Tańsza wieprzowina

05.07.04, 15:42
Świnie są drogie jak nigdy dotychczas. Jeszcze w kwietniu rolnicy sprzedawali
je po ok. 4,20 zł za kg ....... W połowie czerwca przeciętna cena skupu
wynosiła już 5,30, a rejonach przy granicy z Niemcami dochodziła do 6 zł za
kg.

Ale w ostatnim tygodniu sytuacja się odwróciła. Nagle do Polski zaczęły
przyjeżdżać transporty z mięsem wieprzowym głównie z Danii, Francji, Słowacji
i Holandii. Oferują półtusze i ćwierci o 10-20 groszy taniej na kilogramie
niż można kupić w polskich zakładach. To sprawiło, że zakłady mięsne
natychmiast odzyskały animusz i już zapowiadają, że na cenowy dyktat rolników
dłużej nie będą się godziły.


RdM: "wieprzowina" z Danii i Holandii czyli najwieksze industrialne badziewie
jakie w przyrodzie (chyba raczej w przemysle) wystepuje.
www.smithfieldfoods.com/splash.asp............
Od dziś większość z nich obniża ceny skupu od 4,5 do 4,8 za kg. To i tak
więcej niż przed 1 maja, ale już tylko o 10-15 proc., a nie 30-50, jak
dotychczas.

RdM: macie gorszej jakosci "produkty swiniopodobne" za to drozej.

- Myślę, że ta cena powinna utrzymać się do końca roku, nawet jeśli import z
Unii nie będzie duży. Po prostu lada chwila zaczną spadać ceny pasz, bo
pojawi się tańsze zboże z tegorocznych zbiorów. Rolnicy nie powinni więc
narzekać - mówi Maciej Duda z Zakładów Mięsnych "Duda" w Grąbkowie
(Wielkopolska).

RdM: zaiste rolnicy beda zachwyceni tym ze spadna ceny zboza, ktore beda
hcieli sprzedac.

Mniejszym optymistą jest szef Morlin w Ostródzie Przemysław Chabowski: - Na
pewno rynek się uspokaja, ale do września na specjalne obniżki bym nie
liczył. Dno świńskiego dołka jeszcze przed nami, czyli na przełomie sierpnia
i września. Wołowina na pewno nie stanieje, mięso drobiowe może nawet jeszcze
zdrożeć, więc przy małej podaży wieprzowiny jej ceny mogą być nadal wysokie.

RdM: to pieknie. Mamy swinski dolek. Zamiast stymulowac produkcje (rynkowo =
cenami) zapychamy rynek dunskim i holenderskim badziewiem. Ceny quasi-
stacjonarne, to i "z dolka" swinie nie wyjda bo chlopom sie nie oplaca. Za
rok bedzie po zawodach i do wyboru bedzie dunski smithfield albo
holendderski smithfield.


Spadek cen skupu oznacza, że powinny także obniżyć się ceny detaliczne. Ale
nie aż tak jak ceny skupu.

- Do tej pory zakłady mięsne brały na siebie sporą część tych podwyżek. Gdy
rolnikom płaciliśmy o 30 proc. więcej za żywiec, to nasze ceny zbytu
podnosiliśmy tylko o 15 proc., by nie tracić klientów. Dlatego konsumenci aż
tak tej różnicy nie odczują, ale na pewno nie powinni obawiać się teraz
podwyżek - tłumaczy Marek Langowski, dyrektor zakładu mięsnego w
Czerniewicach w województwie kujawsko-pomorskim.


RdM: a to juz jest bezczelnosc niebywala. W kwietniu placili 4.20 zl za
kilogram. Teraz placa srednia 4,65 zl/kg, czyli o 10% drozej a w sklepie
biora o 15% drozej. I to nie za kilogram swini a za kilogram smithfielda. I
jeszcze laskawie obiecuja ze nie bedzie dalszych podwyzek.

Dziki ci Unijo!
    • robert_de_molesme link do rzeczonego artykulu 05.07.04, 15:47
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2163605.html
      i do smithfielda (brrrrrrrr) www.smithfieldfoods.com
    • 1tomasz1 Re: Tańsza wieprzowina 05.07.04, 15:48
      Robercie, forumowy mistrzu elokwencji, stać Cię na więcej. Naprawdę. :)
      Świński dołek mamy m.in. dzięki takim ja Ty, którzy przekonywali, że rolnikom w
      UE nic się nie będzie opłacało.
      Dziękujemy Ci Robercie z Francji.
      • robert_de_molesme Zaiste, mocarny jestem. ;-) n/t 05.07.04, 15:50
      • dziejas Re: Tańsza wieprzowina 05.07.04, 15:56
        ja mysle, ze swinski dolek zawdzieczamy raczej rolnikom, a konkretnie ich
        niezdrowemu podejsciu do produkcji. jak tylko cena skoczy odrobine w gore -
        nagle wszyscy zaczynaja chodowac swinie. naturalna rzecza jest przeciez, ze cena
        spadnie. a zadnemu nie przyszlo do glowy zeby zajac sie ta produkcja na stale
        (oczywiscie nie tylko ta produkcja) i kontraktowac sobie wczesniej odbior. ale
        po co? wystarczy, ze wyprodukujemy... reszta niech sie martwia inni... beznadzieja.
        • 1tomasz1 Re: Tańsza wieprzowina 05.07.04, 16:10
          dziejas napisał:

