Europa bez Ojczyzn?

IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 28.06.04, 13:52
Można rzec, że pragnienie wejścia w krąg oddziaływania kultury
śródziemnomorskiej i czerpania pełnymi garściami ze skarbca cywilizacji
łacińskiej towarzyszyło nam od zarania naszej państwowości. Przez wiele
dziesiątków lat (co nasilało się zwłaszcza w okresach utraty niepodległości)
marzyliśmy także o pełnym prawie do uczestnictwa w społeczno-politycznym
życiu suwerennych narodów Europy oraz o swobodnym partycypowaniu w kulturowo-
gospodarczym dorobku Starego Kontynentu. Słowem, chcieliśmy być zaliczani w
poczet pełnoprawnych członków rodziny narodów europejskich. Jednak dziś coraz
wyraźniej widać, że Unia Europejska nie jest porozumieniem niepodległych
państw ani Europą Ojczyzn. Nie są to też Stany Zjednoczone Europy, jest to
natomiast nowy eksperymentalny twór, który z bezwzględną skutecznością kruszy
tradycyjne atrybuty państwowej suwerenności (stanowienie prawa, sprawowanie
władzy), a także samowystarczalności (wspólna moneta, wspólna ekonomia).
Aspektem słabiej dostrzeganym jest wpływ Unii na rozkład europejskich kultur
narodowych, które stanowiły przecież najcenniejsze dziedzictwo Starego
Kontynentu. Kreowanie nowego wzoru Europejczyka dokonuje się za pomocą
destrukcji świadomości i redukcji potrzeby przynależenia do własnego narodu,
czyli za cenę zniszczenia wypracowanej wysiłkiem wielu pokoleń antenatów
formy życia narodowego, mającej zasadniczy wpływ na kształtowanie narodowej
tożsamości.
www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/ksiazki_58.html
    • Gość: oak ein Volk, ein Reich, ein Euro - zdziwiony ??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.04, 13:57
      stara śpiewka przecież ? Ein Fuhrer !!!
      • gucio60 Re: ein Volk, ein Reich, ein Euro - zdziwiony ??? 28.06.04, 14:37
        jesli cena za utrate suwerennosci bedzie pokoj w "zjednoczonej europie" to
        jestem gotow poniesc taka "ofiare" w imieniu swoim i moich potomnych
        • Gość: oak Re: ein Volk, ein Reich, ein Euro - zdziwiony ??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.04, 14:55
          > jesli cena za utrate suwerennosci bedzie pokoj w "zjednoczonej europie" to
          > jestem gotow poniesc taka "ofiare" w imieniu swoim i moich potomnych.

          No pewnie gdyby ci cholerni ruscy nie pogonili kota feldmarszałkowi von
          Paulusowi pod Stalingradem, a tym cholernym angolom i amerykańcom nie zachciało
          sie francuskich plaż, to też już dawno miałbyś pokój w europie bez granic, no
          może ciut bardziej aryjskiej a mniej tureckiej niż obecnie.

          Poprostu ręce mnie opadają i tobie się podnoszą w gescie poddania się. Czy ty
          człowieku naprawdę nie widzisz, że własnie za suwerenność twoi przodkowie zycie
          oddawali.
          • Gość: Sebo Jestem obywatelem Polski, Europy, Ziemii... IP: *.idea.pl 29.06.04, 01:54
            Moi przodkowie nie walczyli o suwerenność - Oni walczyli o miejsce dla siebie i
            swoich dzieci. A że keidyś ludzie nie byli tak torelancyjni jak teraz
            (przynajmniej mam nadzieję, że tak jest), nie widzieli innej możliwości
            ksztautowania swojej kultury, niż powołanie suwerennego państwa.

            Gdyby 'ruscy nie pogonili kota' faszystom - masz rację - pewnie mielibyśmy
            jedną europę bez granic, ale nie było by w niej miejsca dla Żydów (no może poza
            furrerem ;) , innych partii niż faszystowska, innych ras, i wogule
            indywidualnych światopoglądów (czyli dla mnie raczej by nie było ;) .

            Zauważ, że teraz żyjemy w innej epoce - epoce globalizacji.


