Akty własności. Czy Niemcy mogą odebrać swoje p...

08.05.03, 12:15
Tak, tylko większość mieszkańców ziem zachodnich nie ma prawa
własności tylko wieczystą dzierżawę, a to ich nie chroni przed
powrotem prawowitych właścicieli lub ich potomków...
    • Gość: rafal Re: Akty własności. Czy Niemcy mogą odebrać swoje IP: *.proxy.aol.com 08.05.03, 19:54
      autor tego artykulu, albo "rznie glupa", albo nie wie, co ta GW
      przed kilku dniami napisala: ze ca. 600tys. takich spraw juz
      jest w Niemczech a przewidywany jest ich wzrost po powiekszeniu.
      Co to jest wogole za "szmatlawa" informacja nie podparta
      stanowiskiem jakiegos prawnika z prawa miedzynarodowego i
      unijnego.
      Takim artykulem moze autor sobie d.. podetrzec.
    • Gość: K.J. Re: Akty własności. Czy Niemcy mogą odebrać swoje IP: 144.138.225.* 08.05.03, 20:14
      Proszę zwrócić uwagę na pewien niezwykle moim zdaniem istotny
      szczegół. Otóż w dniu 29.05.98 roku Bundestag podjął następującą
      rezolucję:

      "Bundestag zwraca się z apelem do Rządu Federalnego o aktywną
      kontynuację niezmiennej polityki poparcia dla niemieckich
      uciekinierów i wypędzonych ze swojej ojczyzny oraz mniejszości
      niemieckiej na Wschodzie oraz o skuteczną reprezentację i
      działanie w najlepszym interesie tych ugrupowań (...)

      Z tego powodu Bundestag podziela i popiera stanowisko obecnego
      Rządu Federalnego i wszystkich poprzednich rządów federalnych,
      które uważały wypędzenie Niemców z ich ziemi i majątków po
      zakończeniu II Wojny Światowej za dziejową niesprawiedliwość
      niezgodną z prawem międzynarodowym. Apelujemy do Rządu
      Federalnego, żeby w swoich układach z rządami naszych wschodnich
      sąsiadów reprezentował i działał zgodnie z interesami osób
      wypędzonych". Koniec cytatu.

      Członek Komisji Europejskiej, Franz Fischler powiedział podczas
      Forum Europejskiego w Albach: "Koniecznym jest ustalenie, czy
      przepisy prawne krajów kandydujących dotyczące Niemców
      wypędzonych w latach czterdziestych nie kolidują z prawem
      unijnym".

      "Po wstąpieniu do Unii Europejskiej przesiedleni Niemcy będą
      mieli prawo do stron ojczystych, czyli do czegoś więcej niż do
      swobodnego osiedlania się na terenie Polski" - powiedziała Erika
      Steinbach, podczas spotkania z Kohlem w dniu 18.08.1998 r.
      Zapewne miała na myśli odszkodowania lub też zwrot majątków
      na terenie Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur tym Niemcom, którzy
      uciekli w 1945 r., a na mocy traktatów w Jałcie i Poczdamie nie
      mieli prawa powrotu na ziemie polskie.

      Uzasadnieniem roszczeń niemieckich ma być obecnie obowiązujące w
      Unii Europejskiej prawo, które stanowi, że ten kto zajmuje
      czyjeś terytorium podczas wojny, musi je potem zwrócić i
      zapłacić odszkodowanie. Oczywiście prawo to zastosowali po raz
      pierwszy Niemcy podczas wojny domowej w rozpadającej się przy
      ich współudziale Jugosławii.

      Aby zobrazować uzasadnienie dla swoich żądań, Erika Steinbach
      porówała Niemców "wypędzonych" z Polski i Czech do "wypędzonych"
      z Kosowa Albańczyków (Süddeutsche Zeitung, 26.08.1999).

      Erika Steinbach, przewodnicząca BdV, powiedziała: "Zanim kraje
      takie jak Polska zostaną przyjęte do UE, muszą naprawić wszelkie
      krzywdy wyrządzone niemieckim wypędzonym. Będą musieli ich
      przeprosić i uznać ich prawo powrotu do utraconych
      po wojnie majątków." (The Sunday Telegraph, 24.01.1999).

      Również swoje wątpliwości na temat zgodności wysiedlenia Niemców
      po II WŚ z prawem międzynarodowym wygłosił Verheugen, nie chce
      mi się teraz szukać odpowiednich cytatów.

      Proszę teraz się nad tym zastanowić.

      To oznacza, że Bundestag nie wie o czym mówi, Steinbach,
      posłanka do Bundestagu oraz przewodnicząca Bund der
      Vertriebenen und Flüchtlinge nie wie o czym mówi, Fischler nie
      wie o czym mówi, niemiecka prasa nie wie o czym mówi, a
      Konrad Godlewski, jakiś tam Mirosław Szypowski i redakcja Gazety
      Wyborczej wiedzą.

      Co ciekawsze, Bundestag musi nie wiedzieć o własnej ustawie z
      roku 1949, ponieważ domaga się w rezolucji z 1998 r. poparcia
      rządu federalnego dla tych samych „wypędzonych”, którzy już
      ponoć te odszkodowania dostali.

