1b1r1m1t.von1ungern_1sternberg
12.10.05, 16:32
Chcieli by sie z nimi zbratac niestety.Towarzysze kubanscy maja inna
koncepcje braterstwa.I oto mamy dwie drogi do socjalizmu:
po półtora roku bratania się dyplomatów unijnych z prześladowanymi
opozycjonistami i bojkotowania reżimowych urzędników w celu zmuszenia Fidela
Castro do wypuszczenia więźniów politycznych, Hiszpania ogłosiła, że skoro
reżim się nie ugiął, a więźniowie tkwią za kratami, to trzeba zawrócić. I
wymogła na UE powrót do polityki perswazji. Dysydentów pozostawiono w domach,
a rząd zaczęto na powrót przekonywać, że nie powinien tak bardzo tępić swoich
przeciwników. Ostatnio Kubańczyków przekonywała Francja, która na święto
wolności, równości i braterstwa, czyli zburzenia Bastylii 14 lipca, zaprosiła
tylko przedstawicieli rządu.
Wszystko na nic. Przeciwnie, według szefa kubańskiego komitetu praw człowieka
Elizardo Sancheza, represje się nasiliły, od wiosny przybyło 30 nowych
więźniów politycznych, dwóch prowadzi głodówkę. - Polityka łagodzenia reżimu
totalitarnego przegrała. Jest nawet gorzej - oświadczył Sanchez.
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2955087.html