Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi

    • Gość: Izydor Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi IP: *.chello.pl 17.11.04, 12:03
      Rzeczpospolita wolalaby język Notatnika Agitatora to, że polski tekst jest do
      bani nie powinien sklaniać do ironii ale refleksji jak to się stalo, że pod
      rządami AWS-U DO PRAC NAD TLUMACZENIEM TEKSTOW KIEROWANO STUDENTÓW, a do pracy
      w Unii synalkow i córeczki wowczas rządzacych, elity AWS-u to nie tylko deficyt
      finansowy aLE PRZEDEWSZYSTKIM INTELEKTUALNY.
      • Gość: sidebar Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi IP: *.chello.pl 17.11.04, 15:31
        Gość portalu: Izydor napisał(a):

        > Rzeczpospolita wolalaby język Notatnika Agitatora to, że polski tekst jest do
        > bani nie powinien sklaniać do ironii ale refleksji jak to się stalo, że pod
        > rządami AWS-U DO PRAC NAD TLUMACZENIEM TEKSTOW KIEROWANO STUDENTÓW, a do pracy
        > w Unii synalkow i córeczki wowczas rządzacych, elity AWS-u to nie tylko deficyt
        >
        > finansowy aLE PRZEDEWSZYSTKIM INTELEKTUALNY

        Z propagandy dwója, bo nieudolna i oparta na kłamstwie. Za rzadów AWS-u nie było
        czego tłumaczyć, bo nad tzw. konstytucja jeszcze obradowano. Dokument postał
        w dzisiejszym kształcie za rządów(?) Millera i wtedy zlecono jego tłumaczenie.
        Chciałbyś coś sprostować?
    • Gość: herpetolog Re: Easy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.11.04, 12:25
      > (choc sam bedac tlumaczem, takowe rzadko zdarza mi sie wykonywac)

      Chryste Panie! I ty jestes tlumaczem? Przeciez to nawet po polsku nie jest!
      • Gość: PIo Re: Easy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 12:29
        A po jakiemu?
        • jan.kulczyk Re: Easy 17.11.04, 22:54
          herpe ma rację. to brzyyyydki anakolut... i kalka syntaktyczna z angielskiego (i kilku innych języków)
          • Gość: Pio Re: Easy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 10:35
            Czepiacie sie...
            • Gość: Pio cd Re: Easy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 13:55
              Poniewaz twierdzisz, ze zdanie jest anakolutem, skonsultowalem z polonista
              (profesorem uniwersytetu - antycypuje ewentualne zarzuty). Wg niego zdanie
              formalnie jest bez zarzutu, nie jest wiec bledne; nie ma tez watpliwosci, ze
              jest po polsku i ze przekazuje to co ma przekazac. Mozesz uznac je za nieladne,
              niezgrabne, przekalkowane i co tylko chcesz. Mozesz nazwac to nowomowa,
              polszczyzna barokowa jezykiem mlodopolskim etc. Stylistyke w wiekszym lub
              mniejszym stopniu ksztaltuja mody i gusty, a kazdy czlowiek posiada tzw. wlasny
              idiolekt (nie mylic z idiota: chodzi o indywidyalny potencjal jezykowy). Do
              tego jest to zdanie wtracone w nawiasie - poza glownym watkiem... Nie rozumiem
              po co ten szum.
    • elfhelm Konstytucja jest ok!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.11.04, 13:17
      tłumaczenie przywoite. trudno pewne rzeczy ujmować inaczej.
    • Gość: oburzony Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi IP: 80.51.232.* 17.11.04, 13:30
      Co to znaczy "przynależność państwa członkowskiego"? Chyba miało być
      obywatelstwo? Czy ten, kto tłumaczył ten tekst, miał jakieś pojęcie o polskim
      języku prawnym? Polacy nie gęsi i swój język prawny mają. Niepotrzebne jest
      słowotwórstwo i nie ma miejsca na żonglowanie synonimami. Instytucje o których
      mówi konstytucja UE mają swoje odpowiedniki w polskich aktach prawnych -
      wystarczy przed zabraniem się do tłumaczenia przejrzeć kilka polskich ustaw,
      albo zasięgnąć rady prawnika (najlepiej konstytucjonalisty).

