Gość: krzysztofsf
IP: 213.155.166.*
27.03.03, 16:48
Anglia nade wszystko
(The Spectator /2003-03-25 11:50:00)
europa.onet.pl/1,1326,1115440,artykul.html
Anglia i Ameryka są strażniczkami prawa zwyczajowego, najlepszej broni
przeciwko tyranii. W tej kwestii nigdy nie będzie porozumienia między nimi a
aparatczykami z Komisji Europejskiej - pisze publicysta Roger Scruton na
łamach konserwatywnego brytyjskiego tygodnika "The Spectator". Autor nie
oszczędza pomysłodawców Konstytucji europejskiej, których żadną miarą nie
można porównać do amerykańskich Ojców Założycieli. Twórcom USA chodziło o
ochronę "common law", tymczasem ewolucja UE wyraźnie przebiega w kierunku
wyeliminowania pojęcia państwa narodowego. Dla posłów z Parlamentu
Europejskiego nacjonalizm równa się wojnie. Może to mieć sens w odniesieniu
do historii Niemiec, ale przecież nie do Polski, Czech czy Anglii.
Właśnie Anglia - pisze Scruton - kraj, który ma własną historię, tradycję,
Koronę, Kościół, jest dla UE tworem nieistniejącym, przemilcza się samą jego
nazwę. Mało tego, ostrzega autor, Bruksela celowo podsyca tendencje
odśrodkowe w łonie Wspólnoty Brytyjskiej, faworyzując odrębne ustawodawstwo
Szkotów czy Walijczyków. Lekcja płynąca z rozpadu Jugosławii (i niemocy UE
wobec tego nieuchronnego procesu) jakby nie dotarła do zwolenników
europejskiego federalizmu - zauważa autor. I wzywa do poparcia USA jako ostoi
idei państwa narodowego.