Gość: shocking truth
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.08.06, 12:47
"Prawo Unii zabrania dyskryminacji pracowników ze względu na rasę,
pochodzenie etniczne, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną czy
religię" - napisał wczoraj Vladimir Spidla w odpowiedzi dla szkockiej
posłanki. "Ale oferta pracy, w której pracodawca zaznacza, że "palacze nie
powinni na nią odpowiadać", nie mieści się w żadnej z tych kategorii" -
podsumował komisarz. "Dziennik" pisze o tępieniu palaczy w USA i zaznacza, że
pracodawcy coraz częściej przebąkują o wprowadzeniu możliwości pozbywania się
palących pracowników ze względu na ich nałóg.
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3538278.html
Nie wolno 'dyskryminowac' dewiantów, ale palaczy - bardzo proszę!!! Niech
jeszcze trochę pobredzą o 'dyskryminacji' aż wreszcie to wszystko padnie (już
nawet Laszuk w rynszTOKu zauważyła że trąci to paranoją).
Bardzo przekonujące i racjonalne jest wyjaśnienie korzeni 'walki z nikotyną':
w Stanach koncerny tytoniowe osiągały ogromne zyski i sympatyzowały z
Republikanami wspierając ich finansowo. Dlatego trzeba je było uziemic.
Później oczywiście dołączyły do tej 'walki' tabuny pożytecznych idiotów i
zwykłych faszystów (niektórzy z profesorskimi tytułami).
Sądzę, że podobnie jest w 'walce' z fastfoodami.