      Jak potem polski wymiar sprawiedliwości ma stosować taki bubel? Zresztą to nie
      pierwszy bubel tłumaczeniowy jeśli chodzi o prawo unijne. Gorzej -
      projektodawcy nowelizacji polskiego prawa żywcem zrzynają z eurodyrektyw, za
      nic mając tradycję polskiego języka prawnego i potem powstają różne legisacyjne
      potworki.
      • Gość: Pio Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 14:04
        Z tym, ze to nie jest polski tekst prawny, a europejski. Polski jezyk prawny (i
        prawniczy), jak kazdy inny charakteryzuja okreslone niuanse znaczeniowe.
        Przykladowo: polski "zadatek" zgodnie z polskim kc, to nie dokladnie to samo,
        co francuski "arrhes", poniewaz zasada zwrotu podwojnej wartosci w przypadku
        niewywiazania sie przez strone przyjmujaca zadatek nie obowiazuje w prawie
        francuskim. Podobnie jest tez z polska "prokura", ktora w ogole nie ma
        odpowiednikow w jez. obcych poniewaz jej zakres jest szczegolowo okreslony
        przez kodeks.

        W przypadku umow zawieranych przez uzytkownikow dwoch lub wiecej jezykow
        zazwyczaj wskazuje sie obowiazujaca wersje jezykowa oraz prawo, zgodnie z
        ktorym umowa ma byc interpretowana. Wynika to z okreslonych znaczen
        przypisywanych danym wyrazeniom i sformulowaniom, ktore sa w praktyce
        nieprzetlumaczalne wprost. Jedynym sposobem na wyczerpujace (choc nie jest to
        do konca pewne)tlumaczenie byloby tworzenie niezwykle dlugich, odwolujacych sie
        do zrodel przypisow - ale z praktycznych wzgledow jest to niewykonalne. Po
        pierwsze, nikt nie mialby na to czasu - w rzeczywistosci uniemozliwiloby to
        zawarcie wielu transakcji; poza tym latwo mogloby sie okazac, ze komentarzom
        nie ma konca, bowiem niejednokrotnie interpretacja wymagalaby korzystania z
        orzecznictwa, a tego jak wiadomo moze byc niemal nieskonczenie wiele.

        Wszystko to po to, by powiedziec, ze prawo europejskie stanowi calkiem inna
        rzeczywistosc niz prawo krajowe polskie. Jest to swosita wypadkowa dzialan 25
        panstw posiadajacych czesto bardzo rozne systemy i kultury prawne. Stad wiele
        neologizmow i dziwolagow, ktorych z pewnoscia nie brak tez w innych wersjach.
        Nie nalezy tez zapominac, ze polski jest jezykiem stosunkowo malo precyzyjnym w
        porownaniu z angielskim, czy francuskim.

        Na koniec jeszcze jedna uwaga: wszystkie tlumaczenia, a tym bardziej takiej
        rangi jak konstytucja powinny przejsc przez sito korekty specjalistow - w tym
        wypadku konstytucjonalistow. Z przedstawionych cytatow wynikaloby, ze podpisana
        wersja tekstu jest wersja "surowa", ktora przez to sito nie przeszla. Jezeli
        wiec winic kogokolwiek za jakosc tego tekstu, to bardziej tych, ktorzy go
        dopuscili niz tych, ktorzy - z roznych powodow, byc moze tez braku kompetencji,
        albo strachu przed przeklamaniem - przygotowali jego pierwsza wersje.
        • jan.kulczyk Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi 17.11.04, 16:09
          Podpisuję się pod tekstem Pio obydwiema nogami. Można tu porównać prawo europejskie do esperanto -> pokraczny, dziwny, nieodpowiadający tak naprawdę nikomu.. Będący wszystkich, czyli niczyj. Ale jednocześnie mający wszystkich zadowolić.

          Piękny to on nie jest, ale swoje zadanie spełnia. Nie przyjął się z powodu dominacji angielskiego. Ale prawo europejskie z tego samego powodu odrzucone nie zostanie. Należy tylko wyrazić nadzieję, że UE jako instytucja przetrwa.

