maaax
24.08.06, 12:55
Niemcy
Zebrał za dużo grzybów - zapłaci dużą grzywnę
PAP 17:30 środa, 23.08.06
Wybierając się na grzyby w Niemczech warto pamiętać, że jedna osoba ma ich tam
prawo zebrać nie więcej niż kilogram dziennie. Pewien Niemiec, którego
przyłapano z pięcioma kilogramami grzybów, został ukarany grzywną wysokości
400 euro - poinformowała policja.
Władze zapowiadają regularne kontrole w lasach. Policja chce walczyć przede
wszystkim z tymi, którzy zbierają duże ilości grzybów na zlecenie sklepów
delikatesowych i restauracji.
wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1356&wid=8473771&rfbawp=1156350267.616&ticaid=12334
Wielka Brytania
Festiwal zakazów
The Independent
Rząd w Londynie wprowadza surrealistyczne zakazy
W Wielkiej Brytanii nie wolno już handlować na przykład szarymi wiewiórkami.
Laburzysta Tony Blair znacznie zaostrzył prawo. W ciągu ostatnich dziewięciu
lat jego gabinet dodał do listy przestępstw ponad trzy tysiące nowych
wykroczeń przeciw prawu – czyli codziennie dopisywano mniej więcej jedno.
Wyszło to na jaw, gdy szef policji zamierzał wystąpić do ministerstwa spraw
wewnętrznych o nowe instrukcje dotyczące natychmiastowego karania zachowań
antyspołecznych.
Społeczeństwo jest w szoku: spada wykrywalność przestępstw, a jednocześnie
rośnie liczba brutalnych zbrodni. Krytycy mówią o rządowym „szaleństwie
prawnym". Co więcej, nowe ustawy opracowała administracja oskarżana o
ingerowanie w prywatne życie obywateli – od ograniczania swobody wypowiedzi po
plany wyrobienia wszystkim dowodów osobistych. W sumie od maja 1997 r.
wprowadziła ona do spisu wykroczeń 3023 przestępstwa.
Warto zauważyć, że rząd Blaira zapisał dwa razy więcej przestępstw niż jego
poprzednicy – Margaret Thatcher i John Major – razem wzięci. Za ich rządów do
kodeksu karnego trafiło jedynie 500 nowych wykroczeń.
Ponadto lista przestępstw wydłuża się coraz szybciej: w ciągu pierwszego roku
rządów labourzyści stworzyli ich 160, w 2000 r. 346, a w 2005 – 527. „Nic nie
może usprawiedliwić tej liczby – powiedział Nick Clegg, rzecznik partii
Liberalnych Demokratów, który ujawnił dane. – Ukazuje ona katastrofalne skutki
rządów Partii Pracy: obłędne podejście do prawodawstwa, mnożenie nowych
zakazów, fanatyczną wiarę w prawo silnej ręki i obsesję kontrolowania każdej
minuty ludzkiego życia".
Rezultaty? „Postępujące zniewolenie, erozja zaufania rządzonych do rządzących"
– mówi Clegg. Jego zdaniem ministrowie nie dostrzegli faktu, że „wypełnianie
dziennika ustaw" nowymi przepisami „nie jest substytutem dobrych rządów".
Wiele nowych przepisów nie budzi kontrowersji i cieszy się sporym poparciem,
np. zaostrzenie kar za handel zatrutym jedzeniem czy za brutalne zbrodnie. Nie
zmienia to faktu, że rząd stworzył też długą listę zakazów surrealistycznych.
Nie wolno na przykład handlować szarymi wiewiórkami, podszywać się pod
policjanta kierującego ruchem czy kontrolera lotów. W 1998 r. zakazano
detonowania bomb atomowych. Prawo łamią nawet właściciele domów, którzy przed
wyjazdem nie znajdą osoby do wyłączania domowych alarmów. Kapitan statku nie
może przewozić ziarna, jeśli nie ma na pokładzie międzynarodowego kodeksu
przewozu ziarna luzem.
Ministerstwo spraw wewnętrznych – które stworzyło 60 nowych ustaw – wymyśliło
aż 430 nowych przestępstw. Ten zalew (w ciągu niemal całego XX wieku resort
produkował średnio jedną ustawę co dekadę) sprawił, że ludzie proszą o chwilę
spokoju. Terry Grange, komendant policji z Dyfed-Powys zarzucił Charlesowi
Clarkowi i Johnowi Reidowi, pełniącym kolejno funkcję ministrów spraw
wewnętrznych pisanie prawa na kolanie. Jego zdaniem ministrowie reagowali tak
na naciski mediów, domagających się konkretnych działań po ujawnieniu
poważnych zbrodni, przestępców z zagranicy czy słabości służb imigracyjnych.
Lord Ramsbotham, były szef zakładów karnych, apelował zaś do Tony'ego Blaira,
aby „się zamknął”, dla dobra stabilnego systemu penitencjarnego.
Niemal każdy resort znalazł coś, czego warto zakazać. Ministerstwo rolnictwa,
żywności i spraw wiejskich wyprodukowało 640 zakazów, ministerstwo handlu i
przemysłu – 592, a ministerstwo spraw zagranicznych i urząd wicepremiera po
277. Każdy taki wpis powiększa opasły kodeks karny. Niektóre paragrafy wpisano
do tej księgi jeszcze w średniowieczu. Nawet pracownicy urzędu prokuratora
generalnego nie mają pojęcia, ile jest w nim zapisów. Zdaniem rzeczniczki
urzędu są ich „tysiące“.
Urząd premiera zapewnia, że większość odziedziczonych po poprzednikach
przepisów wymagała aktualizacji. „Za naszych rządów liczba przestępstw spadła
o 35 proc., bo daliśmy policji i służbom śledczym nowe uprawnienia" –
powiedział rzecznik rządu. – Zmieniliśmy zapisy dotyczące przestępstw
seksualnych, przemocy w rodzinie, zachowań antyspołecznych oraz zbrodni z
bronią w ręku. Liberalni Demokraci chyba nie uważają tego za błąd?".
Tony Blair nie ukrywa, że jest zwolennikiem poszerzania kodeksu. Propozycje
nowych zmian mają pojawić się na jesieni. Stowarzyszenie komendantów policji
chce poprosić o rozszerzenie uprawnień m.in. o prawo do wydalania niesfornej
młodzieży z centrów miast oraz o zezwolenie na rozbijanie młodzieżowych gangów.
David Davis, minister spraw wewnętrznych w gabinecie cieni, potępił ten pomysł
mówiąc: „Nie możemy zastępować sądów. To one, a nie policja, powinny
szczegółowo badać sprawy i ferować wyroki ".(…)
wiadomosci.onet.pl/1353900,2678,1,1,kioskart.html