Gość: Cze Givera
IP: *.chello.pl
15.03.03, 17:54
Większośc pisujących na tym forum eurofanatyków zdaje się żywić zaskakujące
normalnego człowieka wyobrażenia o roli oraz możliwościach Unii Europejskiej.
(dotyczy to choć w znacznie mniejszym stopniu także części eurosceptyków)
Jako "argumenty" wypisują swoje bezpodstawne nadzieje typu przyjdą Niemcy i
zrobią porządek, Unia przyspieszy nasz wzrost gospodarczy, zapewni
bezpieczeństwo, zreformuje, uratuje wrazie kryzysu itd. Tymczasem fakty są
takie: Unia nie reguluje (na szczęście) wszystkich wewnętrznych spraw
członków a jedynie kwestie będące związane z obszarem jej zaineresowań (np. z
rolnictwem). Co oznacza że większośc spraw regulowanych obecnie przez prawo
polskie zostanie po staremu i nadal od polskiego rządu będzie w dużej mierze
zależeć czy coś zmieni się na lepsze. To co zostanie zmienione też nie napawa
optymizmem ponieważ rozwiązania stosowane przez UE są po prostu państwowym
interwencjonizmem który stosowany od lat w Polsce nie zdaje egzaminu. W
dodatku wykorzystywanie unijnych pieniędzy nie idzie Polsce najlepiej.
Dotychczas wykorzystano jedynie 8-9% funduszy przedakcesyjnych( informacja ta
pochodzi z wydanej przez rząd broszury pt. "50 pytań o UE" więc napewno nie
są to zaniżone dane). Jeśli podobnie będzie wyglądać wykorzystywanie funduszy
strukturalnych to Polska będzie znacznie więcej płacić do Unii niż z niej
otrzymywać. Poza tym integracja oznacza potężne obciążenie (współfinansowanie
programów składka etc.) dla polskiego budżetu (który już obecnie jest
notorycznie deficytowy)co nie czyni dobrego klimatu dla potrzebnej przecież
reformy finansów publicznych a przedewszystkim obniżki podatków. Na dodatek
wysokie standarty np. jakości produktów oznaczają bankructwo wielu polskich
firm które nie potrafią produkować towarów najwyższej jakości ale za to
produkują towary o znacznie niższych cenach. Po integracji nie będą mogły
produkować nawet na polski rynek ( co uderzy głównie w ubogich którzy woleli
kupić gorsze niż nie kupować wcale). Wspólna polityka zagraniczna i obronna
może być narazie tematem dobrych dowcipów ale jednocześnie pokazuje
niebezpieczne trendy w UE- chęci budowy jednego superpaństwa europejskiego.
Już teraz członkowie UE muszą pozbywać się części swojej suwerenności na
rzecz np.Komisji Europejskiej. A jak to będzie wyglądało za lat kilka- nie
wie nikt i jest to kolejny niepokojący aspekt integracji. Oczywiście są także
niewątpliwie pozytywne obszary np. swobodny przepływ towarów, usług i ludzi
ale i one niestety nie są bez wad (pomijam okresy przejściowe które "nasz"
rząd wynegocjował a są one niezbyt korzystne). Kraje UE o niższym bezrobociu
już teraz są otwarte dla Polaków poszukujących zatrudnienia w pozostałych-
wysokie bezrobocie nie rokuje nadziei na miejsca pracy chyba że dla zbieraczy
truskawek czy najlepszych specjalistów czyli robota która już teraz jest dla
Polaków dostępna. Sielankę z wolnym handlem psuje fakt iz z krajami poza UE
będzie on utrudniony( przykład: wizy kosztujące po 100$ przymusowo
wprowadzone między Polską a sąsiadami ze wschodu). Poza tym nie wejście do UE
nie oznacza zerwania stosunków handlowych z Zachodem- otwarcie granic dla
usług towarów ludzi jest możliwe także bez wchodzenia do UE (przykład: układ
z Schengen czy EOG które automatycznie obowiązują Polskę po wejściu do UE;
ponieważ jest to opłacalne dla obu stron Unia nie czyniłaby trudności przy
przystępowaniu do nich Polski nie będącej w UE). Na zakończenie: TAK lub NIE
w referendum niczego nie załatwi w obu wypadkach Polska potrzebuje zmiany z
obecnego socjalistycznego kursu aby uchronić się przed kryzysem. Przy czym
według mnie to co proponuje Polsce Unia (z małymi wyjątkami jak liberalizacja
energetyki) może jedynie utrudnić wprowadzanie tych zmian.