Gość: erik
IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
03.02.03, 16:58
W sobotniej GW opublikowano list francuskiego dziennikarza Bernarda Guetty do
swojego przyjaciela Adama Michnika. Nie wiem co autor miał na myśli, pisząc:
"Najważniejsze, Adamie, jest to, co teraz zechcemy robić razem, jako
współobywatele Europy. Konkurencja jest niezbędna (...) i dlatego lepiej
będzie zorganizować ją pomiędzy dwoma demokracjami światowymi - UE i Stanami
Zjednoczonymi - niż pozwolić na jej rozwój pomiędzy Zachodem a koalicjami
zawiązywanymi przeciw niemu (...) Bez silnej Europy międzynarodowa
niestabilność będzie się tylko powiększać, gdyż niczego lepszego nie można
się spodziewać po przywódczej roli jednego kraju."
Na czym miałaby polegać owa europejsko-amerykańska konkurencja? Jakimi
środkami Europa miałaby się przeciwstawiać amerykańskiej hegemonii? Jak
Europa chciałaby zneutralizować działalność owych "koalicji zawiązywanych
przeciw Zachodowi"? Jakie byłoby ideologiczne uzasadnienie dla europejsko-
amerykańskiego antagonizmu?
CO SIĘ TAK NAPRAWDĘ KRYJE ZA TAK POPULARNĄ OSTATNIO KONCEPCJĄ
ANTYAMERYKAŃSKIEJ EUROPY?