Każda postępowa Niemka - kobietą bezdzietną

25.06.04, 19:04
polityka.onet.pl/162,1171668,1,0,2458-2004-26,artykul.html
Społeczeństwo niemieckie starzeje się w zastraszającym tempie. Rodzi się
mniej Niemców, niż umiera. Wskazywałoby to na ogólnonarodową niechęć do
prokreacji.

90 proc. Niemców deklaruje chęć posiadania dwojga–trojga dzieci.
Urzeczywistnienie swych marzeń przesuwają jednak w czasie. Statystyczna panna
młoda liczyła w 2002 r. prawie 29 lat, jej partner był o trzy lata starszy. A
w wolnych związkach też jest się nie po to, żeby mieć dzieci. Nie spieszą się
z zakładaniem rodziny, bo najpierw kończą studia, potem zajęci są zdobywaniem
pozycji zawodowej, chcą się wyszaleć i urządzić. Zanim zapadnie klamka.

Spędza to sen z powiek demografom. Wiedzą swoje – im później kobieta
zdecyduje się na macierzyństwo, tym mniejsza szansa na kolejne dziecko. I
rzeczywiście, Niemki rodzą statystycznie 1,3 dziecka, aby zapewnić stabilną
przyszłość demograficzną, powinny urodzić dwoje. Nie ma co liczyć na
imigrantki – rodzą równie niechętnie. Statystyki przypisują im 1,4 dziecka.
Już w 2010 r. Bundesrepublika liczyć będzie pół miliona mniej mieszkańców niż
obecnie, zaś w 2050 r. – zaledwie 70 mln (dzisiaj 82,5). Zakładając zaś, że
średnia życia statystycznego obywatela będzie się wydłużać, to w 2035 r.
Niemcy będą najstarszym narodem świata, w którym każdy zatrudniony utrzymywać
będzie musiał swojego seniora.

Szalejąca bezdzietność powoduje duchowe zubożenie – zauważył ostatnio były
prezydent Roman Herzog, i trudno się z tym nie zgodzić. A jednak.
Wzbogacające, rodzicielskie doświadczenia przy pierwszym dziecku rzadko
inspirują Niemców do podejmowania decyzji o dalszym powiększaniu rodziny.
Zużył się nawet dawny mit, że dzieci cementują małżeństwo. Przeciwnie, często
wystawiają na próbę wartość związku – twierdzą psychologowie z ośrodków
poradnictwa rodzinnego. Wychowanie potomka bowiem związane jest w Niemczech z
koniecznością rezygnacji z pracy jednego z małżonków. Przeważnie matki –
żłobków praktycznie nie ma, przedszkoli jest niewiele, niańki drogo kosztują.
Nie można również liczyć na stałą pomoc dziadków, zajętych samorealizacją na
emeryturze.

Niegdysiejsi równoprawni partnerzy z chwilą pojawienia się potomka wchodzą w
nowe role, ona – matki i gospodyni, on – żywiciela, by po pewnym czasie
zauważyć, że coś zaczyna się między nimi psuć. Jej wyraźnie nie podoba się
nowy układ sił, on – przeciwnie, wyraźnie dowartościowany upaja się nową
rolą, a jeśli domowe ciepełko z kapryszącym niemowlęciem i ciągle
niezadowoloną małżonką staje się trudne do zniesienia, z chęcią bierze
nadgodziny dla podreperowania budżetu domowego. Już nie ciągną za ten sam
sznurek, on decyduje o kasie, ona upiera się przy drobiazgach, które urastają
do prestiżowych konfliktów. Przy pomocy psychologa usiłują posklejać swoją
niegdysiejszą miłość. Dzieci od tego nie przybywa.

*****************************


"Niemki rodzą statystycznie 1,3 dziecka" - gratulacje!
Nastepne pokolenie egocentrycznych jedynakow nie powinno juz sobie bachorami
zawracac glowy w ogole.

"w 2035 r. Niemcy będą najstarszym narodem świata, w którym każdy zatrudniony
utrzymywać będzie musiał swojego seniora" - to oni o "eutanazji" nie
slyszeli? Niby z jakiej paki dzisiejszy jedynak ktoremu wpaja sie ze liczy
sie "jakosc zycia" i majacy "prawo do samorealizacji" (po dziadkach, patrz
nizej) ma lozyc na utrzymanie stetryczalych zgredow? Wystarczy troche tortur
psychicznych, pozostawienia starych w samotnosci i zgredy same poprosza o
zastrzyk. Postep w koncu musi byc!

