O tożsamości europejskiej

IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 19:33
Francuskie pseudo intelektualne bajania ... tylko po co tam ten
Jürgen przecież Oni nie mieli "Wielkiej Rewolucji Francuskiej"
ani nawet "małej złotej wolności szlacheckiej"
    • Gość: kr Re: O tożsamości europejskiej IP: *.arc.ab.ca 09.06.03, 21:48
      To jakas metna wizja Europy. Nie wieze, ze moze byc prawdziwa.
      Teraz, po wstapieniu Polski do UE bedziemy mogli wyrobic sobie
      jej rzeczywisty obraz.
      • Gość: likt Re: O tożsamości europejskiej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.03, 09:25
        Masz myśleć, a nie wierzyć!
    • Gość: michtrix Re: O tożsamości europejskiej IP: *.pl / 192.168.0.* 09.06.03, 22:06
      w sobote byl zygmunt bauwan teraz derrida i habermas... adas
      czestuje nie ma co....
    • Gość: Waldek,Montréal Facet pocos ty te bzdury tlumaczyl IP: 205.205.143.* 10.06.03, 03:41
      Musztarda francusko-hitlerowska po obiedzie .Sidzcie na dupie i
      czekajcie bo wasze francusko rosyjsko niemieckie interesy w
      Iraku przejmia amerykanie i spolka i tak powinno byc a wywody
      czyraka o mocnej Europie zachowajcie sobie na deser,Bonne
      chance !!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Kanadyjczyk Jak to dobrze zyc w Kanadzie-tu az takich durniow IP: *.sympatico.ca 10.06.03, 04:37
      nie ma...
    • robertpk Re: Rdzenni Europejczycy ?? 10.06.03, 09:39
      Niby Francuzi Niemcy i Belgowie ?

      wolę być kundlem z prowincji - biegać gdzie mnie oczy poniosą.

      francuskie rasowe pieski - jakoś mi nie imponują.
    • Gość: wmak Kiepski tekst IP: 213.228.24.* 10.06.03, 09:45
      Niby dwoch wybitnych myslicieli napisalo ten tekst ale nie
      bardzo widze co nowego on wnosi do dyskusji o Europie.

      Znana teza o "rdzeniu" czy "twardym jadrze" Europy bardzo
      promowana przez elity francuskie i niemieckie jest dla Europy
      bardzo niebezpieczna. Oczywiscie jej propagatorzy myslac
      o "rdzeniu" maja na mysli Francje i Niemcy. W duzym uproszczeniu
      wyobrazaja oni sobie, ze wystarczy aby te dwa kraje sie dogadaly
      na dowolny temat oraz "zostawily otwarte drzwi" dla innych.
      Zupelnie nie przychodzi im na mysl, ze Francja i Niemcy wcale
      nie musza miec racji. A co bedzie gdy powstana inne
      konkurencyjne "jadra" jak np. brytyjsko-hiszpansko-polskie?

      Moja prywatna opinia na ten temat jest taka, ze idea "twardego
      rdzenia" jest sposobem jaki Francuzi wymyslili dla rozszerzonej
      Europy (w ktorej matematycznie biorac ich pozycja ulega
      oslabieniu) w celu kontynuowania narzucania swej "jedynie
      slusznej" wizji innym.
      • old.european wmak obudz sie... 10.06.03, 17:14
        Gość portalu: wmak napisał(a):

        > A co bedzie gdy powstana inne konkurencyjne "jadra" jak
        > np. brytyjsko-hiszpansko-polskie?

        Nie byloby problemu, gdyby powstalo.
        Ale nigdy nie powstanie i w tym tkwi wlasnie problem.
        Zamiast rzeczowej, tworczej dyskusji - szczekanie
        zakompleksionych nieudolnych na przewodzacych konstruktywnych.

        OE

        • gabrielacasey Wmak nie musi snic - istnieje na to realna szansa. 11.06.03, 06:16
          Plus cala reszta nowych i malych. Zapewne i Holandia...
      • ping-pong Re: Kiepski tekst 11.06.03, 05:29
        Gość portalu: wmak napisał(a):

        > Niby dwoch wybitnych myslicieli napisalo ten tekst ale nie
        > bardzo widze co nowego on wnosi do dyskusji o Europie.
        >
        > Znana teza o "rdzeniu" czy "twardym jadrze" Europy bardzo
        > promowana przez elity francuskie i niemieckie jest dla Europy
        > bardzo niebezpieczna. Oczywiscie jej propagatorzy myslac
        > o "rdzeniu" maja na mysli Francje i Niemcy. W duzym uproszczeniu
        > wyobrazaja oni sobie, ze wystarczy aby te dwa kraje sie dogadaly
        > na dowolny temat oraz "zostawily otwarte drzwi" dla innych.
        > Zupelnie nie przychodzi im na mysl, ze Francja i Niemcy wcale
        > nie musza miec racji. A co bedzie gdy powstana inne
        > konkurencyjne "jadra" jak np. brytyjsko-hiszpansko-polskie?

        Opisz mi to jadro brytyjsko-hiszpansko-polskie. Na czym sie opiera? Jaka jest
        jego wizja przyszlosci?
        • gabrielacasey Na polityce rolnej Unii - pragmatycznie. A wizja 11.06.03, 06:18
          przyszlosci? ta jest dla marzycieli, pragmatycy LICZA, co im sie oplaca, a co
          nie. I kto na tym najwiecej korzysta. I z tego punktu widzenia taka wizja moze
          byc dazenie do tego, by w tej WPR bylo SPRAWIEDLIWIE.
          • ping-pong Re: Na polityce rolnej Unii - pragmatycznie. A wi 11.06.03, 07:42
            gabrielacasey napisała:

            > przyszlosci? ta jest dla marzycieli, pragmatycy LICZA, co im sie oplaca, a co
            > nie. I kto na tym najwiecej korzysta. I z tego punktu widzenia taka wizja
            moze
            > byc dazenie do tego, by w tej WPR bylo SPRAWIEDLIWIE.

            Dlatego nie bedzie jadra Hiszpansko-Angielsko-Polskiego gdyz kazdemu na krotki
            termin oplaca sie co innego. Pragmatyczne rzady nie widza nigdy dalej niz
            najblizsze wybory.
            • gabrielacasey Dwa z trzech bylych Imperiow planuja na dluzsza 11.06.03, 21:25
              mete, nizli do nastepnych zbiorow; jesli do Brukseli nie zostanie oddelegowany
              Lepper z Giertychem, to moze ci "imperialisci" znajda i wspolny jesyk, i
              wspolne cele.
    • Gość: michał Re: O tożsamości europejskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.03, 11:17
      Jakub Derrida jako wybitny myśliciel, świat zwariował!!!
      • Gość: rth Re: O tożsamości europejskiej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.03, 11:49
        Oczywiście, że jest wybitny.
        Jego analizy Arystotelesa, Rousseau, Kanta, Nietzschego, Prousta it. dalej są,
        siłą i głębią wglądu, o całe lata świetlne od powyższej dyskusji.
        Teoria interpretacji dekonstrukcyjnej też zasługuje na namysł.

