Jak nie kołchoz, skoro kołchoz?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 23:55
biznes.interia.pl/news?inf=786954
Kara nawet roku pozbawienia wolności grozi rolnikowi z Rzepiennika Suchego za
ubój krowy na własne potrzeby, bez dopełnienia formalności - pisze Gazeta
Krakowska.

To coś jak za rządów wybitnego przywódcy (narodowo)socjalistycznego
towarzysza Adolfa H. Jak wiele musi się zmienic, żeby wszystko zostało po
staremu.
;-))))))))))))))))))))))))))))))
    • 1tomasz1 Re: Jak nie kołchoz, skoro kołchoz? 04.09.06, 14:25
      Gość portalu: shocking truth napisał(a):

      > biznes.interia.pl/news?inf=786954
      > Kara nawet roku pozbawienia wolności grozi rolnikowi z Rzepiennika Suchego za
      > ubój krowy na własne potrzeby, bez dopełnienia formalności - pisze Gazeta
      > Krakowska.
      >
      > To coś jak za rządów wybitnego przywódcy (narodowo)socjalistycznego
      > towarzysza Adolfa H. Jak wiele musi się zmienic, żeby wszystko zostało po
      > staremu.
      > ;-))))))))))))))))))))))))))))))

      Odwróćmy sprawę. W Polsce od lat pędzenie bimbru w celach komercyjnych jest
      zabronione. Ba, można za to iść siedzieć. W kraju, z którego wywodzi się
      wspominany przez Ciebie osobnik, jest to jak najbardziej dopuszczalne. W Styrii
      na ten przykład specjalizuje się w tym wiele gospodarstw rolnych i robi na tym
      świetny interes.
      Jakiż ten świat jest dziwny, nie? ;)))))))))))))))))))
      • Gość: shocking truth Re: Jak nie kołchoz, skoro kołchoz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 19:48
        Czyli mają jeszcze przestrzeń do przykręcania śruby. Kiedy budżet przestanie im
        się zupełnie domykac, pomyślą i o tym.
        W kraju, z którego wywodzi się ten osobnik odbiera się tytuły naukowe (np. za
        kwestionowanie podstaw niemieckiego państwa czyli istnienia komór g.), na
        podstawie prawa uchwalonego jeszcze za czasów tego osobnika ;-)
        Świat jest bardzo dziwny, to prawda.
        • 1tomasz1 Re: Jak nie kołchoz, skoro kołchoz? 05.09.06, 08:05
          Gość portalu: shocking truth napisał(a):

          > Czyli mają jeszcze przestrzeń do przykręcania śruby. Kiedy budżet przestanie im
          >
          > się zupełnie domykac, pomyślą i o tym.

          Błąd. Tam śrubę poluzowano. Austriacy liberalizują gospodarkę od momentu wejścia
          do UE. Tam biedne regione (okolice Grassu) bardzo na tym zyskały.

          > W kraju, z którego wywodzi się ten osobnik odbiera się tytuły naukowe (np. za
          > kwestionowanie podstaw niemieckiego państwa czyli istnienia komór g.), na
          > podstawie prawa uchwalonego jeszcze za czasów tego osobnika ;-)
          > Świat jest bardzo dziwny, to prawda.

          To jak? Były w końcu komory gazowe, czy ich nie było? ;)

          PS. Tego zdania nie rozumiem: "kwestionowanie podstaw niemieckiego państwa czyli
          istnienia komór g."
          • Gość: shocking truth Re: Jak nie kołchoz, skoro kołchoz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 14:46
            > To jak? Były w końcu komory gazowe, czy ich nie było? ;)
            Uważam, że ten emotikon jest nie na miejscu ;-) Ponieważ jestem legalistą i nie
            chcę spędzic następnych kilku lat w więzieniu to napiszę: oczywiście że były.

            > PS. Tego zdania nie rozumiem: "kwestionowanie podstaw niemieckiego państwa
            > czyli istnienia komór g."
            To bardzo proste: legitymizacja 'antyfaszystów' którzy tworzyli państwo
            niemieckie po II wojnie w znacznej mierze opiera się na propagandowych mitach
            alianckiej propagandy sprzed 45 r. wyolbrzymiających zbrodnie narodowych
            socjalistów. Jeżeli udałoby się komuś podważyc prawdziwośc tych mitów to
            jednocześnie osłabia rządzącą Niemcami 'antyfaszystowską' klasę polityczną.
            Paradoksalnie, na co zwrócił T.G. w raporcie o rewizjonizmie holocaustu
            (drukowany w 1997 r. w Stańczyku, polecam!!!), NIE JEST ISTOTNE
            czy 'antyfaszystowskie' mity są prawdziwe czy nie. WAŻNE jest komu uwierzy tzw.
            opinia publiczna. Bo jeśli uwierzy na przykład, że k.g. nie było, to
            dni 'antyfaszystowskiej' niemieckiej klasy politycznej są policzone...
            • 1tomasz1 Re: Jak nie kołchoz, skoro kołchoz? 05.09.06, 14:49
              Gość portalu: shocking truth napisał(a):

              > Uważam, że ten emotikon jest nie na miejscu ;-) Ponieważ jestem legalistą i nie
              >
              > chcę spędzic następnych kilku lat w więzieniu to napiszę: oczywiście że były.

              A co Ci w głębi serca gra?

              >
              > > PS. Tego zdania nie rozumiem: "kwestionowanie podstaw niemieckiego państw
              > a
              > > czyli istnienia komór g."
              > To bardzo proste: legitymizacja 'antyfaszystów' którzy tworzyli państwo
              > niemieckie po II wojnie w znacznej mierze opiera się na propagandowych mitach
              > alianckiej propagandy sprzed 45 r. wyolbrzymiających zbrodnie narodowych
              > socjalistów. Jeżeli udałoby się komuś podważyc prawdziwośc tych mitów to
              > jednocześnie osłabia rządzącą Niemcami 'antyfaszystowską' klasę polityczną.
              > Paradoksalnie, na co zwrócił T.G. w raporcie o rewizjonizmie holocaustu
              > (drukowany w 1997 r. w Stańczyku, polecam!!!), NIE JEST ISTOTNE
              > czy 'antyfaszystowskie' mity są prawdziwe czy nie. WAŻNE jest komu uwierzy tzw.
              >
              > opinia publiczna. Bo jeśli uwierzy na przykład, że k.g. nie było, to
              > dni 'antyfaszystowskiej' niemieckiej klasy politycznej są policzone...

              Jasne. ;)
              • Gość: shocking truth Re: Jak nie kołchoz, skoro kołchoz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 20:57
                1tomasz1 napisał:

                > A co Ci w głębi serca gra?
                To jest bardziej kwestia 'rozumu' niż 'serca', a obecna sytuacja prawna nie
                sprzyja szczerości. Ratajczaka który tylko referował problem całkowicie i jak
                najbardziej dosłownie ZNISZCZONO.

                > Jasne. ;)
                Nie wiem, czy 'jasne'. Ja uwypukliłem tylko jeden aspekt problemu, jeśli to
                zderzyc z dośc powszechnym przekonaniem o demoralizacji i
                skorumpowaniu 'antyfaszystowskiej' klasy politycznej, to
                utrata 'antyfaszystowskiej' legitymizacji sprawowania władzy ('może my jesteśmy
                głupi, zdemoralizowani i skorumpowani, ale popatrzcie tylko na
                tych 'faszystów' - kiedy oni dojdą do władzy to wrócą k.g.'), skończy się
                utratą realnej władzy w zderzeniu z nowymi ugrupowaniami politycznymi, które
                będą miały czystą kartę - i straszenie zagrożeniem 'faszystowskim' przestanie
                działac.
                • 1tomasz1 Re: Jak nie kołchoz, skoro kołchoz? 05.09.06, 21:12
                  Gość portalu: shocking truth napisał(a):