            Ps: ile masz lat << ja 19
      • amatil Re: ein Euro 28.06.04, 14:47
        Nein. Ein hundert neun Milliarden euro. Czyli tegoroczny budżet KE.
        • Gość: oak Re: ein Euro IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.04, 14:56
          > Nein. Ein hundert neun Milliarden euro. Czyli tegoroczny budżet KE.

          i tak im zabraknie. Czerownym nigdy nie będzie dość.
          • Gość: zzyzzio Re: ein Euro IP: 213.76.135.* 28.06.04, 15:16
            Ein euro, one euro, un euro, uno euro, og euro,jedno euro, jedan euro... etc.
            towarzysze eurofobi nie trzymajcie się wyłacznie niemczyzny, wasze
            gastarbaiterskie szlaki dalej nie zawiodły?
            • Gość: oak Boże !! ty widzisz i nie grzmisz IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.04, 15:25
              a gdyby ktoś posłużył się cytatem z Shakespeare:
              "to be or not to be..." posądziłbyś go o niezanjomośc innych języków niż
              angielski ??
              Żenada. Z braku podostawowej wiedzy historycznej posuwasz sie do jakichś
              nieudolnych prób "polemiki".
              Jesteś żałosny.
      • Gość: Jan Re: ein Volk, ein Reich, ein Euro - zdziwiony ??? IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.04, 21:58
        jakie tam ojczyzny jak Bawarczyki razem z Napoleonem,z Polakami przeciw Prusakom.W glowie (Polakom ) sie nie miesci...
        • Gość: Jan Re: ein Volk, ein Reich, ein Euro - zdziwiony ??? IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.04, 22:01
          A tak nawiasem.Ojczyzna Bawarczyka to to samo co Badenczyka czy Slazaka?Albo Saksonczyka?Moze Fryzyjczyka?Ci ludzie sie nie dogadaja,bo mowia innym jezykiem..!!
    • kimmjiki Re: Europa bez Ojczyzn? 28.06.04, 16:53
      Gość portalu: Gaal napisał(a):

      > Kreowanie nowego wzoru Europejczyka dokonuje się za pomocą
      > destrukcji świadomości i redukcji potrzeby przynależenia do własnego narodu,

      Bardzo ciekawe. A moge wiedziec, na czym to polega?
      • Gość: Gaal Re: Europa bez Ojczyzn? IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 28.06.04, 20:46
        Przecież to jest temat rzeka - żartujesz, że nie wiesz czy co?
        np.
        www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/ksiazki_20.html
        • kimmjiki Re: Europa bez Ojczyzn? 28.06.04, 23:20
          Konkrety prosze. W tym tekscie ich nie znalazlem.
          • Gość: Gaal Re: Europa bez Ojczyzn? IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 29.06.04, 00:03
            To dziwne, bo ja je tam dostrzegam - ale skoro tego nie widzisz, to proponuję
            dalszą lekturę:
            www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/europa_605.html
            www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/europa_606.html
            www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/europa_606.html
            a przede wszystkim:
            www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/ksiazki_20.html
            • kimmjiki Re: Europa bez Ojczyzn? 29.06.04, 18:12
              > To dziwne, bo ja je tam dostrzegam - ale skoro tego nie widzisz, to proponuję
              > dalszą lekturę:

              A ja proponuje, zebys sam napisal pare slow, zamiast sypac linkami do radiomaryjnych elaboratow.
              • Gość: oak ))))) IP: *.rudanet.com / *.rudanet.pl 29.06.04, 18:29
                Śmieszny jesteś Kim. Jak ktos pisze własnymi słowy - domagasz się linków.
                gdy ktos podaje linki - krzyczysz o własną wypowiedź.

                A tobie po prostu brak argumentów. )) Stąd też taka twoja taktyka
                • kimmjiki Re: ))))) 29.06.04, 20:15
                  Wielokrotnie juz mowilem, ze zrodel radiomaryjnych nie uznaje za wiarygodne. A ze innych sie po Gaalu nie spodziewam, to od razu prosze o odpowiedz wlasnymi slowami. A komu brak argumentow, szybko sie okaze. Ja juz teraz stawiam, ze Gaal, nawet jesli odpowie, zadnego konkretnego przykladu nie poda.
                  • Gość: Gaal Re: ))))) IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 29.06.04, 20:27
                    A czego się spodziewasz? Masz podane adresy i jeśli z czymś się nie zgadzasz to
                    napisz.
                    Ponadto jaki jest sens dyskusji z tobą, skoro ty nie wiesz co to jest dyskusja?
                    Masz już postawioną tezę i etykietki to po co ci moje myśli? Dyskusja to jest
                    wymiana opinii i ew. gotowość uznania argumentacji drugiej strony - a ty
                    mówisz: "źródeł radiomaryjnych nie uznaje za wiarygodne. A ze innych się po
                    Gaalu nie spodziewam". Po czym: "już teraz stawiam, ze Gaal nawet jeśli
                    odpowie, żadnego konkretnego przykładu nie poda." Ty nie oczekujesz dyskusji
                    lecz walki ideologicznej - no to sobie walcz bez mojej osoby i dalej pluj na KK
                    wzgl. Radio Maryja.

