Gość: WiWa
IP: *.nyc.rr.com
23.02.03, 01:07
Ponizej znajda Panstwo dokladne tlumaczenie artykulu z Washington Post na
temat niedawnych pogrozek P. J. Chirac skierowanych pod adresem Polski i
innych krajow srodkowo i wschodnio-europejskich.
Pojawialy sie na forum sugestie, ze moze dla Polski wstapienie do strefy
wolnego handlu polnocnej Ameryki byloby bardziej korzystne, zamiast
narazanie sie na role ubogiego krewnego w EU.
W swietle wypowiedzi p.Chirac'a i podazajac za mysla przewodnia ponizszego
artykulu, moze trzeba rozwazyc te inne opcje.
Sklonnosc Francji do niedotrzymywania umow i sojuszy jest ogolnie znana. A
Ameryka, moze prymitywna dla niektorych, swoich zobowiazan zawsze
dotrzymywala.
Co sadzicie na ten temat?
Francja Szantazuje Polske
Wielu Amerykanow mialo mylne mniemanie o Francuzach. Zarzucalismy im
nadmierne wyrafinowanie, uzywanie wieloznacznego, sprytnego i gornolotnego
jezyka
aby nas (US) zdewaluowac na forum Narodow Zjednoczonych.
Oskarzalismy ich o bycie slabymi i pacyfistami z natury. Ale w ten
poniedzialek, w czasie spotkania Unii Europejskiej, Jacques Chirac, dobrze
ubrany 70-cio letni prezydent Francji, pokazal nam wszystkim, ze sie wszyscy
mylilismy. Pokazal sie nam jako wulgarny, grubianski, szarzujacy tyran.
Wedlug Assoc. Press Jacques Chirac “rozpoczal ostry atak na narody
wschodnioeuropejskie ktore podpisaly listy popierajace stanowisko USA w
sprawie Iraku….”
Ten elegancki pan (Jacques Chirac) oskarzyl te narody o nieodpowiedzialnosc
w wyrazaniu opinii. Francja, ktora nie moze przestac mowic bez potrzeby,
chce uciszyc innych, ktorzy wypowiadaja sie rzadko lub wcale.
Pomijajac typowe francuskie owijanie w bawelne, Jacques Chirac po prostu
zagrozil Polsce, Wegrom, Czechom i innym krajom, ktorze zostaly zaproszone
do wstapienia do Unii ale jeszcze formalnie nie zostaly czlonkami, ze ich
wypowiedzi niezgodne z zyczeniami Francji sa niebezpieczne i powoduja ryzyko
zablokowania ich czlonkostwa w Unii.
Powiedzial takze, ze Rumunia i Bulgaria, ktore spodziewaja sie zaproszenia
do przystapienia do Unii, byly wyjatkowo nieodpowiedzialne podpisujac listy
popierajace polityke US w spawie Iraku, w czasie gdy ich pozycja (w sprawie
wstapienia do Unii) jest szczegolnie delikatna, powiedzial dosadnie Chirak.
I dodal, ze nie mogly zrobic nic gorszego aby zmniejszyc swoje szanse na
wstapienie do Unii.
Dodajac hypokryzji do awanturnictwa, francuski prezydent pouczyl Polske,
Czechy
i Wegry, ze kraje te powinny wykazac minimum zrozumienia dla innych w
organizacji (EU), do ktorej beda nalezaly.
I to wszystko od kraju ktory perwersyjnie mierzy wlasny honor przez swoje
mozliwosci zdrady przyjaciela i sojusznika.
Dodajac tchorzostwo do hypokryzji, Prezydent Chirak nalegal na mozliwosc
pomawiania pod nieobecnosc oskarzonych.
Wedlug raportu Assoc. Press, Anglia, Hiszpania i inne kraje Unii sugerowaly,
aby kraje kandydujace (do Unii) byly obecne na poniedzialkowym nadzwyczajnym
szczycie na temat Iraku, ale Francja i Niemcy nie dopuscily do tego.
