Konferencja w sprawie języków Unii Europejskiej

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.05, 20:13
esperanto! neutralny, prosty w nauce - najlepszy!
    • Gość: Esperantisto Esperanto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.05, 23:52
      Esperanto - gramatyki można się nauczyć spokojnie w miesiąc, słówka pochodzą z różnych języków i często można je samemu budować przez odpowiednie końcówki. To jest przyszłość! czemu natywni anglojęzyczni obywatele EU mieli by być w uprzywilejowanej sytuacji?!

      Poza tym prędzej powinniśmy się uczyć chińskiego niż angielskiego...

      www.lernu.net - wspaniały portal do nauki Esperanto
      www.kurso.com.br - dobry kurs (darmowy) także w wersji polskiej
    • Gość: Jezyki UNii Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: *.7cities.net 09.05.05, 03:39
      Francuski, Niemiecki i Rosyjski.

      Polski NIE, jesli chcemy jezyk 2-giej Europy to Hiszpanski
      • zigzaur Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski 09.05.05, 09:59
        Francuski??? Po co? Niedługo tam będzie się mówić po arabsku.
        Rosyjski??? Prędzej w UE znajdzie się Turcja i Izrael niż Rosja. Poza tym naród
        na wymarciu.

        Pozycja języka angielskiego wcale nie wynika z potęgi USA. Wynika raczej z
        dokonań cywilizacji Wielkiej Brytanii. Zresztą osiągnięcia cywilizacyjne
        Wielkiej Brytanii i USA z czegoś wynikają.

        Wielkim atutem języka angielskiego jest prostota, duży ładunek słów łacińskich i
        elastyczność. Nie każdy zauważa prosty fakt, że litery angielskiego alfabetu nie
        zawierają różnych ogonków, dwukropków, kreseczek czy haczyków. To też bardzo
        ważne, zwłaszcza przy klawiaturze komputera.
        Wiele terminów ekonomicznych i technicznych w ogólne nie jest tłumaczonych z
        angielskiego bo przyjmuje się je w oryginale.

        Poza tym, to nie Europa jest centrum świata. To takie muzeum, które warto odwiedzić.

        W jakim języku koresponduje Japończyk z Hindusem albo Koreańczyk z Arabem?
        • Gość: unijny Re: Jezyk uniwersalny? w Uni IP: 62.37.220.* 09.05.05, 11:53
          Nie zgadzam sie z z twoim stwierdzeniem, ze popularnosc jezyka angielskiego lub
          amerykanskiego (sa mimo wszystko pewne roznice!) jest wynikiem osiagniec
          cywilizacyjnych Wielkiej Brytani. Jest to dalekie od prawdy.
          Miedzy nami, jest to wynikiem arogancji i wrodzonego lenistwa angielskiego - do
          nauki innych jezykow. Jezeli ich osiagniecie cywilizacji mozna przetlumaczyc
          na "kolonializm" - temat do dyskusji.

          Amerykanski - jest prostym jezykiem, prostych mas amerykanskich , ale osobiscie
          wydaje mi sie, ze nie jest to przyklad jezyka "godnego do nasladowania".

          Wg ciebie duzym atutem jezyka angielskiego jest jego prostota. Wydaje mi sie,
          ze jestes bardzo daleko od prawdy. Jezyk angielski - ten prawdziwy angielski -
          jest jezykiem trudnym, jezeli chcesz wladac prawdziwym angielskim. Wymaga to
          cale lata nauki.
          Czesto bywam w Polsce i innych krajach Uni, spotykam ludzi z wyzszym, srednim
          wyksztalceniem, ktorzy "uwazaja" , ze mowia po angielsku. Mowia, wydaje im sie,
          ze mowia. Jest to poprostu bardzo nieudolny, niepoprawny gramatycznie angielski.

          Czy zdajesz sobie sprawe, ze w "wyzszych" socjalnych sferach angielskich -
          oceniaja Cie wlasnie po znajomosci angielskiego. Jezeli, mowisz "cockney'em",
          nie masz zadnych szans byc zaakceptowanym w elicie angielskiej( a jest ich
          spora liczba).Dobry angielski wymaga duzo pracy.

          Masz awersje do jezyka francuskiego, jego ogonkow, dwukropkow, kreseczek
          (chcesz powiedziec akcentow czy haczykow). Jest to Twoja opinia. Francja nigdy
          nie miala ambicji, aby francuski byl jezykiem "popularnym", przeciwnie, jest to
          jerzyk elity!.
          Francuski byl i jest - jezykiem dyplomatycznym, jezykiem kultury. Mozesz myslec
          co ci sie podoba na ten temat - ale to jest niezbity fakt. Francuski
          automatycznie wiaze sie z kultura.
          Na calym swiecie, kazdy kulturalny czlowiek (Anglicy,Amerykanie, Niemcy,
          Hiszpanie i Polacy rowniez) mowia po francusku - bowiem jest to sprawdzian ich
          kultury. Nalezy przyznac, ze jest to jezyk kompleksowy - ale warto sie go
          uczyc. Nie mowie o dokumentach Uni, bowiem Francja i jej dyplomaci doskonale
          posluguja sie angielskim (duzo lepiej niz ci sie wydaje).