                    • kimmjiki Re: ))))) 29.06.04, 21:37
                      > A czego się spodziewasz? Masz podane adresy i jeśli z czymś się nie zgadzasz
                      > to napisz.

                      Gdybym mial wypisac wszystko, z czym sie nie zgadzam, wyszedlby z tego caly elaborat. Ale problem lezy gdzie indziej - otoz ciezko mi znalezc w tych tekstach konkretne przyklady potwierdzajace Twoja teze. Nie mam wiec z czym polemizowac w tym watku.

                      > Dyskusja to jest wymiana opinii i ew. gotowość uznania argumentacji drugiej
                      > strony - a ty mówisz: "źródeł radiomaryjnych nie uznaje za wiarygodne.

                      Wiarygodnosc nie ma nic wspolnego z argumentacja - a przypominam, ze nie prosilem o argumenty, lecz o fakty, ktore by je potwierdzaly. Jak dotad takowych sie nie doczekalem. Nawet gdybym wierzyl radiomaryjcom, to i tak konkretow podane przez Ciebie strony w nadmiarze nie zawieraja, oglednie mowiac.

                      < Po czym: "już teraz stawiam, ze Gaal nawet jeśli
                      > odpowie, żadnego konkretnego przykładu nie poda."

                      No i na razie nie podales.

                      > Ty nie oczekujesz dyskusji lecz walki ideologicznej

                      Dopoki nie spelnisz mojej prosby, nie jestem w stanie dyskutowac. Przytocz przyklady, bede argumentowac. Jesli jednak tego nie robisz, to i ja nie mam nic do powiedzenia, bo trudno polemizowac z ogolnikami.

                      > no to sobie walcz bez mojej osoby i dalej pluj na KK wzgl. Radio Maryja.

                      Nie obrazaj Boga stawianiem Kosciola obok RM.
                      • Gość: Bustaw Konkret IP: *.crowley.pl 29.06.04, 22:40
                        Mój nieżyjący teść byl zawodowym oficerem. Po kilku miesiącach obcowania
                        zrezygnowalem z jakichkolwiek dyskusji z nim. Podczas wcześniejszych rozmów na
                        jakikolwiek temat o pewnym stopniu ogólności, stale domagal się
                        tzw. "konkretów". Nie moglem dojść nigdy do tego co to pojęcie dla niego
                        oznacza. Czy wizja, plan polityczny, projekt ustrojowy, mechanizm rynkowy,
                        suwerenność itd. to "konkrety" czy abstrakty? I czy dyskutuje się w ogóle o
                        konkretach? Jeśli to mają być tylko fakty to stara zasada mówi, że te nie
                        podlegają dyskusji. Nie biegaj więc po forum i nie zamęczaj
                        żądaniem "konkretów".
                        Poczytaj "Banany dla Bruxeli" - tysiące konkretów na ważny dla Ciebie temat.
                        • kimmjiki Re: Konkret 30.06.04, 22:56
                          Niechec do konkretow to stala cecha "sceptykow", ale Ty nawet na tym tle wyraznie sie wybijasz. Ale skoro tak nalegasz, mozemy porozmawiac ogolnie:
                          "Konstytucja tworzy panstwo"
                          "Nie, nie tworzy"
                          "Tworzy"
                          "Nie tworzy"
                          itd. Czy taka "dyskusja" bylaby dla Ciebie wystarczajaco ogolna, czy jeszcze za duzo konkretow? Bo nie chcialbym Cie przypadkiem zameczyc...
                          A co do "Bananow..." - skoro niby sa tam tysiace konkretow, to nie powinno Ci sprawic problemu podanie kilku z nich.
                          • Gość: Bustaw Re: Konkret IP: *.crowley.pl 30.06.04, 23:29
                            Nie douczaj się na forum. Czytaj książki a nie strzępy /programów
                            informatycznych nie przyswajasz przecież bitami/. Dwa linki niżej masz tekst o
                            suwerenności autorstwa Gaala. To synteza wywodów, które staralem się wylożyć
                            Tobie niezbyt udolnie w dwóch różnych wątkach związanych z eurokonstytucją. Moc
                            konkretów, w moim rozumieniu - rzecz jasna.
                            • kimmjiki Re: Konkret 01.07.04, 18:56
                              > Dwa linki niżej masz tekst o suwerenności autorstwa Gaala.

                              Zeby Cie juz nie zadreczac konkretami, odpowiem ogolnie - same glupoty.
                              • Gość: Bustaw Re: Konkret IP: *.crowley.pl 01.07.04, 20:26
                                I teraz pojąlem sens Twojej "filozoficznej" maksymy, wieńczącej każdy post.
                                Rzeczywiście ustępujesz przed glupotą.
    • Gość: BRvUngern-Sternber Brawo wspaniale!!! IP: *.bg.am.lodz.pl 29.06.04, 15:44
      O takie wpisy chodzi.I jest to wspanialas mysl w imie budowy Europanstwa
      nastapi zniszczenie ojczyzn w efekcie bedziemy mieli ludzi bez ojczyzn i bez
      narodowosci a zadna europejska utopijna narodowosc nie zostanie stworzona skoro
      nawet w ZSRR przy uzyciu sily to s ie nie udalo to tym bardziej nie uda sie
      przy pomocy oszustw sztuczek i nabierania wyborcow...Co pozostanie?Jak zwykle
      po kazdej utopii spustoszenia...Stworzenie tak nieefektywnej struktury jak Unia
      jest niewatpliwie wyrazem kryzysu i schylku zachodniej Europy.Co do czerpania
      przez Polske z kultury srodziemnomorskiej to jest wielka przesada owszem
      sprowadzano stamtad mistrzow murarskich i innych.Ale tu chodzilo tylko o
      technike cos jak kupowanie japonskich samochodow bo sa dobre.Jednak ani mysl
      polityczna ani organizacja panstwa ani zycie codzienne nie mialy nic wspolnego
      z zachodem.Cala sfera duchowa byla nietknieta zachodem.Dopiero silowe
      wprowadzenie w Polsce utopii komunistycznej wywolalo w Polsce irracjonalna
      idealizacje zachodu czego skutki widzimy szeroko chociazby na tym forum.Co jest
      z zachodu jest bezdyskusyjnie dobre.Prawda.Charakterystyczne jest ze zachod to
      w oczach spoleczenstwa PRZEDE WSZYSTKIM USA a pozniej EUROPA,zachod jest tu
      blednie traktowany jako jednosc.Oczywiscie szerokie kregi spoleczenstwa
      dziennikarze i politycy nie zdaja sobie sprawy o glebokim konflikcie miedzy UE
      a USA spowodowanym odgornym i utopijnym podejsciem do organizacji
      spoleczenstwa w UE ktore musi sie zderzac z oddolnym i praktycznym modelem
      amerykanskim.Nie trzeba chyba mowic ze Stany triumfuja w tej konfrontacji na
      kazdym polu podobnie jak zatriumfowaly nad ZSRR.Szczegolnie uderzajaca jest
      totalna dominacja kultury amerykanskiej...
    • Gość: Gaal Koniec suwerenności IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 30.06.04, 16:29
      Projekt unijnej konstytucji przyjęty na szczycie w Brukseli 18 czerwca stanowi
      kolejny etap w tworzeniu zunifikowanego państwa. Po raz pierwszy unijni
      architekci mówią teraz otwarcie o federalnej wizji przyszłej UE, której
      fundamentem ma być traktat ustanawiający "Konstytucję dla Europy".

      Po wielu miesiącach prac w ramach Konwentu Europejskiego i Konferencji
      Międzyrządowej unijni przywódcy na brukselskim spotkaniu przyjęli projekt
      unijnej ustawy zasadniczej, nowego fundamentu dla kształtującej się
      ponadnarodowej struktury europaństwa. Ostateczny projekt konstytucji okazał się
      całkowitą porażką polskich przedstawicieli przynajmniej formalnie
      uczestniczących w pracach nad dokumentem. Delegacja z Polski nie potrafiła
      utrzymać zapisów traktatów nicejskiego i akcesyjnego dotyczących układu sił
      przy podejmowaniu decyzji w liczącej 25 krajów Unii, nie potrafiła również
      skłonić unijnych architektów do takiej redakcji konstytucyjnej preambuły, która
      odwoływałaby się do chrześcijańskich korzeni Europy.
      Unijna konstytucja to również zupełnie nowa jakość polityczna w Unii
      Europejskiej. Złożony z czterech części i liczący 465 artykułów kompleksowy
      dokument reguluje niemal każdy obszar życia w UE, która wraz z własną ustawą
      zasadniczą przestaje być ponadnarodową strukturą państw członkowskich, a staje
      się unijnym superpaństwem, wyposażonym w prawie wszystkie atrybuty władzy.

      To już superpaństwo
      Unijna konstytucja zmienia i zastępuje dotychczasowe uzgodnienia i zapisy
      ponadnarodowego prawa UE znajdujące się w poprzednich traktatach wspólnotowych.
      Tym samym podważa warunki polskiego członkostwa wpisane w traktat akcesyjny,
      które były podstawą referendum w czerwcu 2003 roku. Po przystąpieniu Polski do
      Unii Europejskiej kluczowe decyzje dotyczące nas podejmowane są nie w
      Warszawie, ale w Brukseli. Traktat ustanawiający konstytucję dla Europy po raz
      pierwszy nadaje Unii osobowość prawną i tym samym możliwość zawierania umów
      międzynarodowych w imieniu wszystkich państw członkowskich.
      Unijne dyrektywy - zwane według konstytucji europejskimi ustawami ramowymi,
      decyzje i rozporządzenia są wiążące dla państw narodowych. Teraz wraz z unijną
      konstytucją kompetencje instytucji w Brukseli zostaną jeszcze rozszerzone, a
      możliwości zablokowania niekorzystnych dla nas decyzji ulegają znaczącemu
      osłabieniu.
      Konstytucja Unii Europejskiej wychodzi naprzeciw żądaniom największych krajów
      Unii, które domagają się większej władzy w liczącej 25 członków strukturze.
      Berlin i Francja postawiły na swoim, zmieniając konstrukcję i filozofię
      podejmowania decyzji w przyszłej UE. Najliczniejsze państwo członkowskie -
      Niemcy, od wielu lat dążyło do tego, aby podejmowanie decyzji w Unii oparte
      było wprost na czynniku demograficznym.
      Unijna konstytucja pogłębia jeszcze bardziej katalog kompetencji
      zarezerwowanych dla Brukseli. Takie obszary, jak polityka celna, polityka
      monetarna czy polityka handlowa - to sfera wyłącznych kompetencji Unii, nie zaś
      państw narodowych. Znacznie większy jest również przedział "kompetencji
      dzielonych", w których państwa narodowe co prawda mogą decydować w wąskim
      zakresie spraw, ale ostateczne słowo i tak należy do Brukseli. Wśród nich są:
      polityka społeczna, rolnictwo, ochrona środowiska, polityka energetyczna oraz
      ochrona zdrowia. Unia chce być również aktywna w takich obszarach jak kultura,
      turystyka, sport czy edukacja. Sięga także po kompetencje w zakresie wspólnej
      polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, w tym "stopniowe określanie wspólnej
      polityki obronnej". Dodatkowo tak zwana klauzula elastyczności, artykuł I-17,
      pozwala na przyznanie Unii kompetencji w dowolnym obszarze nieobjętym
      postanowieniami konstytucji.
      Przyjęta w Brukseli ustawa zasadnicza powołuje również urząd unijnego ministra-
      komisarza do spraw zagranicznych. Do jego zadań będzie należeć prowadzenie
      wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE oraz zarządzanie wszystkimi
      aspektami unijnej polityki zewnętrznej.
      Podstawowymi instytucjami Unii Europejskiej pozostaną Rada Europejska - szczyt
      przywódców całej "25", Rada UE, Komisja, Parlament i Trybunał Sprawiedliwości.
      Konstytucja wprowadza stanowisko stałego przewodniczącego Rady Europejskiej,
      zrywając tym samym z zasadą rotacyjnego przewodnictwa pracom Unii przez kolejne
      państwa członkowskie na pół roku. Duńską, irlandzką czy grecką prezydencję UE
      zastąpi teraz "prezydent UE".
      Na znaczeniu zyskają pozostałe unijne instytucje - Rada UE, w której skład
      wchodzą ministrowie z każdego z państw członkowskich, oraz Parlament
      Europejski - które będą wspólnie podejmowały decyzje na temat większości
      ponadnarodowych aktów prawnych UE. Aby nie było wątpliwości, w artykule I-10
      konstytucji potwierdzono istniejącą faktycznie od wielu lat zasadę prymatu
      unijnego prawa nad prawem krajowym członków Unii.
      Komisja Europejska, w której każde państwo członkowskie miało zagwarantowane
      miejsce dla wydelegowanego przez siebie przedstawiciela, jeszcze bardziej
      upodobni się do ponadnarodowego rządu. Od 2014 roku już nie wszystkie, ale
      tylko 2/3 państw UE będzie miało "swojego" komisarza w Brukseli. To właśnie
      Komisja Europejska odgrywa główną rolę w skomplikowanej architekturze
      instytucjonalnej UE.
      Artykuł I-19 konstytucji wyznacza maksymalną liczbę posłów Parlamentu
      Europejskiego - 750. Żadne z państw, niezależnie od wielkości, nie będzie miało
      mniej niż 6 eurodeputowanych i nie więcej niż 96. Ostateczny podział mandatów
      między państwa członkowskie zostanie dokonany na podstawie jednomyślnej decyzji
      Rady Europejskiej do 2009 roku. Obecnie, w myśl postanowień traktatu
      akcesyjnego, Polska ma 54 spośród 732 mandatów w unijnym parlamencie.

