kiramolski
15.12.02, 21:22
Z tego kalendarium widac, ile jeszcze jest roboty i choc wydaje
sie, ze "point of no return" zostal osiagniety, zepsuc zawsze
jest latwiej niz zbudowac. Dlatego rola euroentuzjastow jest
tak trudna: trzeba bezustannie, malymi krokami realizowac
integracje, co wiaze sie z ogromem pracy, perswazji, uczeniem
sie, tolerancja, wyrozumialoscia, zwalszcza dlatego, ze
dotychczasowa UE nie jest bynajmniej idealem i dodatkowo
przezywa bardzo ciezki kryzys gospodarczy.Eurosceptycy maja
latwiej: wystarczy pokazywac cudze (UE lub jej panstw
czlonkowskich) slabosci i niedoskonalosci, straszyc przed
zmianami i zachecac do siedzenia w cieple plskiego bagienka.
Alternatywa jak w Bardo-do-thos-grol. Ale wybrac trzeba to
trudniejsze, jasne swiatlo, choc napawa lekiem.