          Klawiatuta komputera, nie upraszczaj sprawy. Klawiature mozna zmieniac
          dowolnie, nie jest to przeszkoda jezykowa. Sam mam trzy (angielska, francuska,
          hiszpanska).

          Tlumaczenie terminow technicznych - nic wspolnego z jezykiem Uni. Technicy -
          maja swoj zargon i nie robia checy, ze sa angielskie, niemieckie,lacinskie
          francuskie terminy.

          Niektorzy fawozyzuja Esperanto. Dziesiatki lat temu, staralismy sie "nalozyc"
          Esperanto - nie zdalo egzaminu. Jezyk martwy i nie ciekawy. Wole lacine.


          Polacy, napewno wolelibysmy aby nasz Polski byl dominujacy. Dlaczego nie?
          Polski jezyk jest pieknym jezykiem, a raczej byl. Dzisiejszy Polski jezyk, jest
          smietnikiem, ordynarnych sformulowan, czasami przykro sluchac.
          Mozesz mi wierzyc na slowo, Polski jezyk, ktorego uczylismy sie w szkole w
          latach 60, 70 - nie ma nic wspolnego z obecnym wylgarnym zargonem. Kiedy czyta
          sie wypowiedzi forumowcow z GW - ma sie niesmaczne wrazenie - ze cos nie gra.
          Polski literacki jest jezykiem na wymarciu. Powod - odpowiedz sobie sam na to
          pytanie.

          Uwazam, ze powinnismy zostac przy angielskim, pod warunkiem, ze jest to
          prawdziwy angielski bez smietnika amerykanskiego lub concneyowskiego - jezeli
          chodzi o dokumenty unijne. Francuski - zostawmy dyplomacji i kulturze
          europejskiej. Niemiecki - tez jest jezykiem ciekawym, ale .........
          A co na temat Hiszpanskiego, tego pieknego jezyka Cervantesa - jest o wiele
          trudniejszy od Francuskiego. Mozesz mi uwierzyc na slowo. Pozostaje Wloski i no
          i oczywiscie Lacina i Greca.
          Wybor jest duzy. Nie bijmy sie o dominacje jednego jezyka nad drugim - zupelnie
          bez sensu.
          • maruda.r Raczej esperanto 09.05.05, 20:09
            Gość portalu: unijny napisał(a):

            Niektorzy fawozyzuja Esperanto. Dziesiatki lat temu, staralismy sie "nalozyc"
            Esperanto - nie zdalo egzaminu. Jezyk martwy i nie ciekawy. Wole lacine.

            *****************************

            Sam sobie zaprzeczasz. Najpierw namawiasz do ćwiczenia języków trudnych, choć w
            pełni sobie zdajesz sprawę, że codzienna komunikacja międzynarodowa komunikacja
            odbywa się na podstawowym poziomie. I póki nie ma żadnego bodźca do podnoszenia
            poziomu znajomości jezyka, póty komunikacja w nim bedzie realizowana na
            najbardziej elementarnym poziomie. Łacina jest bardzo trudna, tym bardziej, że
            jej wymowa wciąż jest przedmiotem naukowych dysput.

            Po co Czechowi znajomość angielskiego? Po to, by dogadać się z dostawcą lub
            odbiorcą produktów oraz by zamówić fish and chips w czasie podróży służbowej do
            Londynu.

            Prawdopodobnie potrzeba zastosowania esperanto pojawi się prędzej czy później.
            Jest wystarczający do komunikacji, więc jego nieciekawość jest raczej zaletą niż
            wadą. No i specyfikacje produktów: instrukcja obsługi, dane techniczne i
            ostrzeżenia w 20 jezykach na produkcie wielkości pudełka od zapałek skutecznie
            podnoszą koszty jego produkcji. Gramatyka jest prosta i nie ma żadnych wyjątków.
            Dla celów komunikacji biznesowej oraz turystycznej - język idealny.

          • Gość: Neutrino Re: Jezyk uniwersalny? w Uni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 14:18
            > Uwazam, ze powinnismy zostac przy angielskim, pod warunkiem, ze jest to
            > prawdziwy angielski bez smietnika amerykanskiego lub concneyowskiego - jezeli
            > chodzi o dokumenty unijne.