      Ba, sam Rząd Federalny nie wie co robi, ponieważ zapomniał że te
      odszkodowania już sam wypłacił i nadal udziela poparcia
      żądaniom „wypędzonych”. Czy ktoś może wyjaśnić tak niezwykłą
      niewiedzę?
      • Gość: K.J. P.S. IP: 144.138.225.* 08.05.03, 20:22
        Beztrosko i nader lekkomyślnie stwierdza pan Mirosław Szypowski:

        "Jednak naprawdę nie ma się czego obawiać, nikt nie ma prawa
        wyrzucić Pana z domu, i to Pański akt własności jest ważny."

        Po integracji z Unią Europejską to czyj akt własności jest ważny
        nie będzie rozstrzygał pan Szypowski tylko Trybunał w
        Strasburgu.
    • Gość: , Kwestia zwrotu majątków niemieckich IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 08.05.03, 20:25
      A ja po prostu dolaczam link do dyskusji na ten temat, troche bardziej
      wyczerpujaco opisujacy cale zagadnienie:


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5875789
      • Gość: kika Re: Kwestia zwrotu majątków niemieckich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.03, 20:43
        Czy GW zamierza z nami dyskutować na ten temat?
        • vico1 Re: Kwestia zwrotu majątków niemieckich 08.05.03, 23:28
          GW uwaza, ze nie ma sprawy. Wniesione sprawy roszczeniowe? W GW nikt o tym nie
          slyszal. Moze gdzies tam cos...eee tam, nie warte kropli atramentu.
        • Gość: rafal Re: Kwestia zwrotu majątków niemieckich IP: *.ipt.aol.com 09.05.03, 00:12
          Gość portalu: kika napisał(a):

          > Czy GW zamierza z nami dyskutować na ten temat?

          Rzad, GW i nikt z pchajacych nas do EU tego tematu nie ruszy z obawy wplywu na
          referedum.
          Problem dotyczy 1/3 Polski!
          Czesi nie chowali glowy w piasek walkujac ten temat z Niemcami i Austria bez
          sukcesu w ciagu ostatnich kilku lat.
          Polacy anulowali dekrety bieruta. I sprawa jest jednoznaczna.
          Musza znalezc na to kase.
          Czesi potwierdzili dekrety Benesa w parlamencie i ..zanosi sie , ze tez musza
          znalezc kase.
    • Gość: ax Re: Akty własności. Czy Niemcy mogą odebrać swoje IP: 209.136.102.* 09.05.03, 02:01
      Dlatego Polska musi miec protektora.Kiedys byla nim Rosja (ZSRR) a teraz beda USA.
      Wszyscy Polacy musza miec paszporty wlaczajac tych ktorzy posiadaja nawet inne obywatelstwo. To na wypadek
      ewentualnych plebiscytow ludnosciowych w przyszlosci. Klucz do sprawy posiada Rosja(Kalinngrad)i od tego jak
      ona postapi zalezy rozwoj.Zatem trzymac z Rosja.
      • gosciu_z_niemiec Re: Akty własności. Czy Niemcy mogą odebrać swoje 11.05.03, 09:46
        Gość portalu: ax napisał(a):

        > Dlatego Polska musi miec protektora.Kiedys byla nim Rosja
        (ZSRR) a teraz beda U
        > SA.

        Izba Reprezentantow USA podjela 13.10.1998 rezolucje nr 562
        ktora wzywa panstwa postkomunistyczne do zwrotu mienia
        odebranego przez komunistyczne wladze wlascicielom.
        Rowniez Bush w tej kwestii wypowiedzial sie jasno jeszcze jako
        gubernator Teksasu, okreslajac wypedzenia jedna z najwiekszych
        zbrodni XX wieku.

        Mysle, ze komunisci nie maja juz protektorow i przyjdzie pora
        naprawiania ich bezprawia.


        Gosciu


    • Gość: mirmat Bojkot "referendum" jedyna odpowiedzia. IP: *.dialup.eol.ca 11.05.03, 03:19
      Bylem swiatkiem wielu referendum w Kanadzie i w III RP ale czegos takiego jak
      to co sie dzieje w kampanii za unijnym anschlusem to nie widzialem. To ochydna,
      demoralizujaca kampania oglupiania bez jakichkolwiek debat telewizyjnych.
      Programy TVP czy TVN-24 zalewaja nas propaganda wobec ktorej nawet szczekaczki
      PRL-u by sie rumienily. Kiedy adwokat obrony suwerennosci znajdzie sie na forum
      to prowadzacy "dyskusje" zwykle przerywa mu po pierwszym zdaniu.

      Oczywiscie ludzie sa zmeczeni bieda wynikla z Ukladu Stowarzyszeniowego i chca
      desperacji zmian. AWS i SLD udowodnilo, ze zdradzieckie elity domowego chowu
      sprowadzily na nas nieszczescia. Wiec TE SAME ELITY SYGERUJA TERAZ UNIE !!!!
      Polacy wiedza, ze cos nie tak z ta Unia ale media nie daja im poznac
      alternatyw. Wiec logicznym rozwiazanie z braku normalnej debaty jest
      bojkotowanie tego cyrku.
      • Gość: K.J. Re: Bojkot 'referendum' bzdurna odpowiedzia. IP: 144.139.191.* 11.05.03, 11:52
        Gość portalu: mirmat napisał(a):

        >Bojkot 'referendum' jedyna odpowiedzia

        Niezwykle bzdurną.

