Miś bez VAT pełen wad

IP: *.chello.pl / *.chello.pl 03.01.03, 09:38
Jak doniosła mi żona, w tych sprawach nieoceniona, TVN
pokazała dziś (28 grudnia) zabawki z Belgii podarowane
Domowi Dziecka w Sokółce. Zabawki były na oko nowe, a w
każdym razie czyste i porządne. Nie posiadały jednak
metek handlowych, więc celnicy spytali o zdanie
Państwową Inspekcję Handlową.
To pokazuje, że mamy ustrój totalitarny. W kraju
prawa celnik tylko przepuszcza (lub nie) i cli - albo
nie. Natomiast nie interesuje go, co się z towarem
potem stanie!
A PIH polecił je zatrzymać: zostaną albo spalone,
albo zwrócone ofiarodawcom.
Reporterka TVN zachowała się profesjonalnie:
pokazała inspektorowi PIH lalkę - wyraźnie używaną i
nieco przyszarzałą - zakupioną w jakimś szmateksie.
Reakcja władzy była prosta: "Dobrze, przyjrzymy się i
tym szmateksom".
Ręce opadają. Czyżbym znów musiał pomagać w
ratowaniu lumpeksów?
Jak widać, nie trzeba być w Unii Europejskiej, by
podlegać setce dziwacznych i absurdalnych przepisów.
Absurdalnych, bo przecież nasza władza zachęca do
wejścia do Unii Europejskiej; gdybyśmy tam weszli, to
kontrola na granicach by zniknęła. I słusznie: przewóz
pluszowego misia z Belgii do Polski nie jest większym
zagrożeniem sanitarnym niż przewóz jego z Bawarii do
Meklemburgii - a tam przecież po drodze nie ma żadnej
granicy.
(Uwaga: granica z Unią zniknęłaby tylko dla towarów!
Federaści okłamują Państwa, że po wstąpieniu do UE
można by jeździć sobie po Europie bez paszportu! W
rzeczywistości dla ludzi nic by się nie zmieniło -
granica by nadal pozostała! Granicy nie ma pomiędzy
państwami, które podpisały układ z Schengen. I to jest
dobry układ, ale Polska nie została do niego w ogóle
zaproszona! Przypominam, że można należeć do układu z
Schengen, nie będąc w Unii Europejskiej - np. Norwegia
- i być w Unii, nie należąc do Schengen, jak np.
Zjednoczone Królestwo).
Czy jednak przepis zakazujący przywozu używanych
zabawek jest rzeczywiście absurdalny?

Oczywiście: NIE!

Przepis ten jest po to, by chronić interes naszego
okupanta, czyli III Rzeczypospolitej.
Jeśli dzieci nie dostaną z Belgii darmowych zabawek,
ktoś im je zapewne kupi (choć pewno w mniejszej
liczbie). Jeśli kupi - to nasz reżym otrzyma z tego
podatek (a jeśli zostaną sprowadzone zza granicy - VAT
i cło).

I o to w tym przepisie chodzi!

Że tracą dzieci? A kogo to obchodzi?! Jak słusznie
zauważył w 1840 r. wielki Aleksy de Tocqueville: "Nie
ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości,
której nie mógłby się dopuścić najbardziej łagodny i
liberalny rząd - jeśli zabraknie mu pieniędzy".
Państwo jesteście zacnymi ludźmi. Wiecie, że obecni
politycy to w ogromnej większości łapownicy,
niepospolici złodzieje oraz pazerni durnie. Tym
niemniej w swej naiwności myślicie Państwo, że sama
Rzeczpospolita, jej aparat, w zasadzie istnieje po to,
by obywatelom żyło się dobrze. To, co jest, uważacie za
wypaczenie, które da się naprawić.

Jesteście Państwo w błędzie!

III RP, jak każdy aparat okupacyjny, jest po to, by
dobrze żyło się okupantom, a nie okupowanym. Okupowani
mają mieć tyle, by się nie zbuntowali i ani grosza więcej!
To nie politycy są winni! To cały system nastawiony
jest przeciwko ludziom - nawet w słownictwie.
Zauważyliście Państwo, że przyrost pieniędzy w budżecie
(czyli odebranie ich ludziom) jest nieodmiennie i
odruchowo pokazywany jako coś dla Polski korzystnego?
Ba! Sami ludzie tak to ujmują! A przecież to, że
robotnicy mają o 10 proc. mniej po to, by ich nadzorcy
mieli 10 proc. więcej na pensje (oraz na baty i zegary
kontrolne w bramie fabryki), niekoniecznie musi być dla
tych robotników korzystne!
Podam inny przykład: po wyborach wiele osób zwróciło
mi uwagę: "Panie prezesie! Dostał pan prawie 9 proc.
głosów - nie rozwiesiwszy ani jednego plakatu i nie
zorganizowawszy ani jednego spotkania. Pańscy wyborcy
musieli pana znaleźć w grubej książeczce, na liście
numer 7. Zadali sobie ten trud, a pan im nawet nie
podziękował najmarniejszym słówkiem".

A za co ja mam dziękować?!

Tak, w d***kracji obowiązuje teoria łupów: polityk,
który dzięki wyborcom dorywa się do żłobu, potem
szarpie Polskę "jak postaw czerwonego sukna"; gdy coś
wyrwie, rzuca kęs swoim wyborcom, a resztę zagarnia dla
siebie. Taki polityk istotnie powinien wyborcom dziękować!
Ale ja nie jestem d***kratą. Do polityki dokładam z
własnej kieszeni, chcę zmienić Polskę tak, by żyło się
w niej normalnie - nie dla siebie, lecz dla ludzi (dla
moich dzieci i wnuków też, oczywiście!). To za co mam
wyborcom dziękować? To oni mają dziękować mnie!
I właśnie to, że zacni, dobrzy, prości ludzie
oczekują ode mnie podziękowań, dowodzi, że model
państwa jako aparatu okupacyjnego jest w umysłach
"obywateli" nieźle ugruntowany! Większość z moich
wyborców zapewne nawet nie wyobraża sobie zmiany
ustroju - oni tylko uwierzyli, że będę "lepszym Panem".
Przekonanie, że państwo jest "nasze", wbija się nam
w głowy w obowiązkowej (dlatego właśnie obowiązkowej!)
szkole, w reżymowej i w koncesjonowanej telewizji. 100
razy na dobę (proszę policzyć!). Po to też jest komedia
"wyborów", kiedy wybieracie Państwo stale tych samych
ludzi, choć z innej partii.
I tylko dzięki temu praniu mózgów grabieżczy,
niesprawiedliwy, a nade wszystko niewiarygodnie głupi
ustrój, jakim jest s**jal-d***kracja - jeszcze się trzyma.
Pełna wersja