            W tym właśnie problem. W innym swoim liście napisałem właśnie o tym, że
            światowe rozpowszechnienie angielskiego powoduje, niestety, jego
            prymitywizację, co jest dość naturalne i zgoła nieuniknione, gdyż nie ma
            najmniejszych szans na to aby zapewnić ludziom na całym globie edukację
            uwzględniającą subtelności tego języka, które stanowią o jego "prawdziwości".
            Nawet coś tak wydawałoby się - nienaruszalnego jak dogmnaty religijne i
            obrządki liturgiczne nie wytrzymują próby adaptacji i np. katolicyzm
            malanezyjski trudno w ogóle porównać z katolicyzmem europejskim. A co dopiero
            mówić o "narzędziu komunikacji", w stosunku do którego jedynym wymogiem jest
            umożliwienie porozumienia. Jest oczywistym, że dla osiągnięcia tego celu każde
            narzędzie będzie intuicyjnie (i bezwzględnie) "ulepszane", co dla języka
            oznacza, niestety, dalszą redukcję w kierunku amerykańsko - cocneyowskim.
            W tej sytuacji nawet "martwe", jak piszesz, esperanto jest rozwiązaniem
            lepszym, bo lepiej przystosowanym do zróżnicowania populacji i podatnym na
            rozwój, a nie redukcję. Wobec rozpowszechnienia angielskiego, wylansowanie
            esperanto jest niewątpliwie zadaniem trudniejszym, ale chyba bardzoiej ambitnym
            i - per saldo - opłacalnym.
            • Gość: Jurek Re: Jezyk uniwersalny? w Uni IP: 212.244.115.* 16.05.05, 13:19

              Jestem leniwy, nie mam zamiaru poświęcać 10 lat życia na naukę języka
              angielskiego,
              bo nie będę tam żył, ani czytał Szekspira w oryginale.
              Nie mam też poczucia humoru, by bawiły mnie idiomy w stylu "gorący piesek" do
              jedzenia.
              Jeżeli w UE mają być demokratyczne, partnerskie równe stosunki, to niech Anglik:
              1. nauczy się mojego języka, albo
              2. niech w Polsce zatrudniają tylko "nativ Polish" albo
              3. niech Anglik startuje równo ze mną do neutralnego języka. Nauczymy się i
              pogadamy.

              Dlaczego on leniuchuje, a ja mam się męczyć?
        • maruda.r Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski 09.05.05, 19:33
          zigzaur napisał:

          > W jakim języku koresponduje Japończyk z Hindusem albo Koreańczyk z Arabem?

          ************************

          W tym samym, co Szwed z Polakiem. W anglo-pidżin.

        • Gość: Neutrino Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 13:56
          "Wielkim atutem języka angielskiego jest prostota, duży ładunek słów łacińskich
          i elastyczność. Nie każdy zauważa prosty fakt, że litery angielskiego alfabetu
          nie zawierają różnych ogonków, dwukropków, kreseczek czy haczyków. To też
          bardzo ważne, zwłaszcza przy klawiaturze komputera."

          Z tą prostotą jeżyka angielskiego, to raczej mocno przesadziłeś. Coś ze
          dwanaście czasów, jakieś dziwne dżwięki wymagające przygryzania języka, no i te
          zasady pisowni, któr powodują, że pisze się Liverpool, a czyta Menczester :))
          (np. kto by wpadł na to, że wyraz "enough" należy przeczytać "ynaf"?)
          Używanie alfabetu łacińskiego w angielskim nie jest bynajmniej aż taką
          osbliwością, kilka innych języków też posługuje się tylko "czystą" latyniką, w
          tym przewijające się często w tym wątku esperanto.
          "Uświatowienie" angielskiego ma też, niestety, swoje złe strony, a mianowicie
          postępującą prymitywizację tego języka - redukcję form gramatycznych, redukcję
          zasobów leksykalnych oraz odchodzenie od zasad ortografii na rzecz pisania "jak
          się komu podoba".
          Tych wszystkich problemów nie ma w przypadku esperanto, które może się tylko
          rozwijać i wzbogacać, a nie redukować i karleć. Problemem jest tylko
          bezkonkurencyjne rozpowszechnienie angielskiego, które może okazać się
          decydujące. Tak, jak decydującym okazało się swego czasu rozpowszechnienie
          systemu VHS, choć był on jednym z gorszych spośród kilku opracowanych.
        • Gość: Lwowianka Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.05, 02:13
          Angielski nie jest prostym językiem. Większość obywateli Stanów Zjednoczonych
          nie potrafi poprawnie pisać w tym języku. Każde słowo angielskie ma 30 różnych
          znaczeń, język ten nie rozróżnia płci. My Polacy mówimy poranek muzyczny,
          plener malarski, kurs tańca, seminarium itd. Amerykanie mają tylko jedno
          określenie workshop, co polscy anglofile tłumaczą słowem warsztaty.
          Esperanto jest najłatwiejszym i jednocześnie najbogatszym językiem świata,
          Wybitny polski językoznawca Zenon Klemensiewicz napisał w swej książce,
          że "Esperanto jest dorobkiem kultury polskiej". Nie czekajmy na zgodę
          szowinistycznie nastawionych Anglików, Francuzów i Niemców, ale wspólnie z
          pozostałymi krajami Unii już teraz wprowadzajmy stopniowo język esperanto.
          Polecam witrynę europonto.org
          • Gość: Niezorientowany Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 22:15
            To jak to właściwie jest z tym angielskim? Anglicy przechwalają się, że ich
            język ma najbogatszy zasób leksykalny, bo ich słownik liczy 400 tysięcy
            wyrazów. Dość często można jednak przeczytać opinie podobne do powyższej, że
            jedno anglojęzyczne opkreślenie ma wiele znaczeń, zaleznych od okoliczności i
            kontekstu. Po co zatem owe 400 tysięcy słów i do czego się one odnoszą, skoro
            np. workshop oznacza zaróno kurs tańsca jak i seminarium? Albo inaczej: jaka
            jest w końcu prawda o tym języku - przebogaty czy ubogi?
            • Gość: Maria Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: 212.244.115.* 16.05.05, 12:17
              Kto zna prawdę ile kosztuje dziennie tłumaczenie na 3 języki dokumentów w
              Unii Europejskiej? Kiedyś czytałam, że 400 000 euro. To ile po przyjęciu
              nowych państw? Ile ton papieru zużywają na to rocznie?. Ile wynoszą pensje
              tłumaczy? (miesięcznie wszystkich)Ile lasów idzie na te tony papieru?
              Może odpowie któryś eurodeputowany, bo jako obywatelka UE mam prawo wiedzieć
        • elaka2 Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski 23.05.05, 21:31
          zigzaur napisał:

          >
          > W jakim języku koresponduje Japończyk z Hindusem albo Koreańczyk z Arabem?

          w esperanto.
          Pamiętam moją szaloną radość, kiedy pierwszy raz rozmawiałam z Japończykiem.
          Od tej pory przejechałam świat od Tomska na Syberii do Fatimy w Portugalii.
          Esperantysci byli wszędzie.
          Moi sąsiedzi kiedyś powiedzieli: lepiej byś sie uczyła angielskiego, esperanto
          to taki sztuczny język!
          Nauczyłam się angielskiego, niemieckiego, francuskiego, 11 lat uczyłam się
          rosyjskiego, ale w Pekinie tylko ja rozmawiałam bez tłumacza z "tubylcami" -
          oczywiscie w esperanto.
          Moi sasiedzi trwaja przy polskim, bo inne są za trudne.
          Być może właśnie ta logika i prostota esperanto powoduje, że domorośli
          lingwiści traktuja ten język z niedowierzaniem.
          Esperanto i komputer - to dwie najlepsze rzeczy, które trafiły sie mnie -
          dorosłemu człowiekowi.
          • Gość: Irena Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: 212.244.115.* 24.05.05, 11:35
            Na kongresie rozmawiałam z mieszkańcami 60 krajów i 5 kontynentów. Nie
            brakowało mi innego języka do porozumienia. Esperanto wystarczyło.
      • Gość: Neutrino Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 13:36
        Gość portalu: Jezyki UNii napisał(a):
        > Francuski, Niemiecki i Rosyjski.
        > Polski NIE, jesli chcemy jezyk 2-giej Europy to Hiszpanski

        A jaka jest przewaga tych czterech (!!!) języków nad jednym (!!!) esperanto?
        Ja sam co prawda nie znam esperanto, ale trafia mi do przekonania argumentacja
        na rzecz tego języka.
        • Gość: Bogdan Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: .1.* / 62.233.249.* 19.05.05, 09:11
          Esperanto estas bona lingvo
    • Gość: akis Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.05, 22:28
      Ja jestem za wprowadzeniem języka Esperanto w Europie jako język pomostowy.
      Albert Einstain powiedział: „Esperanto to najlepsze rozwiązanie języka międzynarodowego”
      Nasi ambitni naukowcy tracą swój cenny czas na naukę języków obcych gdyż wiele publikacji jest po angielsku ale nie tylko. A w tym czasie anglojęzyczni naukowcy prześcigają naszych gdyż nie tracą czasu na języki obce i stąd ich większe osiągnięcia!
      Szkoda mi naszych dzieci, które są uczone w szkołach języków obcych i po wielu latach nauki i tak nie potrafią się swobodnie komunikować.
      Nie mam nic przeciwko uczeniu się języków obcych sam znam w stopniu dostatecznym angielski, niemiecki, włoski, rosyjski ale każdemu polecam język Esperanto.
      Pierwszym językiem obcym jaki poznawały moje dzieci był właśnie język Esperanto.
      To też pomaga im w nauce angielskiego i niemieckiego ale mamy porównanie ile wysiłku trzeba włożyć w te języki, naukowo jest udowodnione, że 8 razy więcej!
      Język angielski pełni w chwili obecnej rolę języka międzynarodowego ale jak długo tak będzie to nie wiadomo.
      Kiedyś francuski dominował ale już nie i za około 20 lat to samo może być z angielskim.
      Zachęcam do lektury na temat szybkiego rozwoju gospodarczego w Chinach, obecnie Chiny są skłonne do tego aby wprowadzić jako drugi język obcy w swoich szkołach Esperanto zaraz po tym jak zrobi to Europa.
      Ale są przewidywania, że za 20-30 lat to Chiny będą potęgą gospodarczą na świecie i to oni nie będą się chcieli uczyć ani angielskiego ani Esperanto tylko będą wymagać aby się z nimi porozumiewać w ich języku, jak to obecnie robi USA.
    • Gość: vojdan Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: 212.244.115.* 15.05.05, 22:56

