Arogancja Zabojadow w Rzeczypospolitej

IP: *.dialup.eol.ca 19.02.03, 06:48
Rzeczypospolita 19 Luty, 2003. Rozmowa z Noelle Lenoir, francuską minister
ds. europejskich
Prezydent chciał to powiedzieć (C) EPA
Prezydent Jacques Chirac ma pretensje, że niektóre kraje kandydujące do Unii
poparły stanowisko Stanów Zjednoczonych w sprawie Iraku. Mówi wprost, że
powinny były się "zamknąć". Czy w krajach Europy Środkowej nie potwierdzi to
najgorszych obaw osób, które boją się dyktatu Brukseli? Czy nie zagrozi
wynikom referendów w sprawie przystąpienia do Unii?
Noelle Lenoir: Ta deklaracja miała przede wszystkim ostrzec naszych
przyjaciół z krajów kandydackich. Prezydent miał do przekazania dwa
przesłania. Pierwsze - że nie wolno doprowadzić do tego, by francuska opinia
publiczna, która w większości jest przychylna poszerzeniu Unii, poczuła się
zawiedziona i straciła zaufanie do krajów kandydackich. Ale chciał również
wyrazić własny zawód, zwłaszcza że wkrótce trzeba będzie rozpocząć
przygotowania do działania w Europie "25". Zaraz po podpisaniu traktatu
akcesyjnego 16 kwietnia zaczną się spotkania ministrów w poszerzonym gronie.
- Czy deklaracja prezydenta jest oficjalnym stanowiskiem Francji, czy też
Jacques Chirac nie mógł powstrzymać własnych emocji?
- To nie jest błąd prezydenta. Nie zagalopował się, wyraził stanowisko rządu,
które podziela przytłaczająca większość opinii publicznej. To apel do krajów
kandydujących, aby nasza współpraca była lepsza w chwili, gdy świat przeżywa
poważny kryzys. Dzięki takiemu właśnie podejściu Francji udało się osiągnąć
wspólne stanowisko "15" w sprawie Iraku.
- A zatem dopóki kraje kandydujące nie przystąpią do Unii, nie powinny
zabierać głosu?
- Mogą się odzywać, ale niekoniecznie zajmować stanowisko sprzeczne z tym,
czego chce Unia Europejska. Ministrowie spraw zagranicznych "15" przyjęli 27
stycznia wspólną strategię wobec Iraku. Kandydaci postanowili jednak się od
niej odciąć. Kiedy istnieją poważne napięcia międzynarodowe, Europa powinna
mówić jednym głosem. Tylko w ten sposób zbuduje się wspólną tożsamość Europy.
- Pod listem poparcia dla Stanów Zjednoczonych podpisali się premierzy
Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii. Trudno twierdzić, że nie był to "głos
Europy".
- Nie mamy żadnych zastrzeżeń do zawartości deklaracji "ośmiu". Mamy
pretensje do formy. Po wspólnej konferencji prasowej kanclerza Niemiec
Gerharda Schr�dera i prezydenta Francji, podczas której odnieśli się oni do
sprawy Iraku, niektóre kraje "15" uznały, że one także powinny wyrazić swoje
stanowisko. To, że kandydaci poszli w ich ślady, wydało się nam
nieodpowiedzialne.
Rozmawiał w Brukseli Jędrzej Bielecki

Zastanowmy sie nad mentalnosci pretendujacych do rzadzenia Europa zabojadow:
Noelle Lenoir: Pierwsze - że nie wolno doprowadzić do tego, by francuska
opinia publiczna, która w większości jest przychylna poszerzeniu Unii,
poczuła się zawiedziona i straciła zaufanie do krajów kandydackich.
Mirmat: A jakie zaufanie ma miec opinia publiczna krajow, ktore sie wlasnie
wyzwolily dzieki Amerykanskiej pomocy z Soiwieckiej zaleznosci do kraju,
ktory zaplacil Amerykanom za swoje wyzwolenie w 1944
poparciem dla psychopaty Sadama?

A zatem dopóki kraje kandydujące nie przystąpią do Unii, nie powinny zabierać
głosu?
Noelle Lenoir- Mogą się odzywać, ale niekoniecznie zajmować stanowisko
sprzeczne z tym, czego chce Unia Europejska.
Mirmat: I czy Unia nie zaczyna przypominac ZSRR ?

Noelle Lenoir: Nie mamy żadnych zastrzeżeń do zawartości deklaracji "ośmiu".
Mamy pretensje do formy. Po wspólnej konferencji prasowej kanclerza Niemiec
Gerharda Schroedera i prezydenta Francji, podczas której odnieśli się oni do
sprawy Iraku, niektóre kraje "15" uznały, że one także powinny wyrazić swoje
stanowisko. To, że kandydaci poszli w ich ślady, wydało się nam
nieodpowiedzialne.
Mirmat: A gdyby kandydaci poparli Os Berlin-Paryz (Yak, tfuuu !!!) to by byli
ODPOWIEDZIALNI ???
    • kontaktowiec Glosy z Bukaresztu i Pragi 20.02.03, 16:06
      Powoli Europa wschodnia budzi sie z szoku jakim byly pouczenia Chiraca.
      Najciekawsza chyba jest opinia z Rumunskiego Express: "mozemy sie zapytac, co
      Francja i Niemcy uczynily przez te 50 lat komunizmu dla tych wszystkich krajow
      Wscodniego Bloku. Odpowiedz jest prosta: nic wiecej niz INTERES! Dla nas,
      ktorzy jeczelismy w wiezieniu komunizmu, oni wysylali tylko przyjacielskie
      pozdrowienia ... Komunizm ukrecal nam glowe podczas kiedy te zasluzone
      demokracje wysylaly komunikaty. A teraz oni zdumiewaja sie, ze te wszystkie
      kraje wz poprzedniego Bloku Komunistycznego maja gdzies stare strategie
      Francji i Niemiec. Bukareszt wie kto docenia Rumunskia przyjazn i kto uznaje
      Rumunie troche wiecej niz kolonie ... Teraz jest czas, zeby zastanowic sie nad
      tym co kiedys powiedzial przywodca Konserwatywnej Partii, Ion Lahovary:
      koalicja w ktorej jest Wielka Brytania zawsze w koncu zwycieza. Mamy dosc
      przegranych z Francja i Niemcami."

      W ostatnim numerze Economist, Czeski dyplomata dorzucil: "Jedna rzecz my
      nauczylismy sie z lat 1930-tych - nigdy wiecej gwarancji bezpieczenstwa od
      Francji".
Pełna wersja