    • Gość: LWH Kto zaproponuje tłumaczenie? IP: 62.233.231.* 17.11.04, 13:32
      Tłumaczenie zaproponuje każdy fachoweuc z DANEJ DZIEDZINY. W cytacie podano
      błędne tłumaczenie wykluczenia społecznego, które jest pewnie w każdym podręczniku.
    • Gość: lls Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi IP: *.chello.pl 17.11.04, 13:53
      Przepść informacyjna, zacofanie informacyjne
      • Gość: lls Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi IP: *.chello.pl 17.11.04, 14:13
        Przepraszam, to miało być w związku z pierwszym komentarzem do tego artykułu,
        napisanym przez Spinnera. I oczywiście powinno być "przepaść".
    • Gość: gosc Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 14:11
      Konstytucja to jest pewnien dokument formalny, a wiec jest napisany jezykiem
      formalnym, urzedowym, a nie jezykiem w jakim sie pisze o modzie i urodzie.
      Niestety spoleczenstwo, ktore oglada big brothera i bar i czyta Fakt, a poza
      tym jest slabo wyksztalcone ma problemy ze zrozumieniem takich tekstow.
      Proponuje napisac konstytucje w stylu Super Expressu i talk show.
    • Gość: tlumacz "to be" Przyczyna calej sytuacji IP: *.svf.uib.no 17.11.04, 14:14
      Problem z tlumaczeniami dokumentow unijnych nie lezy ani w tresci konstytucji,
      ani w umiejetnosciach tlumaczy. Problemem sa biura (biuro) tlumaczen ktore
      dostaly zlecenie na tlumaczenie. Takie biuro jest nakierowane na jak najwiekszy
      zysk, ktory uzyskuje sie:
      1.krotkim terminem wykonania zlecenia
      2.zatrudnieniem jak najtanszej "sily roboczej"
      Te dwa aspekty laczy sie za pomoca elektronicznego wspomagania tlumaczenia.
      Duze biura tlumaczen obecnie wymagaja aby ich wspolpracownik poslugiwal sie
      programem wspomagajacym tlumaczenie. Za takie tlumaczenie placa mniej, a efekt
      maja szybciej. Biura przescigaja sie w oferowaniu najkrotszych czasow za
      najnizsza cene (absurdalne wiec wymagania czasowe dla tlumaczy, zenujaca niskie
      stawki)
      Z tego, co mi sie o uszy obilo, to tlumaczenia dokumentow unijnych byly robione
      na ostatnia chwile. Szybkosc wykonania tlumaczenia jest zazwyczaj odwrotnie
      proporcjonalna do jego jakosci, czy chodzi o dokumenty prawne czy wszelkie
      inne. A wrazenie belkotu jest wywolane wlasnie elektronicznym wspomaganiem, bo
      komputer jakkolwiek moze rozpoznac slowo, ale w kontekst go nie wlozy...

      Proponuje bardziej realne podejscie do rzeczywistosci przez zleceniodawcow
      tlumaczen. Chyba, ze taki belkot na wielu plasczyznach chcemy zachowac, jako
      element swoistego, polskiego folkloru....
    • Gość: hobo Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi IP: *.gdynia.mm.pl 17.11.04, 14:15
      czyżby tłumacz konstytucji się odezwał?
      • Gość: tlumacz "to be" Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi IP: *.svf.uib.no 17.11.04, 14:27
        Jesli o mnie chodzi, to tlumaczem konstytucji na szczescie nie bylam. Tlumaczem
        mam nadzieje zostac, do czego sie wprawiam. A juz sama proba wejscia na rynek
        tlumaczen daje pewne pojecie o tym , jak sie to wszystko odbywa..
    • Gość: zuzka Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi IP: 193.190.134.* 17.11.04, 14:30
      Przeciez projekt konstytucji to nie poemat Mickiewicza! Niech ci co tak
      krytykuja poczytaja wersje angielska lub francuska jest rownie skomplikowana!!!
      niestety tak to czasem bywa ze trudno jest znalezc dobre odpowiedniki obcych
      slow w jezyku polskim. Zreszta jak inaczej przetlumaczyc "principe
      d'attribution" jak nie "regula przyznania"??? kazdy tekst prawny jest trudny do
      czytania, projekt konstytucji nie jest tu wyjatkiem.
    • Gość: maciej Re: Konstytucja UE- instrukcja obsługi dla wasali IP: *.z064220066.okc-ok.dsl.cnc.net 17.11.04, 14:39
      Nie ma potrzeby , aby w obcym jezyku ktos pisal konstytucje dla kogos innego.
      Konstytucja powinna byc napisana w jezyku tego narodu ktorego dotyczy. To jest
      dowod, jakie bzdury wynikna w dalszej dzialalnosci innych instytucji wiezy
      Babel, a takim wymuszonym zbitkiem narodow jest Unia Europejska.
    • piemeltje biedactwa... 17.11.04, 14:53
      Oj biedni wy jestescie, tak mi was tlumaczy szkoda... Zawsze ten problem: piekne
      czy wierne... A skoro warunki pracy takie straszne i zwierzchnicy nie do zycia,
      to po co sie tam pchacie? Prosze mnie nie oslabiac i nie kpic w zywe oczy, w
      dodatku za moje pieniadze. Ja wiem, ze to nie jest lekki chleb tlumaczyc, choc
      zajmowalem sie tym hobbistycznie bardziej niz zawodowo, ale z tekstami z mojej
      wlasnej dziedziny wiekszych problemow nie mialem. Pilnuj szewcze kopyta i nie
      tlumac tekstow prawniczych, jak nie umiesz. Ja nie tlumacze- bo nie umiem. Te z
      mojej branzy umiem przetlumaczyc bez takich koszmarkow.