        Twoja pogarda dla kogoś, kto niepomiernie więcej wysiłku włożył w swój rozwój
        intelektualny przypomina tę prostacką niechęć do "inteligencików" podzielaną
        przez wszystkich Lepperów świata.

        Myśl, myśl człowieku.
    • Gość: te myśli do nas nie pasują Re: O tożsamości europejskiej IP: 62.233.164.* 10.06.03, 12:03
      Ci starsi Panowie chcieliby obronić przywileje wypracowane w
      epoce zimnej wojny, w sytej i bezpiecznej Europy z amerykańskim
      parasolem i niechcianymi europejczykami ze Wschodu. Ale to se ne
      wrati! Opóźnianie przemian tylko odsuwa problemy, które się
      nawarstwiają, aż pekną z ogromną siłą - tylko, że naszych
      lewicowych filozofów na tym świecie już nie będzie. Jeszcze raz
      widać, jak niebezpieczna jest wizja świata, którą chcieliby
      wcielić w życie intelektualiści.
      • Gość: rth Re: O tożsamości europejskiej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.03, 12:20
        posługujesz się kliszami, frazesami, gotowymi, gdzieś w uchu brzęczącymi ci,
        formułami, których sens nie do końca rozpoznajesz.
        Taka ślepa, językowa odruchowość.
        Co mają do tego "lewicowi intelektualiści" i cóż złego w ogóle być "lewicowym
        intelektualistą"?
        Jakich przywilejów niby bronią?
        Próbują wypracować wizję, wychodząc z założenia, że Europa "widzialna" jest
        tylko realizacją idei - tego, co podejmuje nasz rozum.

        Gdzie tam wyczytałeś jakąś intencję jakiegoś opóźniania jakichś przemian?!

        Pomijając owo "jeszcze raz", skąd ci przyszło do głowy iż wizja świata wcielana
        przez intelektualistów jest niebezpieczna?!
        Mają ją wcielać pierwotniaki, owce, szczury?

        Ja wiem o co ci chodzi; o to poczciwe ciepło rodem z "Plebanii". Ja w takim
        świecie (w świecie "Plebanii") palnąłbym sobie jednak w łeb.
        • Gość: PABLO Brawo Derrida! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.03, 12:48
          Gość portalu: rth napisał(a):

          > posługujesz się kliszami, frazesami, gotowymi, gdzieś w
          uchu brzęczącymi ci,
          > formułami, których sens nie do końca rozpoznajesz.
          > Taka ślepa, językowa odruchowość.
          > Co mają do tego "lewicowi intelektualiści" i cóż złego
          w ogóle być "lewicowym
          > intelektualistą"?
          > Jakich przywilejów niby bronią?
          > Próbują wypracować wizję, wychodząc z założenia, że
          Europa "widzialna" jest
          > tylko realizacją idei - tego, co podejmuje nasz rozum.
          >
          > Gdzie tam wyczytałeś jakąś intencję jakiegoś opóźniania
          jakichś przemian?!
          >
          > Pomijając owo "jeszcze raz", skąd ci przyszło do głowy
          iż wizja świata wcielana
          >
          > przez intelektualistów jest niebezpieczna?!
          > Mają ją wcielać pierwotniaki, owce, szczury?
          >
          > Ja wiem o co ci chodzi; o to poczciwe ciepło rodem z
          "Plebanii". Ja w takim
          > świecie (w świecie "Plebanii") palnąłbym sobie jednak w
          łeb.

          O tak ten artykuł powinni czytać zwłaszcza ci eurofani,
          którzy przekonywali nas na forum że Unia to takie
          stowarzyszenie miłośników wolnego rynku i wolnego handlu.
          A tu proszę jest idea europejska i tożsamość europejska,
          która ujawniła się w protestach przeciwko buszystom. I to
          jest wspaniałe! Czytajcie bo to ważny artykuł i Michtrix
          wie co drukować i teraz jak was biedne głupki nagonił do
          "Europy" to musi wam przerobic świadomość na nową:
          europejską.
          Moje pytanie dlaczego panowie intelektualiści zawsze
          musza przerabiać czlowieka na swoje kopyto? zaszczepiać
          mu nową moralność, tożsamość i świadomość.
          Z pewnośćią dlatego że jak autor postu powyżej po prostu
          zanudziliby sie i musieli palnąć sobie w łeb a tak dla
          swoich chimer i rozrywek strzelają w łeb innym. Ale
          zawsze w szczytnej idei budowy nowej świadowmości,
          moralości bref nowego człowieka. Zapewne dlatego nikt
          potem nie jest winny. Ale nudno z pewnością nie jest! jak
          wejdziemy do UE to tez nudno nie będzie i elyty będą
          miałe duże pole do popisu jak sprzedac to g.... Z tym że
          mają już wprawe: ostatnio sprzedawali nam komunizm.
          • Gość: rth Re: Brawo Derrida! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.03, 13:19
            Dobrze,
            porozmawiajmy.
            Mam więc żyć chimerami hydraulików, plantatorów lucerny, deskorolkarzy? Kto
            jest twoim zdaniem właściwym gremium dla refleksji?

            Kiedy wcześniej wspomniałem o Lepperze, to właśnie miałem na myśli: cham (który
            swoje pierwsze expose rozpoczął od pogrożenia palcem przed zdumionym sejmem i
            sentencją: "Wersal się skończył")i który lży publicznie najwybitniejszych
            ekonomistów Polski. Nikt nie widzi w tym niczego, nie tyle - niestosownego, co
            złowieszczego. Ten - stanowiący dziedzictwo PRL-u - kult "prostego człowieka",
            krzepkiego i poczciwego ludu posiadającego jakoby bezpośredni kontakt z Bogiem,
            Tradycją i Wartościami jest chyba największym nieszczęściem dzisiejszej Polski.
            Ale spójrz na niego, posłuchaj ciemnej, bełkotliwej mowy "prostego człowieka" o
            piciu i chędożeniu - dla którego nawet język jest zniewoleniem; przypatrz się
            jego "zwierzęcej powadze" a może przeczujesz stojący za tym posępny koszmar.

            Dlaczego zwracac sie ze szwankujaca zastawka do kardiologa, mozna przecierz isc
            z tym do szewca. I tak pozwalamy ludowi decydowac np. o finansach panstwa albo
            ksztalcie Ustawy Zasadniczej.