          > ja mysle, ze swinski dolek zawdzieczamy raczej rolnikom,

          Ciekawe dlaczego Czesi czy Słowacy nie mają tego problemu?

          > a konkretnie ich
          > niezdrowemu podejsciu do produkcji. jak tylko cena skoczy odrobine w gore -
          > nagle wszyscy zaczynaja chodowac swinie. naturalna rzecza jest przeciez, ze
          cen
          > a
          > spadnie.

          Ejże. :) Skoro tak to... centralne strowanie (planowanie) produkcją rolną?
          Wtedy nie będzie dołków, bo każdy będzie wiedział (jak za PRL-u) czego i ile ma
          produkować. Mamy już jedną WPR. Za więcej serdecznie dziękuję. :)

          > a zadnemu nie przyszlo do glowy zeby zajac sie ta produkcja na stale
          > (oczywiscie nie tylko ta produkcja) i kontraktowac sobie wczesniej odbior. ale
          > po co? wystarczy, ze wyprodukujemy... reszta niech sie martwia inni...
          beznadzi
          > eja.

          Do tego, kolego, potrzebne są duże wyspecjalizowane gospodarstwa, które
          potrafią kontraktować, planować, przewidywać...
          Ktoś tu udowadniał kiedyś, że większość rolników w Polsce nie poradzi sobie z
          zakładaniem kont bankowych. :)
          • robert_de_molesme smacznego! 05.07.04, 16:18
            1tomasz1 napisał:
            > Do tego, kolego, potrzebne są duże wyspecjalizowane gospodarstwa, które
            > potrafią kontraktować, planować, przewidywać...

            Nie przesylam linku na zadne Zielone Brygady czy innych "nawiedzonych" chociaz
            gros tekstow o "dużych wyspecjalizowanych gospodarstwach, które
            > potrafią kontraktować, planować, przewidywać" w interneci jest ich autorstwa.

            Ot miesiecznik o przyrodzie.

            Przypomnij sobie spozywajac ostatnia swinie.

            www.przyrodapolska.pl/sierpien03/tucz.htm
          • dziejas Re: Tańsza wieprzowina 05.07.04, 16:23
            1tomasz1 napisał:
            > Ejże. :) Skoro tak to... centralne strowanie (planowanie) produkcją rolną?
            > Wtedy nie będzie dołków, bo każdy będzie wiedział (jak za PRL-u) czego i ile
            > ma produkować. Mamy już jedną WPR. Za więcej serdecznie dziękuję. :)

            nie, nie kolejna wpr. chcialbym sie odwolac do zdrowego rozsadku rolnikow :)
            wiem, ze to bezcelowe... ale zawsze warto probowac.

            > Do tego, kolego, potrzebne są duże wyspecjalizowane gospodarstwa, które
            > potrafią kontraktować, planować, przewidywać...
            > Ktoś tu udowadniał kiedyś, że większość rolników w Polsce nie poradzi sobie z
            > zakładaniem kont bankowych. :)

            no wlasnie o tym caly czas myslalem. wiekszosc rolnikow nawet o tym nie mysli.
            to pewnie pozostalosc po poprzednim systemie. my produkujemy a wy nam macie
            zaplacic. wpr poglebia tylko takie nastawienia. kazdy by tak chcial...
            produkowac, bez ryzyka :)
            • 1tomasz1 Re: Tańsza wieprzowina 07.07.04, 10:17
              dziejas napisał:

              > 1tomasz1 napisał:
              > > Ejże. :) Skoro tak to... centralne strowanie (planowanie) produkcją rolną?
              >
              > > Wtedy nie będzie dołków, bo każdy będzie wiedział (jak za PRL-u) czego i i
              > le
              > > ma produkować. Mamy już jedną WPR. Za więcej serdecznie dziękuję. :)
              >
              > nie, nie kolejna wpr. chcialbym sie odwolac do zdrowego rozsadku rolnikow :)
              > wiem, ze to bezcelowe... ale zawsze warto probowac.