      Jest jednak inny szkopul: tekst konstytucji europejskiej bedzie przedmiotem
      referendum. Mam glosowac za przyjeciem belkotu?
      • Gość: Pio Re: biedactwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 15:08
        Nie rozumiem: sugerujesz, zeby zlikwidowac zawod tlumacza? Zeby wylacznie
        specjalisci w danej dziedzinie tlumaczeniem sie parali? Zasugeruj to tymze
        specjalistom i poczekaj na odpowiedz. Byc moze zreszta kiedys maszyny zastapia
        ludzi, wowczas Twoja sugestia (moze nieslusznie dorozumiana) sie spelni.

        Niezaleznie od tego, ilu inwektyw uzyjesz dla uwypuklenia swojej skromnosci,
        problemu przekladu - wyboru miedzy pieknym a wiernym - nie zlikwidujesz.

        Poza tym przed podpisaniem lub nie - zawsze mozesz zapoznac sie z konstytucja
        w innym jezyku...
        • piemeltje Re: biedactwa... 17.11.04, 16:26
          Gość portalu: Pio napisał(a):

          > Nie rozumiem: sugerujesz, zeby zlikwidowac zawod tlumacza?

          Gdziezbym smial! Sugeruje, ze tlumacze tez nie sa od wszystkiego. jeden zna sie
          na tekstach literackich, inny technicznych, jeszcze inny prawniczych. Jesli cos
          lub ktos jest do wszystkiego, to jest do niczego. Widocznie tekst konstytucji
          tlumaczyli niespecjalisci.

          Inna rzecz, ze moze nie warto bylo bawic sie w tlumaczenie. Wystarczylo dodac
          akapit, ze jezykiem urzedowym Unii jest jezyk angielski. Po kiego tyle tych jezykow?

          > Niezaleznie od tego, ilu inwektyw uzyjesz dla uwypuklenia swojej skromnosci,

          Hola, wolnego! Jakich "inwektyw"? Moze jakis przyklad?

          > problemu przekladu - wyboru miedzy pieknym a wiernym - nie zlikwidujesz.

          Pozostaja jeszcze przeklady zreczne i niezreczne. Na przyklad:

          "Jezeli Konstytucja nie stanowi inaczej, akty ustawodawcze Unii moga zostac
          przyjete wylacznie na wniosek Komisii. Pozostale akty sa przyjmowane na wniosek
          Komisji, jezeli Konstytucja tak stanowi." (Art I-26 ust. 2)

          Niby wiadomo, o co chodzi, ale...

          Albo "w drodze konsensu". To ma byc po polsku? Dlaczego nie "jednomyslnie",
          albo, jesli to w prawniczym zargonie za mocno, "po uzgodnieniu wspolnego
          stanowiska"?

          > Poza tym przed podpisaniem lub nie - zawsze mozesz zapoznac sie z konstytucja
          > w innym jezyku...