      • Gość: PABLO A propos konstytucji IP: 193.28.230.* 30.06.04, 18:23
        Oglądałem ostatnio (w dwójce bodajże choć życia za to nie oddam) dyskusję
        prowadzoną przez pospieszlskiego gdzie między innymi wystepował prof.
        Krasodębski oraz znana nazi-feministka Kinga Dinin a także stara cwaniara z
        fundacji Schumana Róża Thun.
        Musze przyznać iż byłem pod wrażeniem wypowiedzi prof. Krasodębskiego który
        publicznie pytał się czy nikogo nie niepokoi to wprowadzanie konstytucji
        bocznymi drzwiami bez narodowej duyskusji, wysmażonego gdzieś w kącie, po cichu
        nie wiadomo przez kogo. Być może Krasnodęskiemu nie wypadało powiedzieć głośno
        ale niedwuznacznie dawał do zrozumienia iż dzieją się rzeczy mocno podejrzane,
        że powinniśmy być nieufni gdyż robi się coś za naszymi plecami.
        Ja powiem to co powtarzam na tym forum od poczatku: Wielki Wschód. Te gierki,
        kampanie medialne, promowanie pwenych opinii, utopii, walka z Kościołem i chęć
        rządzenia z tylnego siedzenia bez żadnej odpowiedzialności przy pomocy
        niedemokratycznych struktur to wizja Wielkiego Wschodu. Wizja Europy bez
        narodów to absolutny nonsens historyczny ale przecież bracia masoni nie takie
        utopie już wprowadzali (np. Rewolucja Francuska). Dziwić się należy iż
        przeoczyli sprawe kalendarza no bo dlaczego lata liczymy od daty narodzin
        Chrystusa? Czy to nie obraża muzułmanów? Żydów? Czy nie pluje w twarz
        agnostykom? W czasie Rewolucji Francuskiej byli w tym zakresie bardziej
        konskewentni. Ale przecież jeszcze pokażą pazurki. "Nie płoszmy ptaszka niech
        mu się zdaje że naszej partii siły nie staje"
        • dziejas Re: A propos konstytucji 30.06.04, 18:44
          tak. tez widzialem ten program. znakomity.
        • snajper55 Re: A propos konstytucji 01.07.04, 20:11
          Gość portalu: PABLO napisał(a):

          > Oglądałem ostatnio (w dwójce bodajże choć życia za to nie oddam) dyskusję
          > prowadzoną przez pospieszlskiego gdzie między innymi wystepował prof.
          > Krasodębski oraz znana nazi-feministka Kinga Dinin a także stara cwaniara z
          > fundacji Schumana Róża Thun.
          > Musze przyznać iż byłem pod wrażeniem wypowiedzi prof. Krasodębskiego który
          > publicznie pytał się czy nikogo nie niepokoi to wprowadzanie konstytucji
          > bocznymi drzwiami bez narodowej duyskusji, wysmażonego gdzieś w kącie,po cichu
          > nie wiadomo przez kogo.