              Bezcelowe i bezzasadne. Przeczytaj choćby co napisał Robert z Francji, człowiek
              świetnie wykształcony i bardzo inteligentny. Kiedyś toczyłem z nim dyskusję, w
              której opowiadał się za utrzymaniem (sztucznie) w Polsce socjalnej roli wsi.
              Teraz kiedy to mamy, dalej mu źle.
              A rolnik zawsze będzie produkował, to co się w danej chwili opłaca. Tyle, że w
              przeciwieństwie do przemysłu, cykl produkcyjny w rolnictwie wynosi od kilku
              miesięcy do kilku lat i nie da się z dnia na dzień tego przestawić.

              >
              > > Do tego, kolego, potrzebne są duże wyspecjalizowane gospodarstwa, które
              > > potrafią kontraktować, planować, przewidywać...
              > > Ktoś tu udowadniał kiedyś, że większość rolników w Polsce nie poradzi sobi
              > e z
              > > zakładaniem kont bankowych. :)
              >
              > no wlasnie o tym caly czas myslalem. wiekszosc rolnikow nawet o tym nie mysli.
              > to pewnie pozostalosc po poprzednim systemie. my produkujemy a wy nam macie
              > zaplacic. wpr poglebia tylko takie nastawienia. kazdy by tak chcial...
              > produkowac, bez ryzyka :)
              >
              Niestety taka jest prawda. Poczytaj jak proces zerwania z socjalizmem w
              rolnictwie przebiegał w N. Zelandii. Nie liczę jednak, że w Polsce kiedyś tego
              dożyjemy.
              • robert_de_molesme Re: Tańsza wieprzowina 07.07.04, 10:43
                1tomasz1 napisał:
                > Bezcelowe i bezzasadne. Przeczytaj choćby co napisał Robert z Francji,
                człowiek> świetnie wykształcony i bardzo inteligentny. Kiedyś toczyłem z nim
                dyskusję, w której opowiadał się za utrzymaniem (sztucznie) w Polsce socjalnej
                roli wsi. > Teraz kiedy to mamy, dalej mu źle.

                Tomaszu drogi

                za komplementy dziekuje, ale prosze na przyszlosc odpusc sobie zebym nie popadl
                w pyche. Wole jak mnie tu lajaja (kurde, jak trudno jest napisac bez polskich
                fontow "łajaj'om'"). to raz.

                dwa, jezeli mozesz to badz tak uprzejmy i nie pisz o mnie per "Robert z
                Francji" bo Francja to mi sie glownie z franc'om' kojarzy. S'il te plait: RdM,
                albo od biedy Robert z Szampanii (to juz mi sie lepiej kojarzy : z szampanem).

                Trzy, co do meritum. Mozesz wskazac gdzie wystepuje owa "sztucznosc"?
                (sama "socjalna rola wsi" - OK) w sytuacji 20% bezrobocia w kraju nie sadze by
                postulat wyrugowania kolejnych milionow bezrobotnych byl rozsadny.
                Za "sztuczna" uwazam metode aplikowania WPR (chora sama w sobie) w Polsce.
                • 1tomasz1 Re: Tańsza wieprzowina 07.07.04, 10:57
                  robert_de_molesme napisał:

                  > 1tomasz1 napisał:
                  > > Bezcelowe i bezzasadne. Przeczytaj choćby co napisał Robert z Francji,
                  > człowiek> świetnie wykształcony i bardzo inteligentny. Kiedyś toczyłem z nim
                  >
                  > dyskusję, w której opowiadał się za utrzymaniem (sztucznie) w Polsce
                  socjalnej
                  >
                  > roli wsi. > Teraz kiedy to mamy, dalej mu źle.
                  >
                  > Tomaszu drogi
                  >
                  > za komplementy dziekuje, ale prosze na przyszlosc odpusc sobie zebym nie
                  popadl
                  >
                  > w pyche.

                  Nie ma za co i wierzę, że potrafisz się samokontrolować.

                  > Wole jak mnie tu lajaja (kurde, jak trudno jest napisac bez polskich
                  > fontow "łajaj'om'"). to raz.

                  Wypadałoby wreszcie zerwać ze schematami.

                  >
                  > dwa, jezeli mozesz to badz tak uprzejmy i nie pisz o mnie per "Robert z
                  > Francji" bo Francja to mi sie glownie z franc'om' kojarzy. S'il te plait:
                  RdM,
                  > albo od biedy Robert z Szampanii (to juz mi sie lepiej kojarzy : z
                  szampanem).

                  Wiesz przecież w jakim celu tak piszę.

                  >
                  > Trzy, co do meritum. Mozesz wskazac gdzie wystepuje owa "sztucznosc"?