            Podobnie dla ciebie, wybitny historyk idei, filozof, tworca nowej teorii
            socjologicznej, antropolog kulturowy, etyk czy badacz podstaw prawodawstwa nie
            sa dostatecznie kompetentni, by dokonywac rozpoznania rzeczywistosci, nie,
            musisz sie napuszyc i wtracic swoje trzy grosze na rzecz maluczkosci
            intelektualistow.


            Plebania to fałsz ludzkich emocji, sytuacji; nie mialem na mysli nudy (choc to
            rownie trafne). Raczej kłamstwo, nieautentycznosc zycia, schemat, banal,
            brzydota czlowieka zredukowanego do komiksu, niesamodzielnego... Coś w rodzaju
            piekła głupoty. Jak mawiał Gombrowicz: "To właśnie naiwność jest niemoralna"

            p.s. czy aby ty nie przerabiales mnie przed chwila na swoje kopyto?
          • Gość: Gunnar Re: Brawo Derrida! IP: 150.254.96.* 10.06.03, 14:15
            P.........e Hipolicie! Pierwsza uwaga formalna: lewicowy
            intelektualista to coś takiego jak biały Murzyn. To po prostu
            wewnętrzna sprzeczność. Jeśli ktoś wyznaje lewicowe miazmaty a
            la monsieur Derrida, ipso facto nie jest człowiekiem
            zasługującym na miano tego, który posługuje się intelektem.
            Poczytaj go trochę ( ja musiałem, z zawodowego obowiązku ) to
            facet zakręcony jak sierp i ciężki intelektualnie jak młot. No
            ale cóż, to wolny kraj, a papier wszystko przyjmie. Pozdrawiam
            Gunnar
            • Gość: rth Re: Brawo Derrida! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.03, 15:27
              Dlaczego to miałoby stanowić sprzeczność?
              Uważasz, że intelektualista nie może myśleć na laicką modłę?
              Nawet jeśli przyjmuje idee platońskie, apeiron Anaksagorasa, substancję
              Spinozy, prawo moralne Kanta czemu nie miałby uznać, że życie społeczne jest
              dziełem ludzkich rąk?

              Nie mówiąc już o tym, że posiada pełne prawo by utrzymywać, że ostateczną
              odpowiedzią jest absurd.

              Również znam Derridę i również, słowo, z zawodowego obowiązku.
              Moim zdaniem są to wyrafinowane, wielokrotnie odsyłające, b. dobrze napisane
              teksty. Dowcipne, inteligentne i inspirujące. Pióro bez zarzutu i konsekwencja.
              Poczytaj Gramatologię (lub zrób to ponownie) - może zmienisz zdanie.
        • Gość: Kominiarz3 No i co z tego? IP: *.ling.univie.ac.at 10.06.03, 17:58
          No jasne, wszytsko sie zgadza, pierwotniaki, szczury tez sa
          dobre, ale ci dwaj jednak czasem tez pindola. Chocby w kwestii
          dystansu poteg europejskich do samych siebie - co to za
          kretynizm? Francja i dystans wobec siebie. A nawet jesli, to po
          co ten argument? Jakie to ma znaczenie? Kolejny dowod, ze
          niestety polityke tez mozna przeintelektualizowac. Dwaj medrcy z
          kosmosu. Tymczasem swiatem rzadza Rumsfeldy, i chyba dobrze, ze
          tak jest.
    • Gość: Marek Re: O tożsamości europejskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.03, 13:30
      A mnie sie nie podoba. Banialuki. Ci faceci nie widza co sie
      dzieje wokol. Rozpasany i bezwstydny egoizm przezywaja
      solidaryzmem. Zamiast walczyc o wolnosc tak ja solidarnosc, bili
      czolo przed sowieckimi tyranami. Papiez mowil o tym, ze wejscie
      Polski i calego regionu to jakas forma sprawiedliwosci dziejowej.
      Te dupki nie sa w stanie tego pojac. Dla nich mozemy tylko
      potakiwac glowa.
      • Gość: rth Re: O tożsamości europejskiej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.03, 13:56
        W porzadku,
        moze ci sie nie podobac. Zrozumiala rzecz. Ale wydaje mi sie, ze przeczytales
        dosc pobieznie. Sprobuj wczuc sie w ich myslenie: papież nie jest dla nich, jak
        dla wiekszości Polaków półbogiem, lecz zwykłym, omylnym człowiekiem. Nie jest
        dla nich oczywiste, że jego ustami przemawia: Los, Bóg ani Przeznaczenie.
        My zwykliśmy trzymać się w większości naszych decyzji sytanny ksiedza
        proboszcza i rzadko kiedy pozwalamy sobie na samodzielny osąd płynący z
        przeświadczenia, że jedynym śladem boskości w człowieku jest jego autonomiczny
        rozum. Cytujesz papieża: My, ściślej Ty,tak to rozumiesz. Poza tym nigdzie w
        tym tekście nie pada słowo o nieusprawiedliwionym i bezprawnym przystąpieniu
        Polski do UE. Próbują odpowiedzieć na pytanie: czym i jaka ma być przyszła
        Europa. Wokół jakich idei zorganizowana. To wszystko.
        Wolność, do cholery.

        Powiedz, gdzie ty tam widzisz "rozpasany i bezwstydny egoizm"?
        Ostatecznie, to owa "rdzenna Europa" wypracowała ideę zjednoczonego kontynentu.
        Dlaczego masz im za złe, iż uważają się póki co za jej trzon, za gospodarzy. Są
        nim i tyle.
        Będziesz miał pretensję za zaproszenie do jakiejś grupy, pod warunkiem
        respektowania ustalonych w jej ramach praw i zasad?

        Mówią zresztą dokładnie to samo, co większość z nas, gdy ustyskujemy na
        bezrobocie i rozwarswienie społeczne (niesprawiedliwość społeczna),gdy domagamy
        się oddzielenia kościoła od państwa, wolności słowa, wypowiedzi, poszerzenia
        swobód obywatelskich itd. Mówią to tylko nieco precyzyjniej. Czasem lektura
        wymaga nieco wysiłku.