Nastepnie, pod nieobecnosc przedstawicieli Polski, Wegier i innych krajow na
konferencji, bohaterski fracuski prezydent wyciagnal swoja slowna szabelke i
oplazowal swych nieobecnych sojusznikow ekonomicznymi pogrozkami.
Lista krajow ktore znalazly sie pod francuskim ostrzalem jest ironiczna:
Polska, Czechy, Wegry, Slowacja, Slowenia, Litwa, Lotwa, Estonia, Rumunia i
Bulgaria.
Wszystkie te kraje byly po zlej stronie zelaznej kurtyny w latach komunizmu.
Wszystkie mialy pecha dostania sie pod sowiecka okupacje w koncowych
miesiacach II wojny swiatowej, i na skutek tego egzystowaly w wymuszonym
niewolnictwie przez pol wieku. Geografia przesadzila o ich losie.
Francja zostala zajeta przez amerykanskich, angielskich, kanadyjskich i
innych zolnierzy Zjednoczonego Krolestwa Brytyjskiego, i w ten sposob
uniknela podobnego losu, dzieki zolnierzom mowiacym po angielsku.
Warto takze przypomniec, ze kiedy francuscy zolnieze porzucali bron na widok
nacierajacych Niemcow w 1940 roku, kwiat polskiego zolnierstwa zaszarzowal
na koniach na nacierajace niemieckie czolgi w ostatniej i najbardziej
bohaterskiej szarzy w historii. Oczywisicie, wszyscy zgineli do ostatniego
zolnierza.
Kiedy Polacy gineli walczac i nie chylac czola, Francuzi czolgali sie na
kolanach przed okupantem (i w trakcie tego radosnie pomogli wylapac i
wywiezc francuskich Zydow do niemieckich obozow smierci).
Jak smia ci Francuzi probowac szantazowac Polske, i wytykac Ja sposrod
innych narodow (i Czechy oraz Slowacje, ktore to panstwa pomogli sprzedac w
Monachium).
Gdyby Prezydent Bush zagrozil publicznie ekonomicznymi sankcjami wobec
krajow nie popierajacych naszej (amerykanskiej) polityki wobec Iraku, to
tysiace Francuzow wylegloby na ulice demonstrujac przeciwko takiemu
szantazowi – i mieliby oni racje.
Ale kiedy prezydent Francji zrobil to, nie tylko nie ma demonstracji, nie ma
tez zadnych wiadomosci w mediach. Ta potwarz prezydenta Francji powiniena
sie spotkac ze znacznie wiekszym zainteresowaniem prasy.
Ale moze Francuz ktory duzo i glosno mowi, ale moze malo zrobic,
przelicytowal slaba reke. O ile Francja nie che robic interesow ze wschodnia
Europa, to moze my (USA) powinnismy zaprosic ich ( Polske, Czechy, Wegry
etc.) do przylaczenia sie do naszej Uni Wolnego Handlu (North American Free
Trade Agreement - NAFTA). To bedzie honor dla nas wspolpracowac narodami
ktore znaja wartosc wolnosci.
I o ile, po jakims czasie, ktorys z obecnych krajow czlonkowskich Unii
Europejskiej bedzie sie czul zniewazony wymiana handlowa z francuskim
szantazysta i tchorzem, nasz (USA) rynek powinin byc takze dla nich
otwarty.
Jezeli kiedykolwiek Francuzi zdymisjonuja obecny rzad i wybiora taki, ktory
szanuje swoich sasiadow i przyjaciol, powinnismy oczywiscie sprobowac miec
owocna i serdeczna wspolprace z takim rzadem.
Ale nim to nastapi, powinnismy nie tylko nie probowac uzyskac ich poparcia w
spawie Iraku. Powinnismy im odmowic honoru przylaczenia sie do naszej
sprawy. Nie ma miejsca dla szantazystow pod sztandarem wolnosci.
Tony Blankley -tlumaczenie WiWA
Tony Blankley jest edytorem stony redakcji w The Washington Times. Jego
stala kolumna ukazuje sie w Srody. Poczta E-mail’owa:
tblankley@washingtontimes.com
Artykul w orginale mozna zobaczy na www.washtimes.com/op-ed/20030219-
32095304.htm