Gość: Marek Rowicki
IP: *.rasserver.net
17.01.03, 09:52
Tylko wzrost eksportu, m.in. do Polski, uratował Niemcy przed recesją
Gospodarka w stanie zapaści
Gdyby nie wzrost eksportu, m.in. do Polski, Niemcy dotknęłaby w ubiegłym
roku recesja gospodarcza, a Produkt Krajowy Brutto spadłby co najmniej do
minus 1 procenta. Obecnie osiągnął on 0,2 proc., czyli o 0,4 proc. mniej niż
w roku poprzednim i znacznie mniej niż zakładał rząd. Oznacza to, że
największa gospodarka Europy przeżywa potężny kryzys, który współfinansują
m.in. takie kraje, jak Polska.
Niemiecka gospodarka, która uznawana jest za gospodarczy motor Europy,
znajduje się w najgorszym stanie od recesji z 1993 roku, kiedy to PKB
wyniósł minus 1,1 proc. - uznał Federalny Urząd Statystyczny. Podał on
wczoraj, że Produkt Krajowy Brutto w ubiegłym roku wyniósł realnie tylko 0,2
proc.
Fakt, że roczna średnia wzrostu PKB ma mimo wszystko wartość dodatnią,
Niemcy zawdzięczają tylko eksportowi, który w minionym roku wzrósł o 2,9
proc. w porównaniu z 2001 r.
- Uratował nas eksport. (...) Bez tego wpływu zewnętrznego, PKB w 2002 r.
mógłby zmaleć o 1,3 proc. - podkreślił szef Urzędu Statystycznego Johann
Hahlen na konferencji prasowej w Wiesbaden.
Z wcześniejszych prognoz Urzędu wynikało, że w ub.r. niemiecki eksport do
Europy Środkowej i Wschodniej wzrósł o prawie 20 proc. Podobnie jak rok
wcześniej Niemcy sprzedali w 2002 r. do Polski towary za sumę ponad 15,2
miliarda euro, co czyniło z naszego kraju pierwszy rynek zbytu dla RFN w tej
części Europy. W skali całego kontynentu byliśmy dla Niemiec dziesiątym co
do wielkości odbiorcą eksportu.
Nawet najgorsze analizy nie przewidywały, że rozwój gospodarczy w ub.r.
będzie tak powolny. Wzrost PKB na poziomie 0,2 proc. jest niższy od
przewidywań rządu (0,5 proc.) i prognoz analityków gospodarczych (0,3
proc.). W roku 2001, uznanym za bardzo zły dla gospodarki RFN, PKB wyniósł
0,6 proc. Jest to - czytamy w sprawozdaniu - stan "poważnej zapaści".
Jeszcze w latach 90. średnio w Niemczech notowano PKB na poziomie 1,5 proc.,
obecnie - zdecydowanie poniżej 1 proc., z wyraźną tendencją spadkową.
Większość ekspertów ekonomicznych twierdzi, że w bieżącym roku wzrost
gospodarczy u naszych zachodnich sąsiadów nie przekroczy 0,5-0,8 proc., a
optymistyczne założenia rządu o wzroście powyżej 1,5 proc. i deficycie
mniejszym niż 3 proc. uważają za bajki.
Federalny Urząd Statystyczny podał oficjalnie również wysokość deficytu
budżetowego, który wyniósł w ubiegłym roku 3,7 proc. PKB, co znacznie
przekracza próg wyznaczony przez Pakt Stabilizacji i Rozwoju przyjęty dla
strefy euro (3 proc.).
Stan gospodarki przekłada się również na poziom bezrobocia. Niedawno
ujawniono w Niemczech, że liczba osób pozostających bez pracy znacznie
przekroczyła 4 mln i stanowią one już ponad 10 procent ogółu zatrudnionych.
Jednak to nie jedyne zmartwienie rządu kanclerza Gerharda Schroedera.
Zarówno on, jak i minister finansów Hans Eichel staną w lutym przed
specjalną komisją śledczą Bundestagu. Obu zarzucono oszukanie wyborców.
Powołana przed Świętami Bożego Narodzenia na wniosek chadeków z CDU/CSU oraz
liberalnej FDP komisja ma zbadać, czy rząd Schroedera oszukał wyborców,
ukrywając przed ubiegłorocznymi wyborami do Bundestagu informacje o
rzeczywistym stanie finansów państwa. Minister Eichel oraz inni
przedstawiciele rządu SPD/Zieloni zapewniali przed wyborami, że deficyt
budżetowy Niemiec nie przekroczy 3 procent PKB. Dopiero po zwycięstwie
wyborczym 22 września minister finansów przyznał, że dziura budżetowa
zwiększy się w 2002 r. powyżej granicy wyznaczonej przez unijny Pakt
Stabilizacji i Rozwoju.
Waldemar Maszewski, BM, PAP