Czy ktoś może podać BILANS członkostwa w Unii ?

04.12.02, 22:23
Nie chodzi mi o idiotyzmy w stylu : nasz dom Europa, pierniczenie o Chrobrym
i Ottonie III, wykupie ziemi przez Niemca itp...
Chciałbym rzetelnego bilansu WYDATKÓW ( koszty składki, współfinansowanie
inwestycji, koszty dostosowania praw, certyfikaty )
i ZYSKÓW !
Dopiero wtedy można poważnie porozmawiać, bo ideologicznego ględzenia mam po
uszy !
    • Gość: Krzysztofsf Re: Czy ktoś może podać BILANS członkostwa w Unii IP: 213.155.166.* 04.12.02, 23:25
      dederes napisał:

      > Nie chodzi mi o idiotyzmy w stylu : nasz dom Europa, pierniczenie o Chrobrym
      > i Ottonie III, wykupie ziemi przez Niemca itp...
      > Chciałbym rzetelnego bilansu WYDATKÓW ( koszty składki, współfinansowanie
      > inwestycji, koszty dostosowania praw, certyfikaty )
      > i ZYSKÓW !
      > Dopiero wtedy można poważnie porozmawiać, bo ideologicznego ględzenia mam po
      > uszy !

      Nie doczekasz sie konkretow. Zwlaszcza, ze duza czesc sum wplywajacych stanowia
      kwoty ktore "mozemy" dostac i do ktorych bedziemy mieli prawo jesli
      spelnimy "warunki"

      Spytaj sie moze, czy sa jakies kwoty "gwarantowane" i na nich mozna by oprzec
      kalkulacje?

      Teraz modne jest twierdzenia, ze maja na tym zyskac nasze dzieci i wnuki.

      Krzysztof
    • Gość: PABLO Re: Czy ktoś może podać BILANS członkostwa w Unii IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.02, 23:57
      Tak jest jestes nie na topie teraz nagania się do Europy bo to wielka
      historyczna szansa. Nie jesteś chyba liczykrupą i 1 mld euro w tę lub tamta
      stronę nie przesłoni Ci prawdziwie historycznego wymiaru naszej akcesji.
      • Gość: Krzysztofsf Re: Czy ktoś może podać BILANS członkostwa w Unii IP: 213.155.166.* 04.12.02, 23:58
        mamy byc cool.:)))))))
      • szczupy Re: Czy ktoś może podać BILANS członkostwa w Unii 05.12.02, 00:08
        I jeszcze stale utrzymujące się na czele(cytuje z pamięci biskupa
        Pieronka):"Jeśli nie unia to co? Władywostok?" Zamiast Władywostoku można użyć
        jeszcze "popularniejszej" Białorusi.
    • kimmjiki Za tydzien koniec negocjacji... 05.12.02, 00:33
      ...i wtedy mozesz liczyc na konkrety. Na razie sa tylko przewidywania.
      • Gość: PABLO Re: Za tydzien koniec negocjacji... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.02, 01:08
        Konkretem jest jesli nie unia to Białoruś. To najlepszy argument jaki wymyślili
        euroentuzjaści.
        • dederes Wciąż czekam na konkrety 05.12.02, 07:21
          jak ktoś chce rozpocząć inwestycję i dostać kredyt na nią, to bank chce
          szczegółowego business-planu.
          Do tej pory NIE MA żadnych danych na temat korzyści i strat od euroentuzjastów.
          Euirosceptycy wyrazili OGÓLNIE swoją opinię, ale euroentuzjaści MILCZĄ.
          • Gość: Michał Powoli staję się eurosceptykiem IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.02, 15:01
            Kiedyś byłem zdecydowanie za Unią, ale teraz powoli zmieniam zdanie.
            Sam fakt, że do tej pory takiego wyliczenia kosztów ze strony euroentuzjastów
            nie było jest irytujący.
    • Gość: , Nie mozna. IP: *.lsan03.pacbell.net 05.12.02, 04:25
      Nie mozna takiego bilansu sporzadzic. To zbyt trudne. Konieczne bowiem byloby
      przewidzenie pewnych zjawisk w naszej gospodarce.