        >Wiec logicznym rozwiazanie z braku normalnej debaty jest
        > bojkotowanie tego cyrku.

        P. Mirmat, czy p. jest za aneksją Polski do UE? Nie myślę, ponieważ czytałem
        niektóre p. posty. Dlaczego więc namawia p. do bojkotu referendum? Wszak jest
        to sprawa ogromnej wagi. W przypadku poniżej wymaganej przepisami frekwencji,
        targowicki Sejm nas ciupasem jak barany do Unii odstawi.

        Art. 90

        1)Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać
        organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów
        władzy państwowej w niektórych sprawach.
        2)Ustawa, wyrażająca zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej, o której mowa
        w ust. 1, jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co
        najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat większością 2/3 głosów
        w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.
        3)Wyrażenie zgody na ratyfikację takiej umowy może być uchwalone w referendum
        ogólnokrajowym zgodnie z przepisem art. 125.

        Art. 125.

        1)W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone
        referendum ogólnokrajowe.
        2)Referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm bezwzględną większością
        głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów lub Prezydent
        Rzeczypospolitej za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w
        obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.
        3)Jeżeli w referendum ogólnokrajowym wzięło udział więcej niż połowa
        uprawnionych do głosowania, wynik referendum jest wiążący.



        • Gość: anty-ue Re: Bojkot 'referendum' bzdurna odpowiedzia. IP: *.pppool.de 15.05.03, 00:53
          Jak słusznie stwierdzają biskupi polscy w swojej
          Deklaracji „wobec Unii Europejskiej” z dn. 21.03.2002: „W tym
          szczególnym momencie historii wszystkim potrzebna jest rzetelna
          i merytoryczna informacja o przebiegu negocjacji”. Brak jest
          tych informacji, a te rozpowszechniane, są często fałszywe lub
          celowo niepełne. Dotyczą poza tym nie wszystkich aspektów,
          ograniczając proces tzw. „integracji” wyłącznie do tematów
          ekonomicznych i politycznych.
          Słusznie przypominają biskupi, że: „Idea zjednoczonej Europy
          zrodziła się z inspiracji chrześcijańskiej polityków takich
          jak: Alcie DeGasperi, Robert Schuman czy Konrad Adenauer. Po
          doświadczeniach wielu wojen i konfliktów na naszym kontynencie
          wyraża ona pragnienie pokojowego współistnienia narodów,
          zapewniającego wszystkim respektowanie podstawowych praw osoby
          ludzkiej, dobrobyt i bezpieczeństwo”. [por. Deklaracja Biskupów
          Polskich wobec Unii Europejskiej z dn. 21.03.2002].
          Ten ideał jedności europejskiej był postrzegany z wrogością
          przez nurty ideologiczne o zabarwieniu marksistowskim. „Dlatego
          też wobec porażki „realnego socjalizmu” i utraty prestiżu
          wszystkich socjalistycznych utopii, te nurty właśnie
          zdecydowały się na zmianę frontu, wobec procesu budowy wspólnej
          Europy. Zamiast go zwalczać, posłużyły się nim, aby innymi
          drogami osiągnąć swoje totalitarne cele, nadając mu
          jednocześnie kierunek przeciwny do idei założycielskiej
          inspirowanej przez chrześcijaństwo.
          W ten właśnie sposób poprzez umieszczanie w siedzibie Komisji
          Europejskiej w Brukseli lewicowych technokratów, poprzez
          zwycięstwa w europejskich wyborach, a co za tym idzie,
          zdobywanie raz za razem większości w Parlamencie Europejskim,