        Czy bili czołami przed sowietami? Nie wiem, czy bili czołami, czy potakiwali
        lub tylko zastanawiali się na tym.
        Ale nie wierzę nikomu mieniącemu się myślącym, który by kiedyś, gdzieś nie
        pomyślał przez moment całkiem serio o sprawiedliwym ładzie społecznym, jaki dla
        swego wprowadzenia w życie wymaga rewolucji.
        Jakoś po domach Polaków znajdziesz czasem plakat z Che Gevarą
        • Gość: wmak do rth IP: *.adsl.proxad.net 10.06.03, 14:14
          Zgadzam sie w pelni z Twoja krytyka roznych wypowiedzi na tym forum, ktore to
          zamiast odniesc sie do tresci artykulu raczej koncentruja sie na inwektywach i
          zarzucaniu (w sposob zupelnie nieudokumentowany i nieuargumentowany) roznych
          niegodziwosci jego autorom.
          Moze sie myle, ale odczuwam rowniez w Twoich wypowiedziach pewne zauroczenie
          tym artykulem. I tego wlasnie zupelnie nie rozumiem. Przeciez nie wnosi on nic
          nowego do dyskusji o Europie a pojawiajace sie tam tezy "walkowane" juz sa od
          co najmniej paru lat. Nie sadzisz, ze jak na intelektualistow o takim prestizu
          (ktory to sam podkreslasz) to troche malo?

          Gość portalu: rth napisał(a):

          > W porzadku,
          > moze ci sie nie podobac. Zrozumiala rzecz. Ale wydaje mi sie, ze przeczytales
          > dosc pobieznie. Sprobuj wczuc sie w ich myslenie: papież nie jest dla nich,
          jak
          >
          > dla wiekszości Polaków półbogiem, lecz zwykłym, omylnym człowiekiem. Nie jest
          > dla nich oczywiste, że jego ustami przemawia: Los, Bóg ani Przeznaczenie.
          > My zwykliśmy trzymać się w większości naszych decyzji sytanny ksiedza
          > proboszcza i rzadko kiedy pozwalamy sobie na samodzielny osąd płynący z
          > przeświadczenia, że jedynym śladem boskości w człowieku jest jego
          autonomiczny
          > rozum. Cytujesz papieża: My, ściślej Ty,tak to rozumiesz. Poza tym nigdzie w
          > tym tekście nie pada słowo o nieusprawiedliwionym i bezprawnym przystąpieniu
          > Polski do UE. Próbują odpowiedzieć na pytanie: czym i jaka ma być przyszła
          > Europa. Wokół jakich idei zorganizowana. To wszystko.
          > Wolność, do cholery.
          >
          > Powiedz, gdzie ty tam widzisz "rozpasany i bezwstydny egoizm"?
          > Ostatecznie, to owa "rdzenna Europa" wypracowała ideę zjednoczonego
          kontynentu.
          > Dlaczego masz im za złe, iż uważają się póki co za jej trzon, za gospodarzy.

          >
          > nim i tyle.
          > Będziesz miał pretensję za zaproszenie do jakiejś grupy, pod warunkiem
          > respektowania ustalonych w jej ramach praw i zasad?
          >
          > Mówią zresztą dokładnie to samo, co większość z nas, gdy ustyskujemy na
          > bezrobocie i rozwarswienie społeczne (niesprawiedliwość społeczna),gdy
          domagamy
          >
          > się oddzielenia kościoła od państwa, wolności słowa, wypowiedzi, poszerzenia
          > swobód obywatelskich itd. Mówią to tylko nieco precyzyjniej. Czasem lektura
          > wymaga nieco wysiłku.
          >
          > Czy bili czołami przed sowietami? Nie wiem, czy bili czołami, czy potakiwali
          > lub tylko zastanawiali się na tym.
          > Ale nie wierzę nikomu mieniącemu się myślącym, który by kiedyś, gdzieś nie
          > pomyślał przez moment całkiem serio o sprawiedliwym ładzie społecznym, jaki
          dla
          >
          > swego wprowadzenia w życie wymaga rewolucji.
          > Jakoś po domach Polaków znajdziesz czasem plakat z Che Gevarą
          • Gość: rth Re: do rth IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.03, 14:49
            Zgoda,
            artykuł nie jest odkrywczy.
            Nie o to mi chodziło.
            Ja znam Habermasa raczej jako człowieka szkoły frankfurckiej ("Modernizm -
            niedokończony projekt"), podobnie Derridę kojarzę z dekonstrukcją tekstu, z
            estetyką wzniosłości Lyotarda, z projektami postmodernistycznymi itd.

            Miałem na myśli tylko to, że nic nie jest tak oczywiste, jak to mniemają
            niektórzy.

            Wiesz, chodzi o to, że, gdy np. Bundestag debatuje nad aborcją, albo powiedzmy
            wolnością słowa (swoją drogą, przydałoby się naszej Konstytucji coś
            przypominającego amerykańskią "piątą poprawkę"), albo ideą europejską, to
            wytaczane są działa naprawdę duże: od Leibniza, Kanta, Fichtego, Hegla,
            Schellinga, Schopenhauera po Habermasa, Adorno czy Tilicha. I nie histeria,
            prostackie grzmocenie pięścią w mównicę, szantaż sentymentem, ta cała
            uczuciowość (któa staje się przesłanką prawną w obronie "obrażonych" (sic!)
            uczuć) i uroszczenia nieuków ale rozum najwybitniejszych w narodzie decyduje o
            kształcie wniosków.
            Jeśli ustalam jakąś definicję istoty ludzkiej, lub ludzkiej wolności to nie
            żadne mruganie okiem, żadne prywatne upodobania, żadne pocztą pantoflową
            roznoszące się po kraju plotki nie powinny mieć wpływu na wnioski.
            (gdy np. ustalimy, że brzuch kobiety należy do niej samej, żaden mściwy bigot z
            wąsikiem ani kościelna baba nie powinni decydować o jej ewentualnych prawach.)

            Troche się rozgadałem. rzecz idzie po prostu o to, aby myśleć, o ile tylko się
            da najwięcej i najsilniej.
            Oraz uniknąć, pobrzmiewającej z wcześniejszych wypowiedzi tutaj, pogardy wobec
            tych, którzy starają się to robić.

            Zgoda, że są wałkowane. Ale są wałkowane, przynajmniej na naszym podwórku,
            jakoś tak mimochodem, byle jak, na ślepo i w drodze przypadku.
            Coś się komuś skojarzyło, ktoś ma kaca, inny nie lubi "pedalskiego gadania"...
            wszytko to, kurwa, takie płaskie, powierzchowne, tandentne; ciocia-klocia i
            jej, kurwa, złośliwe ploteczki i docinki.
            • Gość: wmak Re: do rth IP: *.adsl.proxad.net 10.06.03, 15:16
              Gość portalu: rth napisał(a):

