Unia europejska, nie rolnicza

IP: *.dip.t-dialin.net 11.11.02, 18:31
Sluszne argumenty i wywazony poglad. Trzeba stale przypominac
polakom, ze rolnictwo to ponizej 4 % polksiego PKB, a polowa
gospodarstw to sa "ogrodki przydomowe", a nie produkacja dla
rynku. Ten skansen wymaga zasadniczej przebudowy, czego bez
Unii, nawet z "tylko" 25 % doplatami nie da sie zrobic.
Wielokrotnie wazniejsze niz doplaty jest stworzenie efektywnych
instatucji polskich zdolnych do uzyskiwania unijnych funduszy !
    • Gość: Marek Re: Unia europejska, nie rolnicza IP: 213.17.217.* 12.11.02, 08:32
      Unia europejska to historyczna szansa Polski i głównie w takich
      kategoriach powinniśmy na nią patrzeć. Może mamy trochę racji
      narzekając na ofertę finansową na lata 2004-2006, możemy mówić o
      historycznych zobowiązaniach państw piętnastki, ale trzeba
      pamiętać, że państwa te także posiadają swoich obywateli i
      przywódcy muszą się liczyć z ich zdaniem. Prawdziwą pozycję
      możemy zacząć budować po 2006, a nawet 2008 roku, kiedy to będąc
      współtworcami budżetu będziemy mieli szansę na poprawę sytuacji.
      Lata 2004-2006 to lata rozruchu i rolą negocjatorów jest
      zapewnienie nam w tych latach sytuacji która pozwoli nam
      przetrwać bez większych zgrzytów budżetowych. Weźmy pod uwagę
      sytuację bardzo prawdopodobną, w 2008 roku prawdopodobnie Unia
      rozszerzy się o Bułgarię i Rumunię. To my będąc członkiem
      piętnastki będziemy ustalać ofertę finansową dla tych krajów.
      Ciekawe czy będą mogły liczyć na naszą szczodrość? Na koniec
      chcę podkreślić, ze jesteśmy dużym krajem z silnym głosem w
      instytucjach unijnych, łącząc to z silną pozycją gospodarczą
      (jaką mam nadzieję Polska uzyska), pozwoli nam stać się silnym i
      wpływowym krajem Europy. Ale nie stanie się to w 2004 roku, to
      perspektywa kilkunastu (może więcej lat). Patrzmy na Hiszpanię,
      Irlandię to dobre przykłady.
    • Gość: igstr Re: Unia europejska, nie rolnicza IP: *.nik.gov.pl / 212.160.156.* 12.11.02, 09:05
      Autor opiera swój artykuł na zbyt uproszczonej alternatywę: za
      członkostwem i przeciw członkostwu. Osobiście jestem za
      członkostwem w UE i przeciw członkostwu w UE na obecnych
      warunkach. Jeżeli warunki nie ulegną znaczącej poprawie będę
      głosował przeciw. I nie oznacza to, że będę głosował za
      pozostawieniem Polski poza UE, ale za zmianą polskich
      negacjatorów z panią Hubner i panem Millerem włącznie.
      Przypomnę, że kiedyś Dania odrzuciła wynegocjowany traktat w
      referendum, by następnie przyjąć go po renegocjacji na znacznie
      bardziej korzystnych warunkach, między innymi chroniąc swoją
      ziemię.
      A dzielenie Polaków na wieś i miasto pozostawię bez komentarza.
      Mam zamiar startować w konkursach o pracę w organach WE, jest to
      dla mnie kusząca możliwość. Ale gdybym miał zarabiać te kilka
      tysięcy euro, kosztem znacznego pogorszenia (i tak już
      nielekkich)warunków życia kilku milionów Polaków, pieniądze te
      stanęły by mi w gardle.
      • Gość: ts Niklaszewski nie ma racji IP: 195.94.204.* 12.11.02, 12:16
        Popieram przedmowce. K. Niklaszewski stawia falszywe zalozenie a nastepnie
        walczy z cieniem.
        Ciekawe, ze kraje UE dbaja o swoich rolnikow, a euroentuzjasci w Polsce chetnie
        by swoich rolnikow puscili z torbami. A fe, to nie po ueropejsku!
    • kimmjiki Re: Unia europejska, nie rolnicza 12.11.02, 11:56
      Calkowicie sie z Toba zgadzam. Mnie tez szlag trafia, kiedy wszystkich podnieca
      kwestia przyszlosci tych 4%, a pozostale 96% nic ich nie obchodzi.
Pełna wersja