          jak również poprzez wieloletnią kontrolę nad większością rządów
          państw członkowskich i związaną z tym kontrolę Rady
          Europejskiej – lewicy udało się całkowicie zniweczyć pierwotny
          kurs europejskiej integracji.
          Ta zmiana kursu była szczególnie widoczna we wzrastającym
          interwencjonizmie instytucji brukselskich w sprawach, które
          zgodnie z traktatami założycielskimi należą wyłącznie do
          kompetencji państw członkowskich.
          Jest to całkowity brak poszanowania zasady pomocniczości, która
          miała być jednym z fundamentów europejskiej budowli i wedle
          której instytucje europejskie miały zajmować się jedynie tymi
          sprawami, których państwa członkowskie nie były w stanie same
          rozwiązać.” [por. „Przystąpienie do Unii Europejskiej: deska
          ratunku czy pocałunek śmierci dla chrześcijańskiej Polski?”,
          Stow. Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, Kraków
          2002].
          Dlatego, będąc – wraz z Janem Pawłem II i biskupami polskimi
          oraz większością polskiego Narodu – zwolennikami zjednoczenia
          Narodów europejskich na zasadach wzajemnego poszanowania
          suwerenności państwowej i ścisłej współpracy gospodarczej i
          społecznej na zasadach pomocniczości, musimy powiedzieć
          stanowczo:
          NIE – dla tworu, jakim jest obecnie Unia Europejska!
          NIE - dla tworzenia superpaństwa z jedną konstytucją,
          prezydentem i rządem, pod kontrolą lewicowych technokratów w
          Brukseli!
          NIE – dla oddania suwerenności i przystąpienia Polski do Unii
          Europejskiej na aktualnie obowiązujących warunkach!
          Jest jeszcze czas na podjęcie decyzji i powiedzenie w
          referendum czerwcowym - N I E !
          Wbrew temu, co stara się nam wmówić opłacana i sterowana z
          Brukseli prounijna propaganda, większość Polaków jest przeciwko
          Unii Europejskiej. Mówi to wiele środków przekazu w Europie
          Zachodniej i Wschodniej, poza Polską!
          Szczególnie Niemcy boją się negatywnej odpowiedzi Polaków na
          referendowe pytanie. Przejęli już w Polsce tysiące hektarów
          ziemi pod dzierżawę i czekają tylko na prawo własności do niej!
          Czekają również na możliwość „odzyskania” wszystkich dawnych
          posiadłości na terenach Śląska, Ziem Odzyskanych i Polski
          północnej.
          Pełna możliwość gospodarczego i politycznego działania w Polsce
          jest jedyną szansą dla podźwignięcia niemieckiej gospodarki,
          trudnej sytuacji na rynku pracy (oficjalnie ok. 5 mln
          bezrobotnych!) i zadłużonych Landów (jak podają niemieckie
          środki przekazu zadłużenie Krajów związkowych przekracza
          znacznie 9 mld euro, co jest największym zadłużeniem od chwili
          powstania Niemiec po II wojnie światowej!). Te problemy
          Niemców – zarówno państwa, jak i obywateli, powiększaj się
          systematycznie od chwili wprowadzenia wspólnej waluty Unii.
          Mieszkając prawie 20 lat w Niemczech mam możliwość porównania i
          mógłbym przytaczać takich przykładów wiele. Dlatego też nie
          znajdzie się w Niemczech Polaka, który – o ile nie jest
          obojętnym na sprawy polskie sprzedawczykiem
          lub „pochodzeniowcem” – głosowałby za wstąpieniem Polski do
          Unii!
          I te Niemcy, ta Unia Europejska (finansowana i zarządzana w
          większej części przez Niemców) miałyby – według nachalnej
          propagandy pro-unijnej, dać miejsca pracy Polakom, a Polsce
          możliwość rozwoju!