                  Sztuczność? Każdy system, który ingeruje w naturalne rynkowe odruchy wnosi
                  cechy sztuczności.

                  > (sama "socjalna rola wsi" - OK) w sytuacji 20% bezrobocia w kraju nie sadze
                  by
                  > postulat wyrugowania kolejnych milionow bezrobotnych byl rozsadny.

                  Nie 'wyrugowania', a 'wygenerowania', to mialeś na myśli?
                  Inaczej mówiąc, jeżeli wprowadzimy reformę na wzór N. Zelandii wygenerujemy
                  dodatkowo 20% bezrobotnych?

                  > Za "sztuczna" uwazam metode aplikowania WPR (chora sama w sobie) w Polsce.

                  Tak jak system wspierania rolnictwa obowiązujący po 89 roku.
                  • robert_de_molesme Re: Tańsza wieprzowina 07.07.04, 11:10
                    1tomasz1 napisał:
                    > Sztuczność? Każdy system, który ingeruje w naturalne rynkowe odruchy wnosi
                    > cechy sztuczności.

                    masz WPR na mysli? mozesz mi wskazac "rynkowosc" WPR w takich sektorach jak
                    mleczarstwo, zboze, cukier?

                    > >
                    > Nie 'wyrugowania', a 'wygenerowania', to mialeś na myśli?

                    mam na mysli zmuszenie do porzucenia gospodarstw "socjalnych" celem
                    poszukiwania zrodla utrzymania w innych sektorach.

                    > Inaczej mówiąc, jeżeli wprowadzimy reformę na wzór N. Zelandii wygenerujemy
                    > dodatkowo 20% bezrobotnych?

                    Jakie bylo szczytowe bezrobocie w NZ w czasie liberalizacji rolnictwa? Jak
                    zejdziemy do takiego pziomu to mozemy dalej rozmawiac.

                    Gdyby zlikwidowac cala WPR w calej UE bylbym jak najbardziej "za". Polscy
                    rolnicy spokojnie daliby sobie rade.

                    > > Za "sztuczna" uwazam metode aplikowania WPR (chora sama w sobie) w Polsce.
                    > Tak jak system wspierania rolnictwa obowiązujący po 89 roku.

                    Nie idealizuje KRUSow i innych elementow wspierania rolnictwa po ' 89. Ale to
                    wlasnie WPR "zarazala" nas od dawna. Wypierajac z rynkow trzecich poprzez
                    chiociazby subsydia eksportowe. Nie wiem w jakim stopniu podobne "kuku" robili
                    nam amerykanie. nie wykluczam. Oni tez maja swoje na sumieniu (zeby nie bylo ze
                    idealizuje USA).

                    Ale nie chce mi sie wracac do calej dyskusji. Wszystko co mialo byc, zostalo
                    juz napisane i teraz spokojnie obserwuje rezultaty.

                    Jak mowil sp. Kisiel: "to nie kryzys - to rezultat".
                    • 1tomasz1 Re: Tańsza wieprzowina 07.07.04, 13:50
                      robert_de_molesme napisał:

                      > 1tomasz1 napisał:
                      > > Sztuczność? Każdy system, który ingeruje w naturalne rynkowe odruchy wnosi
                      >
                      > > cechy sztuczności.
                      >
                      > masz WPR na mysli? mozesz mi wskazac "rynkowosc" WPR w takich sektorach jak
                      > mleczarstwo, zboze, cukier?

                      WPR jest sztuczna jak cholera. :)
                      Jeżeli chodzi o rynkowość i powiedzmy produkty mleczne, to zaczyna się ona (w
                      łańcuchu wytwórczym), gdzieś na etapie wprowadzania towaru do obrotu handlowego.

                      >
                      > > >
                      > > Nie 'wyrugowania', a 'wygenerowania', to mialeś na myśli?
                      >
                      > mam na mysli zmuszenie do porzucenia gospodarstw "socjalnych" celem
                      > poszukiwania zrodla utrzymania w innych sektorach.

                      Ano właśnie. Tylko dlaczego akurat rolnicy mają być uprzywilejowani? Czymże
                      sobie zasłużyli na te specjalne względy?

                      >
                      > > Inaczej mówiąc, jeżeli wprowadzimy reformę na wzór N. Zelandii wygenerujem
                      > y
                      > > dodatkowo 20% bezrobotnych?
                      >
                      > Jakie bylo szczytowe bezrobocie w NZ w czasie liberalizacji rolnictwa? Jak
                      > zejdziemy do takiego pziomu to mozemy dalej rozmawiac.

