Gość: Zygmunt
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
13.07.04, 16:29
Nie warto było.... oddawać Polskę....
UE Sarkozy i Eichel odrzucają propozycje budżetowe Brukseli
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040713/ekonomia/ekonomia_a_17.html
Polska zapłaci za kłopoty Francji i Niemiec
Pomoc Brukseli dla Polski będzie mniejsza z powodu kłopotów gospodarczych,
jakie przeżywają Niemcy i Francja. Wczoraj w Warszawie ministrowie finansów
obu krajów Hans Eichel i Nicolas Sarkozy ostrzegli, że odrzucą hojny projekt
budżetu Wspólny na nadchodzące siedem lat, który w środę przedstawi Komisja
Europejska. Powróciła też kwestia harmonizacji prawa podatkowego w ramach
Unii.
- Nie można rano domagać się od nas obniżenia wydatków i dostosowania do
kryteriów unii walutowej, a wieczorem naciskać na zwiększenie składki do
unijnego budżetu - tłumaczył Nicolas Sarkozy po spotkaniu z ministrem
finansów Andrzejem Raczką. Zapowiedział, że Niemcy i Francja nie zgodzą się
na budżet Unii, który będzie wykraczał poza 1 procent jej dochodu narodowego.
Polskie straty
Polska może stracić najwięcej. Jutro Komisja Europejska zaproponuje projekt
budżetu Unii, którego wydatki w latach 2007 - 2013 będą stopniowo rosnąć do
około 1,2 proc. PKB. Tylko w ten sposób, uważa Bruksela, można zapewnić
warunki szybkiego zmniejszenia różnicy w poziomie rozwoju między starymi i
nowymi krajami członkowskimi. Na same fundusze strukturalne ma pójść we
wspomnianych siedmiu latach 336 mld euro.
Forsowane przez Francuzów i Niemców cięcia oznaczałyby ograniczenie wydatków
Unii o 20 - 30 mld euro rocznie. Ucierpi na tym przede wszystkim pomoc
strukturalna, bo druga główna pozycja w wydatkach Unii, pomoc dla rolnictwa,
została zamrożona na tym samym poziomie do 2013 roku.
Zdaniem Nicolasa Sarkozy'ego i Hansa Eichela nie ma innej możliwości
dostosowania się obu krajów do wymogu unii walutowej i ograniczenia deficytu
budżetowego poniżej 3 procent PKB. Oba kraje już trzeci rok z rzędu
przekraczają ten limit i dlatego KE wystąpiła o nałożenie na nie wysokich
kar.
Czy Polska zapłaci za zaniechanie reform gospodarczych w Niemczech i Francji,
które pozwoliłyby na zrównoważenie finansów publicznych? - spytaliśmy obu
ministrów. Sarkozy'ego takie ujęcie sprawy zirytowało. - Wydaje się panu, że
nie robimy wystarczająco szybkich postępów w respektowaniu kryteriów z
Maastricht? Zapraszam do Francji, aby razem z nami świętować reformę EDF
(monopolista w dostawach elektryczności i gazu - red.), którą
przegłosowaliśmy w minionym tygodniu - mówił podniesionym głosem. - Francja
jest krajem, który można zreformować bez problemu! Ale nikt nam nie
wytłumaczy, jak można zmniejszyć deficyt budżetowy, wydając więcej.
Eichel ostrzegł, że jeżeli propozycje Komisji zostałyby przyjęte, wzrosną
składki wszystkich krajów członkowskich, także Polski. A to utrudni
ograniczenie przez nasz kraj deficytu budżetowego.
Pierwszy krok do harmonizacji
To nie koniec nacisków Niemiec i Francji na Polskę. Wczoraj ministrowie
trzech krajów zgodzili się na rozpoczęcie prac nad wspólną metodologią
liczenia wysokości podatków od zysków przedsiębiorstw. Zdaniem Andrzeja
Raczki to powinno przyciągnąć wielu nowych inwestorów zagranicznych do
naszego kraju.
Hans Eichel i Nicolas Sarkozy powiedzieli, że wspólna metodologia miałaby być
tylko pierwszym krokiem do wprowadzenia "widełek", w ramach których każdy
kraj Unii sam ustalałby wysokość podatków od firm. Dziś polski CIT (19 proc.)
jest dwa razy niższy niż jego odpowiednik w Niemczech. Jak powiedziano nam
wczoraj w otoczeniu Nicolasa Sarkozy'ego, Andrzej Raczko w czasie zamkniętego
spotkania nie sprzeciwił się planom ustalenia podatku CIT w widełkach, choć
podczas konferencji prasowej ograniczył się do stwierdzenia, że ustalenie
wspólnej metodologii to tylko "punkt wyjścia". Ile miałaby wynieść dolna
granica CIT? Sarkozy odpowiedział "Rz": "To zależy od Polski". Jędrzej
Bielecki
Nie, nie warto było...