          Szukającym nadal faktów o Unii prześlę publikacje: antyeu@pf.pl
      • Gość: anty-ue Re: Bojkot IP: *.pppool.de 15.05.03, 00:55
        Bojkot - to wygrana sprzedawczyków i zdrajców. Niezależnie od
        tego, że referendum może być sfałszowane - trzeba iść i
        głosować na NIE, dla własnego sumienia i przyszłych pokoleń!

        ------------
        Jak słusznie stwierdzają biskupi polscy w swojej
        Deklaracji „wobec Unii Europejskiej” z dn. 21.03.2002: „W tym
        szczególnym momencie historii wszystkim potrzebna jest rzetelna
        i merytoryczna informacja o przebiegu negocjacji”. Brak jest
        tych informacji, a te rozpowszechniane, są często fałszywe lub
        celowo niepełne. Dotyczą poza tym nie wszystkich aspektów,
        ograniczając proces tzw. „integracji” wyłącznie do tematów
        ekonomicznych i politycznych.
        Słusznie przypominają biskupi, że: „Idea zjednoczonej Europy
        zrodziła się z inspiracji chrześcijańskiej polityków takich
        jak: Alcie DeGasperi, Robert Schuman czy Konrad Adenauer. Po
        doświadczeniach wielu wojen i konfliktów na naszym kontynencie
        wyraża ona pragnienie pokojowego współistnienia narodów,
        zapewniającego wszystkim respektowanie podstawowych praw osoby
        ludzkiej, dobrobyt i bezpieczeństwo”. [por. Deklaracja Biskupów
        Polskich wobec Unii Europejskiej z dn. 21.03.2002].
        Ten ideał jedności europejskiej był postrzegany z wrogością
        przez nurty ideologiczne o zabarwieniu marksistowskim. „Dlatego
        też wobec porażki „realnego socjalizmu” i utraty prestiżu
        wszystkich socjalistycznych utopii, te nurty właśnie
        zdecydowały się na zmianę frontu, wobec procesu budowy wspólnej
        Europy. Zamiast go zwalczać, posłużyły się nim, aby innymi
        drogami osiągnąć swoje totalitarne cele, nadając mu
        jednocześnie kierunek przeciwny do idei założycielskiej
        inspirowanej przez chrześcijaństwo.
        W ten właśnie sposób poprzez umieszczanie w siedzibie Komisji
        Europejskiej w Brukseli lewicowych technokratów, poprzez
        zwycięstwa w europejskich wyborach, a co za tym idzie,
        zdobywanie raz za razem większości w Parlamencie Europejskim,
        jak również poprzez wieloletnią kontrolę nad większością rządów
        państw członkowskich i związaną z tym kontrolę Rady
        Europejskiej – lewicy udało się całkowicie zniweczyć pierwotny
        kurs europejskiej integracji.
        Ta zmiana kursu była szczególnie widoczna we wzrastającym
        interwencjonizmie instytucji brukselskich w sprawach, które
        zgodnie z traktatami założycielskimi należą wyłącznie do
        kompetencji państw członkowskich.
        Jest to całkowity brak poszanowania zasady pomocniczości, która
        miała być jednym z fundamentów europejskiej budowli i wedle
        której instytucje europejskie miały zajmować się jedynie tymi
        sprawami, których państwa członkowskie nie były w stanie same
        rozwiązać.” [por. „Przystąpienie do Unii Europejskiej: deska
        ratunku czy pocałunek śmierci dla chrześcijańskiej Polski?”,
        Stow. Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, Kraków
        2002].
        Dlatego, będąc – wraz z Janem Pawłem II i biskupami polskimi
        oraz większością polskiego Narodu – zwolennikami zjednoczenia
        Narodów europejskich na zasadach wzajemnego poszanowania
        suwerenności państwowej i ścisłej współpracy gospodarczej i
        społecznej na zasadach pomocniczości, musimy powiedzieć
        stanowczo:
        NIE – dla tworu, jakim jest obecnie Unia Europejska!
        NIE - dla tworzenia superpaństwa z jedną konstytucją,
        prezydentem i rządem, pod kontrolą lewicowych technokratów w
        Brukseli!
        NIE – dla oddania suwerenności i przystąpienia Polski do Unii
        Europejskiej na aktualnie obowiązujących warunkach!
        Jest jeszcze czas na podjęcie decyzji i powiedzenie w
        referendum czerwcowym - N I E !
        Wbrew temu, co stara się nam wmówić opłacana i sterowana z
        Brukseli prounijna propaganda, większość Polaków jest przeciwko
        Unii Europejskiej. Mówi to wiele środków przekazu w Europie
        Zachodniej i Wschodniej, poza Polską!
        Szczególnie Niemcy boją się negatywnej odpowiedzi Polaków na
        referendowe pytanie. Przejęli już w Polsce tysiące hektarów
        ziemi pod dzierżawę i czekają tylko na prawo własności do niej!
        Czekają również na możliwość „odzyskania” wszystkich dawnych
        posiadłości na terenach Śląska, Ziem Odzyskanych i Polski
        północnej.
        Pełna możliwość gospodarczego i politycznego działania w Polsce
        jest jedyną szansą dla podźwignięcia niemieckiej gospodarki,
        trudnej sytuacji na rynku pracy (oficjalnie ok. 5 mln
        bezrobotnych!) i zadłużonych Landów (jak podają niemieckie
        środki przekazu zadłużenie Krajów związkowych przekracza
        znacznie 9 mld euro, co jest największym zadłużeniem od chwili
        powstania Niemiec po II wojnie światowej!). Te problemy
        Niemców – zarówno państwa, jak i obywateli, powiększaj się
        systematycznie od chwili wprowadzenia wspólnej waluty Unii.
        Mieszkając prawie 20 lat w Niemczech mam możliwość porównania i
        mógłbym przytaczać takich przykładów wiele. Dlatego też nie
        znajdzie się w Niemczech Polaka, który – o ile nie jest
        obojętnym na sprawy polskie sprzedawczykiem
        lub „pochodzeniowcem” – głosowałby za wstąpieniem Polski do
        Unii!
        I te Niemcy, ta Unia Europejska (finansowana i zarządzana w
        większej części przez Niemców) miałyby – według nachalnej
        propagandy pro-unijnej, dać miejsca pracy Polakom, a Polsce
        możliwość rozwoju!

        Szukającym nadal faktów o Unii prześlę publikacje: antyeu@pf.pl
    • Gość: anty-ue Co za bzdury i kłamstwa! IP: *.pppool.de 15.05.03, 00:52
      W innej witrynie expert w sprawach Unii mówi, że mogą odebrać,
      ale... dopiero za 41 lat i radzi spać spokojnie !!!