              > Zgoda,
              > artykuł nie jest odkrywczy.
              > Nie o to mi chodziło.
              > Ja znam Habermasa raczej jako człowieka szkoły frankfurckiej ("Modernizm -
              > niedokończony projekt"), podobnie Derridę kojarzę z dekonstrukcją tekstu, z
              > estetyką wzniosłości Lyotarda, z projektami postmodernistycznymi itd.
              >
              > Miałem na myśli tylko to, że nic nie jest tak oczywiste, jak to mniemają
              > niektórzy.
              >
              > Wiesz, chodzi o to, że, gdy np. Bundestag debatuje nad aborcją, albo
              powiedzmy
              > wolnością słowa (swoją drogą, przydałoby się naszej Konstytucji coś
              > przypominającego amerykańskią "piątą poprawkę"), albo ideą europejską, to
              > wytaczane są działa naprawdę duże: od Leibniza, Kanta, Fichtego, Hegla,
              > Schellinga, Schopenhauera po Habermasa, Adorno czy Tilicha. I nie histeria,
              > prostackie grzmocenie pięścią w mównicę, szantaż sentymentem, ta cała
              > uczuciowość (któa staje się przesłanką prawną w obronie "obrażonych" (sic!)
              > uczuć) i uroszczenia nieuków ale rozum najwybitniejszych w narodzie decyduje
              o
              >
              > kształcie wniosków.
              > Jeśli ustalam jakąś definicję istoty ludzkiej, lub ludzkiej wolności to nie
              > żadne mruganie okiem, żadne prywatne upodobania, żadne pocztą pantoflową
              > roznoszące się po kraju plotki nie powinny mieć wpływu na wnioski.
              > (gdy np. ustalimy, że brzuch kobiety należy do niej samej, żaden mściwy bigot
              z
              >
              > wąsikiem ani kościelna baba nie powinni decydować o jej ewentualnych prawach.)
              >
              > Troche się rozgadałem. rzecz idzie po prostu o to, aby myśleć, o ile tylko
              się
              > da najwięcej i najsilniej.
              > Oraz uniknąć, pobrzmiewającej z wcześniejszych wypowiedzi tutaj, pogardy
              wobec
              > tych, którzy starają się to robić.
              >
              > Zgoda, że są wałkowane. Ale są wałkowane, przynajmniej na naszym podwórku,
              > jakoś tak mimochodem, byle jak, na ślepo i w drodze przypadku.
              > Coś się komuś skojarzyło, ktoś ma kaca, inny nie lubi "pedalskiego gadania"...
              > wszytko to, kurwa, takie płaskie, powierzchowne, tandentne; ciocia-klocia i
              > jej, kurwa, złośliwe ploteczki i docinki.

              Tak, trudno mi jest nie zgodzic sie z Toba w tym co tu powyzej napisales.
              Jedyny moze moj sprzeciw dotyczy lekko wyczuwalnego w Twoich wypowiedziach
              lekcewazenia opinii prostych ludzi, ktorzy w demokracji tez powinni miec prawo
              do wypowiedzi w sprawach waznych - tak samo jak intelektualisci. Ale zgadzam
              sie zupelnie, ze powinna to byc dyskusja rzeczowa a nie inwektywy, szantaz
              sentymentami, walenie piescia itd.

              Czytajac Twoja powyzsza odpowiedz przyszlo mi do glowy, ze zamieszczenie tego
              (malo odkrywczego) artykulu moze jednak nie jest wcale takie bezsensowne.
              Przypuszczam bowiem, ze ilosc osob w naszym kraju, ktore sledza dyskusje nt.
              przyszlosci Europy nie jest wcale taka wielka i moze dla wielu czytelnikow
              artykul ten bedzie jednak wnosil cos nowego. Nawet jesli nie beda sie z
              autorami zgadzac.

              Pozdrawiam
            • Gość: Kominiarz3 Re: do rth IP: *.ling.univie.ac.at 10.06.03, 18:17
              > Zgoda,
              > artykuł nie jest odkrywczy.
              > Nie o to mi chodziło.
              > Ja znam Habermasa raczej jako człowieka szkoły frankfurckiej
              ("Modernizm -
              > niedokończony projekt"), podobnie Derridę kojarzę z
              dekonstrukcją tekstu, z
              > estetyką wzniosłości Lyotarda, z projektami
              postmodernistycznymi itd.

              I za to ludzie czasami nie lubia tzw. intelektualistow; nie
              dziwn im sie. Dla kogo, ale przede wszystkim po co ten wodospad
              fachowej terminologii? NIe mozna bylo napisac, ze znasz ich z
              innego rodzaju dzialanosci (moglbys nawet
              dodac "intelektualnej"). Ale nie, podejrzewam, ze juz
              zapomniales, bo mam wrazenie, ze wczesniej o tym wiedziales, po
              co jestes na tym forum. Co masz do zaproponowania: dalsze
              poglady w rzeczowej dyskusji czy swoj autorytet w dziedzinie
              filozofii jezyka?
              • Gość: Locke Re: do rth IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.03, 20:53
                Rth, zgadzam się z Tobą i nie zgadzam się z Tobą równocześnie. Masz rację kiedy
                piętnujesz antyintelektualne fobie ciemnych mas i chwalisz dyskusję
                intelektualną na poziomie, opartą na rzetelnej wiedzy, znajomości filozofów
                itd. Tylko, że wytaczasz te wielkie działa w obronie tekściku, który jako żywo
                nie jest tego wart. Twoje pasja i entuzjazm są naprawdę godne lepszej sprawy.
                Jest tak jak pisze Wmak, artykuł jest wtórny, nudny i jałowy, nie ma w nim
                jednej odkrywczej myśli. O co tu kruszyć kopie?
                Na bardziej ogólnym planie, nieadekwatne wydaje mi się wyrzucanie komuś
                niechęci do intelektualności, przy jednoczesnej żarliwej obronie Derridy.
                Derridowski dekonstrukcjonizm jest przecież antyinteligencki, to jest
                wymierzony w całą zachodnią filozofię i kulturę, którą Derrida relatywizuje,
                pozbawia znaczenia i autorytetu, a przy okazji wypacza, przeinacza, ośmiesza,
                tudzież oskarża o różne wyimaginowane zbrodnie. Wszelkiego rodzaju
                kontestatorzy i anarchiści, usiłujący robić z Derridy użytek polityczny,
                znajdowali w nim nieodmiennie argumenty przeciw „opresyjnym strukturom
                cywilizacji zachodniej”, czyli pretekst, by wszystko co dla nich za trudne i
                wymagające myślenia odrzucać pogardliwie jako wymysły „dead white males”,
                zmarłych białych mężczyzn, z tego tytułu podwójnie szowinistycznych, więc
                niegodnych tego by się nimi zajmować. To właśnie tego typu postawy stworzyły
                zjawisko „umysłu zamkniętego” opisywanego przez Blooma.
                Uważam zatem, że ktoś, kogo jak Ciebie mierzi antyintelektualizm, powinien co
                najmniej sceptycznie odnosić się do Derridy. Ty zaś gotów jesteś pochwalać u
                niego coś, co ganisz u plebsu. A cała różnica między nimi sprowadza się do
                tego, że Derrida jest bardziej wyrafinowany. W istocie jestem zdania, że
                Derrida jest w jakiejś mierze nawet gorszy od zwykłych „szaraków” bo on jest
                antyintelektualnym intelektualistą, a to jest wyjątkowo ohydna perwersja. Facet
                sam swe gniazdo kala. Stanisław Lem, który Derridy nie znosi i bardzo słusznie
                oskarża o „dadaistyczny anarchizm”, kiedyś dobrze uchwycił fałszywość sytuacji,
                w której Derrida się postawił. Cytuję : „jeżeli wszystko co pisze Derrida jest
                na serio, musi podlegać testowi samozwrotności. A zatem do jego tekstów też
                należy zastosować ten sam zespół powątpiewań. Ale wtedy ta metodologia się
                rozpada.” Zatem inteligencka teoria zwrócona przeciw inteligenckości, sama
                siebie neguje (operuję tu skrótem myślowym, ale chyba rozumiesz o co mi chodzi).
                Dla powyższych względów uważam, że w ramach swego światopoglądu popadasz w
                pewną sprzeczność.
                • Gość: Zadziwiona Re: do rth IP: *.tnt24.chi15.da.uu.net 12.06.03, 22:50
                  Gość portalu: Locke napisał(a):