      "Chciałbym rzetelnego bilansu WYDATKÓW ( koszty składki, współfinansowanie
      inwestycji, koszty dostosowania praw, certyfikaty )
      i ZYSKÓW !"

      To zle postawione pytanie. Z jednej strony mamy bowiem prawie okreslone kwoty
      doplat i skladek. ( jeden miliard w te czy we wte nie ma znaczenia.)
      Natomiast ma znaczenie wg. mnie (i to wielkie) jaki bedzie spadek dochodow
      budzetowych po polaczeniu. Dochody budzetowe w przeciwienstwie do wszelkich
      skladek, doplat i subwencji maja charakter zmienny. Na dochody budzetowe ma
      wplyw taka ulotna wielkosc jak koniunktura. Poziom wymiany zagranicznej, kurs
      waluty, kurs dolara versus euro; zadecyduja one nie tylko o poziomie eksportu z
      Polski ale i poziomie importu towarow z Unii. To zas zmieni strukture
      zatrudnienia w RP i Bog jeden wie jak zmieni sie bezrobocie. To zas
      zdeterminuje wplywy podatkowe i koszty budzetowe bezrobocia.
      Niestety przewidywanie nie jest modne w kregach wladzy.

      Pytanie zadalbym wiec inaczej:

      "Chciałbym rzetelnego bilansu WYDATKÓW i ZYSKÓW w oparciu o koszty składki,
      współfinansowanie inwestycji, koszty dostosowania praw, certyfikatow oraz
      przewidywane skutki polaczenia dla rynku pracy i przewidywany spadek dochodow
      budzetu z tytulu spadku aktywnosci gospodarczej i wzrostu kosztow spolecznych
      z powodu wzrostu bezrobocia"

      O!

      Jak ci ktos odpowie na takie pytanie, i zrobi taki bilans, to ja sobie jego
      zdjecie oprawie w ramki, powiesze na scianie i bede sie do niego modlil
      a nastepnie zloze wniosek o przyznanie mu nagrody Nobla.

      Jak juz tutaj ktos napisal:
      Primum Non Nocere.
      A wiec lepiej do unii nie wchodzic.
      • Gość: wiktorwinogradski Re: Nie mozna. IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.02, 15:54
        Gość portalu: , napisał(a):

        > Nie mozna takiego bilansu sporzadzic. To zbyt trudne. Konieczne bowiem
        byloby
        > przewidzenie pewnych zjawisk w naszej gospodarce.
        >
        > "Chciałbym rzetelnego bilansu WYDATKÓW ( koszty składki, współfinansowanie
        > inwestycji, koszty dostosowania praw, certyfikaty )
        > i ZYSKÓW !"
        >
        > To zle postawione pytanie. Z jednej strony mamy bowiem prawie okreslone
        kwoty
        > doplat i skladek. ( jeden miliard w te czy we wte nie ma znaczenia.)
        > Natomiast ma znaczenie wg. mnie (i to wielkie) jaki bedzie spadek dochodow
        > budzetowych po polaczeniu. Dochody budzetowe w przeciwienstwie do wszelkich
        > skladek, doplat i subwencji maja charakter zmienny. Na dochody budzetowe ma
        > wplyw taka ulotna wielkosc jak koniunktura. Poziom wymiany zagranicznej,
        kurs
        > waluty, kurs dolara versus euro; zadecyduja one nie tylko o poziomie
        eksportu z
        >
        > Polski ale i poziomie importu towarow z Unii. To zas zmieni strukture
        > zatrudnienia w RP i Bog jeden wie jak zmieni sie bezrobocie. To zas
        > zdeterminuje wplywy podatkowe i koszty budzetowe bezrobocia.
        > Niestety przewidywanie nie jest modne w kregach wladzy.
        >
        > Pytanie zadalbym wiec inaczej:
        >
        > "Chciałbym rzetelnego bilansu WYDATKÓW i ZYSKÓW w oparciu o koszty składki,
        > współfinansowanie inwestycji, koszty dostosowania praw, certyfikatow oraz
        > przewidywane skutki polaczenia dla rynku pracy i przewidywany spadek
        dochodow
        > budzetu z tytulu spadku aktywnosci gospodarczej i wzrostu kosztow
        spolecznych
        > z powodu wzrostu bezrobocia"
        >
        > O!
        >
        > Jak ci ktos odpowie na takie pytanie, i zrobi taki bilans, to ja sobie jego
        > zdjecie oprawie w ramki, powiesze na scianie i bede sie do niego modlil
        > a nastepnie zloze wniosek o przyznanie mu nagrody Nobla.
        >
        > Jak juz tutaj ktos napisal:
        > Primum Non Nocere.
        > A wiec lepiej do unii nie wchodzic.

