gerkad
02.02.03, 18:29
Witam, i chciałbym zwrócić uwage jak zwykle euroentuzjastom, bo to zwykle oni
konotuja entuzjastycznie szereg ostatnich wydarzeń (szczyt w Kopenhadze ,
który de facto okazał sie wielką mistyfikacją, czy ostatnie dwa wydarzenia
zapowiadające tendecje odśrodkowe w łamach UE -iunctim Niemiec i Francji (na
razie, co prawda w sferze li tylko hipotetycznej), czy wreszcie podział zdań
sprawie kryzysu irackiego) bez najmniejszego cienia krytyki czy ewentualnego
zastanowienia.O naszych negocjatorach nie ma co tu rozprawiać bo juz
wiekszośc o tej kwestii powiedziano na tym forum, można tylko dodać, że to
jest kompromitacja.Natomiast do wszystkich mam do rozważenia inny problem,
otóz nurtuje mnie ostatnio wątek o stosunku krajów UE i z nia na razie
stowarzyszonych do kryzysu irackiego.
Sprawa oczywista, że chodzi o ropę i tego nie neguja sami Amerykanie np.James
Woolsey w wywiadzie dla "Der Spiegel" czy Zaki al-Jamani ( były Sudyjski
minister ds.ropy naftowej ) w tym smym periodyku.( przedruk obu wywiadów w
ostatnim tygodniku "FORUM").Sam sie dziwie dlaczego Amerykanie mając
zmontowaną sprawna koalicję antyiracką w 1990 nie dążyli aby go wówczas
unicestwić i od tamtego czasu wspierać proces demokratyzacji w Iraku ( sprawa
bardzo trudna, ponieważ kraj ten nie ma żadnych historycznych inklinacji w
tym kierunku , opozycja emigracyjna nie ma żadnych związków z macierzą a
lokalni zostali likwidowani przez reżim Saddama).
Lepiej późno niż wcale mozna by rzec - Churchil, ponoć wyrażał opinie o
Amerykanach,że na koniec postepują właściwie gdy juz wyczerpią wszystkie
niewłaściwe możliwości.
Uważam ,ze to był kardynalny błąd Amerykanów. Interesuje mnie jednak stosunek
zwłaszcza Niemiec w tej kwestii ( Francuzi nie powiedzieli bowiem ostatniego
słowa w tej sprawie).Otóż dziwnym zrządzeniem losu Niemcy ( tacy jak Helmut
Schmidt czy inni socjaldemokraci z aktualnym kanclerzem na czele) zapomnieli
już kto im pomógł i wspierał w przedzięrzgnięciu się ich kraju z
totalitarnego w kraj w pełni demokratyczny .Nie była to tylko zasługa
kanclerza Adenauera choc i jemu w tym wzgledzie trzeba oddać hołd.To właśnie
Amerykanie dzieki pomocy materialnej i logistycznej wspierali ten proces jak
i proces demokratyzacji całej Europy.
Czy Europa sama z siebie byłaby w stanie rozwiązac konflikt bałkański jeszcze
kilka lat temu. A wiadomo w tym rejonie jak i w przypadku Saddamama mielismy
i mamy do czynienia z dyktatorami i żadna metoda nastawiona na "appeasment"
nie ma tu racji bytu.
Ponadto nie ma sie co dziwic Amerykanom ,że chca sie uniezależnić od dostaw z
Arabii Saudyjskiej kiedy to 11 września z 19 zamachowców 15 miała własnie
rodowód z tego kraju.Nie chce byc posądzony o filoamerykanizm ale uwazam, że
dobrze sie stalo ,ze dziewiątka wydała swoje niezależne oświadczenie w tej
kwestii ( bez wzgledu na to co mówia niektórzy ,że to sukces Blair'a lub, że
jest to decyzja wymuszona przez silniejszego sojusznika w ramach
NATO ).Dlaczego, ktoś zapyta. Ano dlatego, że w ostatnich większych
konfliktach jakie miały miejsce w Europie i na swiecie zarówno ONZ jak i UE
niewiele zrobiły jesli chodzi o ich prewencje, zażegnanie ( to jak wiadomo
zdecydowanie wiecej kosztuje , należy wprowadzic a następnie wspierac
finansowo procesy demokratyzacji w przyszłych zapalnych rejonach )nie mówiąc
o ich rozwiązywaniu.Właśnie słabość takich instytucji jak ONZ i UE powoduje,
że takie autorytarne systemy jak np. reżim Saddama mają racje bytu w
dzisiejszym świecie.I zgadzam sie z Robertem Kaganem, że Ameryka jako jedyne
mocarstwo pełni aktualnie role światowego "kowboja" a Europa
tylko "barmana".Pewnie, że sa kwestie, które nie były w ogóle zauważane a
dochodziło do zbrodni ludobójstwa ( wspomniec należy to co się działo w
Kambodży za Czerwonych Khmerów gdzie Jang Ksary i Pol Pot eksperymentowali
agrarny komunizm, czy to co sie działo w Południowej Afryce - walki
plemienne,w których także dochodziło do ludobójstwa) i nikt nie kiwnął nawet
palcem, aby takie konflikty rozwiązac , nie wspominając o prewencji).
Amerykanie oprócz sukcesów ponosili tez i spektakularne porażki , Wietnam czy
jak ta w Somalii ale mimo wszystko bilans jest bezprzecznie korzystny jesli
chodzi o sukcesy.
Europa jest oczywiście pacyfistycznie nastawiona i chce za wszelką cenę
rozwiązywać światowe konflikty na drodze negocjacji i zalezności
ekonomicznych - w porządku tak postepuje sie w cywilizowany sposób , tylko ta
sama Europa jakby zapominała o tym, ze cieżar rozwiązywania swiatowych
problemów gdzie ta metoda nie ma zadnych szans wzięła na siebie Ameryka, mało
tego Europa jakby scedowała na Stany Zjednoczone te formę działań, będąc
jednocześnie sama pod parasolem bezpieczeństwa tejze Ameryki.Konkludując
Europa jest zbyt słaba militarnie aby była sama w stanie rozwiązać
jakikolwiek konflikt na terenie Europy czy poza nią i stąd te animozje , bo z
drugiej strony nie jest jej na ręke ,że to własnie nie ona stanowi
przeciwwagi militarna dla Ameryki.
PS.Polecam lekture wymienionych wywiadów w "FORUM" , są tam omawiane takze
hipotetyczne scenariusze ekonomiczne jakie moga nas spotkac w zależności od
sytuacji związanej z Irakiem.
Ponadto przepraszam, że w niektórych wyrazach brak polskich znaków
diakrytycznych - brak czasu i autoryzacji