                  > Jest tak jak pisze Wmak, artykuł jest wtórny, nudny i jałowy, nie ma w nim
                  > jednej odkrywczej myśli. O co tu kruszyć kopie?

                  > Uważam zatem, że ktoś, kogo jak Ciebie mierzi antyintelektualizm, powinien
                  co
                  > najmniej sceptycznie odnosić się do Derridy.

                  Przede wszystkim: Wmak, Rth i Locke - dzięki za szczerą i w sumie rzeczową
                  dyskusję. Rzadkość na tym forum!

                  Poza tym, Derrida i Habermas wypowiadają się razem w harmonii? Jeszcze 2 lata
                  temu, gdyby mi ktoś to powiedział nie uwierzyłabym za nic. Ale świat się
                  dzisiaj wykrecił o 180 stopni i nic już nie jest jak było.

                  Ale skoro wypowiadają się razem, to może warto zajrzeć głębiej w to co mają do
                  powiedzenia. Wberw, poniekąt słusznym zastrzeżeniom Locke'a, artykuł jest
                  interesujacym początkiem - wielkiej intelektualnej głębi w nim nie ma, ale to
                  przecież GW! Natomiast jest nowa książka: "Philosophy in a Time of Terror:
                  Dialogues With Jurgen Habermas and Jacques Derrida", wywiady z obydwoma
                  filozofami przeprowadzane przez Giovannę Borradori, która trzyma ich obu
                  krótko wokół Kanta i Arendt (przynamniej tak wynika z tego co przeczytałam do
                  tej pory).

                  I jeszcze inna uwaga: może nie o głębię chodzi a o uświadomienie ważności
                  pluralizmu w światowym/europejskim życiu intelektualnym, jako podstawowej
                  wartości. Może dlatego ci dwaj sławni, jesli nie poważani, filozofowie
                  pojawiaja sie razem.

                  Oh i drobna uwaga do redakcji - kwadratowe komentarze z wyjaśnieniami są
                  straszliwie denerwujace. Zawierzcie swoim czytelnikom że wiedzą kto to Javier
                  Solana i że pamiejają wydarzenia sprzed 3 miesiecy.
              • gabrielacasey Nie wiesz, Kominiarzu, ze mowienie prosto o 11.06.03, 06:33
                rzeczach trudnych i skomplikowanych wymaga czegos wiecej, nizli wiedzy z
                zakresu HISTORII filozofii jezyka? Wiesz, a wiec pozostaw "historiozofom" ich
                upajanie sie wlasna mowa i cudzym slowem.
    • Gość: Qba Co za belkot! Przypomina mi sie "Ekonomia polity- IP: *.sympatico.ca 10.06.03, 15:42
      czna socjalizmu", ktorej kazali mi sie kiedys uczyc na studiach; tylko z tym
      mozna to porownac...
      • Gość: rth Re: Co za belkot! Przypomina mi sie 'Ekonomia pol IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.03, 15:51
        Gdybyś jeszcze zdał sobie sprawę (i spróbował to nazwać!) co i z czym ci się
        pokojarzyło znalazłbyś się już całkiem blisko lektury ze zrozumieniem.
        Powiedzenie "pierwsze wrażenie się liczy" nie wszędzie znajduje zastosowanie.
    • Gość: millak Dlaczeego ta fotografiia niee ma podpisu?! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.03, 16:34
      Rozumiem, że Pan Michał Mutor bardzo posunął się w latach, jak
      wskazuje na to dołączona do tekstu fotografia ;-).
      Droga Redakcjo. Ci, którzy nie są na bieżąco ze współczesną
      humanistyką albo życiem prywatnym gwiazd filozofii francuskiej i
      niemieckiej, będą miały problem w zidentyfikowaniu tego godnie
      reprezentującego się na zdjęciu męża.
    • old.european nowoeuropejczycy, was jeszcze nie dotyczy 10.06.03, 17:17
      Jeszcze was nawet nie przyjeto, a po przyjeciu jeszcze dluuuugo
      nie bedziecie rownorzednymi partnerami.
      Skad wiec ta pretensja i zabieranie glosu, gdy dorosli
      rozmawiaja?

      OE
      • gabrielacasey A tys skad sie urwal? Nb. wspolny tekst(?) Derridy 11.06.03, 06:39
        i Habermasa sam - jako taki - jest fascynujacym fenomenem kulturowym. Zwlaszcza
        analizowanym w szerszym europejskim kontekscie i wraz z szeregiem innych
        europejskich ko-tekstow.
    • Gość: Kominiarz3 Francuski dystans do siebie IP: *.ling.univie.ac.at 10.06.03, 17:44
      "Wraz ze stopniowym oddalaniem się od imperializmu i historii
      kolonialnej potęgi europejskie uzyskały też szansę nabrania
      dystansu wobec siebie."
      Ta, jasne, najwiekszy dystans do siebie, i to kazdy wie
      doskonale, maja Francuzi. Nie od dzis wiadomo, ze na temat
      swojej roli w Europie, swoich mocarstwowych ambicji, to Francuzi
      potrafia ironizowac jak nikt inny. I robia to z takim rzadko
      naprawde spotykanym dzis wdziekiem. Bryluje w tej trudnej sztuce
      Chirac...
      Wole czytac Rumsfelda.
      • gabrielacasey Wlasnie, to jakos nie Francuzi, a Brytyjczycy 11.06.03, 06:44
        ironizowali w swej ciagle jeszcze wielce opiniotworczej gazecie (The Times)
        nt. "bycia kolonia bylej kolonii". Zreszta, mowic mi sie nie chce, bo ta
        hybryda dwoch duzych nazwisk (bo nie dwoch niegdys ciekawych mysli)na wieksze
        zainteresowanie nie zasluguje.
    • Gość: Ptaszyna Bełkot IP: *.ey.com.pl / 10.106.67.* 10.06.03, 18:02
      np: "Inicjowany w całej Europie dyskurs musiałby zapewne trafić
      na istniejącą gotowość do stymulującego procesu samopoznania".
      • Gość: pj A mi jest po prostu smutno IP: *.sympatico.ca 11.06.03, 04:05
        Bo brak prawdziwej debaty europejskiej w Polsce probowalem sobie
        tlumaczyc albo tym, ze bylaby ona zbyt niebezpieczna przed
        referendum (bo ujawnilaby prawdziwe wielkie problemy i
        napiecia), albo tym, ze nie mamy intelektualistow zdolnych do
        przeprowadzenia takiej debaty.

