dziwny gość z tego Sadowskiego

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 21:10
Podanie daty nie zmieni rzeczywistości i jest to sprawa trzeciorzędnej
natury. Propagatorzy wyznaczania takich dat powinni raczej odpowiedzieć na
fundamentalne pytanie - co jest rzeczywistym źródłem bogactwa? Gdyby
ekonomiści uczciwie próbowali na nie odpowiedzieć, to okazałoby się, że
bogactwo narodu nie bierze się z koloru farby nadrukowanej na papierze
znajdującym się w obiegu. Ferdynand de Soto w "Innym szlaku" zauważył, że
ludzie na świecie są tacy sami. Tak samo chcą pracować, oszczędzać i bogacić
się. To, że jedni mają więcej owoców swojej pracy, jest skutkiem systemu
instytucjonalno-prawnego, który albo pozwala na bogacenie się, albo
marnotrawi i zaprzepaszcza nasz wysiłek. Gdyby zależało to od pieniądza w
obiegu, to należałoby uznać Kubę za normalny kraj, bo walutą, za którą można
tam realnie coś dostać, jest amerykański dolar.

Próbą wytworzenia presji na elitę polityczną, na jak najszybsze przyjęcie
euro, to próba narzucenia fałszywej perspektywy.

Euro jest projektem bardziej politycznym niż ekonomicznym. Jest narzędziem
integracji politycznej krajów Unii i wzmacniania struktur ponadnarodowych.
Drugim takim narzędziem ma się stać tzw. uniokonstytucja. Ale im dłużej euro
jest wspólną walutą, tym rośnie w społeczeństwach poparcie dla przywrócenia
walut narodowych.

W jednej z analiz Narodowego Banku Polskiego pojawia się stwierdzenie, o
którym mówił Leszek Balcerowicz, że samo przyjęcie euro oznacza zwiększenie
wzrostu gospodarczego o ok. 1%. Jak to obliczono?
- Sam chciałbym to wiedzieć, ponieważ dotychczasowe doświadczenia wskazują na
coś innego. Inwestycje miały napływać, kiedy Polska przystępowała do Unii
Europejskiej. Ale im bardziej zbliżaliśmy się do Unii, tym one malały.
Argument o większym wzroście i inwestycjach po przyjęciu euro to wiara, a nie
rzeczywistość. Biorąc pod uwagę doświadczenie krajów, które przyjęły euro,
widzimy, że taki wzrost nie miał miejsca, a wyśniona przez polityków Irlandia
zanotowała spadek rozwoju gospodarczego po przyjęciu euro.
www.nczas.com/?a=show_article&id=3556
Co ten Sadowski wygaduje? Jakiś dziwny liberał z niego ;-) I jurgieltu nie
ciągnie, dziwak ;-) Na szczęście są prawdziwi 'liberałowie' he he
    • Gość: shocking truth Re: dziwny gość z tego Sadowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 13:53
      W tak kluczowej sprawie uniofile milczą. Co, przygotowujecie się do spędu w
      sheratonie?
      demoseuropa.eu/modules.php?op=modload&name=PagEd&file=index&topictoview=28

      Wiem, wiem, lepiej sobie pogwarzyć wśród swoich (nikt nie będzie zadawać
      niewygodnych pytań, bo każdy z bywalców takich sabatów doskonale wie: czyj
      chleb jesz, tego piosenkę śpiewasz) niż polemizować z tym dziwnym liberałem
      Sadowskim.
Pełna wersja