      9. Polityczne wspomaganie kultury i języka

      Główną podstawą, na której Unia Europejska może stać się mocnym państwem, a
      jednocześnie gwarantować i bronić praw narodów do ich tożsamości, jest
      wspomaganie.
      Zasada ta jest przeciwna centralizmowi. Centralizm, który teraz praktycznie
      rządzi w większośći krajów znaczy, że prawo do decyzji i zarządzania ma wyższa
      siła, centrala.
      Ona (władza państwowa, prezydent, parlament, cesarz) decydują i oddają trochę
      praw do decyzji podległym formom organizacyjnym (kraje, regiony, wspólnoty)
      według swego arbitralnego uznania.

      Odwrotnie, zasada wspomagania określa, że samozarządzanie i decydowanie są na
      najniższym szczeblu terytorialnym, który oddaje trochę swej niezależnośći
      wyższej instancji z własnej woli i po uzgodnieniu (z innymi podobnymi
      jednostkami), sposobu kontroli wyższej instancji i tego jak mają być w niej
      reprezentowane.
      To znaczy, że wychodzi się z poziomu regionalnego. Regiony stanowią państwo i
      pństwu oddają część praw decyzyjnych.

      Obecne państwa, zazwyczaj narodowe, ponieważ żyje w nich większość jednej
      europejskiej nacji mogą łączyć się w większe państwo np. w Unię Europejską.
      W takim przypadku decyzja wychodzi od nich ile niezależności i praw do
      decydowania oddać Unii Europejskiej po uzgodnieniu form jej kontroli i
      właściwego reprezentowania tych państw..
      Tę polityczną zasadę mona zastosować też do prawa tożsamości i języków.
      W systemie państwowym uznającym zasadę pomocy, musi ona zaczynać się od
      obywatelai i jego prawa do używania swego dialektu, albo języka mniejszości w
      jego regionie.

      Mieszkańcy regionu oddają trochę swych praw językowych wyższej instancji
      państwowej, akceptując język państwowy. To znaczy, że w szkołach podstawowych
      uczono by się też dialektów, języków mniejszości narodowych, nie tylko języka
      państwowego jak zazwyczaj. Obecnie języki regionalne są centralnie
      nieakceptowane, albo zabraniane. Uczy się ich tylko na ulicy i w domu. Mimo
      zakazu, żadne państwo nie zdołało i nigdy nie zdoła zwalczyć dialektów,
      ponieważ nawet jeśli kilka ich ginie, rodzą się nowe. Regionalna tożsamość jest
      niezbędną potrzebą wszystkich ludzi, ponieważ broni ich rodzinny dom przed
      innościami, kiedy zbyt wiele obcych osiedla się w ich regionie i chcą oni na
      siłę zmienić miejscową kulturę i narzucić swoją.

      Każdy człowiek z dumą zaprezentuje swoją regionalną przynależność dialektem,
      nawet jeżeli on niewiele różni się od języka narodowego.
      Istnieją też młodzieżowe slangi uliczne, wiejskie i miejskie poddialekty, które
      stanowią mniejsze, ale w pewnych warunkach ważne tożsamości. Często można
      spotkać język charakterystyczny dla danej rodziny.
      Następstwem tego logicznego myślenia jest potrzeba wyższego stopnia
      identyfikacji dla każdego Europejczyka, czyli identyfikacja europejska.
      Ten stopień musi określać język europejski. Nie język jako narzędzie
      porozumienia, ale język tożsamości pokazujący europejskość i który każdy
      Europejczyk zaakceptuje z własnej woli jako swój znak rozpoznawczy.
      Język ten oczywiście musi być neutralny, tak jak języki narodowe są neutralne
      wobec swoich dialektów.
      Obecna tendencja administracji Unii Europejskiej narzucania Europejczykom
      języka angielskiego byłaby logiczna, jeśli język ten służył by tylko do
      komunikacji międzynarodowej w Europie. Niestety język angielski jak i języka
      francuski, nie są neutralne w Europie i nie mogą być według tej zasady
      akceptowane przez nie Anglików i nie Francuzów. Jeżeli będzie się nalegać i za
      pomocą różnych ekonomicznych nacisków nadal narzucać to komunikacyjne
      rozwiązanie, Unia Europejska nie będzie miała szans na długie istnienie
      tak jak okazało się w Związku Sowieckim, Jugosławii, Czechosłowacji. Kraje te
      starały się rozwijać tożsamość państwową (sowiecką, jugosłowiańską,
      czechosłowacką) na podstawie nieneutralnego języka rosyjskiego, serbskiego,
      czeskiego bez rezultatu.
      Nieliczni nie Rosjanie chcieli być Sowietami, bardzo nieliczni nie Serbowie
      chcieli być Jugosłowianami, nieliczni Słowacy chcieli być Czechosłowakami.

      Proklamowana, ale praktycznie nieekonomiczna polityka językowa UE, że
      Europejczycy będą musieli być wielojęzyczni, że wszyscy będą musieli znać wiele
      języków jest z jednej strony oszukańcza (przecież Anglicy jak i Francuzi nigdy
      nie będą wielojęzyczni), z drugiej strony jest zaprzeczeniem zasady pomocy.
      Terytorialnymi tożsamościami każdego Europejczyka są tylko jego regionalna,
      państwowa i europejska.

      Dlatego każdy musi uczyć się trzech języków, swojego regionalnego dialektu (lub
      języka swojej mniejszości, by rozumieć i mieć tożsamość swego regionu, języka
      państwowego, aby rozumieć innych należących do tego samego narodu i czuć więzi
      narodowe, oraz języka europejskiego, aby porozumieć się z członkami innych
      europejskich narodów i czuć swoją przynależność europejską.
      Każdy może dowolnie uczyć się innych języków, może zrezygnować ze swojej
      regionalnej, lub narodowej tożsamości, jeżeli zmieni miejsce zamieszkania na
      stały pobyt i sam zdecyduje uczyć się innego języka i przyjąć inną tożsamość.
      Każdy ma prawo to zrobić, ale nikt nie może pozbawić nikogo grupowego prawa na
      tych trzech poziomach tożsamości.
      Wielu z nas ma jeszcze przynależność wiejską, miejską dzielnicową, lecz tych
      nie można z ekonomicznych przyczyn zinstytucionalizować, ale trzeba je
      tolerować i nie przeciwstawiać się im.
      Przykładowo ja nie mogę mieć jednocześnie tożsamości chorwackiej, serbskiej,
      bośniackiej, austriackiej, niemieckiej, angielskiej, słoweńskiej dlatego, że
      mówię tymi językami. Moje tożsamości to dialekt kajkawa z Zagrzebia, chorwacki
      język narodowy i europejski. Jednak ponieważ pięć dni w tygodniu żyję w
      Słowenii, a dwa w Chorwacji, zdobyłem dwie narodowe tożamości, chorwacką i
      słoweńską – ale nie niemiecką, czy austriacką, nie angielską, nie serbską, czy
      bośniacką, ponieważ nie żyję w tych państwach i nie zgadzam się z ich opiniami
      co do sensu życia i śmierci, chociaż rozumiem ich języki, ale ich języki są
      dla mnie tylko narzędziem porozumienia.
      Który więc neutralny język ma być językiem europejskim, którego wszyscy
      europejczycy zgodnie będą się uczyć w swoich szkołach do takiego poziomu jak
      znają język narodowy?
      Są trzy możliwości:

      1. Językiem tym mógłby być którykolwiek język światowy, ale nie europejski np.
      chiński,
      lub arabski.Takie rozwiązanie mają teraz liczne wielonarodowe państwa,
      które były
      koloniami, np angielski jest neutralnym państwowym językiem w Indiach.
      Nigerii,
      takim był początkowo w Stanach zjednoczonych i Australii. Takim jest język
      hiszpański w
      Południowej Ameryce.

      2. Można ożywić któryś martwy język starej kultury. Takie rozwiązanie znalazł
      Izrael
      przywracając martwy, starohebrajski język sprzed 100 lat, który teraz jest
      żywym
      językiem jednego narodu. Europa ma dwa takie języki – starogrecki i łacinę.

      3. Można wziąć nowy sztuczny język. Takie rozwiązanie ma Indonezja. Obecny
      Bahasa Indonesia jest dziełem naukowców holenderskich, sto lat temu
      stworzyli oni
      zasady istnienia uproszczonego języka "pidgin", teraz szeroko używanego.
      W Europie jest jeden taki język – istniejący ponad sto lat, Esperanto.

      Uważam, że pierwsze rozwiązanie nie jest możliwe w Europie, ponieważ Europa
      nigdy nie była kolonią i nigdy nie miała wspólnego władcy. Czynnik
      identyfikujący języka musi być związany z historią i kulturą obszaru, do
      którego należy. Żaden nieeuropejski język. nie spełnia tego zadania.
      Europa musi wybrać z dwóch pozostałych możliwości. Najlepszym i najbardziej
      demokratycznym sposobem była by długa i uzasadniona publiczna dyskusja we
      wszystkich krajach Unii Europejskiej i aby narody w referendum zdecydowały,
      czy ożywić łacinę, czy ożywić grekę, albo przyjąć istniejące Esperanto.

      Autor: Zlatko Tisljar "Europa identeco" ---
    • Gość: akis Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.05, 09:11
      Jest narzędzie porozumienia!
      Wydarzeniem była wizyta w Górze k. Leszna oficjalnej delegacji zaprzyjaźnionego niemieckiego miasta Herzberg am Harz. Goście z Niemiec przybyli do Góry w ramach rewizyty, gdyż sami gościli reprezentantów Gory w ubiegłym roku. Już wtedy pojawiły się w rozmowach zaczątki myślenia o realizacji pilotażowego projektu współpracy miast partnerskich, do którego bardzo zapalił się burmistrz Herzbergu Gerhard Walter. Do takiego rozwiązania przekonywało go miejscowe środowisko esperanckie skupione w Interkultura Centro Herzberg (www.ic-herzberg.de).
      Pionierskość projektu ma polegać na użyciu w kontaktach międzynarodowego języka esperanto. Jest to próba odpowiedzi na aktualne zapotrzebowanie społeczności obu miast, dla których podstawowym problemem we współpracy stał się brak znajomości języka partnera. A to znacznie ograniczało kontakty obu społeczności na szerszą skalę.
      Pomysł na nową jakość tej współpracy, firmowany nazwiskiem Petera Zilvara z Herzbergu, nazywa się ESPERANTO. Użyty do kontaktów neutralny język międzynarodowy ma tę sytuację zmienić.

      Współpraca bliźniacza obu miast, które mają „górę” w swojej nazwie (berg - góra z niem.), została zapoczątkowana przed kilkunastu laty. Jej inicjatorem był głównie Gűnter Rasper – były mieszkaniec tego dolnośląskiego miasteczka. Z ofertą współpracy trafił on do ówczesnego burmistrza Góry Tadeusza Tutkalika. Już wtedy do pojedynczych esperantystów z Góry odzywali się esperantyści z Herzbergu.
      Oficjalną umowę o współpracy bliźniaczej obu miast podpisano 23.10.1993 r. W ciągu kilkunastu lat prowadzono głównie wymianę kulturalną i wymianę młodzieży, a także zapoczątkowano kontakty na polu sportowym.
      Na ostatnim spotkaniu w marcu 2005 stalono, że możliwe jest wprowadzenie nauczania języka międzynarodowego w Górze, od zaraz. W pierwszej kolejności objęci mieli być nią nauczyciele, którzy na pogłębienie swojej wiedzy wyjechaliby latem do Centrum Interkulturalnego w Herzbergu. Już jesienią br., na początku roku szkolnego mogliby oni podjąć nauczanie języka międzynarodowego w szkołach. Kalendarz tych działań wydaje się wyjątkowo napięty, ale sceptyków uspokajamy, że – wg oceny specjalistów – do nauczenia się Esperanta wystarczy 20% czasu poświęcanego na inny język. Ponadto, jeśli ktoś już uczył się jakiegoś języka obcego, potrafi zrozumieć 20% słownictwa esperanckiego.

      Pilotażowy projekt podjęty przez władze Góry i Herzbergu am Harz odpowiada na pojawiającą się coraz mocniej w Zjednoczonej Europie potrzebę poczucia tożsamości „My - Europejczycy”. Jest więc duża szansa, że będzie on dofinansowany z funduszy Wspólnoty Europejskiej. Jako rekomendację warto podać, że esperanto uznane i polecane jest przez UNESCO.
      Burmistrz Góry Tadeusz Wrotkowski, który wspólnie z burmistrzem Herzbergu Gerhardem Walterem potwierdził szybkie tempo realizacji ambitnego projektu obu miast, partnerstwa „po esperancku”. Zadeklarował chęć współpracy i pomoc w dotarciu do kręgu potencjalnych adeptów esperanta pierwszego rzutu; nauczycieli języków obcych, osób które już się esperanta uczyły, harcerzy, sportowców, członków stowarzyszeń, no i urzędników. Projekt zakłada też dotarcie z ofertą nauki do środowiska katolickiego.

      Andrzej Szczudło - Wschowa

      Sytuacja w Górze na dzień dzisiejszy wygląda tak: nauczanie języka Esperanto(pilotarzowo) odbywa się równocześnie w trzech grupach - nauczyciele(12 osób),pracownicy urzędu miasta(18 osób) i grupa uczniów gimnazjalnych(20 osób)

      • Gość: lingwista Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: .1.* / 62.233.249.* 02.06.05, 15:48
        A co mówi Konstytucja Unii Europejskiej o równości językow w Unii.
        Czy nadal chcą wprowadzać na siłę angielski?
    • Gość: Kamir Re: Konferencja w sprawie języków Unii Europejski IP: 80.50.168.* 16.05.05, 09:16
      Nie rozumiem, dlaczego ludzie tak obawiaja sie Esperanta. Z moich obserwacji
      wynika, ze zwykle sa to ludzie niewiele albo nic niewiedzacy o tym jezyku.
      Wychwalaja angielski, bo wydaje im sie, ze go znaja. Chcialabym zobaczyc
      przecietnego zwolennika angielskiego, pozostawionego w dowolnym miejscu w
      Europie, plynna angielszczyzna zasiegajacego potrzebnych informacji, po czym
      wdajacego sie w mila pogawedke na jakikolwiek temat, oczywiscie bez uzycia rak
      i innych akcesoriow umozliwiajacych jakie takie wzajemne porozumienie. Spocony
      i zniechecony wielbiciel angielskiego moze zastanowilby sie, co daly mu lata
      spedzone na wkuwaniu slowek, idiomow,form czasownikow, ze nie wspomne o tych
      tysiacach zlotych wywalonych w bloto?
      Esperanta nauczylby sie o wiele, wiele szybciej, taniej i mialby natychmiastowa
      satysfakcje z wykorzystania tego genialnego wynalazku Ludwika Zamenhofa.
      • rezurekcja Ech to esperanto... 16.05.05, 11:52
        Ilez razy spotykalam ludzi, ktorz na propozycje pouczenia sie esperanta mowili,
        ze wolą sie uczyc angielskiego. I na woleniu sie konczylo. Nie znaja zadnego z
        tych jezykow.
        Z niechecia do esperanta jest tak, jak z niechecia do Kosciola katolickiego. Im
        mniej ludzie wiedza, tym mocniej atakuja.