                      Bezrobocie mieli coś na poziomie starounijnego, ale fatalny deficyt budżetowy.
                      W efekcie upadło niewiele farm. Wiekszość się utrzymała. Zwiększyło się
                      zatrudnienie w sektorze przetwórczym itp. dyrdymały, generanie się poprawiło.
                      Ale... tam mieszka 4 mln ludzi, zamknęli się na przybyszów spoza kraju, mają
                      łagodniejszy klimat, są wyspą... więc realia cokolwiek inne.

                      >
                      > Gdyby zlikwidowac cala WPR w calej UE bylbym jak najbardziej "za". Polscy
                      > rolnicy spokojnie daliby sobie rade.

                      No to jest nas już 2. :)
                      W przeciwieństwie do Ciebie, ja się nie boję o naszych rolników. Co widać na
                      załączonym obrazku, czyli dają sobie nawet radę w WPR.

                      >
                      > > > Za "sztuczna" uwazam metode aplikowania WPR (chora sama w sobie) w Po
                      > lsce.
                      > > Tak jak system wspierania rolnictwa obowiązujący po 89 roku.
                      >
                      > Nie idealizuje KRUSow i innych elementow wspierania rolnictwa po ' 89. Ale to
                      > wlasnie WPR "zarazala" nas od dawna.

                      To raz. Dwa - dostaliśmy w spadku pewną mentalność. Trzy - jakbyśmy weszli do
                      NAFTA lub nie weszli do UE, to albo zarażał by na system amerykański (również
                      chory, a do tego niezbyt przejrzysty) lub zarażała by nas WPR tylko poprzez
                      ranicę UE- Polska. Jedyne wyjście, to przenieść Polskę w miejsce N. Zelandii. ;)

                      > Wypierajac z rynkow trzecich poprzez
                      > chiociazby subsydia eksportowe. Nie wiem w jakim stopniu podobne "kuku"
                      robili
                      > nam amerykanie. nie wykluczam. Oni tez maja swoje na sumieniu (zeby nie bylo
                      ze
                      >
                      > idealizuje USA).

                      Idealizujesz. Pamiętam Twoje posty. Zaznaczam, że nie będę grzebał w
                      archiwum. :)
                      A że nam robili kuku, to wiadomo nie od dziś. Pamiętasz sprawę wahań cen
                      kurczaków sprzed kilku lat? Tzn. czy czytaleś o tym, bo wiem, że na własnej
                      skórze tego nie odczuleś?

                      >
                      > Ale nie chce mi sie wracac do calej dyskusji. Wszystko co mialo byc, zostalo
                      > juz napisane i teraz spokojnie obserwuje rezultaty.
                      >
                      > Jak mowil sp. Kisiel: "to nie kryzys - to rezultat".

                      Tak samo mawiał, że: "Przekora jest intelektualnym instynktem
                      samozachowawczym." :)
              • dziejas Re: Tańsza wieprzowina 07.07.04, 13:56
                1tomasz1 napisał:
                > Bezcelowe i bezzasadne. Przeczytaj choćby co napisał Robert z Francji,
                > człowiek świetnie wykształcony i bardzo inteligentny. Kiedyś toczyłem z nim
                > dyskusję, w której opowiadał się za utrzymaniem (sztucznie) w Polsce
                > socjalnej roli wsi. Teraz kiedy to mamy, dalej mu źle.
                > A rolnik zawsze będzie produkował, to co się w danej chwili opłaca. Tyle, że
                > w przeciwieństwie do przemysłu, cykl produkcyjny w rolnictwie wynosi od kilku
                > miesięcy do kilku lat i nie da się z dnia na dzień tego przestawić.

                jak juz napisalem, probowac zawsze warto... tym bardziej, ze nie mnie to nie
                kosztuje :) w przemysle tez nie przestawisz produkcji w jeden dzien. no chyba
                ze na cos co i tak juz produkujesz. na nowy produkt potrzebujesz penego czasu
                (opracowanie technologii, szkolenia pracownikow itd). dlatego uwazam, ze
                rolnicy nie powinni specjalizowac sie tylko w jednej produkcji. wiadomo, ze
                wszystko jest sezonowe. jednak rowniez w rolnictwie mozna minimalizowac ryzyko
                strat. wszystko mozna kontraktowac, magazynowac... itd.

                > Niestety taka jest prawda. Poczytaj jak proces zerwania z socjalizmem w
                > rolnictwie przebiegał w N. Zelandii. Nie liczę jednak, że w Polsce kiedyś
                > tego dożyjemy.

                nie znam szczegolow, ale podoba mi sie wszystko co wiaze sie z odchodzeniem od
                socjalu. ja jednak pozostane przy nadziei, ze kiedys wszystko bedzie wreszcie
                normalne :)
        • robert_de_molesme ciekawie piszesz 05.07.04, 16:10
          dziejas napisał:

          > ja mysle, ze swinski dolek zawdzieczamy raczej rolnikom......... zadnemu nie
          przyszlo do glowy zeby zajac sie ta produkcja na stale (oczywiscie nie tylko ta
          produkcja)


          Zainteresowales mnie, szczegolnie koncowka "(oczywiscie nie tylko ta
          produkcja)".