        A tu sie okazuje, ze dwoch chyba najwybitniejszych wspolczesnych
        intelektualistow europejskich, zdajac sobie sprawe z wagi i
        oczywistosci pytan, tez nie jest w stanie zarysowac nawet
        jakiegos sensownego projektu europejskiej przyszlosci. Derrida i
        Habermas zdaja sie zupelnie impotentni intelektualnie i gdybym
        mial byc zlosliwy, powiedzialbym, ze ten tekst ukazuje ich
        pustke myslowa, na co dzien skrywana za fasada wyrafinowanej i
        niezrozumialej formy (na poczatku lat 60tych Habermasa
        pieknie "zdekonstruowal" Popper tlumaczac jego tekst na ludzki
        jezyk i obnazajac w ten sposob jego mialkosc).

      • gabrielacasey Jezyk opisu utozsamiany z opisywanym fenomenem? 11.06.03, 06:46
        Jak jeszcze podasz pare rownie pikantnych przykladow, to mnie ten artykul chyba
        zainteresuje...
        • Gość: Jan Nowa wieża Babel IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 08:36
          Przecież w UE istnieją zwalczające się cywilizacje jak w wieży Babel.
          Co jest fundamentem tego sztucznego tworu? Ogarnia wszystkich budowniczych
          strach,by się nie rozpadła ta budowa.Ale burząc fundament spowodują szybszą
          katastrofę. I jeszcze Polska nie wejdzie, nim ten kolos rozwali się z
          trzaskiem!!! I po co referendum.w Polsce?
          Rozwój Europy polegał na zbliżaniu się do wiary, tradycji, duchowości, etyki
          lub nieudolnych oszukańczych próbach oddalenia, co najczęściej prowadziło do
          sztucznej wiary, że świat może istnieć bez Boga.Autorzy tego manifestu
          zastanawiają się nad wspólnym trzonem europejskim i to jest cenne.
          Ale jakby mieli zawiązane oczy, bo nie dostrzegają
          istoty Europy.Brak tu historycznego doświadczenia.
          Wiatry zmiatają rośliny bez korzeni. I każdy naród swoje korzenie będzie
          pielęgnował i do nich sięgał tak, jak każda roślinka.A jeżeli ludzie tego nie
          potrafią to poddają się by żyć w niewoli i ta świdomość narodowa jak pisał
          Mickiewicz ucieka w góry do prostego ludu i tam się odradza.
          Mao próbował odciąć się od historii - od całego dziedzictwa i na tym polegała
          jego klęska.Czyli ten ateistyczny manifest nowouczonych marksistów podobny jest
          do PRLowskich idei- burzących dotychczasowy ład.
          Sowiecki raj upadł na podobnych podwalinach i teraz pseudouczeni tworzą niby
          nowy, a ja wiem ,że to jest II-gi etap komuny.
          • Gość: Jan Re: Nowa wieża Babel IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 16:28
            Niepodległościowe prawa narodów

            1/Żadne państwo nie może istnieć w oparciu o inne;(bo pożyczki od obcych
            wpływają na zagrożenie bytu)
            2/Nie należy utrzymywać narodu na wyprzedaży obcokrajowcom majątku
            narodowego.
            3/Tania obca waluta jest ZAGRAŻENIEM DLA PRODUKCJI I STWARZA KATASTROFALNE
            BEZROBOCIE
            4/LIKWIDACJA PAŃSTWA POLEGA NA WPROWADZENIU DO KONSTYTUCJI ODDANIA WŁADZY
            INNYM ORGANIZACJOM MIĘDZYNARODOWYM
            5/WYPRZEDAŻ BANKÓW OBCYM TO UDOSTĘPNIENIE DLA ZAGRANICYNAJWIĘKSZYCH TAJEMNIC
            PAŃSTWOWYCH
            6/Równać wzwyż, a nie poprzez podatki,jednolite wykształcenie i drwinę z cnót.
            7/ABY ZLIKWIDOWAĆ BEZROBOCIE NALEŻY BUDOWAĆ ZAKŁADY PRACY.
            8/KAŻDY NARÓD MUSI MIEĆ PODSTAWOWE PRAWO O DECYDOWANIU O WŁASNYM LOSIE I
            POWINIEN BRONIĆ SWOJEGO HONORU
            9/NIE NISZCZYĆ ODRĘBNOŚCI NARODOWYCH, KULTUROWYCH I JĘZYKOWYCH

            Dla przeciwagi sugestii zawartych w art, i obrony niepodleglości Polski
            proponuję prawa narodów Europy.
          • gabrielacasey A gdzie masz w wiezy Babel te zwalczajace sie 11.06.03, 21:28
            cywilizacje? Ja widze raczej bibilijny odpowiednik madrosci ludowej, ze zgoda
            buduje, niezgoda rujnuje, oraz pewien mit etnogenezy,niemniej - rzecz jasna -
            nie znam jedynie slusznej interpretacji Pisma wg.o.Rydzyka.
            • Gość: Jan Re: A gdzie masz w wiezy Babel te zwalczajace sie IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 21:58
              gabrielacasey napisała:

