Poza Unią nie ma życia?. Wielka blaga!

IP: *.stmnca.adelphia.net 14.12.02, 23:57
MOJA EUROPA
Rozmowa ze Stanisławem Michalkiewiczem

Polskie Jutro: To Polska chce wstąpić do Unii Europejskiej, a nie Unia do
Polski - rzucają w chwilach rozdrażnienia urzędnicy z Brukseli. - Nikt w Unii
nie będzie płakał, jeśli Polska nie zostanie członkiem UE - wtóruje
urzędnikom premier Leszek Miller. Urzędnicy i premier - zdaniem niektórych
polskich przeciwników Unii - nie mówią jednak prawdy. Na przyjęciu Polski do
UE zależy bowiem nie tylko wielu politykom znad Wisły, ale i Niemcom.

Stanisław Michalkiewicz: Niemcy od początku finansują zabawę pt. Unia
Europejska. Od początku wpłacają do kasy więcej, niż z niej otrzymują, a
różnica to równowartość miliardów dolarów rocznie. Przypuszczenie, że
postępują tak powodowani wyłącznie altruizmem nie wytrzymuje krytyki.

PJ: Jaką zatem korzyść mają nasi zachodni sąsiedzi z łożenia na utrzymanie
Unii?

SM: Niemcy to państwo poważne. W polityce zagranicznej wytyczają cele na
wiele lat naprzód. Od II wojny światowej ich celem jest obalenie skutków
Poczdamu, zerwanie kagańców i kaftanów bezpieczeństwa, jakie im tam nałożono.
Rozszerzenie UE to po pierwsze, powiększenie wpływów niemieckich na
wschodzie. Po drugie, po wejściu Polski do UE zniknie granica polsko-
niemiecka. Zjawisku temu warto poświęcić uwagę choćby dlatego, że Polska nie
podpisała po wojnie z Niemcami traktatu pokojowego. Pozwala to niektórym
utrzymywać, że Niemcy nadal istnieją w granicach z 1937 roku. Tu pojawia się
sprawa trzecia, mianowicie przesiedleńcy. Niemcy cały czas głoszą, że
przesiedlenie obywateli niemieckich po wojnie było aktem bezprawia w
stosunkach międzynarodowych. W Unii Europejskiej takie bezprawie nie może
mieć miejsca. Powiększenie UE pozwoli więc Niemcom bez wystrzelenia jednego
naboju osiągnąć cele, o które w przeszłości toczyły wojny, a także ułatwi
powrót osobom - i ich potomkom - zmuszonym po 1945 roku do opuszczenia swych
domów i majątków.
W ciągu najbliższych 20 lat zjednoczenie Niemiec dokona się całkowicie, to
znaczy terytorium niemieckie będzie znowu rozciągało się w granicach z 1937
roku. W tym czasie Europa zostanie podzielona na część unijną i rosyjską,
przy czym w tej ostatniej, jak się zdaje, znajdą się Białoruś i Ukraina.
Polska potrzebna jest Niemcom jako obszar pogranicza, który będzie oddzielał
macierz od Rosji. Ziemie położone na wschodnich rubieżach państwa mają być
słabo uprzemysłowione, natomiast obficie zalesione, z dużą ilością łąk i
pastwisk.

PJ: Taka forma państwowości nie musi zaspokoić narodowych ambicji wielu
Polaków. Jaki jednak mamy wybór poza Unią Europejską?

SM: Rozgłaszanie wszem i wobec, że nie mamy innego wyjścia oprócz Unii jest
karygodnym błędem. Nawet jeśli rzeczywiście wyjścia nie mamy, psim
obowiązkiem dyplomatów, kręgów opiniotwórczych i innych było w czasie
negocjacji przekonywanie wszystkich, że przeciwnie, możemy wybrać inne
rozwiązanie. Taką postawę każe przyjąć podstawowe doświadczenie kupieckie.
Wie o tym każdy, kto choć raz coś w życiu sprzedał. Naszym mężom stanu i
negocjatorom tej wiedzy zabrakło.
Brak kupieckiej zaradności, który cechował nadwiślańskich prominentów w
czasie targów o członkostwo w Unii jest bolesny tym bardziej, że Polska może
wybrać inną drogę rozwoju. Jaką? Wskazał ją między innymi Milton Friedman 12
lat temu na spotkaniu z Obywatelskim Klubem Parlamentarnym. Amerykański
noblista w dziedzinie ekonomii powiedział wówczas, że Polska nie powinna
naśladować bogatych krajów Zachodu, ponieważ nie jest bogatym krajem. Powinna
dziś robić to, co kraje bogate robiły, kiedy były biedne.
Dobrobytu i siły państwa nie uda się osiągnąć bez strategii i polityki,
przede wszystkim jednak suwerenności. Niezbędne jest też wyrzeczenie się
przez tak zwane elity pasożytnictwa.

PJ: Tymczasem jednak rząd utwierdza nas w przekonaniu, że poza Unią nie ma
dobrobytu, bezpieczeństwa i demokracji. Do wysiłków tych dołączają swój głos
nawet niektórzy hierarchowie katoliccy wskazując, że wejście Polski do UE
korzystnie wpłynie na ewangelizację Europy.

SM: Skoro tak, to cóż mamy sądzić o możliwościach
ewangelizacyjnych episkopatów w krajach unijnych, na przykład we Francji? Że
nie umieją ewangelizować? Jeśli jednak rzeczywiście mamy ocalić Stary
Kontynent przed pogaństwem, to nasze państwo wcale nie musi wstępować do UE,
aby ewangelizować Europę. Po pierwsze cele, do których dąży Kościół, nie
zawsze są zbieżne z celami, do których dąży państwo. Po drugie, mamy przecież
tęgich ewangelizatorów na eksport.
(Oprac. J.B.)
    • Gość: realista Re: Poza Unią nie ma życia?. Wielka blaga! IP: *.chello.pl / *.chello.pl 15.12.02, 00:07
      A kto to jest Stanisław Michałkiewicz? (czy Michalkiewicz)
      • Gość: PABLO Re: Poza Unią nie ma życia?. Wielka blaga! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.02, 00:12
        Gość portalu: realista napisał(a):

        > A kto to jest Stanisław Michałkiewicz? (czy Michalkiewicz)
        A co to ma za znaczenie? Ale Ci odpowiem: wielki przyjaciel Adama Michnika.
        • Gość: realista Re: Poza Unią nie ma życia?. Wielka blaga! IP: *.chello.pl / *.chello.pl 15.12.02, 00:15
          Gość portalu: PABLO napisał(a):

          > Gość portalu: realista napisał(a):
          >
          > > A kto to jest Stanisław Michałkiewicz? (czy Michalkiewicz)
          > A co to ma za znaczenie? Ale Ci odpowiem: wielki przyjaciel Adama Michnika.

          Jednak Michalkiewicz, a nie Michałkiewicz (jestem ślepy ze zmęczenia)
          No ale wracając do tematu naprawdę nie znam tego pana.
          • Gość: PABLO Re: Poza Unią nie ma życia?. Wielka blaga! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.02, 00:19
            Gość portalu: realista napisał(a):

            > Gość portalu: PABLO napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: realista napisał(a):
            > >
            > > > A kto to jest Stanisław Michałkiewicz? (czy Michalkiewicz)
            > > A co to ma za znaczenie? Ale Ci odpowiem: wielki przyjaciel Adama Michnika
            > .
            >
            > Jednak Michalkiewicz, a nie Michałkiewicz (jestem ślepy ze zmęczenia)
            > No ale wracając do tematu naprawdę nie znam tego pana.
            Znaczy nie kupujesz Najwyższego Czasu.
Pełna wersja