"Nie można również liczyć na stałą pomoc dziadków, zajętych samorealizacją na
emeryturze" - pokolenie '68 nigdy juz nie dorosnie. Umra niedojrzali, pardon -
"zawsze mlodzi"

Czekam na dalsze rewelacje Polityki na temat zmierzchu zachodu.

I dlatego raz jeszcze:
Polsko-Turecka Granica na Odrze i Nysie - granica przyjazni i pokoju!



    • kimmjiki Re: Każda postępowa Niemka - kobietą bezdzietną 25.06.04, 19:19
      A oprocz cytatow i demagogicznych haselek masz cos jeszcze do powiedzenia?
      • heimer Re: Każda postępowa Niemka - kobietą bezdzietną 25.06.04, 19:21
        kimmjiki napisał:

        > A oprocz cytatow i demagogicznych haselek masz cos jeszcze do powiedzenia?

        heheheheheheh :)))))))))))))))) pewnie nie :))))
        • robert_de_molesme 2 strona artykulu o postepowych Niemkach 28.06.04, 12:54
          Rodzicielstwo jest zaledwie jednym z pomysłów na życie – twierdzi prof. Reimut
          Reiche z Frankfurtu nad Menem. Stało się to m.in. za sprawą pigułki
          antykoncepcyjnej. Wyparła ona ze związków damsko-męskich tradycyjną etykę
          małżeńską. Ślubowanie: „Nie opuszczę cię aż do śmierci” straciło walor
          bezwarunkowości. Model partnerstwa na całe życie zastąpiły związki etapowe.
          Obowiązuje w nich inny system wartości – mają służyć samorealizacji partnerów.
          Gdy okazuje się, że podjęcie atrakcyjnej pracy wymaga wyjazdu na drugi koniec
          Niemiec, jest to powód dostateczny, by dotychczasowy związek złożyć na ołtarzu
          kariery.

          Dlatego – wśród związków homo, ale i hetero – coraz więcej układów typu dink
          (double income, no kids – podwójny przychód, żadnych dzieci), w których oboje
          partnerzy pracują i są bezdzietni.

          Jutta i Ulrich, pięćdziesięciolatkowie z Düsseldorfu, są szczęśliwym
          małżeństwem, również z powodu nieposiadania dzieci. Kapitałem ich życia były i
          są dalekie podróże, finansowane z dwóch dobrych pensji. Nie uważają się za
          społecznych egoistów – jako bezdzietni płacą podatki bez możliwości odliczania
          licznych ulg rodzinnych. O swoje emerytury i finansowe zabezpieczenia na
          starość zadbali sami. Co miesiąc z ich bankowego konta wędrują odpisy do
          Tajlandii i na Filipiny dla dwóch dziewczynek, którym finansują studia. Własne
          dzieci? – Nie jestem aż tak wielką egocentryczką – mówi Jutta.

          W książce „Życie kobiety bez dzieci” psycholog Susie Reihard z Hamburga
          przedstawiła doświadczenia pań, które wybrały karierę zamiast macierzyństwa.
          Autorka nie kryła zaskoczenia, gdy stwierdziła, że rezygnacja z dziecka miewała
          jednak inne przyczyny niż chęć damskiej emancypacji. Kobiety przyznawały, że w
          skrytości ducha marzyły o macierzyństwie, ale wcześniej marzyły o spotkaniu
          prawdziwego partnera. Takiego, który uszanuje ich niezależność. Będzie im
          towarzyszył, ale w niczym nie ograniczał. Zachowa dla siebie męskie mądrości i
          wyzbędzie się samczej chęci przewodzenia. Takiemu pozwoliłyby się zapłodnić.
          Niestety, życiowy pech uniemożliwił im znalezienie właściwego kandydata na ojca
          wspólnych dzieci.

