Gość: BRvUngern-Sternber
IP: *.bg.am.lodz.pl
30.08.04, 13:16
No i stalo ,,bojownicy walczacy o wolnosc z agresja imperialistow
amerykanskich'' porwali dziennikarzy z Francji,kraju ktorego prezydent stanal
w jednym szeregu wsrod walczacych z ,,imperialistycznymi USA''.A ile bylo
krzyku przeciw ,,niesprawiedliwosci i zbrodniom'' popelnianym
przez ,,imperialistyczne wojska w Iraku''.Nic nie pomoglo.Metoda lizusostwa
osiagnela swoj cel.Zwyrodnialcy nazywani ,,bojownikami'' odwdzieczyli sie
sojusznikowi Francuskiemu we wlasciwy sobie sposob.I o zgrozo Chirac chce z
nimi rozmawiac.Dno jakie osiaga UE jest niewyobrazalne.I gdyby bylo to
pierwszy raz.Ale historia sie powtarza raz po raz niczym zdarta plyta.Tak
samo bylo w 1939 gdy ci sami degeneraci z Francji nie chcieli umierac za
Gdansk...Po kilku miesiacach ,,bojownicy'' Hitlera przyszli do nich...Jesli
sytuacja sie zmienila to na gorsze.Teraz nie trzeba mobilizowac milionow do
walki na froncie malo tego wystarczy poprzec USA dyplomatycznie a mimo to
Paryz Bruksela Beriln z piana na ustach w sojuszu z Moskwa pluja i rzucaja
sie na USA na szczescie bezsilnie...UE jest zagrozeniem dla pokoju
swiatowego.Kazdy kto tam przebywa naraza sie ze bandyci i jego zaatakuja