Gość: jadzia
IP: *.zax.pl
15.02.03, 12:33
ROŚNIE SPRZEDAŻ I NAKŁAD NASZEGO DZIENNIKA - brawo
www.naszdziennik.pl
W minionym roku ogólnopolskie gazety codzienne przędły cienko, prawie
wszystkie sprzedawały się gorzej. Z badań Związku Kontroli Dystrybucji Prasy
wynika, że w grudniu ubiegłego roku w porównaniu z grudniem 2001 r. "Gazeta
Wyborcza" zmniejszyła sprzedaż (łącznie z prenumeratą) o prawie 19
proc., "Super Express" o 15,49 proc., "Rzeczpospolita" o 4,54 proc.,
a "Trybuna" aż o 31,32 proc. Wyników tych nie zdołał poprawić nawet okres
przedświąteczny, kiedy to prasa codzienna kusiła czytelników upominkami.
O tych tendencjach pisała w tym tygodniu "Rzeczpospolita". Niewykluczone, że
m.in. i po to, by pokazać, że ona spadła tylko ciut, ciut w porównaniu na
przykład z "Wyborczą", liderem prasy codziennej, nie mówiąc o "Trybunie",
która leci na dno.
Zbigniew Bajka z Ośrodka Badań Prasoznawczych Uniwersytetu Jagiellońskiego
uważa, że prasa się gorzej sprzedaje, bo nie wytrzymuje konkurencji z
telewizją, radiem i internetem. Wydawcy spadek czytelnictwa gazet codziennych
tłumaczą z kolei pogarszającą się sytuacją gospodarczą, zmuszającą wielu
ludzi do ograniczenia wydatków.
Coś na rzeczy pewnie i jest, choć przykład "Naszego Dziennika", który
grudzień roku 2002 zamknął bardzo dobrym wynikiem - odnotował wzrost
sprzedaży o dokładnie 4,8 proc. w stosunku do grudnia 2001 r. - wskazuje,
że "pies jest gdzie indziej pogrzebany". Rozwojowi "Naszego Dziennika" nie
stanęły na przeszkodzie telewizja, radio, internet. Znaczny wzrost sprzedaży
mówi sam za siebie. Czytelnicy uznają pismo za wiarygodne, przyjazne,
wyróżniające się na tle nudnego już politycznie poprawnego krajobrazu, w
każdym razie pozytywnie je odbierają. "Nasz Dziennik" w jakiś sposób
przyciąga, ma widocznie swego rodzaju magnes, którego nie mają inne. Mimo że
nie rozdaje świątecznych prezentów.
Być może to jest tak, że "Wyborcza", "Rzeczpospolita" i reszta gazet
codziennych są po prostu odbierane jako tendencyjne, które właśnie nie mają
do zaproponowania nic innego aniżeli telewizja publiczna, czy również
zorientowane na lewo stacje komercyjne; piszą to samo, co mówi radio
publiczne, rozgłośnie komercyjne. Bądź też wzorem telewizji sprzyjają
tandetnym gustom, jak powiedzmy "Super Express", albo uprawiają siermiężną
propagandę w peerelowskim stylu � la TVP, jak np. "Trybuna". Po co więc
wydatek i wysiłek czytania, jak można łyknąć to samo bez tej fatygi.
Julia M. Jaskólska
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=dd&dat=20030215&id=dd12.txt