Wolałbym być "za"

IP: *.cps.pl 31.12.02, 16:08
Myślę,że być przeciw przystąpieniu jest trudno - w sensie psychologicznym -
niejednemu pozytywiście. Bycie "za" musi dawać miłe poczucie współtworzenia
pewnej nowej wartości, przekonanie o własnej kreatywności a nawet radość z
pokonywania wespół z innymi kolejnych przeszkód po drodze do upragnionego
celu. Tych doznań nie doświadczają przeciwnicy: negacja jest na dłuższą metę
destrukcyjna,również dla psychiki eurosceptyka. Stąd też sądzę, że
przeciwnicy powinni spróbować określić swój program pozytywny, poczynając od
zbioru ważnych dla nich wartości, których chcą bronić lub o które zamierzają
walczyć w obliczu zagrożeń integracyjnych według przyjętego modelu.
Przeciwstawienie pozytywne może konsolidować politycznie obóz eurosceptyków,
wyznaczając decydujacą dla przyszłej politycznej sceny, granicę podziału. Ta
polaryzacja i tak nastąpi przed referendum; rzecz w tym, by sceptycy nie byli
postrzegani jedynie jako frustraci i nieudacznicy ale pozytywiści posiadający
własną, łączącą ich wizję przyszłości. Tej wizji w Nowym Roku życzę wszystkim
"naszym"!
    • Gość: Michał Re: Wolałbym być 'za' IP: *.cps.pl 02.01.03, 18:00
      Przeciw,są z jednej strony narodowo-katoliccy rydzykowcy /w tym LPR/, jak i
      klasyczni liberałowie, którzy mają niewiele wspólnego w sesnsie ideowym z tymi
      pierwszymi.Dalej są lewacy z "lepperiady", też do tej drużyny.
      Wreszcie,intelektualne rzodkiewki /na wierzchu czerwoni, w środku biali/, to ci
      co nie chcą otwarcie wyrażać z różnych przyczyn swoich prawdziwych poglądów
      /często w strachu przed utratą swojej pozycji zawodowej/.I jak tu chcesz
      budować wspólny polityczny obóz eurosceptyków? To nierealne.
Pełna wersja