          Sugerujesz rozlozenie ryzyka poprzez dywersyfikacje produkcji? (Przyslowiowe 2
          krowy, 10 swin, 20 kur, kektar zboza, 2 ha ziemniakow, sad i warzywa?)

          I to w dobie specjalizacji?

          Jak zwykle jako ten co to zwykle kij w szprychy wsadza i piasek w oczy sypie
          pozwole sobie zauwazyc ze:

          - po pierwsze: szanse na przetrwanie maja tylko wysokowyspecjalizowane
          przedsiebiorstwa.

          - po drugie szanse maja tylko te przediebiorstwa ktore maksymalnie obniza
          koszty (tanszy wsad, stad na przyklad hormony wzrostu dla zwierzat "post-
          swinskich", mniejsze ubytki - dlatego antybiotyki dla smithfieldow) by osiagnac
          nizsza cene. A ze smaku to nie ma i ze szkodliwe dla zdrowia? So what? Who
          cares?

          -po trzecie : ze smithfieldem moze wygrac tylko inny smithfield. Rolnik nie.

          dlatego, ciesz sie smakiem ostatnich swin, jakie dane jest ci konsumowac.




          • exerik Re: ciekawie piszesz 05.07.04, 16:24
            robert_de_molesme napisał:






            > dziejas napisał:
            >
            > ciesz sie smakiem ostatnich swin, jakie dane jest ci konsumowac.


            Za to będzie koszernie. I może o to chodziło ? Ups...
            • robert_de_molesme Re: ciekawie piszesz 05.07.04, 16:32
              exerik napisał:

              > Za to będzie koszernie. I może o to chodziło ? Ups...

              ewentualnie halalnie, ale, sza.....

              ja stawiam na spisek jaroszy (i mojej zony). W koncu zgabczenie mozgowia krow,
              dioksyny u kurczat, rak jako efekt konsumpcji ryb z hodowli..... (tu wlaczyc
              muzyke z "Archiwum X") to chyba nie przypadek
              niedlugo "miensko" na stole bede ogladal jak sobie je sam upoluje (a dzieci jak
              im do piaskownicy przypelznie)

            • albert.flasz Re: ciekawie piszesz 05.07.04, 16:34
              Czy zauważył ktoś, że wszystkie dotychczas wykryte przypadki BSE w
              Polsce "przydarzyły się" w małych, niewyspecjalizowanych i "klasycznych"
              gospodarstwach? A może ktoś wie jaką pozycję na polskim rynku dodatków
              paszowych ma od 10 lat pewna firma, która w kilku krajach miała poważne kłopoty
              za stosowanie niedozwolonych dodatków lub przekraczanie dopuszczalnych
              zawartości dodatków dozwolonych w swych produktach (dla ułatwienia dodam, że
              dzięki dobremu marketingowi firma ta ma bardzo mocną pozycję, szczególnie wśród
              małych i średnich producentów, mimo że jej ceny są jednymi z najwyższych)?
          • dziejas Re: ciekawie piszesz 05.07.04, 16:30
            robert_de_molesme napisał:
            > Zainteresowales mnie, szczegolnie koncowka "(oczywiscie nie tylko ta
            > produkcja)".
            >
            > Sugerujesz rozlozenie ryzyka poprzez dywersyfikacje produkcji? (Przyslowiowe 2
            > krowy, 10 swin, 20 kur, kektar zboza, 2 ha ziemniakow, sad i warzywa?)
            >
            > I to w dobie specjalizacji?

            tak. dokladnie to proponuje... moze ilosci troche wieksze:)

            > Jak zwykle jako ten co to zwykle kij w szprychy wsadza i piasek w oczy sypie
            > pozwole sobie zauwazyc ze:
            >
            > - po pierwsze: szanse na przetrwanie maja tylko wysokowyspecjalizowane
            > przedsiebiorstwa.

            zgadzam sie jak najbardziej. jednak od czego spolki... kilku rolnikow
            (oczywiscie mowiac rolnikow nie mam na mysli 5 ha), kazdy specjalizujacy sie w
            innej produkcji razem ponoszacych koszty i dzielacych miedzy siebie zyski i
            straty... wiem, ze to malo realne... wpr nie sprzyja takiemu mysleniu.