        W jednym roku zaczelam nauke esperanta i angielskiego. Po 2 semestrach esperanta
        znalam cala gramtyke i sporo slow, moglam czytac pocztakowo ze slownikiem w
        reku. Duzo rozumialam ze sluchu, co - jak wiadomo - jest trudniejsze niz
        czytanie. Nawet i mowic nie bylo tak trudno, ajkw tym angielskim.
        Po 2 semestrach angielskiego bylam ciagle na poczatku drogi.

        Ja - na podstawie swoich doswiadczen powiem, ze esperanto jest latwiejsze do
        opanowania niz angielski.
        Na podstawie swoich doswiadczen jako nauczycielka esperanta tez powiem, ze po
        semestrze nauki z kursantami mozna juz spokojnie pogadac. Oczywiscie, beda robic
        bledy gramatyczne i bedzie im brakowac slow, ale nie w takim stopniu, jak w
        przypadku innych jezykow. Wspaniale jest esperanckie slowotworstwo.

        Ale, co tam ,wy i tak wiecie lepiej, ze esperanto jest martwe i bezuzyteczne. I
        ze angielski jest prosty...
        I że z angielskim mozna objechac caly swiat.

        A z esperantem mozna tez poznac tubylcow oraz ich domostwa. Angielski tych
        drzwi nie otwiera.
        • Gość: W. Stepniewski Re: Esperanto IP: 212.182.55.* 17.05.05, 20:04
          Uwazam, ze jedynym rozsadnym i sprawiedliwym a takze uczciwym rozwiazaniem
          problemu jezykowego Europy jest Esperanto.
    • Gość: Vero Naprawdę wspólny język IP: *.pnet.com.pl 21.05.05, 01:01
      Naprawdę wspólny język to taki, który jest odczuwany przez każdego Europejczyka
      i mieszkańca świata jako jego własny. Jest niemożliwe, by jakiś język narodowy
      był tak odczuwany (zwłaszcza, że każdy niesie dominację). Takie uczucia może
      budzić tylko NEUTRALNY język. I faktycznie, na co dzień stwierdza się, że
      ludzie na całym świecie tak odczuwają esperanto (ja, jak i wielu znajomych,
      mamy dużo doświadczeń i obserwacji na ten temat).To język wolnego człowieka!
      • Gość: bogdem Re:Naprawdę wspólny język IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.05, 11:13
        Esperanto może zapewnić obiektywność i neutralność językową .
        A dlaczego brytyjsko- amerykańska hegemonia ma być potwierdzona dodatkowo
        jeszcze używaniem ich języka w kontaktach międzynarodowych ?
        bogdem
        • Gość: Achnaton Re:Naprawdę wspólny język IP: *.atx.pl 22.05.05, 23:27
          Jestem jak najbardziej za tym, aby Esperanto bylo wspolnym europejskim
          jezykiem. Jest naprawde b. duzo zwolennikow tego jezyka w Europie i na swiecie.
          Dlaczego nie Esperanto? Jest to jezyk o wiele latwiejszy do nauczenia niz np.
          angielski. A co jeszcze wazne - mozna sie go uczyc samemu, bo wymowa jest b.
          prosta i czyta sie tak, jak sie pisze. Naprawde polecam! :)
          • Gość: PABLO A ci dalej swoje IP: *.kamir.com.pl 02.06.05, 20:06
            No i prosze tu narody wyrzucaja już projekt jednego europaństwa do kosza a
            panowie od Europy juz fundują narodom Europy wspólny język. Oczywistym jest o
            czym już pisałem iż bez wspólnego języka się nie obejdzie i żadnego nowego
            europejskiego narodu bez tego się nie wykrzesze. Tak więc panowie inzynierowie
            społeczni (Geremek jak zawsze w forpoczcie przemian) już obliczją koszty unii
            językowej. Póki co wydaje się że zanim nasi eurokretyni zdecydują ktory język w
            Europie, unia monetarna ulegnie rozpadowi i wraz z nia cały poroniony projekt
            europejskiego superpaństwa z nowym człoiekiem: Europejczykiem. Co ciekawe taki
            Geremek jako były komuch powinien wiedzieć że eksperymenty na społeczeństwie
            raczej się nie udają ale widać jest człowiekiem silnej wiary gdyż ciagle miesza
            w kociołku przemian.
Pełna wersja