          – Tym zdecydowanym, radzącym sobie w życiu kobietom brakuje chętnych do
          partnerstwa mężczyzn – potwierdza berliński socjolog Hans Bertram. Od ojcostwa
          stronią zwłaszcza ci z nich, którzy wyrastali w skłóconych rodzinach i nie mogą
          uwolnić się od garbu wyniesionego z rodzinnego domu. Nęka ich wizja rozwodu,
          walk o dziecko, wieloletniego płacenia alimentów. W konfrontacji z
          rzeczywistością – rozwodem kończy się co trzecie niemieckie małżeństwo – nie
          chcą ryzykować. – A poza tym mężczyźni nauczyli się również kalkulować na
          chłodno swoje życiowe szanse i nie spieszą się do odpowiedzialności. Biologia
          umożliwia im planowanie ojcostwa również w późniejszym wieku – mówi Bertram.


        • robert_de_molesme 3 strona 28.06.04, 12:56
          Jest i druga strona medalu – co szósta niemiecka para bezskutecznie pragnie
          posiadać potomstwo. Powody bezdzietności dotyczące 11 mln osób nie są do końca
          zgłębione. Być może przyczyn należy szukać w żywności zatruwanej pestycydami
          stosowanymi w rolnictwie, we wspieraniu hodowli sztucznymi hormonami. Może
          jednak winna jest moda na noszenie przyciasnej bielizny? Nadużywanie alkoholu?
          Ogólna, nie najlepsza kondycja fizyczna chętnych do rodzicielstwa? Specjaliści
          gubią się w domysłach, zwracając jednocześnie uwagę, że już co drugi Niemiec
          dotknięty jest przypadłością określaną przez medycynę jako ograniczona jakość
          plemników: są zniekształcone, opieszałe, niezdolne do zapłodnienia. Zjawisko
          jest obserwowane z rosnącą grozą przez naukowców z wysoko uprzemysłowionych
          krajów świata.

          Nie brakuje głosów, że tak późne podjęcie problemów demograficznych wiąże się z
          wieloletnim samooszukiwaniem się Niemców, iż sprawę załatwią za nich
          cudzoziemcy. Tymczasem na starzejącą się Europę nie ma co liczyć – Włoszki i
          Hiszpanki jeszcze rzadziej niż Niemki zostają matkami. Z najnowszych badań
          demograficznych ONZ wynika, że już obecnie żyje w Europie więcej 60-latków niż
          dzieci do 14 roku życia. Za sto lat kontynent nasz, liczący obecnie 376 mln
          mieszkańców, zamieszkiwać może 290 mln ludzi. Emigracje z bardziej egzotycznych
          kierunków niosą ze sobą zbyt wiele ryzyka związanego z odmienną kulturą,
          mentalnością i wiarą. Wymagają ponadto inwestowania w kosztowne programy
          integracyjne, niegwarantujące na dodatek sukcesu.

          Wypadałoby więc szukać rezerw na rodzimym gruncie, zwłaszcza że wydatki na
          potrzeby rodziny – 59 mld euro rocznie – należą do najwyższych na świecie, a
          zasiłki na dzieci – do najwyższych w Europie. A jednak niski przyrost naturalny
          plasuje Bundesrepublikę na 185 miejscu wśród 190 krajów świata i niepokoi
          analityków, wskazujących na niebezpieczeństwo zawalenia się systemu ubezpieczeń
          społecznych. O ile dzisiaj pracuje w Niemczech 38 mln ludzi, o tyle za 40 lat
          będzie ich tylko 24 mln, połowa z nich powyżej 45 roku życia.
        • robert_de_molesme 4 strona i ostatnia 28.06.04, 12:58
          Te hiobowe wieści przeszłyby jednak bez większego echa, gdyby nie szef CSU
          Edmund Stoiber, który wystąpił z pomysłem na zapełnienie pustych kas
          emerytalnych – bezdzietni powinni płacić większe składki! Poparł go monachijski
          uczony Hans Werner Sinn argumentując, że Bismarck nie mógł przewidzieć,
          wprowadzając pierwszy w świecie system ustawowych świadczeń emerytalnych, że
          Niemcy poczują się z czasem zwolnieni z troski o finansowanie własnej starości
          poprzez posiadanie potomstwa. W społeczeństwie, w którym co trzecia Niemka
          pozostaje bezdzietna, a większość mieszkańców dużych miast to single –
          zawrzało. Państwo miałoby przystąpić do wymierzania kar za nieposiadanie dzieci?

          Nie tędy droga, to polityka rodzinna wymaga gruntownej zmiany – zawyrokował
          czołowy reformator AGENDY 2010, niemieckiego planu Hausnera, prof. Bernt
          Ruerup. Stwierdził on, że dotychczasowe transfery pieniędzy nie mają wpływu na
          podniesienie dzietności i dlatego nie powinny być kierowane bezpośrednio do
          rodzin. To nie wydatki na dziecko hamują prokreację, tylko konieczność
          rezygnacji z pracy jednego z małżonków i z jednej pensji w domowym budżecie.
          Zwłaszcza dobrze zarabiający rodzice z chwilą podjęcia decyzji o urlopie
          wychowawczym mają więcej do stracenia niż to, co rekompensuje im nawet wysoki
          zasiłek na dziecko. Wyłączenie jednego z małżonków z zawodu oznacza ponadto
          niepłacenie dotychczasowej składki na fundusz emerytalny. No, a poza tym –
          utrata jednej pensji w rodzinie to zmniejszenie jej siły nabywczej – czyli źle
          dla gospodarki.

          Po tej diagnozie profesor zalecił terapię: Niemcy powinni – wzorem Skandynawii,
          Francji i Holandii – wziąć się za budowę żłobków, przedszkoli i całodziennych
          szkół. Trudno bowiem nie zauważyć, że postawione za przykład kraje wydają mniej
          pieniędzy na rzecz rodziny, mają za to więcej dzieci.

          Recepta prof. Ruerupa dała Niemkom z byłej NRD możliwość oddania się
          nostalgicznym wspomnieniom pod hasłem: „Przeżyjmy to jeszcze raz”. Dla kobiet z
          zachodnich landów przyniosła jednak zapowiedź rewolucyjnych niemal zmian.
          Społeczne przekonanie o tym, że miejsce matki jest przy dziecku przez pierwsze
          3–6 lat jego życia, podają w wątpliwość same zainteresowane: 60 proc.
          wszystkich Niemek, a 90 proc. kobiet ze wschodnich landów, z chęcią podjęłoby
          pracę, gdyby wiedziały, że ich dzieci mają w tym czasie zapewnioną opiekę.

          Na razie jednak 40 proc. kobiet sprawujących kierownicze funkcje w niemieckim
          biznesie i administracji pozostaje bezdzietnymi singlami. Wiele z nich nie
          zdecyduje się na macierzyństwo na żadnych warunkach.
    • komentator Robi_de_Moleste, ile masz potomstwa? n/t 26.06.04, 08:25
      • robert_de_molesme 2 28.06.04, 09:18
        Nie "Robi" a "Robert" i nie "de Moleste" a "de Molesme", to moze po pierwsze.
        Moze byc w skrocie "RdM". (Molesme - taka wioska w Szampanii, ale to dluzsza
        historia, majaca swoj poczatek w 1098 roku, a nawet i wczesniej)

        Ad meritum: mam dwie corki. Starsza ma 3 lata i 3 miesiace, mlodsza niedlugo
        bedzie miala poltora roku. Z trzecia corka czekamy az zwolni sie stoloweczka
        przy piersi.
        • komentator Qrde bo bedzie nierownowaga 28.06.04, 09:27
          robert_de_molesme napisał:

          > Ad meritum: mam dwie corki. Starsza ma 3 lata i 3 miesiace, mlodsza niedlugo
          > bedzie miala poltora roku. Z trzecia corka czekamy az zwolni sie stoloweczka
          > przy piersi.

          No, wiec pamietaj ze 3 to dopiero reprodukcja prosta. A zeby uchronic ludnosc
          Europy przed wymarciem to powinnes mierzyc w okolice dychy.

          A jak sie bedziesz tylko w corkach specjalizowal to zachwiejesz rownowage w
          przyrodzie.


          • Gość: zzyzzio Re: Qrde bo bedzie nierownowaga IP: 213.76.135.* 28.06.04, 09:33
            Nie ezie nierównowago. RdM może spokojnie robić czwartą corkę. Przecież
            Arabowie i Turcy moga mieć do czterech żon ;)
          • robert_de_molesme reprodukcja prosta to 2,1 dziecka na kobiete 28.06.04, 10:05
            i wyobraz sobie ze ja dzieci mam nie dla "ludzkosci" a dla siebie. Po pierwsze:
            bo lubie, po drugie, trzecie i dziesiate...........bo lubie.