          Zartujesz? Tego jest 350 stron, w sporej czesci to pobozne zyczenia.
          • Gość: Pio Re: biedactwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 16:55
            Mam tu pod reka wersje wloska art. 1.26 - 1:

            2. Un atto legislativo dell'Unione può essere adottato solo su proposta della
            Commissione, salvo
            che la Costituzione non disponga diversamente. Gli altri atti sono adottati su
            proposta della
            Commissione se la Costituzione lo prevede.

            Nic dodac, nic ujac - zgadzam sie to brzmi troche jak maslo maslane, ale
            ostatecznie ma sens: znaczy to, ze akty ustawodawcze sa uchwalane na wniosek
            komisji, z wyjatkiem tych aktow ustawodawczych, co do ktorych konstytucja
            przewiduje inny tryb (tj. na np. na wniosek kogo innego). Akty nieustawodawcze
            sa uchwalane na wniosek komisji tylko w sytuacjach, gdy przewiduje to
            konstytucja. Tak brzmi wiele aktow prawnych - trudno zmienic tekst prawny w
            czytanke, a tlumaczeniu niczego zarzucic nie mozna.

            Jesli chodzi o "w drodze konsensu" - miales na mysli "konsensusu"?
            Slowa konsens nie znam, ale jesli jest to literowka i slowem wlasciwym jest
            konsensus, to slowo to jak najbardziej istnieje w jezyku polskim i zostalo w
            pelni spolonizowane (tj. podlega normalnym regulom fleksyjnym jak inne slowa
            polskie). Dlaczego konsensus zamiast jednomyslnosci? Nie wiem. Tak pewnie bylo
            w oryginale i tak zostalo - to dobrze - zbytnie polonizowanie tego rodzaju
            tekstow moze powodowac zamet i moim zdaniem, zawsze lepiej gdy formalnie
            blizsze sa terminy w wersjach jezykowych, o ile rzecz jasna jest to mozliwe.
            Poza tym jednomyslnosc oznacza, ze wszyscy glosuja za a przy konsensusie -
            wyobrazam sobie - ktos na przyklad moze sie wstrzymac.
            Pamietajmy, ze jest to tekst obowiazujacy w 25 jezykach!

            Co do reszty tlumaczenia sie nie wypowiadam bo nie znam; w tym i w poprzednich
            postach chodzi mi bardziej o zasade niz o ten konkretny tekst: zanim kogos
            zmiesza sie z blotem, warto sie zastanowic, czy sa ku temu podstawy. A u nas (w
            tym jakze katolickim kraju) mieszanie blizniego z blotem przychodzi jakze latwo.

            PS. Po tym calym zamieszaniu, skorzystam chyba z jakiejs obcej wersji jezykowej
            albo z jej streszczenia. Takowe dostepne sa o ile wiem w obcej prasie
            internetowej. W polskiej pojawiaja sie inwektywy - dopiero potem esencjalia.

            • piemeltje uuuuffff.... 17.11.04, 18:14
              No i juz jestem po, pobieznej wprawdzie, lekturze calej konstytucji. Trzeba
              przyznac, ze nie jest tak zle, jak to gazeta maluje. Chodzi o tlumaczenie, nie o
              tresc. Tresci moim zdaniem daleko do miana konstytucji czegokolwiek, ale nie o
              tym teraz rozmawiamy.

              > Jesli chodzi o "w drodze konsensu" - miales na mysli "konsensusu"?

              Art. I-21 ust. 4.

              Poniewaz w dalszym ciagu tekstu przy okazji Rady Europejskiej za kazdym razem
              mowa jest o "jednomyslnosci", to nie rozumiem dlaczego akurat w tym miejscu mowa
              o "konsensie".

              Na koniec dorzuce jeszcze pare kwiatuszkow, ktore rzucily mi sie w oczy.

              "przeciwdzialanie wylaczeniu" Art III-209. Gdybym nie domyslil sie, dzieki
              znajomosci jezykow obcych, o co chodzi, to musialbym dalej zgadywac. IMHO
              niezreczne.

              "rzeczywiste koszty efektywnie poniesione". Chodzi o koszty przewozow
              miedzynarodowych. (Na marginesie: czy to powinno byc w konstytucji?). Redundancja.

              "zasada non-refoulement". Tak stoi w tlumaczeniu. Sprawdzilem sobie co to za
              zasada, ale czy tego rzeczywiscie sie nie tlumaczy?