      Jak słusznie stwierdzają biskupi polscy w swojej
      Deklaracji „wobec Unii Europejskiej” z dn. 21.03.2002: „W tym
      szczególnym momencie historii wszystkim potrzebna jest rzetelna
      i merytoryczna informacja o przebiegu negocjacji”. Brak jest
      tych informacji, a te rozpowszechniane, są często fałszywe lub
      celowo niepełne. Dotyczą poza tym nie wszystkich aspektów,
      ograniczając proces tzw. „integracji” wyłącznie do tematów
      ekonomicznych i politycznych.
      Słusznie przypominają biskupi, że: „Idea zjednoczonej Europy
      zrodziła się z inspiracji chrześcijańskiej polityków takich
      jak: Alcie DeGasperi, Robert Schuman czy Konrad Adenauer. Po
      doświadczeniach wielu wojen i konfliktów na naszym kontynencie
      wyraża ona pragnienie pokojowego współistnienia narodów,
      zapewniającego wszystkim respektowanie podstawowych praw osoby
      ludzkiej, dobrobyt i bezpieczeństwo”. [por. Deklaracja Biskupów
      Polskich wobec Unii Europejskiej z dn. 21.03.2002].
      Ten ideał jedności europejskiej był postrzegany z wrogością
      przez nurty ideologiczne o zabarwieniu marksistowskim. „Dlatego
      też wobec porażki „realnego socjalizmu” i utraty prestiżu
      wszystkich socjalistycznych utopii, te nurty właśnie
      zdecydowały się na zmianę frontu, wobec procesu budowy wspólnej
      Europy. Zamiast go zwalczać, posłużyły się nim, aby innymi
      drogami osiągnąć swoje totalitarne cele, nadając mu
      jednocześnie kierunek przeciwny do idei założycielskiej
      inspirowanej przez chrześcijaństwo.
      W ten właśnie sposób poprzez umieszczanie w siedzibie Komisji
      Europejskiej w Brukseli lewicowych technokratów, poprzez
      zwycięstwa w europejskich wyborach, a co za tym idzie,
      zdobywanie raz za razem większości w Parlamencie Europejskim,
      jak również poprzez wieloletnią kontrolę nad większością rządów
      państw członkowskich i związaną z tym kontrolę Rady
      Europejskiej – lewicy udało się całkowicie zniweczyć pierwotny
      kurs europejskiej integracji.
      Ta zmiana kursu była szczególnie widoczna we wzrastającym
      interwencjonizmie instytucji brukselskich w sprawach, które
      zgodnie z traktatami założycielskimi należą wyłącznie do
      kompetencji państw członkowskich.
      Jest to całkowity brak poszanowania zasady pomocniczości, która
      miała być jednym z fundamentów europejskiej budowli i wedle
      której instytucje europejskie miały zajmować się jedynie tymi
      sprawami, których państwa członkowskie nie były w stanie same
      rozwiązać.” [por. „Przystąpienie do Unii Europejskiej: deska
      ratunku czy pocałunek śmierci dla chrześcijańskiej Polski?”,
      Stow. Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, Kraków
      2002].
      Dlatego, będąc – wraz z Janem Pawłem II i biskupami polskimi
      oraz większością polskiego Narodu – zwolennikami zjednoczenia
      Narodów europejskich na zasadach wzajemnego poszanowania
      suwerenności państwowej i ścisłej współpracy gospodarczej i
      społecznej na zasadach pomocniczości, musimy powiedzieć
      stanowczo:
      NIE – dla tworu, jakim jest obecnie Unia Europejska!
      NIE - dla tworzenia superpaństwa z jedną konstytucją,
      prezydentem i rządem, pod kontrolą lewicowych technokratów w
      Brukseli!
      NIE – dla oddania suwerenności i przystąpienia Polski do Unii
      Europejskiej na aktualnie obowiązujących warunkach!
      Jest jeszcze czas na podjęcie decyzji i powiedzenie w
      referendum czerwcowym - N I E !
      Wbrew temu, co stara się nam wmówić opłacana i sterowana z
      Brukseli prounijna propaganda, większość Polaków jest przeciwko
      Unii Europejskiej. Mówi to wiele środków przekazu w Europie
      Zachodniej i Wschodniej, poza Polską!
      Szczególnie Niemcy boją się negatywnej odpowiedzi Polaków na
      referendowe pytanie. Przejęli już w Polsce tysiące hektarów
      ziemi pod dzierżawę i czekają tylko na prawo własności do niej!
      Czekają również na możliwość „odzyskania” wszystkich dawnych
      posiadłości na terenach Śląska, Ziem Odzyskanych i Polski
      północnej.
      Pełna możliwość gospodarczego i politycznego działania w Polsce
      jest jedyną szansą dla podźwignięcia niemieckiej gospodarki,
      trudnej sytuacji na rynku pracy (oficjalnie ok. 5 mln
      bezrobotnych!) i zadłużonych Landów (jak podają niemieckie
      środki przekazu zadłużenie Krajów związkowych przekracza
      znacznie 9 mld euro, co jest największym zadłużeniem od chwili
      powstania Niemiec po II wojnie światowej!). Te problemy
      Niemców – zarówno państwa, jak i obywateli, powiększaj się
      systematycznie od chwili wprowadzenia wspólnej waluty Unii.
      Mieszkając prawie 20 lat w Niemczech mam możliwość porównania i
      mógłbym przytaczać takich przykładów wiele. Dlatego też nie
      znajdzie się w Niemczech Polaka, który – o ile nie jest
      obojętnym na sprawy polskie sprzedawczykiem
      lub „pochodzeniowcem” – głosowałby za wstąpieniem Polski do
      Unii!
      I te Niemcy, ta Unia Europejska (finansowana i zarządzana w
      większej części przez Niemców) miałyby – według nachalnej
      propagandy pro-unijnej, dać miejsca pracy Polakom, a Polsce
      możliwość rozwoju!

      Szukającym nadal faktów o Unii prześlę publikacje: antyeu@pf.pl
    • Gość: anty-ue Re: Akty własności. Czy Niemcy mogą odebrać swoje IP: *.pppool.de 15.05.03, 00:57
      Niestety - mogą. I odbiorą. W Niemczech istnieją już fundacje
      pomagające zarówno odzyskać ziemie po wejściu Polski, jak i
      kupować już teraz tereny w Polsce, m.in. w Bieszczadach.
      Polecam tekst i materiały...
      -------
      Jak słusznie stwierdzają biskupi polscy w swojej
      Deklaracji „wobec Unii Europejskiej” z dn. 21.03.2002: „W tym
      szczególnym momencie historii wszystkim potrzebna jest rzetelna
      i merytoryczna informacja o przebiegu negocjacji”. Brak jest
      tych informacji, a te rozpowszechniane, są często fałszywe lub
      celowo niepełne. Dotyczą poza tym nie wszystkich aspektów,
      ograniczając proces tzw. „integracji” wyłącznie do tematów
      ekonomicznych i politycznych.
      Słusznie przypominają biskupi, że: „Idea zjednoczonej Europy
      zrodziła się z inspiracji chrześcijańskiej polityków takich
      jak: Alcie DeGasperi, Robert Schuman czy Konrad Adenauer. Po
      doświadczeniach wielu wojen i konfliktów na naszym kontynencie
      wyraża ona pragnienie pokojowego współistnienia narodów,
      zapewniającego wszystkim respektowanie podstawowych praw osoby
      ludzkiej, dobrobyt i bezpieczeństwo”. [por. Deklaracja Biskupów
      Polskich wobec Unii Europejskiej z dn. 21.03.2002].
      Ten ideał jedności europejskiej był postrzegany z wrogością
      przez nurty ideologiczne o zabarwieniu marksistowskim. „Dlatego
      też wobec porażki „realnego socjalizmu” i utraty prestiżu
      wszystkich socjalistycznych utopii, te nurty właśnie
      zdecydowały się na zmianę frontu, wobec procesu budowy wspólnej
      Europy. Zamiast go zwalczać, posłużyły się nim, aby innymi
      drogami osiągnąć swoje totalitarne cele, nadając mu
      jednocześnie kierunek przeciwny do idei założycielskiej
      inspirowanej przez chrześcijaństwo.
      W ten właśnie sposób poprzez umieszczanie w siedzibie Komisji
      Europejskiej w Brukseli lewicowych technokratów, poprzez
      zwycięstwa w europejskich wyborach, a co za tym idzie,
      zdobywanie raz za razem większości w Parlamencie Europejskim,
      jak również poprzez wieloletnią kontrolę nad większością rządów
      państw członkowskich i związaną z tym kontrolę Rady
      Europejskiej – lewicy udało się całkowicie zniweczyć pierwotny
      kurs europejskiej integracji.
      Ta zmiana kursu była szczególnie widoczna we wzrastającym
      interwencjonizmie instytucji brukselskich w sprawach, które
      zgodnie z traktatami założycielskimi należą wyłącznie do
      kompetencji państw członkowskich.
      Jest to całkowity brak poszanowania zasady pomocniczości, która
      miała być jednym z fundamentów europejskiej budowli i wedle
      której instytucje europejskie miały zajmować się jedynie tymi
      sprawami, których państwa członkowskie nie były w stanie same
      rozwiązać.” [por. „Przystąpienie do Unii Europejskiej: deska
      ratunku czy pocałunek śmierci dla chrześcijańskiej Polski?”,
      Stow. Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, Kraków
      2002].
      Dlatego, będąc – wraz z Janem Pawłem II i biskupami polskimi
      oraz większością polskiego Narodu – zwolennikami zjednoczenia
      Narodów europejskich na zasadach wzajemnego poszanowania
      suwerenności państwowej i ścisłej współpracy gospodarczej i
      społecznej na zasadach pomocniczości, musimy powiedzieć
      stanowczo:
      NIE – dla tworu, jakim jest obecnie Unia Europejska!
      NIE - dla tworzenia superpaństwa z jedną konstytucją,
      prezydentem i rządem, pod kontrolą lewicowych technokratów w
      Brukseli!
      NIE – dla oddania suwerenności i przystąpienia Polski do Unii
      Europejskiej na aktualnie obowiązujących warunkach!
      Jest jeszcze czas na podjęcie decyzji i powiedzenie w
      referendum czerwcowym - N I E !
      Wbrew temu, co stara się nam wmówić opłacana i sterowana z
      Brukseli prounijna propaganda, większość Polaków jest przeciwko
      Unii Europejskiej. Mówi to wiele środków przekazu w Europie
      Zachodniej i Wschodniej, poza Polską!
      Szczególnie Niemcy boją się negatywnej odpowiedzi Polaków na
      referendowe pytanie. Przejęli już w Polsce tysiące hektarów
      ziemi pod dzierżawę i czekają tylko na prawo własności do niej!
      Czekają również na możliwość „odzyskania” wszystkich dawnych
      posiadłości na terenach Śląska, Ziem Odzyskanych i Polski
      północnej.
      Pełna możliwość gospodarczego i politycznego działania w Polsce
      jest jedyną szansą dla podźwignięcia niemieckiej gospodarki,
      trudnej sytuacji na rynku pracy (oficjalnie ok. 5 mln
      bezrobotnych!) i zadłużonych Landów (jak podają niemieckie
      środki przekazu zadłużenie Krajów związkowych przekracza
      znacznie 9 mld euro, co jest największym zadłużeniem od chwili
      powstania Niemiec po II wojnie światowej!). Te problemy
      Niemców – zarówno państwa, jak i obywateli, powiększaj się
      systematycznie od chwili wprowadzenia wspólnej waluty Unii.
      Mieszkając prawie 20 lat w Niemczech mam możliwość porównania i
      mógłbym przytaczać takich przykładów wiele. Dlatego też nie
      znajdzie się w Niemczech Polaka, który – o ile nie jest
      obojętnym na sprawy polskie sprzedawczykiem
      lub „pochodzeniowcem” – głosowałby za wstąpieniem Polski do
      Unii!
      I te Niemcy, ta Unia Europejska (finansowana i zarządzana w
      większej części przez Niemców) miałyby – według nachalnej
      propagandy pro-unijnej, dać miejsca pracy Polakom, a Polsce
      możliwość rozwoju!

      Szukającym nadal faktów o Unii prześlę publikacje: antyeu@pf.pl
      • Gość: Heniu Re: Akty własności. Czy Niemcy mogą odebrać swoje IP: *.dip.t-dialin.net 15.05.03, 02:09
        A co maja tam robic w Bieszczadach.Na niedzwiedzie polowac?Za co beda tam zyc?
    • Gość: Isidor Re: Akty własności. Czy Niemcy mogą odebrać swoje IP: *.mediascape.de 01.06.03, 16:35
      Tak, ale czy WSZYSCY Niemcy otrzymali w/w odszkodowania???
    • wolna_galicja Up! (nic nie dopisałem - cisza!!!!!) 07.06.03, 17:57
    • wolna_galicja Do góry! (no text) 07.06.03, 19:31
    • wolna_galicja Do góry! (n/t) 07.06.03, 20:48
    • Gość: Jan z Kilonii Sprawa odszkodowań jeszcze raz IP: *.ipt.aol.com 07.06.03, 22:08
      W ostatnich tygodniach kilkakrotnie spotkałem się na forum z tym tematem.
      Wypowiedzi polskich "elit" politycznych są pełne propagandy, dziennikarskie
      stwierdzenia to raczej błazenada. Politycy niemieccy popierają prawo
      wypędzonych do ubiegania się o mienie lub odszkodowania. Zwracam uwagę na jeden
      fragment z przemówienia Schrödera ( 03,09.2000 - tekst w internecie
      autoryzowany ) : " unbeschadet privater Rechte Dritter - beide Regierungen
      Vermögensfragen in diesem Zusammenhang nicht aufwerfen werden" - polskie
      tłumaczenie - "bez uszczerbku dla praw prywatnych osób oba rządy nie będą
      poruszać (w tym kontekście) pytań dotyczących spraw majątkowych" . Ten fragment
      dotyczy rozmów Schrödera z premieram czeskim Zemanem. Jest bardzo
      prawdopodobne, że podobna sytuacja dotyczy Polski. Wynika z tego, że politycy
      nie będą się mieszać do tych spraw, zostawiają sprawą sądom. Dlatego też polscy
      politycy chowają głowę w piasek. Zwykły obywatel zostanie sam ze swoim
      problemem. Prawo europejskie w przeciwieństwie do polskiego dopuszcza możliwość
      rozpatrywania tych spraw przez sądy położone poza miejscem znajdowania się
      nieruchomości.





      wolna_galicja napisał:

      > Tak, tylko większość mieszkańców ziem zachodnich nie ma prawa
      > własności tylko wieczystą dzierżawę, a to ich nie chroni przed
      > powrotem prawowitych właścicieli lub ich potomków...
    • Gość: Jan z Kilonii Sprawa odszkodowań jeszcze raz IP: *.ipt.aol.com 07.06.03, 22:21
      Dla zainteresowanych podaję kilka niemieckojęzycznych wydawnictw :
      Thomas Kadner Graziano "Gemeineuropäisches internationales Privatrecht"
      Tübingen 2002;
      Jan Kropholler "Europäisches Zivilprozessrecht", Heidelberg 2002
      okresowe wydania :
      IFLA Informationsdienst für Lastenausgleich, BVFG und anderes
      Kriegsfolgenrecht,Vermögensrückgabe und Entschädigung nach dem Einigungvertrag
      2000 ( uprzednio 1997, 1991 ).
      Autorytetem w sprawach prawa europejskiego ( międzynarodowego ) jest prof.
      Gilbert Gornig z uniwersytetu w Marburgu. Na jego stronie internetowej są
      dalsze publikacje dotyczące aspektów prawnych wstąpienia do UE krajów
      wschodnich. Profesor udziela odpowiedzi na pytania.
    • Gość: qer Re: Akty własności. Czy Niemcy mogą odebrać swoje IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.03, 11:45
      Ciekawa sprawa. Po pirwsze to nie my decydowaliśmy o takim podziale ziem po
      wojnie. Po drugie to Niemcy są zbrodniarzami wojennymi. Po trzecie: , jak
      Niemcy chcą wrócić do sprawy ziem zachodnich i odszkodowań to Polska wróci do
      sprawy odszkodowań za II wojnę. Napaść, wymordowanie milionów cywilów,
      zniszczenie kraju. A z odszkodowań zrezygnował niedemokratyczny polski rząd pod
      okupacją sowiecką, więć ta rezygnacja jest nieważna.
      • Gość: Magda Re: Akty własności. Czy Niemcy mogą odebrać swoje IP: *.acn.pl 08.06.03, 13:39
        Polska nie wróci do tego tematu. Bo podala oficjalnie liczbe 6 milionów, a było
        o wiele, wiele wiecej. To byłby wstyd polityczny.
Pełna wersja