Unia Europejska życzy sobie kolczykować bydło

11.01.03, 20:04
Gdzie te czasy, gdy chłop polski "na zagrodzie był równy wojewodzie".
Zapłacił podatki i biedniej lub dostatniej, ale żył spokojnie. Co
wyprodukował, zużył dla siebie, a nadwyżki sprzedał. Nie wtrącał się w jego
gospodarkę zootechnik, weterynarz, ekolog czy inspektor unijny. Nikt go nie
zniewalał - był panem u siebie.

A co dzieje się obecnie? Unia Europejska życzy sobie kolczykować bydło, ale
to nie wszystko. Na jednym kolczyku ma być symbol kraju, w którym się zwierzę
urodziło, a na drugim - kod kreskowy dla ułatwienia obrotu zwierzętami. Ale i
to nie wszystko - ma ono otrzymać paszport (czy w celu wyjazdu do USA?)
zawierający dane o zwierzęciu i jego pochodzeniu. Potrzebna będzie również
księga rejestracji stada bydła oraz różnorodne formularze, na których rolnik
ma umieszczać informacje o kontrolach i przemieszczeniach zwierząt. W
paszporcie ma się również znaleźć kod identyfikacyjny zwierzęcia, data jego
urodzenia i numer identyfikacyjny gospodarstwa oraz data śmierci lub uboju
bydlęcia. Wszelkie informacje na ten temat rolnik będzie mógł (dla
ułatwienia - sic!) przekazać Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji
Rolnictwa przez intenet - jeśli posiada autoryzowany dostęp do sieci. Jeśli
tych możliwości nie ma, to powinien przekazać te informacje na specjalnych
formularzach drogą korespondencyjną. W przyszłości przewiduje się również
kolczykowanie owiec, świń, kóz, a także jeleni i danieli - jeśli ktoś je
hoduje na sprzedaż. Do nas, rolników, dochodzą informacje, że tuczniki mają
mieć tylko tatuaże. Co za ułatwienie dla nas. Nie będzie trzeba zatrudniać w
gospodarstwie drugiego referenta. Jeden może wszystkiemu podoła. Nie wspomnę
już tutaj o różnych limitach, które mają nas, rolników, obowiązywać, gdybyśmy
na swoje nieszczęście weszli do Unii Europejskiej.
Podsumowując powyższe, niewola babilońska przy tych ciężarach to łagodne
cierpienie. Wisi nad nami prawdziwy miecz Damoklesa. Pytam więc poważnie: kto
chce polskie rolnictwo ostatecznie zniszczyć? Dotychczasowa polityka była i
jest antypolska. Wpuszczenie do Polski w ostatnich latach bezcłowych
artykułów, surowców oraz żywności w nadmiernych ilościach spowodowało
wielomiliardowe straty dla naszego kraju, tragiczne w skutkach bezrobocie we
wszystkich dziedzinach oraz nędzę ludzi pozbawionych pracy i ich rodzin. (...)

My, rolnicy, w zdecydowanej większości jesteśmy przeciwni wejściu do Unii
Europejskiej. Nie starajcie się więc ograniczać naszej wolności, narzucając
nam restrykcyjne obowiązki zniewalające nas. Sami zdecydujemy, co będziemy
siać, hodować i w jakiej ilości. Znamy wystarczająco prawa popytu i podaży,
żeby się uchronić przed nieopłacalnością naszych gospodarstw.

Pełna wersja