Gość: shocking truth
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.05.07, 00:14
Ósmego maja odebrałem nowy paszport dla mojej córki. Na jego okładce, na
samej górze widnieje napis „UNIA EUROPEJSKA”, a dopiero pod nim –
„RZECZPOSPOLITA POLSKA” i wizerunek Orła.
Na okładce paszportu mojej córki, wydanego przez polskiego urzędnika,
widnieje nazwa państwa, którego jeszcze nie ma i nie wiadomo, czy w ogóle
będzie. Powstanie tego państwa, a w każdym razie – wejście Polski w jego
skład, nie jest jeszcze przesądzone, bowiem zależy od ratyfikowania przez
Rzeczpospolitą Polską traktatu konstytucyjnego, czyli – mówiąc potocznie –
przyjęcie konstytucji unijnej.
Dopiero ta konstytucja proklamuje powstanie europejskiego imperium pod nazwą
Unia Europejska. Ewentualne przyjęcie przez Polskę tej konstytucji, a tym
samym – przyłączenie naszego kraju do tego państwa w charakterze jednej z
jego prowincji, ma być zdecydowane w referendum, ponieważ, zgodnie z naszą
konstytucją, ani prezydent, ani nawet Sejm nie ma prawa wyrzec się „w imieniu
Rzeczypospolitej” suwerenności państwowej – bo suwerenem jest naród.
Kto i na jakiej podstawie podjął decyzję o wyprodukowaniu takich paszportów,
skoro art. 7 konstytucji wyraźnie mówi, że organy władzy publicznej działają
na podstawie i w granicach prawa – co znaczy, że nie wolno im ani działać bez
podstawy prawnej, ani przekraczać nakreślonych przez prawo granic swoich
kompetencji?
Jest tylko jedna możliwość, która by uzasadniała umieszczenie na okładce
polskiego paszportu wydanego 8 maja 2007 roku nazwy nie istniejącego państwa
i to w dodatku ponad nazwą państwa polskiego – gdyby polskie władze państwowe
w tajemnicy przed narodem już przyłączyły Polskę do Eurosojuza. Byłaby to
oczywiście zdrada, połączona ze złamaniem konstytucji, za które sprawcy tego
czynu powinni odpowiadać przed Trybunałem Stanu.
www.michalkiewicz.pl/ndz_2007-05-12.php
Niewygodne pytania Michalkiewicza, sługusa kaczystowskiego reżimu (wg
niektórych forumowych wykształciuchów).