              "panstwo notyfikuje Komisji swoj zamiar" i dalej "po tej notyfikacji". To juz
              nie mozna powiedziec "powiadamia" i "powiadomienie"?
              • Gość: Pio Re: uuuuffff.... IP: *.oaza-dd.com 17.11.04, 22:11
                > "rzeczywiste koszty efektywnie poniesione". - moim zdaniem nie rendundancja
                ale rozlazle tlumaczenie. Na pierwszy rzut oka zamiana efektywnie na faktycznie
                rozjasnilaby tekst (koszty ktore rzeczywiscie istnialy, a nie fikcyjne, ktore
                faktycznie zostaly poniesione - pieniadze zaplacono)

                zasada non-refoulement". Tak stoi w tlumaczeniu. Sprawdzilem sobie co to za
                > zasada, ale czy tego rzeczywiscie sie nie tlumaczy

                Albo sie nie tlumaczy, albo tlumacze nie wiedzieli, co z tym zrobic i zostawili
                korektorowi...

                panstwo notyfikuje Komisji swoj zamiar" i dalej "po tej notyfikacji". To juz
                > nie mozna powiedziec "powiadamia" i "powiadomienie"?
                Owszem istnieja odpowiedniki poslkie, ale slowo notyfikacja zajmuje w slowniku
                rownorzedna pozycje. O ile wiem w jezyku dyplomacji/ stosunkow panstwowych
                uzywa sie wlasne slowa "notyfikacja".

                Jedno wydaje sie niezaprzeczalne. Tego tlumaczenia przed publikacja nikt nie
                przeczytal! Jezeli lezalo ono od polowy zeszlego roku, jak pisze RZ, to jest
                faktycznie skandaliczne, ze przekazano do podpisania wersje "nieobrobiona"
                przez konstytucjonalistow.

                Trudno za to winic tlumaczy - oni jezeli skopali robote - powinni najwyzej nie
                otrzymac zaplaty. Kazde tlumaczenie - wszystkie zreszta publikowane teksty -
                wymagaja korekty ze strony odbiorcy, ktory zawsze lepiej orientowac sie bedzie
                w kontekscie i celach tekstu i - o ile jest specjalista w dziedzinie - bedzie
                mial wieksze wyczucie uzytego slownictwa, jako osoba trzecia - wykryje
                niezrecznosci jezykowe. Notariusze odczytuja przed stronami akty, pisarzom
                korektorzy poprawiaja ich dziela. Tutaj wyraznie nikt nie obrobil surowej,
                przetlumaczonej wersji. To wina wydawcy, nie autora. Widac, ze wine te chca
                obrzydliwie zepchnac nizej. Nihil novi.
            • jan.kulczyk Re: biedactwa... 17.11.04, 23:07
              > Jesli chodzi o "w drodze konsensu" - miales na mysli "konsensusu"?
              > Slowa konsens nie znam, ale jesli jest to literowka i slowem wlasciwym jest

              Słowa konsens nie ma, ale być może wkrótce będzie. Tak jak kiedyś nie było słowa sens, a tylko sensus, czyli bezpośrednie zapożyczenie z łaciny. Sensus na początku również odmieniał się "sensusu", potem uprościł się do sensu. Następnie uproszczenie weszło też do mianownika. Jest możliwe, że konsensus też to czeka (choć, jako slowo "wyszukane", raczej pozostanie w mianowniku ono, w odróżnieniu od "sensu" bez zmian). Natomiast faktem niezaprzeczalnym jest, że słowo "konsensus" w innych przypadkach, zwłaszcza w dopełniaczu, zaczyna się już upraszaczać i wielu polonistów (np. Bralczyk) zaleca właśnie tę uproszczoną formę, jako bardziej elegancką. Dlatego nie ma się co zaperzać i bombardować hiperpoprawnością ;))