          Nie w kącie i wiadomo przez kogo. Jakie boczne drzwi ???? Referendum to boczne
          drzwi ???? Co za brednie !

          S.
      • Gość: Gaal Re: Koniec suwerenności IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 01.07.04, 21:00
        Bez moralności
        Unijna ustawa zasadnicza już na samym początku, w artykule 2, definiuje
        oficjalne cele i wartości Unii. Są to m.in.: równość, wolność i demokracja,
        tolerancja i "niedyskryminacja". Unijni architekci, którzy tak bardzo opierali
        się, aby uwzględnić w unijnej konstytucji wartości chrześcijańskie, w ostatniej
        chwili pod naciskiem "grup interesu" zdecydowali się wpisać do tego katalogu
        poszanowanie "praw osób należących do mniejszości". Z niepokojem przyjąć należy
        umieszczenie w tekście konstytucji unijnej Karty Praw Podstawowych, oficjalnego
        katalogu "praw i wartości". Integralną część ponadnarodowej ustawy zasadniczej
        stanowi bowiem dokument przyjęty w grudniu 2000 roku w Nicei, złożony z 54
        artykułów i własnej preambuły, pozbawiony oczywiście jakiegokolwiek odniesienia
        do wartości cywilizacji łacińskiej. Wraz z przyjęciem konstytucji zagadnienia
        regulowane w Karcie wchodzą w kompetencje UE oraz jej trybunału. W praktyce to
        ponadnarodowy skład sędziów w Luksemburgu będzie orzekał w takich sprawach, jak
        prawo do życia, prawo do małżeństwa czy też prawo do (bardzo szeroko
        interpretowanej) niedyskryminacji - zapisanych w unijnej Karcie. Wiąże się to z
        realnym niebezpieczeństwem narzucania Polsce decyzji dotyczących ochrony życia
        poczętego czy instytucji rodziny. Tym bardziej że te zapisy unijnej konstytucji
        pochodzą z Europejskiej Karty Praw Człowieka i interpretowane są w duchu
        liberalnym. Karta Praw Podstawowych to swoista próba reinterpretacji praw
        jednostki ludzkiej w UE przez grupę unijnych architektów.
        W tej części unijnej konstytucji znajduje się także inny zapis Europejskiej
        Karty Praw Człowieka, który umożliwił w tym miesiącu skuteczne dochodzenie praw
        do odszkodowań zabużanom. Jako część ponadnarodowego prawa UE może stać się w
        przyszłości narzędziem nacisku na Polskę ze strony niektórych środowisk
        niemieckich.