            A o chlopakow to sie Erik mial postarac ;)
    • Gość: ckw Re: Każda postępowa Niemka - kobietą bezdzietną IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 26.06.04, 20:03
      I dobrze, zawsze w historii jak bylo za duzo niemcow, to byla jakas wojna,
      holocaust i insze diabelstwa. Mniej Niemcow, wiecej normalnosci w Europie!!
      U tak juz w Berlinie najpopularniejszym imieniem wsrod noworodkow jest tureckie
      Tarik.
    • Gość: Kot Behemot Mylisz się - granica polsko-francuska :) IP: *.client.comcast.net 27.06.04, 20:21
      Podobno Niemcy z rozpaczy chcą już osiedlać Polaków.
      • komentator To niemiecki podstep 28.06.04, 09:34
        Gość portalu: Kot Behemot napisał(a):

        > Podobno Niemcy z rozpaczy chcą już osiedlać Polaków.

        A to gdzie jest ten niemiecka nawala zalewajaca nasze polskie ziemie?

        Na pewno ci podstepni Niemcy chca sie chytrze podmienic na nasze
        wspaniale tereny, np. piekny Slask z jego czarnym zlotem na nedzna
        Bawarie. Najpierw osiedla tam naszych a jak sie zrobi pustawo to zajma
        ich miejsce?
        • Gość: Kot Behemot Re: To niemiecki podstep IP: *.client.comcast.net 28.06.04, 21:32
          komentator napisała:

          > A to gdzie jest ten niemiecka nawala zalewajaca nasze polskie ziemie?

          Nie wiem, gdzie ta niemiecka nawała, ja Ci jej nie obiecywałem. Więcej, od
          zawsze na tej liście głoszę coś niezbyt zgodnego z tezą o nawale - otóż piszę
          (przeszukaj sobie archiwum), że Niemcy to BYŁA potęga gospodarcza, obecnie na
          równi pochyłej w dół. A więc na nawałę nie bardzo ich stać.

          B.
          P.S. O, proszę - oto moja przedreferendalna, ufabularyzowana, na czyjeś
          życzenie, opinia o potędze gospodarczej Niemiec (a więc i zdolności do
          zorganizowania nawały).
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=6047092&a=6050004
    • heimer Niemcy jak Niemcy, a co z Francja? 28.06.04, 21:44
      Taka swieza uwaga. Niedawno byl mecz Francji na mistrzostwach europy.

      O ile sie nie pomylilem w liczeniu na murawe wyszla druzyna francuska, w ktorej
      bylo tylko trzech bialych. Reszta czarni. Odnioslem wrazenie ze nie grali byli
      mistrzowie europy tylko AFRYKI.

      A i Zidan chyba nie jest francuzem tylko jakims potomkiem algierczyka (ale
      dobrze nie pamietam).
      • robert_de_molesme Franca? Finita la comedia. 29.06.04, 09:43
        heimer napisał:

        > Taka swieza uwaga. Niedawno byl mecz Francji na mistrzostwach europy.
        >
        > O ile sie nie pomylilem w liczeniu na murawe wyszla druzyna francuska, w
        ktorej
        >
        > bylo tylko trzech bialych. Reszta czarni. Odnioslem wrazenie ze nie grali
        byli
        > mistrzowie europy tylko AFRYKI.
        >
        > A i Zidan chyba nie jest francuzem tylko jakims potomkiem algierczyka (ale
        > dobrze nie pamietam).
        >

        Francja chociaz wyszla z grupy i na otarcie lez maja to ze spuscili lanie
        Anglikom. Co mnie nie cieszy z przyczyn oczywistych.

        Co do skladu ekipy to mnie nie tyle udeza ilosc "nie-Galijskich Francuzow", co
        wlasnie MALA ilosc Galow. Watly i cherlawy musi to byc narod, skoro mimo iz
        stanowi dobre 80% populacji tej krainy nie wystawia druzyny w podobnej
        proporcji.
        • gucio60 Re: Franca? Finita la comedia. 29.06.04, 11:23
          pachnie mi to rasizmem

          co do zatruwania pescytydami - jakos to Turkom nie szkodzi, mnoza sie w
          Niemczech (i nie tylko) jak kroliki
Pełna wersja