              Pozdrawiam
      • Gość: tlumacz "to be" Re: biedactwa... IP: *.svf.uib.no 17.11.04, 15:24
        Nie w tym rzecz, ze tlumacze to takie biedactwa, tylko ze nasz wspanialy rzad
        (badz inny organ na ktorego zlecenie tlumaczenie zostalo wykonane)
        najprawdopodobniej wybral najtansza i najszybsza opcje...A ze ogolna sytuacja
        na rynku pracy jaka jest, kazdy widzi, to zawsze sie znajda tacy, co nie bardzo
        sie znaja, ale sie wezma za nawet marne pieniadze, w koncu lepiej marne niz w
        ogole... Bo specjalisci z doswiadczeniem nie podpadaja pod najtansza i
        najszybsza opcje. I potem wychodza takie kwiatki... wszyscy tlumacze
        automatycznie sa do d... polscy tlumacze na niczym sie nie znaja... no i inne
        opinie.
        • swist33 Re: biedactwa... 17.11.04, 18:15
          Tak sie sklada ze wlasnie jestem tlumaczem (i prawnikiem) i od pewnego czasu
          mam okazje tlumaczyc teksty (prawnicze)europejskie, i przyznam niestety, ze
          generalnie jest to wlasnie belkot, zwlaszcza w oryginale, nowomowa, prawie nie
          do przetlumaczenia. Tlumaczenie, jesli wierne, bedzie tez belkotem.
          a moze to o to chodzi?!
    • Gość: Krzys52 Jak to?! Jezyk liturgiczny juz sie nie podoba?!! IP: *.proxy.aol.com 17.11.04, 15:11
      to moze niedlugo zaczniecie krytykowac 'ubogacanie', czy tez 'zasade
      pomocniczosci'??!!
    • Gość: Fred Da się tylko trzeba się postarać IP: 194.106.192.* 17.11.04, 15:34
    • Gość: polonus z Lyonu PYTANIE DO WSZYSTKICH FORUMOWICZOW IP: *.adsl.proxad.net 17.11.04, 17:41
      Czy zgodnie z logika Konstytucji UE ,ze "kazdy obywatel kraju czlonkowskiego
      jest jednoczenie obywatelem UE"-wynika ,ze kazdy obywatel UE jest jednoczesnie
      obywatelem kazdego kraju czlonkowskiego? Bo jezeli TAK ,to koniec z
      Polska.Stare kraje UE beda dalej placic socjal niewygodnym imigrantom ,tylko
      pozbeda sie ich wysylajac ich do nowych krajow UE m.in. do Polski. I nikt nie
      bedzie mogl sie przeciwstawic takim "numerom".Prosze o fachowa odpowiedz na
      moje pytanie ,bez napasci osobistych.
      • Gość: klip Re: PYTANIE DO WSZYSTKICH FORUMOWICZOW IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 17.11.04, 18:10
        Nie wynika,bo na razie obywatelstwo UE ma charakter wtorny i pomocniczy.
    • Gość: Basia Re: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi IP: *.chello.pl 17.11.04, 18:11
      Konstytucja tak jak wszystkie dokumenty UE jest napisana ym samym żargonem, trudno wymagać od tłumaczy, zeby stworzyli łatwe w odbiorze dziełko. POza tym i tak duża czesć społeczeństwa nie rozumie słowa pisanego, więc skąd pewnośc, ze odbiór byłby większy?
    • Gość: Polak Mały jak widać popaprańcy dymają was jak chcą IP: *.pl / 212.244.43.* 19.11.04, 10:03
    • klip-klap eksperci i tak by nie pomogli 20.11.04, 18:39
      Pisalem,ze najlepiej byloby zapytac ekspertow od prawa UE i okazuje sie,ze
      zapytano,ale nie wykorzystano ich uwag. Bardzo dobrze,mamy belkot zwielokrotniony!

      "- Kiedy otrzymaliśmy ten tekst z Sekretariatu Generalnego Rady Ministrów w
      Brukseli, zwróciliśmy się o zaopiniowanie tłumaczenia do ekspertów. Byli wśród
      nich m.in. profesor Jan Barcz, specjalista od prawa europejskiego, oraz znany
      językoznawca profesor Jerzy Bralczyk. Niestety, większości ich uwag nie
      uwzględniono, bo uznano, że takie zmiany sprawiłyby, iż zapisy traktatu zanadto
      odbiegałyby od oryginału - mówi Ewa Haczyk. - Stwierdzono, że "uczłowieczenie"
      tekstu może zdeformować istotę precyzyjnych prawniczych artykułów."
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/11.19/Kraj/01/01.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja