Gość: Jerzy
IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
03.06.03, 13:37
Dawno nie było mnie na Forum, ale tutaj chciałbym jednak wtrącić kilka myśli.
W tekście pt: "Czy Kościół katolicki zaakceptuje projekt preambuły
konstytucji UE?"
www1.gazeta.pl/swiat/1,34180,1504552.html
znajdujemy taki fragment:
Co wzbudza kontrowersje? W przedstawionym w środę tekście preambuły kluczowy
jest taki fragment: "Inspirując się dziedzictwami kulturalnymi, religijnymi i
humanitarnymi Europy, które czerpiąc najpierw z cywilizacji greckiej i
rzymskiej, naznaczone przenikającym je impulsem duchowym zawsze obecnym w ich
dziedzictwie, a następnie prądami filozoficznymi oświecenia, umocniły w życiu
jej społeczeństwa postrzeganie centralnej roli osoby ludzkiej i jej
nienaruszalnych oraz niezbywalnych praw, jak również poszanowania prawa...".
Brzmi to bardzo ładnie, ale kiedy spojrzymy na to, jak humaniści świeccy
definiują człowieka, to przestaje to juz być takie wzniosłe.
Czy dla humanistów poczęte dziecko jest człowiekiem? Zaraz mi odpiszą, że to
jeszcze nie dziecko, lecz “tylko embrion”, albo "tylko płód" i dlatego
przytoczony wyżej wzniosły fragment preambuły nie dotyczy tych, którzy są
jeszcze zbyt mali, aby przemówić w swojej sprawie.
W dyskusjach na temat człowieczeństwa (na forum Kraj) pojawiła się taka
(humanistyczna) wypowiedź pozbawiająca nienarodzone dzieci człowieczeństwa:
"Płód nie jest człowiekiem, bo nie potrafi myśleć i samodzielnie
funkcjonować."
Wypowiedź taka stanowi podstawę do odczłowieczania pewnych ludzi (np.
niemowląt, albo ludzi starszych i przewlekle chorych), aby ich eliminować ze
społeczeństwa przez zabieg aborcji bądź eutanazji.
Potem przyjdzie kolej na zdefiniowanie tego, co to znaczy myśleć. W
dyskusjach na Forum ateiści / humaniści często zarzucali chrześcijanom, że
nie potrafią myśleć. Zatem, jeśli ktoś nie będzie myślał jak humaniści, to
będzie oznaczać, że nie myśli, a w konsekwencji, przestaje być człowiekiem.
Wyeliminowanie go ze społeczeństwa będzie jakimś tam kolejnym zabiegiem.
Dalej, absolutnie mnie nie dziwi, że w Konstytucji UE nie ma odwołania się do
Boga. W formie, w jakiej powstaje UE, jest ona odradzającą się bestią opisaną
w Księdze Objawienia Jana – stąd odwołuje się do politeistycznych kultur
greckiej i rzymskiej oraz ateistycznego oświecenia, odrzucając
chrześcijaństwo. W UE nie będzie miejsca dla Boga chrześcijan. Wcześniej czy
później stworzony zostanie jakiś dokument o tolerancji międzyreligijnej,
który będzie w jawnej sprzeczności z przesłaniem Ewangelii. Ugrupowania
religijne, które zaakceptują ten dokument będą miały prawo do funkcjonowania
w UE; ugrupowania, które go odrzucą, będą zdelegalizowane i traktowane jako
sekty. Innymi słowy, dokument ten nie będzie tolerował tych, którzy będą się
upierać na przykład przy tym, że Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem do
Ojca w niebie.
Pozdrawiam serdecznie forumowiczów,
Jerzy