        Mozna to robic na dwa sposoby: albo przyjrzec sie przebiegom gospodarczym po
        akcesji Hiszpanii, Portugalii, Irlandii, Grecji, albo probowac ekstrapolowac
        stan obecny polskiej gospodarki w przyszlosc. W tym pierwszym przypadku, nie
        ma oczywiscie gwarancji, iz Polska wykorzysta podobnie efektywnie swa
        historyczna szanse jak zrobila to Irlandia czy Hiszpania, czy raczej bedzie na
        garnuszku Unii jak Portugalia czy Grecja. Otwarcie gospodarcze (celne) na Unie
        juz sie dokonalo i najpowazniejsze koszty akcesji zostaly w ten sposob juz
        poniesione przez polska gospodarke, gdyz naplyw subwencjonowanych towarow z
        Unii obciazyl polska gospodarke, koszty dostosowania przepisow i norm trudno
        wkalkulowywac, gdyz ponosza je takze takie kraje jak Norwegia czy Szwajcaria
        bedace de facto gospodarczymi czlonkami Unii, (nb. takze sygantariuszami
        porozumienia z Schengen). Zdaje sie, ze wygodniej i gospodarczo oplacalniej
        jest poslugiwac sie normami ISO czy nawet DIN niz GOST, to dotyczy takze
        szerzej rozlicznych regulacyj techniczynch i prawnych. Zatem mowienie o
        kosztach jest nieco dziwaczne, gdyz te albo juz zostaly poniesione (znieisenie
        barier celnych chroniacych polskie podmioty gospodarcze), albo tak czy owak
        musialyby byc poniesione (dostosowanie przepisow i norm obowiazujacyach
        jednolicie w sasiednim wielkim obszarzee-organizmie gospodarczym i
        politycznym) albo sa oplacalne (placenie skladki jest warunkiem uczestniczenia
        w funduszach strukturalnych, wiec sie biednej Polsce oplaca, podczas gdy nei
        oplaca sie bogatej Szwecji czy Austrii, ktore korzystaja w inny, bardziej
        wyrafinowany sposob z faktu bycia w Unii. W jaki: otoz gospodarka nie jest gra
        o zerowym minimaksie, nie zawsze jest tak, ze to co jedni zyskuja, inni musza
        stracic, kooperacja, powiekszanie rynkow, znoszenie barier, konkurencja
        przyspieszaja rozwoj gospodarczy i sprzyjaja rozbudowie infrastruktury i
        zwiekszaniu konsumpcji. Co za dziwaczna hipoteza, jakoby Polska miala
        zmniejszyc swa gospodacza aktywnosc po wstapieniu do Unii?! Bedzie wprost
        przeciwnie, co okaze sie juz po osiagnieciu "point of no return", gdy
        inwestycje zagraniczen, spoza Unii wzrosna gwaltownie, by zdazyc przed akcesja.
        P.S. Zdjeciem sluze, a Nobla nie potrzebuje, jeszcze na siebie umiem zarobic.
        P.P.S. (lewica) Primum non nocere, secundum non coitare (po drugie nie
        pieprzyc).
        • dederes Bełkot 05.12.02, 16:28
          Chodzi o rzetelny bilans w stylu : koszty = ..... mld euro
          wpływy = ....... mld euro
          Wiadomo, że trudno to oszacować precyzyjnie, ale kilka wariantów trzeba mieć.
          Budżet państwa to nie wirtualny świat i trzeba wiedzieć, co nas czeka.
          Ale jeżeli stać Pana euroentuzjastę tylko na bełkot, to dziękuję !
          • Gość: wiktorwinogradski Re: Bełkot IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.02, 17:04
            dederes napisał:

            > Chodzi o rzetelny bilans w stylu : koszty = ..... mld euro
            > wpływy = ....... mld euro
            > Wiadomo, że trudno to oszacować precyzyjnie, ale kilka wariantów trzeba mieć.
            > Budżet państwa to nie wirtualny świat i trzeba wiedzieć, co nas czeka.
            > Ale jeżeli stać Pana euroentuzjastę tylko na bełkot, to dziękuję !
            Koszty:27, 945 321 987 Euro i 13 centów
            Wplywy:28, 132 100 434 Euro i 38 centów

            zadowolony?
            • dederes Będę głosował na nie ! Zadowolony ? 05.12.02, 17:21
              Miałem wątpliwości i nie wiedziałem do tej pory, czy głosować za Unią, czy
              przeciwko.
              Pan moje wątpliwości rozwiał swoją arogancją.
              Skoro nie stać euroentuzjastów na rzeczową dyskusję o finansach, to tylko
              świadczy o tym, że eurosceptycy mają rację.
        • Gość: , Re: IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 05.12.02, 18:45
          "Otwarcie gospodarcze (celne) na Unie juz sie dokonalo i najpowazniejsze koszty
          akcesji zostaly w ten sposob juz poniesione przez polska gospodarke, gdyz
          naplyw subwencjonowanych towarow z Unii obciazyl polska gospodarke"

          secundum non coitare ????
          Ha.....
          Lacina rzecz nieprosta, latwo sie potknac, coitus to nie to samo co w Panskim
          tlumaczeniu. No i jednak znowu cos mnie rozbawilo.
          A pamieta Pan "Coito ergo sum"? He he he.
          Ora et labora a bedziesz wygladal jak zmora?
          Idem ideem idem... dalej nie podam bo zarzuca mi antyzydoskie skrzywienia.
          itp???

          A powracajac do tematu, tabele celne GUC przecza panskiej wypowiedzi,
          ale sprzeczac sie nie zamierzam bo dalej uwazam taka "ekstrapolacje" za
          niemozliwa. Pana dowod oceniam jako mierny.

          "de facto zdaje sie, ze wygodniej i gospodarczo oplacalniej jest poslugiwac sie
          normami ISO czy nawet DIN niz GOST, to dotyczy takze szerzej rozlicznych
          regulacyj techniczynch i prawnych."

          De facto fajnie sie z Panem dyskutuje.

          Ale naprawde serdecznie pozdrawiam.
          Niech Pan podrzuci jeszcze jakies powiedzonka z tym coitus.
          Posmiejemy sie.

          • Gość: Kafar Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.02, 20:55
            Gość portalu: , napisał(a):

            > "Otwarcie gospodarcze (celne) na Unie juz sie dokonalo i najpowazniejsze
            koszty
            >
            > akcesji zostaly w ten sposob juz poniesione przez polska gospodarke, gdyz
            > naplyw subwencjonowanych towarow z Unii obciazyl polska gospodarke"
            >
            > secundum non coitare ????
            > Ha.....
            > Lacina rzecz nieprosta, latwo sie potknac, coitus to nie to samo co w Panskim
            > tlumaczeniu. No i jednak znowu cos mnie rozbawilo.
            > A pamieta Pan "Coito ergo sum"? He he he.
            > Ora et labora a bedziesz wygladal jak zmora?
            > Idem ideem idem... dalej nie podam bo zarzuca mi antyzydoskie skrzywienia.
            > itp???
            >
            > A powracajac do tematu, tabele celne GUC przecza panskiej wypowiedzi,
            > ale sprzeczac sie nie zamierzam bo dalej uwazam taka "ekstrapolacje" za
            > niemozliwa. Pana dowod oceniam jako mierny.
            >
            > "de facto zdaje sie, ze wygodniej i gospodarczo oplacalniej jest poslugiwac
            sie
            >
            > normami ISO czy nawet DIN niz GOST, to dotyczy takze szerzej rozlicznych
            > regulacyj techniczynch i prawnych."
            >
            > De facto fajnie sie z Panem dyskutuje.
            >
            > Ale naprawde serdecznie pozdrawiam.
            > Niech Pan podrzuci jeszcze jakies powiedzonka z tym coitus.
            > Posmiejemy sie.
            _____________
            Czyż to wszystko nie oznacza, że główny problem jest ukryty w tajnych
            szczegółach? Tajnych dlatego, że negocjatorzy tak naprawdę wstydzą się tego co
            podpisali w euroentuzjastycznym opętaniu. Myślą, że to jakoś ujdzie a Polacy
            niesieni kompleksami zagłosują w ciemno za UE w referendum.
            >
            • Gość: , nie mam zielonego pojecia. IP: *.lsan03.pacbell.net 06.12.02, 02:18
              J/w.
              Po prostu zyje sobie spokojnie w tym antyeuropejskim zascianku.
              Ogladam sobie codziennie skansenowe nieeuropejskie budownictwo.
              W wiekszosci przypadkow dwu-pietrowe. I zrobione z gipsu drewna i kartonu.
              Jezdze sobie do biura autostrada, ktora ma miejscami 7 pasow, otoczony przez
              tysiace samochodow spelniajacych najostrzejsze normy emisji spalin na swiecie.
              W kraju, w ktorym jest zdecydowanie mniej przepisow, mniej podatkow, wiecej
              zaufania i kasy niz gdziekolwiek indziej i nawet bedac otoczonym przez nieufna,
              wielojezyczna mase prostych ludzi szacowana dookola na jakies 17 milionow glow
              to ciagle lepiej sie czuje, niz jakbym mial zyc i pracowac w pieknej bo pieknej
              ale okropnie zbiurokratyzowanej Brukseli.

              Reasumujac:
              "Czyż to wszystko nie oznacza, że główny problem jest ukryty w tajnych
              szczegółach?"

              Czlowieku, ja jestem specjalista wysokiej klasy, ekspertem w pewnej waskiej
              dziedzinie wiedzy, czytam gazety, jestem na biezaco z wydarzeniami zarowno
              tutaj jak i tam i ja tego kurna nie rozumiem. Jezeli ja - bedac niesamowicie
              skromnym i oszczednym czlowiekiem, nie rozumiem 1/3 z tej nowomowy i tych
              wszystkich ograniczen i przepisow to co maja powiedziec biedni euroslepi
              entuzjasci-negocjatorzy?

              Albo ta unia jest jakims niebywale skomplikowanym i nowoczesnym, sterowanym
              cyfrowo z Brukseli tworem, albo to jest jakas totalna kompromitacja,
              konspiracja, niemozliwa do ogarniecia dla przecietnego umyslu a tym bardziej
              nie jest mozliwa dyskusja na jej temat w mysl zasady "nie mozna ogarnac umyslem
              Boga - trzeba Go przyjac na wiare."

              Ha ha ha.

              PS. Jestem niewierzacy.
              • Gość: Kafar Re: nie mam zielonego pojecia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.02, 18:52
                To właśnie się nam sugeruje - przyjąć UE na wiarę.
                Ja też jestem niewierzący.
                Pozdr.
                PS
                Czy piszesz o Australii?
                • Gość: , Re: nie mam zielonego pojecia. IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 06.12.02, 19:01
                  Welcome to the State of California, such a lovely place, ....
                  • Gość: PABLO Re: nie mam zielonego pojecia. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.12.02, 19:54
                    Powiedz nam prosze czy w Kaliforni jest VAT i ile wynosi?
                    • Gość: , Sales Tax IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 06.12.02, 20:07
                      jest ale sprytny.
                      Nie wszystkie towary sa nim objete. Jest taki koszyk towarow, uwazanych za
                      niezbedne do zycia, np. zywnosc i na niego nie ma tego tax.
                      Ponadto jak sie uprzesz to podatku nie placisz. Mozesz sobie kupowac co chcesz
                      on-line i masz notax. Ten podatek tez nie jest taki sam i zalezy gdzie kupujesz
                      i co kupujesz, np jest powiedzmy 8,25% na jakas elektronike ale na te sama
                      elektronike jak kupujesz w innym obszarze to placisz 7.75%.
                      Nie wiem jak ten obszar sie nazywa, to cos takiego jak te polskie strefy
                      ekonomiczne z ulgami. Mam w domu taki informator z tymi stawkami, ale wszystkie
                      sa gdzies kolo 8% wiec nikt sie tym nie przejmuje.

                      A co?
                      • Gość: PABLO Re: Sales Tax IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.12.02, 21:42
                        Ale czy to jest VAT w rozumieniu VAT czy też taki sobie lokalny tax w
                        Kaliforni. Czy np. kazdy sprzedawca wystwiajac fakture innemu sprzdawcy go
                        dopisuje czy tylko dopisuje sie go w sklepach no i dlaczego on line jest no
                        tax? VAT to VAT przed nim nie ma ucieczki. Po wejściu do unii byc może pojawią
                        sie takie mozliwosci ale czekam juz ladnych pare dni na odpowiedz eksperta.
                        • Gość: , Re: Sales Tax IP: *.lsan03.pacbell.net 06.12.02, 22:14
                          Pablo,
                          przede wszystkim to ja do konca sie teraz nie orientuje w "polskim rozumieniu
                          vat." sama idea dokladania taxu od value jest moze i fajna z urzedniczego
                          punktu widzenia ale ja jakos nie moge sobie wyobrazic placenia 22% a tyle jest,
                          nie? sprobuje troche to wiec przyblizyc:
                          no-tax, on-line dlatego ze kupujesz to samo tylko w innym stanie.
                          przysylaja ci poczta. ale znowu jest myk. jak jest firma prowadzaca dzialalnosc
                          w dwoch stanach. np. tu i na florydzie to placisz tax.
                          ale jak masz firme i kupujesz towar np. w hurtowni to taxu w ogole nie placisz
                          tylko jak sprzedasz towar to doliczasz ten tax klientowi. potem trzeba to
                          odprowadzic do urzedu. ale wiesz co, to sie placi roznie, zalezy jaka masz
                          firme, ja dokladnie nie wiem. To jest roznica, nie?
                          wiem, ze inaczej placa np. uslugowcy, nie za uslugi tylko np. jak ci cos
                          sprzedadza np. jaks czesc, a inaczej firmy, ktore sprzedaja opony.
                          oprocz tego jest roznica czy masz inc. czy np. sole proprietorship.
                          jezeli bardzo Ci zalezy to poszukaj sobie tego w internecie. ale po co tak to
                          szczegolowo analizowac? napisalem po angielsku aby latwiej bylo szukac.
                          (to jest inaczej mowiac po prostu dzialalnosc gospodarcza.)
                          udowodnienie ze amerykanski system podatkowy jest gorszy niz polski jest
                          niemozliwe, wiec porownywanie nie wydaje mi sie zbyt interesujace.
                          dowodzenie zas odwrotne tez nie jest zbyt przydatne.
                          sam sobie teraz odpowiedz czy to jest VAT czy nie. w rozumieniu polskim.
                          chyba nie?
              • synziemi Re: nie mam zielonego pojecia. 06.12.02, 20:23
                No tak. Zapomnialem, ze w Polsce juz mamy druga
                Kalifornie... Wydaje mi sie, ze to dobrze oddaje ducha
                wiekszosci eurosceptykow; mysla oni po prostu, ze jest
                juz tak dobrze, ze jakakolwiek zmiana moze byc na gorsze.

                Euroentuzjastom zarzuca sie slepote i przyjmowanie
                wszystkiego na wiare ale musze przyznac, ze jeszcze nie
                uslyszalem eurosceptyka ktory by rzeczowo wytlumaczyl
                dlaczego Polska powinna do Unii nie wchodzic.
                • Gość: , synu ziemi, IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 06.12.02, 20:38
                  Synu,
                  Bardzo dokladnie poczytaj tutaj, nie tylko w dziale unia.
                  Nie mam dzisiaj sily nikogo do niczego przekonywac.
                  Jezeli jestes rolnikiem, to szalenie oplacaloby Ci sie wstepowac do unii
                  przy zalozeniu 100% doplat. I kto wie czy ja tez nie zdecydowalbym sie na taki
                  akt poparcia. Ale tylko w tym przypadku. Zadnych innych kompromisow nie widze.
                  Unia rozlozy nam wszystko. Szczegoly tutaj naprawde sa tylko trzeba sie
                  napracowac. ponadto sa madrzejsi od nas. byla np. taka jedna opinia goscia z
                  firmy robiacej w tych unijnych funduszach. ale najwazniejsze wnioski sa na
                  forum gospodarka. no i oczywiscie sa tez inne opracowania w tym zagraniczne ale
                  do nich na razie nie masz dostepu. Czesc jest na internecie. a ogolny rachunek
                  zyskow i strat jest niemozliwy do przeprowadzenia. (ja tak uwazam)
                  natomiast analitycy z warszawy maja chyba zakaz podchodzenia do komputera.
                  Zreszta komu na tym zalezy? co?
                  He he.
                  • dederes Unia to nie miłość do panienki 06.12.02, 21:15
                    Prosiłem o bilans członkostwa i odpowiedzią euroentuzjasty był bełkot, a potem
                    chamstwo.
                    Naprawdę miałem wątpliwości co do Unii. Teraz mam przekonanie, że skoro
                    euroentuzjasta nie jest w stanie podać kosztów dla budżetu państwa, to namawia
                    nas do członkostwa na ślepo.
                    Unia to nie miłość do panienki i wypada kalkulować chłodno.
                    A zresztą z panienkami też trzeba się zabezpieczyć, bo potem jest czasem za
                    późno.
                    • Gość: PABLO Re: Unia to nie miłość do panienki IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.12.02, 21:55
                      Raz jeszcze zwracam uwagę że dla eurofanów bilans jest z założenia dodatni.
                      Chodzi o bilans cywilizacyjny. Liczykrupstwo nie jest w ich stylu. Oni
                      wielkopańskim gestem skazuja na zniszczenie rolnictwo, rybołówstwo, hutnictwo
                      że wymienie tylko branże dla których po wejsciu do Unii zabrzmi Requiem.
                      A dlaczego żaden eurofan do dziś nie odpowiedział na moją notkę o protestach
                      czeskich rolników przeciwko wejściu do Unii? Bo to rozwala ich kolejny mit o
                      tym iż polskie rolnictwo zacofane i rozdrobnione wymaga restrukturyzacji. Ze
                      wsi do miast ma sie wynieść 15% ludzi (ciekawe gdzie będą mieszkać i co robić,
                      ale tym sie juz eurofani nie martwią). Z rolnictwa ma żyć 4%; gospodarstwa mają
                      byc duże, produkcyjne, a nie małorolni chlopi. A Czechy juz maja taka strukturę
                      (4% żyje z rolnictwa) gospodarstwa są bardzo duże (byłe kołchozy). I co? Czescy
                      rolnicy tez policzyli że nijak nie moga wygrać tej konkurencji a Czechom trudno
                      chyba zarzucać antyniemieckość i tym podobne dyrdymały. Eurofani tego nie widzą
                      bo nie chca widzieć oni zyja złudzeniami więc nie oczekuj od nich wyliczeń bo
                      sie nie doczekasz.
                      • Gość: ted Re: Unia to nie miłość do panienki IP: *.035-48-73746f21.cust.bredbandsbolaget.se 06.12.02, 22:04
                        Oczywiscie trudno przewidziec jaki praktycznie bedzie bilans w Unii, nawet juz
                        znajac dokladnie warunki (za pare dni).
                        Ale mysle, ze mozna zrobic nastepjace rownanie, moze z poprawka in minus, bo
                        kasa unijna nie taka jak w latach 80. i 90.

                        Ergo: bilans Polski w Unii za pare-parenascie lat = mniej wiecej bilans
                        Irlandii, Portugalii, Grecji, Hiszpanii dzisiaj.

                        Poza tym nie dajmy sie zwariowac owym 25 czy 40 procentom doplat dla rolnictwa.
                        Za kilka lat bedzie przeciez 100 procent.
                        • Gość: Kafar Re: Unia to nie miłość do panienki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.02, 22:49
                          Gość portalu: ted napisał(a):

                          > Oczywiscie trudno przewidziec jaki praktycznie bedzie bilans w Unii, nawet
                          juz
                          > znajac dokladnie warunki (za pare dni).
                          > Ale mysle, ze mozna zrobic nastepjace rownanie, moze z poprawka in minus, bo
                          > kasa unijna nie taka jak w latach 80. i 90.
                          >
                          > Ergo: bilans Polski w Unii za pare-parenascie lat = mniej wiecej bilans
                          > Irlandii, Portugalii, Grecji, Hiszpanii dzisiaj.
                          >
                          > Poza tym nie dajmy sie zwariowac owym 25 czy 40 procentom doplat dla
                          rolnictwa.
                          >
                          > Za kilka lat bedzie przeciez 100 procent.
                          *****************
                          To prawda ale za kilka lat nie będzie już rolnictwa!
                      • dederes Finowie 06.12.02, 22:08
                        Czesi specjalnie Niemców nie lubią, ale rolnikom szło faktycznie o coś innego.
                        Czesi to pragmatycy i umieją liczyc.
                        Kiedyś oglądałem ( jeszcze za Buzka ) program o Finlandii.
                        Pokazywali rolnictwo. Jeden z Finów błagał wręcz, żeby Polacy nie stosowali
                        propagandy, tylko informowali o Unii. W Finlandii po wejściu do UE padła połowa
                        gospodarstw. Ale nie było to zaskoczeniem, bo wcześniej rząd uczciwie
                        ostrzegał, że tak się stanie. Istało się tak przy 100% dopłatach od początku
                        członkostwa. Finów stać było na zapewnienie rolnikom innych możliwości
                        zatrudnienia albo pomoc socjalną. Finowie wykorzystali bezwzględnie fundusze
                        strukturalne i weszli na unijne rynki zbytu po kryzysie gospodarczym
                        spowodowanym rozpadem ZSRR. Ale wcześniej zainwestowali ogromne pieniądze w
                        lansowanie własnego kraju i własnych firm np. Nokia.
                        A jaka jest polska wizytówka ? Finowie i Szwedzi wyparli nas nawet z rynku
                        gorzały.
                        Podziwiam Finów za ich chłopski spryt i upór oraz solidaryzm narodowy.
                        Wiedzą, że nie ma sentymentów w Unii i, że należy brać, ile się da i nie mieć
                        kompleksów.
    • Gość: Cyganka Nikt ci nie poda bilansu - zdecydują emocje! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.02, 21:26
Inne wątki na temat:
Pełna wersja