Gość: shocking truth
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.06.07, 18:06
To wyraz pewnej bezradności, jeśli wyciąga się ten argument ostateczny,
argument śmierci. Nawet biorąc pod uwagę metaforyczność tego stwierdzenia.
Trzeba zawsze pamiętać o tym, że jeśli w tej dużej grupie, jaką jest Unia,
chce się otworzyć wcześniej uzgodniony obszar i na nowo w nim rozpocząć
negocjacje, to szanse powodzenia są ograniczone. To wcale nie oznacza, że
pierwiastek nie może być lepszym rozwiązaniem. Pytanie tylko, czy każde
państwo będzie mogło dostrzec w tym nowym pomyśle korzyść dla siebie.
Słabość "systemu pierwiastkowego" polega na tym, że nie jest pomysłem
uzgodnionym. A w UE wartość pomysłów mierzy się także zdolnością do jego
przeprowadzenia. Nawet najlepsze pomysły czasem umierają.
- To nie jest blef, ryzyko jest realne! W Europie panuje przekonanie, że mamy
oto teraz pięć minut, bardzo krótkie pięć minut, na zakończenie prac nad
nowym traktatem. I że jeżeli nie uda się dojść do porozumienia, zostaną
wykorzystane wszystkie dostępne formuły, żeby państwa zainteresowane mogły
pójść do przodu.
Pamiętajmy, że już w obecnych traktatach są zapisane procedury "wzmocnionej
współpracy", tylko do tej pory nie były wykorzystywane. Także Schengen
[porozumienie o likwidacji kontroli granicznych] oraz euro to przykłady
współpracy grupy państw, tyle że pozatraktatowe.
Na pewno nie jest w interesie Polski, żeby Europa ruszyła do przodu, a my
pozostali na marginesie.
www.gazetawyborcza.pl/1,75477,4201620.html
Towarzysz komisarz zatroskana, bo pojawia się niebezpieczeństwo że zmniejszy
się koryto towarzysz komisarz. Może towarzysz komisarz zapyta Niemców
dlaczego nie chcą ustąpić?