        Ponad narodami
        Dotychczasowa "bizantyjska" struktura Unii Europejskiej opartej na trzech
        filarach współpracy ulegnie ujednoliceniu w postaci długiej i skomplikowanej
        konstytucji. Wielu unioentuzjastów wyraża zadowolenie z powodu zapisanego w
        konstytucji systemu podejmowania decyzji, który od 2009 roku zastąpi formułę
        głosowania ustaloną w 2000 roku w Nicei. Uważają oni, że zwiększy się
        efektywność podejmowania decyzji w gronie 25 państw rozszerzonej UE. W praktyce
        oznacza to jednak nic innego jak narzucanie całej Unii niekorzystnych rozwiązań
        podyktowanych przez silniejszą większość państw.
        Unijna konstytucja jeszcze bardziej zacieśnia ponadnarodową współpracę w
        wymiarze sprawiedliwości i sprawach wewnętrznych. Dokument otwiera drogę do
        powołania instytucji Prokuratury Europejskiej w celu zwalczania przestępczości
        wymierzonej w finansowe interesy Unii (artykuł III-175).
        Najbardziej spektakularną porażką Polski w pracach nad konstytucją jest zgoda
        na nowy układ sił w Unii Europejskiej, w oparciu o system decydowania tzw.
        podwójną większością. Wszelkie dostępne symulacje dotyczące nowej metody
        głosowania jednoznacznie wskazują na Niemcy - jako głównego beneficjenta
        odejścia od systemu nicejskiego.
        Wzmocnieniu uległa również - ale w mniejszym stopniu - pozycja trzech
        pozostałych największych państw Unii - Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch.
        Polska delegacja zgodziła się w Brukseli na odejście od nicejskiego systemu
        podejmowania decyzji. Przez najbliższe pięć lat podczas podejmowania decyzji
        (tworzenia ponadnarodowego prawa UE) obowiązywać będzie stosunkowo korzystna
        dla nas formuła zapisana w traktacie nicejskim. Unijna Rada Ministrów złożona z
        przedstawicieli 25 państw członkowskich stanowi decyzję kwalifikowaną
        większością, mając za sobą kwalifikowaną większość państw i głosów. Każdy kraj
        ma według tej formuły określoną wagę głosów: Polska i Hiszpania po 27, Niemcy i
        Francja - 29, a takie kraje jak Węgry, Czechy, Portugalia czy Belgia po 12.
        Łącznie 25 państw ma 321 głosów w Radzie UE. Rada uchwala ustawę, jeżeli suma
        wag krajów głosujących "za" przekroczy 232 głosy i popiera ją przynajmniej
        połowa krajów (13 z 25). Dodatkowo kraje głosujące za unijną ustawą muszą
        reprezentować co najmniej 62 proc. ludności Unii. Aby zablokować niekorzystną
        decyzję, potrzebne jest co najmniej 89 głosów. System nicejski pozwala na
        zablokowanie decyzji grupie państw złożonych z Wielkiej Brytanii, Polski oraz
        Czech, Węgier i Portugalii - liczba głosów wynosi 92. Ta sama koalicja stanowi
        zaledwie 28 proc. ludności całej Unii i nie może powstrzymać decyzji w nowym
        systemie, który wejdzie w życie w 2009 roku. System tzw. podwójnej większości
        umożliwia podjęcie decyzji w Radzie UE przy poparciu 55 proc. (ale przynajmniej
        15) państw Unii i 65 proc. ludności. Aby zablokować decyzję, potrzebny jest
        opór co najmniej czterech państw z ponad 35-procentowym potencjałem
        ludnościowym Unii. Unijna konstytucja dodatkowo rozszerza ten sposób
        stanowienia europejskiego prawa na ponad 50 nowych dziedzin życia. Nowy system
        osłabia średnie i małe kraje europejskie, faworyzuje natomiast Niemcy, Francję,
        a w przyszłości być może kandydującą do Unii Turcję. Zamiast Nicei premier
        Belka "wywalczył" dla Polski najprawdopodobniej zupełnie pusty zapis niezawarty
        nawet w samej konstytucji, który rzekomo umożliwi Polsce i grupie państw
        stanowiących razem ponad 26 proc. ludności Unii przesunięcie w czasie
        niechcianej decyzji - aktu prawnego.

        "Nie" dla konstytucji
        Konstytucja Unii Europejskiej zawiera szereg przepisów, które są niezgodne z
        interesami państwa polskiego na płaszczyźnie gospodarczej. Chodzi m.in. o
        zezwolenie na subsydiowanie przez RFN landów we wschodnich Niemczech przy braku
        analogicznej zgody wobec biedniejszych terytoriów Polski i Europy
        Środkowowschodniej. Ekipa pod przewodnictwem premiera Marka Belki nie potrafiła
        doprowadzić do usunięcia nawet tak jawnie dyskryminujących nasz kraj zapisów.
        Unijna konstytucja otwiera drogę krajom członkowskim strefy euro - Polska jest
        zobowiązana przyjąć unijną walutę w miejsce złotego - do tzw. harmonizacji
        podatków.
        Aby konstytucja weszła w życie, wymaga ratyfikacji we wszystkich 25 państwach
        członkowskich Unii. Swoją opinię na jej temat musi wydać również Parlament
        Europejski. W co najmniej dziewięciu krajach odbędą się referenda narodowe i
        właśnie tu można upatrywać ocalenia na drodze do wprowadzenia w życie
        szkodliwego dla Polski i Europy projektu. Szansą na pogrzebanie unijnej ustawy
        zasadniczej będzie sprzeciw przynajmniej kilku państw europejskich.
        Brytyjczycy, Duńczycy, Irlandczycy czy Polacy mogą pokrzyżować plany unijnego
        establishmentu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja