Gość: Toni
IP: *.telia.com
19.12.02, 22:42
Dajcie sobie spokój z ustawą, dyskusje nad nią już dostatecznie
zaszkodziły Polsce poprzez odwracanie uwagi od istotnych spraw.
Ważniejsze jest zjawisko "Ojczyma Rydzyka", przestępczość,
łapówkarstwo itp.
Nacisk położyć należy na wychowanie seksualne, programowe, z
odpytywaniem "na stopnie", teoretyczne a dokładne, prowadzone z
pełną powagą, przeszkolenie w najprostszych technikach
zapobiegania ciąży (prezerwatywa) bez jakiegokolwiek wiązania
tej wiedzy z tzw. "moralnością" a powiązaniem z
odpowiedzialnością za sprowadzenie na świat człowieka, któremu
nie można potem zapewnić tego, co mu się należy. Bo tutaj jest
problem, a nie w łóżku !
Jak się nad tym rozsądnie popracuje to nawet po zmianie ustawy
ilość zabiegów powinna się dramatycznie zmniejszyć.
Polski tzw. katolik ma głeboko te nauki kościoła, które i tak
mu nie pasują (np. uczciwość, skromność, pomoc potrzebującym).
Równie głęboko w poważaniu ma moralizowanie seksualne,
zwłaszcza, że aparatczycy kościoła takiego najlepszego
przykładu nie dają sami.
Zapotrzebowanie na zabiegi wynika nie z religijności ani takiej
czy innej ustawy, tylko zwykłej pruderi oficjeli i ciemnoty
ogółu. Konsekwencje, tragiczne, ponosi młodzież.
We wszystkich krajach z otwartą aborcją wychowanie seksualne
jest na wysokim poziomie i najlepszym środkiem do zmniejszenia
ilości zabiegów.
Inna, bardzo skuteczna metoda to stosowana przez Julka z
Poznania, tyle, że kleryków nie starczy dla wszystkich.
Ciekawe, czy używał gumki i czy przez to miał większą winę.