            >
            > - po drugie szanse maja tylko te przediebiorstwa ktore maksymalnie obniza
            > koszty (tanszy wsad, stad na przyklad hormony wzrostu dla zwierzat "post-
            > swinskich", mniejsze ubytki - dlatego antybiotyki dla smithfieldow) by
            > osiagnac nizsza cene. A ze smaku to nie ma i ze szkodliwe dla zdrowia? So
            > what? Who cares?

            nie zapominaj, ze oprocz kosztow liczy sie rowniez jakosc.

            > -po trzecie : ze smithfieldem moze wygrac tylko inny smithfield. Rolnik nie.

            jak wyzej.

            > dlatego, ciesz sie smakiem ostatnich swin, jakie dane jest ci konsumowac.

            szczeście moje polega na tym, ze jem wieprzowiny :) wolowiny i cieleciny rowniez
            :) pozostaje wylacznie przy drobiu i rybach :)
            • robert_de_molesme Re: ciekawie piszesz 05.07.04, 16:40
              dziejas napisał:
              > > Sugerujesz rozlozenie ryzyka poprzez dywersyfikacje produkcji? (Przyslowio
              > we 2 > > krowy, 10 swin, 20 kur, kektar zboza, 2 ha ziemniakow, sad i
              warzywa?)> > I to w dobie specjalizacji?
              >
              > tak. dokladnie to proponuje... moze ilosci troche wieksze:)

              Ocenia sie ze rynek zywnosci "bio", "ecologicznej" czy jak ja tam zwal to moze
              5% moze 15% calosci w Unii europejkskiej. Z tendencja wzrostowa bo ludzie po
              prostu zaczeli sie bac smithfieldowego badziewia, zgabczenia mozgow, etc. W
              Polsce moze 2 moze 3%.

              I to jest owszem szansa dla polskich rolnikow, tyle ze zbyt na zdrowa zywnosc
              jest na zachodzie Europy, bo w Polsce ludzie sa po prostu tak biedni ze glownie
              kieruja sie cena. Niestety.

              A ja niestety w mojej Szampanii nie widze zadnej promocji polskiej zywnosci.
              Jezeli w przeciagu roku-dwoch nie nastapi jakas potezny przyrost eksportu
              rolnego z Polski (w co watpie) to bedzie po ptokach.



              >
              > > Jak zwykle jako ten co to zwykle kij w szprychy wsadza i piasek w oczy sy
              > pie
              > > pozwole sobie zauwazyc ze:
              > >
              > > - po pierwsze: szanse na przetrwanie maja tylko wysokowyspecjalizowane
              > > przedsiebiorstwa.
              >
              > zgadzam sie jak najbardziej. jednak od czego spolki... kilku rolnikow
              > (oczywiscie mowiac rolnikow nie mam na mysli 5 ha), kazdy specjalizujacy sie w
              > innej produkcji razem ponoszacych koszty i dzielacych miedzy siebie zyski i
              > straty... wiem, ze to malo realne... wpr nie sprzyja takiemu mysleniu.
              >
              > >
              > > - po drugie szanse maja tylko te przediebiorstwa ktore maksymalnie obniza
              > > koszty (tanszy wsad, stad na przyklad hormony wzrostu dla zwierzat "post-
              > > swinskich", mniejsze ubytki - dlatego antybiotyki dla smithfieldow) by
              > > osiagnac nizsza cene. A ze smaku to nie ma i ze szkodliwe dla zdrowia? So
              > > what? Who cares?
              >
              > nie zapominaj, ze oprocz kosztow liczy sie rowniez jakosc.
              >
              > > -po trzecie : ze smithfieldem moze wygrac tylko inny smithfield. Rolnik n
              > ie.
              >
              > jak wyzej.
              >
              > > dlatego, ciesz sie smakiem ostatnich swin, jakie dane jest ci konsumowac.
              >
              > szczeście moje polega na tym, ze jem wieprzowiny :) wolowiny i cieleciny
              rownie
              > z
              > :) pozostaje wylacznie przy drobiu i rybach :)
              >
              • dziejas Re: ciekawie piszesz 05.07.04, 16:47
                robert_de_molesme napisał:
                > Ocenia sie ze rynek zywnosci "bio", "ecologicznej" czy jak ja tam zwal to moze
                > 5% moze 15% calosci w Unii europejkskiej. Z tendencja wzrostowa bo ludzie po
                > prostu zaczeli sie bac smithfieldowego badziewia, zgabczenia mozgow, etc. W
                > Polsce moze 2 moze 3%.
                >
                > I to jest owszem szansa dla polskich rolnikow, tyle ze zbyt na zdrowa zywnosc
                > jest na zachodzie Europy, bo w Polsce ludzie sa po prostu tak biedni ze glownie
                >
                > kieruja sie cena. Niestety.
                >
                > A ja niestety w mojej Szampanii nie widze zadnej promocji polskiej zywnosci.
                > Jezeli w przeciagu roku-dwoch nie nastapi jakas potezny przyrost eksportu
                > rolnego z Polski (w co watpie) to bedzie po ptokach.

