_jana
02.04.03, 12:29
Byłam wczoraj w urzędzie gminy podwarszawskiej miejscowości (2o km)
Weszłam do nowo utworzonego pokoju,gdzie jest informacja o UE.
I co?Siedzi chłopiec przed komputerem,przed nim kilka ulotek.Poprosiłam o
kilka folderów.Chłopak odrzekł,ze niestety nie może mi dać za dużo,bo ma
niektórych po jednej.Ale jak chcę,to mogę pojechać do W-wy-tam jest dużo-bez
ograniczeń.
To ja mam pytanie:po co na wsi takie informatorium??
Skoro nawet ulotek nie mają?W W-wie chyba jest mniejsza potrzeba agitacji.
To wieś trzeba przekonać!Ale nie dwiema ulotkami.
Pytałam,czy ktoś przychodzi.Odparł,ze przyszły 2 dziewczynki przysłane przez
nauczycielkę.To wszystko.
A on siedzi w tym pokoju przed komputerem.
A może powinien się ruszyć?Miejscowość nie jest duża.Wystarczy się przejść
porozmawiać z ludźmi.Do tego nie trzeba dużych środków.Tylko wiedzy i ochoty.
Jak dla mnie,te pokoje w gminach,to są utopione potężne pieniądze.
Ktoś nie pomyślał,jak zwykle.
Jedyny plus-to,że parę osób,ma zatrudnienie.