Gość: rado
IP: 111.111.51.*
27.04.03, 18:30
Nawet juz nasz diznnik i radio Maryja zaczyna przgladac na oczy. po
zaproszeniach zwolenikowo integracji teraz ND zamieszcza taki artykul:
Profesor Piotr Kryczka, KUL:
Ogólnie rzecz biorąc, jestem tzw. umiarkowanym zwolennikiem przystąpienia
Polski do Unii. Wynika to trochę z rachunku ewentualnych strat i zysków. Mam
chyba w miarę dobre rozeznanie w sprawie, bo od dawna się tym interesuję.
Myślę, że na tę kwestię można spojrzeć z kilku punktów widzenia. Mianowicie:
w aspekcie politycznym, w aspekcie kulturowym i w aspekcie gospodarczym.
W aspekcie politycznym trzeba zwrócić uwagę na kilka istotnych spraw.
Historycznie rzecz biorąc, jesteśmy wtłoczeni między silne kraje i stąd nasze
doświadczenia. Pytanie: czy możemy skorzystać z tego, czy będziemy zagrożeni?
Trzeba sobie wyraźnie odpowiedzieć: nie jesteśmy chyba na tyle silni, aby
sami, zwłaszcza w dłuższej perspektywie, zagwarantować sobie pełną
niepodległość, uniknąć zagrożeń. Te sprawy stawiał kiedyś Dmowski, widział je
między Rosją a Niemcami. Myślę, że pytanie: czy między Rosją, czy między
Niemcami, czy z Rosją, czy z Niemcami, jest ciągle aktualne.
Druga rzecz. Kraje, które przystąpiły wcześniej do Unii, chyba nie straciły
swojej suwerenności. Chyba Irlandczycy powinni się równie mocno obawiać
Anglików, że ich wykupią, że zagrożą ich niepodległości, podobnie kraje
Beneluksu, małe przecież państwa. Myślę, że obecne stanowisko części krajów
wobec konfliktu czy interwencji w Iraku również świadczy o tym, że
poszczególne państwa mają sporo do powiedzenia z pozycji własnych interesów.
Tym bardziej że wszystko wskazuje na to, iż przyszła Europa będzie jednak
Europą ojczyzn, a nie federacją państw. (...) Myślę, że słowo "patriotyzm"
jest tutaj właściwe i chyba nasze uczestnictwo w Unii tej wartości nas nie
pozbawi, a w jakiś sposób będzie nas uczyć żyć w zgodzie z sąsiadami w tej
części Europy.
Kolejne pytanie: jaka będzie Europa? Chrześcijańska, liberalna,
socjalistyczna? Tutaj najwięcej rodzi się zagrożeń i lęków. Myślę, że na to
trzeba patrzeć jak na zjawisko dynamiczne. W zamyśle Wspólnota Europejska
była - czy miała być - chrześcijańska; zarówno Konrad Adenauer, de Gasperi,
jak i Schumann tworzyli Europę chrześcijańską i opartą na wartościach
chrześcijańskich. Ale jest to sytuacja dynamiczna. Przecież elity we
wszystkich krajach podlegają rotacji, są rozliczane przez wyborców: czy coś
osiągnęły, czy nie. Jest pytanie: jaka będzie ta Europa? Odpowiedź brzmi:
taka, jaka będzie wartość tych elit. Czy będą mogły sprostać wyzwaniom
politycznym, intelektualnym, moralnym. Przykład Włoch czy Niemiec wskazuje,
że chrześcijańska demokracja po stosunkowo długich rządach musiała oddać
władzę, zużyła się w jakiś sposób, ale to nie znaczy, że w następnych
rozdaniach właśnie te elity nie dojdą do władzy.