                no wlasnie. tylko panstwo sie tym nie zajmie. potrzebne sa firmy prywatne, ktore
                na tym chca zarobic (rowniez spolki rolnicze). tylko po co maja sobie tym glowe
                zaprzatac, jezeli i tak sie im 'doplaci', wiec przyszlosc jest zapewniona.
                brak ryzyka przy dzialalnosci nie sprzyja przewidywaniom i marketingowi.
                • robert_de_molesme Smithfield - pany? 05.07.04, 16:50
                  dziejas napisał:
                  > no wlasnie. tylko panstwo sie tym nie zajmie. potrzebne sa firmy prywatne,
                  ktore> na tym chca zarobic (rowniez spolki rolnicze). tylko po co maja sobie
                  tym glowe> zaprzatac, jezeli i tak sie im 'doplaci', wiec przyszlosc jest
                  zapewniona.> brak ryzyka przy dzialalnosci nie sprzyja przewidywaniom i
                  marketingowi.

                  czyli zakladasz ze jestesmy za ciency w marketingu zeby sie dobrze sprzedac i
                  czeka nas raczej kleska?

                  Smithfield - pany?
                  • dziejas Re: Smithfield - pany? 05.07.04, 16:53
                    robert_de_molesme napisał:
                    > czyli zakladasz ze jestesmy za ciency w marketingu zeby sie dobrze sprzedac i
                    > czeka nas raczej kleska?
                    >
                    > Smithfield - pany?

                    nie. zakladam, ze nikomu nie chce sie myslec o marketingu... bo po co wydawac
                    pieniadze jezeli i tak nam doplaca (wpr)?
    • trevik Czy nie jest przypadkiem tak, 05.07.04, 18:33
      ze jako konsument masz prawo wiedziec, kto wyprodukowal mieso i skad dokladnie
      pochodzilo na terenie calej EU, z gospodarstwem wlacznie?
      Jak to jest w Polsce respektowane?
    • tees1 siedzi na kanapie i ma za złe 07.07.04, 12:16
      robert_de_molesme napisał:

      > RdM: macie gorszej jakosci "produkty swiniopodobne" za to drozej.

      > RdM: zaiste rolnicy beda zachwyceni tym ze spadna ceny zboza, ktore beda
      > hcieli sprzedac.

      > Dziki ci Unijo!

      Ceny wyzsze - zle ! (konsumentowi)
      Ceny nizsze - zle ! (rolnikowi)

      I tak zle i tak niedobrze. Na dodatek to wszystko przez Unie.
      Kiedys ceny rolne w Polsce byly lepsze.

      To wszystko pisane z Francji, malo tego, z Szampanii (co akurat moze wiele
      objasniac, paradoksalnie), przez eurosceptyka (?). A raczej przez przeciwnika
      polskiego czlonkostwa we "francuskiej Europie".
      • robert_de_molesme ano siedzi 07.07.04, 15:02
        tees1 napisał:

        "> To wszystko pisane z Francji, malo tego, z Szampanii (co akurat moze wiele
        > objasniac, paradoksalnie),"

        ale o so chodzi? przed trzynasta nie pije.

        "przez eurosceptyka (?)."

        mozna mnie tak okreslic. Jezeli dla zwolennikow UE redukcja tej struktury do 4
        wolnosci, Schengen i Euro jest sceptycyzmem - so be it!

        "A raczej przez przeciwnika polskiego czlonkostwa we "francuskiej Europie"."
        - na takich zasadach jak zostalo to wynegocjowane. Polecam archiwalne wpisy z
        watku M. Duszczyka "Debata UE - EOG"

        a generalnie rzecz biorac to powinno byc :
        "siedzacy na kanapie eurosceptyk, delektujacy sie bretonskimi ostrygami i
        alzackim rieslingiem, na deser przewidziawszy zgnilowonny roquefort"
        • komentator Glodne uniokawalki 08.07.04, 08:25
          robert_de_molesme napisał:

          > a generalnie rzecz biorac to powinno byc :
          > "siedzacy na kanapie eurosceptyk, delektujacy sie bretonskimi ostrygami i
          > alzackim rieslingiem, na deser przewidziawszy zgnilowonny roquefort"

          I po tych truciznach zasuwa glodne uniokawalki, hehe.
Pełna wersja