyjnego. Zdaniem polityka SPD pakt jest dobry na tłuste lata, a
nie na chude. Pakt wprowadzono swego czasu pod naciskiem Niemiec,
podejrzewających innych unionistów o skłonności do lekceważenia dyscypliny
budżetowej.
Niemcy są w kryzysie (dyskusja o poprawie ma zdecydowanie duże szanse nie
przynieść zadnych efektów - jest to przecież demokracja - wróży to długi okres
prosperity dla polskich firm konkurujących z niemieckimi - spoza UE)
http://dwelle.de/polish/nachrichten/2.41580.1.html
Wiadomości 10.05.2004
Merz o chorych Niemczech
Zdaniem wiceprzewodniczącego frakcji chrześcijańsko-demokratycznej w
Bundestagu, Friedricha Merza, rząd powinien pogodzić się z faktem, że nie uda
mu się dotrzymać postanowień paktu stabilizacyjnego. SPD i Zieloni winni jego
zdaniem przestać składać obietnice bez pokrycia. Uważa on, że Niemcy naruszą
pakt stabilizacyjny w tym i następnym roku, bowiem gospodarka niemiecka jest
poważnie chora, a kuracja trudna. Podkreślił on, że pakt pozostaje nadal
warunkiem uczestnictwa w unii walutowej, lecz zarazem wskazał on na fakt, że
na skutek plajt i emigracji codziennie w Niemczech likwiduje się 2000 miejsc
pracy. Tym samym po raz pierwszy polityk CDU poddaje w wątpliwość konieczność
dotrzymania postanowień paktu.
Niemieccy politycy stosuja metody Keynesa na ożywienie gospodarki (więc się im
długofalowo nie uda. Polskie firmy będą górą - spoza UE)
http://dwelle.de/polish/wirtschaft/1.73093.1.html
28.04.2004
Ożywienie koniunktury jeszcze w tym roku?
Kanclerz Schroeder i minister gospodarki Clement oczekują rychłej poprawy
koniunktury w Niemczech
Rząd RFN bardziej optymistycznie niż ekonomiści ocenia dynamikę rozwoju
niemieckiej gospodarki w nadchodzących miesiącach
Minister gospodarki RFN Wolfgang Clement, reagując na najnowszą prognozę
sześciu czołowych instytutów badań gospodarczych, wyraził przekonanie, iż w
tym roku nadal możliwy jest wskaźnik wzrostu powyżej 1,5 procent. Poza tym
jego zdaniem Niemcy mają szansę utrzymania zadłużenia państwowego w przyszłym
roku poniżej krytycznego pułapu trzech procent produktu krajowego
brutto.Czysto liczbowo prognozy czołowych instytutów ekonomicznych i rządu
federalnego nie są aż tak rozbieżne; różnica jednej czy dwóch dziesiątych
procent jeśli idzie o wskaźnik wzrostu gospodarczego w tym roku to niewiele.
Ton interpretacji aktualnych danych jest jednak odmienny. Rząd federalny
bardziej wierzy w koniunkturalne przejaśnienie i oczekuje jeszcze w tym roku
lekkiego odprężenia na rynku pracy. Toteż minister gospodarki Wolfgang Clement
odrzucił propozycję instytutów badań gospodarczych, by rząd w Berlinie ogłosił
doraźny program oszczędnościowy opiewający na 12 miliardów euro. Minister
Clement zakłada też, że ożywienie gospodarcze odbije się pozytywnie na popycie
krajowym, dzięki czemu gospodarka niemiecka osiągnie w roku 2005 wskaźnik
wzrostu wyraźnie przekraczający 1,5 procent. Według informacji z kół rządowych
w Berlinie, zaktualizowana prognoza, która ogłoszona zostanie oficjalnie w
piątek, przepowiada na rok przyszły 1,8 procent. Przedstawiona wczoraj
wiosenna prognoza sześciu czołowych instytutów ekonomicznych przewiduje
jedynie 1,5 procent, to znaczy nie więcej niż w roku bieżącym.
Zdaniem autorów ekspertyzy jest to o wiele za mało, by poprawić sytuację na
rynku pracy. Gustav Horn z Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych DIW
uważa, że w obecnej fazie wskaźniki wzrostu gospodarczego rzędu dwóch, trzech
czy czterech procent nie są w Niemczech możliwe. A dopiero taka dynamika
mogłaby przynieść widoczne efekty na rynku pracy.
Wysokie bezrobocie jest nadal głównym problemem niemieckiej gospodarki.
Niestabilny rynek pracy blokuje bowiem konsumpcję. Efekt obniżki podatków z
początku tego roku jest mierny, bo z drugiej strony prywatne gospodarstwa
domowe odczuwają negatywnie skutki skreślenia szeregu przywilejów podatkowych.
"Konsumenci w Niemczech są zdezorientowani" - konstatuje ekonomista Instytutu
DIW. "Wdrażane przez rząd federalny reformy są dla wielu nieczytelne. Ludzie
nie bardzo wiedzą, jakie zmiany dotyczą ich już teraz i na co mają się
nastawić w przyszłości. Potrzebny jest kurs "spokojniejszej ręki" w
urzeczywistnianiu reform. Konsumenci muszą odzyskać zaufanie, zanim zaczną
znów więcej kupować" - podkreśla Gustav Horn.
Po resztę proszę do tego źródła. W sumie: albo zostajemy w UE i niemiecki styl
"uprawiania polityki gospodarczej" ciągnie polskie firmy na dno, albo uciekamy
z UE, robimy reformy a la Korea Południowa i w ciągu pokolenia zostawiamy ich
z tyłu.
Na koniec zestaw marksistowskich bredni i zabobonów (wstyd, że w jakimś kraju
sąsiadującym z Polska coś takiego mozna sformułować - biedni z powodu rozwoju
zbiednieją a bogaci sie wzbogacą - z takim podejściem do gospodarki Niemcy
ugrobią swój rozwój dość skutecznie - polskie firmy mają szansę zająć ich
miejsce - wyłącznie operując spoza UE):
http://dwelle.de/polish/wirtschaft/1.74270.1.html
Kto skorzysta na poszerzeniu i globalizacji?
Jeżeli Niemcy nie dokonają w najblizszym czasie reform systemu socjalnego
oraz rynku zatrudnienia mogą stać się wielkim przegranym globalizacji