                  > 1tomasz1 napisał:
                  >
                  > > A co Ci w głębi serca gra?
                  > To jest bardziej kwestia 'rozumu' niż 'serca', a obecna sytuacja prawna nie
                  > sprzyja szczerości. Ratajczaka który tylko referował problem całkowicie i jak
                  > najbardziej dosłownie ZNISZCZONO.
                  >
                  Uważasz, że miał rację?
                  • Gość: shocking truth Re: Jak nie kołchoz, skoro kołchoz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 21:37
                    1tomasz1 napisał:

                    > Uważasz, że miał rację?
                    Czy znasz język polski? Znasz słowo: referował? Bo tego, że nie
                    czytałeś 'tematów niebezpiecznych' jestem pewien.
                    Dosłownie go zniszczono: uniemożliwiono pracę na uniwersytecie i wykonywanie
                    praktycznie jakichkolwiek prac przynoszących przyzwoite dochody. Przez tą
                    nagonkę rozpadło mu się też małżeństwo.

                    Jeśli uważnie czyta się jego prace to między wierszami można wyłapac, że facet
                    ma w gruncie rzeczy UPRowskie poglądy. Od przeciętnego UPRowca różni się
                    jedynie nieco większą wiedzą historyczną, nieco większym akcentowaniem czynnika
                    narodowego i nieco większym brakiem pokory wobec narodu dobranego ;-)

                    Ta sprawa stanowi bezpośredni dowód, jak ogromnie ważne są 'antyfaszystowskie'
                    mity dla 'antyfaszystowskiej' klasy politycznej (polecam w tym kontekście
                    kapitalny artykuł Gabisia 'cichy powrót suwerena' ze Stańczyka z 1996 r.)
                    • 1tomasz1 Re: Jak nie kołchoz, skoro kołchoz? 06.09.06, 12:24
                      No i dyskusja zeszła na boczny tor. Sam pamiętam jak jeszcze w latach 80-tych
                      oficjalną była teza, że w Oświęcimiu zginęł 6 mln ludzi, głównie Polaków, ale
                      także Żydów i innych narodowości. Obecnie oficjalnie przyjmuje się, że było to
                      jakieś 1-1,1 mln, głównie osób pochodzenia żydowskiego. Moim osobistym zdaniem,
                      to władzy komunistycznej zależało na utrzymywaniu zawyżonej liczby. Dlaczego,
                      możesz się łatwo domyśleć...
                      Załóżmy, że Ratajczak tylko referował rewizjonistów...
                      • Gość: shocking truth Re: Jak nie kołchoz, skoro kołchoz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.06, 14:08
                        1tomasz1 napisał:

                        > No i dyskusja zeszła na boczny tor. Sam pamiętam jak jeszcze w latach 80-tych
                        > oficjalną była teza, że w Oświęcimiu zginęł 6 mln ludzi, głównie Polaków, ale
                        > także Żydów i innych narodowości. Obecnie oficjalnie przyjmuje się, że było to
                        > jakieś 1-1,1 mln, głównie osób pochodzenia żydowskiego.
                        Ale nie wiesz, że od lat trwa operacja podkręcania liczby ofiar terroru
                        narodowosocjalistycznego na wschodzie. Żeby tylko ogólne rachunki się zgadzały.
                        Bo sześc milionów muss sein. Dlaczego, możesz się łatwo domyślec...

                        > Załóżmy, że Ratajczak tylko referował rewizjonistów...
                        I nic wielkiego się nie stało. Wyrzucili go z uniwersytetu i jak najdosłowniej
                        go zniszczyli. Nic się nie stało. Gdzie są te wszystkie amnestyinternationale i
                        humanrightswatche? Schowały głowę w piasek? Tak jak w przypadku Irvinga. Dobrze
                        wiedzą, kiedy zabrac głos, a kiedy nie, bo jest niezbyt bezpiecznie. Kabaret.
Pełna wersja