              > cywilizacje? Ja widze raczej bibilijny odpowiednik madrosci ludowej, ze zgoda
              > buduje, niezgoda rujnuje, oraz pewien mit etnogenezy,niemniej - rzecz jasna -
              > nie znam jedynie slusznej interpretacji Pisma wg.o.Rydzyka.
              Budowanie każdej wieży bez fundamentów, z pomieszaniem języków, czyli w kłótni
              a nawet wbrew Bogu prowadzi do katastrofy.
              A co tu się proponuje? Odcięcie od przeszłości,kosmopolityzm, ateizm!
              Ks.Prof.Bajda głosi:
              "Ta przewrotna filozofia, nazywająca zło dobrem, a dobro złem, pojawia się
              także w kontekście debat etycznych jako "teoria wyboru mniejszego zła". (...)
              Jednak autentyczna etyka nigdy nie sformułowała teorii (czyli zasady) "wyboru"
              mniejszego zła, choć określa zespół warunków, pod którymi jest moralnie
              godziwe "dopuszczenie pewnego zła" jako nieuniknionego następstwa czynu w swej
              istocie dobrego (np. utrata nieuleczalnie chorej nogi w ramach zabiegu
              ratującego życie).
              Filozofia, która przewrotnie rozumie dobro i zło, dawała znać o sobie w
              ostatnim stuleciu z dużą siłą, stając się podporą różnych rewolucji,
              prowadzących do niszczenia religii i Kościoła, niszczenia rodziny i narodu,
              niszczenia życia i kultury wypracowanej przez chrześcijańską tradycję.
              Programowo głosił tę filozofię Nietzsche, a politycy wprowadzali ją w czyn.
              Wsławili się w tym zakresie nie tylko Lenin i Hitler, lecz także późniejsi
              odnowiciele ideologii socjalistycznej z tzw. szkoły frankfurckiej. (...)
              Hitler "twierdził bez ogródek, że rasowa eksterminacja jest niezbędnym
              uzupełnieniem terytorialnego zwycięstwa w imię Raumdenken. Powiedział: 'mamy
              obowiązek przeprowadzić depopulację. Musimy rozwinąć technologię zmniejszania
              populacji (...). Natura jest okrutna. Dlatego my musimy być również okrutni. Po
              tylu wiekach opowiadania bzdur o obronie biednych, być może nadszedł czas, aby
              powiedzieć, że musimy chronić siłę przed słabością (...). Jesteśmy bliscy
              masowego odwrócenia moralnych zasad oraz duchowej orientacji człowieka (...).
              Kończymy błędną drogę, jaką obrała ludzkość. Tablice z Góry Synaj straciły
              ważność. Sumienie jest żydowskim pomysłem'" (z książki H.
              Rauschninga "Gespraeche mit Hitler", s. 129-30; 189; 210; - przytaczam za: John
              Laughland, "Zatrute źródła Unii Europejskiej", Warszawa, "Antyk" 2003, s. 153-
              154).
              W podobny sposób odrzucają moralność pochodzącą od Boga twórcy tzw. szkoły
              frankfurckiej (z pochodzenia Żydzi): Max Horkheimer, Teodor W. Adorno, Herbert
              Marcuse, Wilhelm Reich, Paul Tilich, Erich Fromm, Alexander Mitscherlich,
              Friedrich Polloc, Juergen Habermas. Nawiązywali oni przede wszystkim do Marksa,
              Freuda i Rousseau. Ich filozofia da się ująć w następujące tezy:
              1. Bóg jest fałszywą hipotezą, teologia jest bez sensu. Odtąd wszędzie, gdzie
              napisano "Bóg", można wstawić: "człowiek".
              2. Trzeba wychować "nowego człowieka", wyzwolonego od sumienia, polegającego
              natomiast na "etyce komunikatywności", pozostającego w dynamicznej interakcji z
              grupą, względnie z "partnerem". W istocie jest to odrzucenie całej moralności
              naturalnej i objawionej.
              3. Rodzina jest odpowiedzialna za stworzenie wszelkiego autorytaryzmu, a
              zwłaszcza faszyzmu, dlatego należy zniszczyć rodzinę. Służy temu "rewolucja
              seksualna", feminizm i inne tego typu "dobrodziejstwa".
              4. Teza historiozoficzna: wszystko jest zakłamane, duch historii jest
              permanentną katastrofą.
              5. Należy stworzyć społeczeństwo "wolne", czyli "socjalistyczne". Drogą do tego
              celu jest: dechrystianizacja życia publicznego, "przefunkcjonowanie" instytucji
              społecznych (czyli narzucenie im funkcji przeciwnych ich naturze), usunięcie
              etyki z prawa, odkryminalizowanie zbrodni, zmiana koncepcji zdrowia i etiologii
              choroby, usunięcie estetyki ze sztuki (według: Henryk Przemyski, Filozofowie
              diabła, cz. I, "Nasza Polska", 6 maja 2003, s. 10-11).
              W drugiej części tego artykułu autor wskazuje na fakt, że przygotowania do
              stworzenia nowej ideologii "europejskiej" miały miejsce już we wczesnych latach
              30. ("Nasza Polska", 20 maja 2003, s. 14-15). Nie bez powodu Henryk Przemyski
              nazywa tych myślicieli "filozofami diabła", ponieważ wprowadzili w
              kulturę "Europy" te fermenty myślowe, które wyrażają dokładnie to, co określa
              się jako "szatańskiego ducha". Jest to duch buntu przeciw Bogu, przeciw Jego
              Prawu, przeciw naturalnym więzom ludzkości wynikającym z tajemnicy stworzenia
              (rodzina, naród). Filozofia ta ujawnia prawdziwe oblicze socjalizmu, który -
              niezależnie od takiego czy innego przebrania - jest potworem, z twarzą czy bez
              twarzy - potworem narzucającym człowiekowi i społeczeństwu przymus działania
              przeciwko własnej prawdzie. Czy nie są to czasy panowania "Bestii", o której
              mówi księga Apokalipsy (Ap 13)? Jesteśmy chyba świadkami czasów, w
              których "książę tego świata" panuje nad tymi, którzy wyrzekli się sumienia. Nie
              może się chyba już nic gorszego zdarzyć, skoro ohydę grzechu podniesiono do
              rangi zasady życia..." I odsyłam do dyskusji o prawach cywilizacji tu na Forum.

              • gabrielacasey Janie,nie staraj sie uczyc wykladowcy akademickieg 12.06.03, 01:45
                PRZEBRZMIALYCH NURTOW FILOZOFICZNYCH. I postaraj sie nie robic z siebie glupka,
                wrzucajac do jednego koszyka Marcuse'go i Habermasa. Nb. ich folozofia nigdy
                nie byla mi bliska, zawsze wolalam Gadamera czy Poppego. Pozdrawiam i polecam
                bardziej obszerna lekture.
                • Gość: Jan Re: Janie,nie staraj sie uczyc wykladowcy akademi IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 07:25
                  Pro domo sua. Witajcie w starych czasach!
                  Nie minęło wiele od referendum, kiedy bajkowy obraz UE, wyczarowany przez
                  propagandę ustępuje, i to w najbardziej politycznie poprawnych mediach,
                  obrazowi rzeczywistemu. "Gazeta Wyborcza" z 10 czerwca ogłosiła tekst, który
                  ukazał się 31 maja w czołowych gazetach na Zachodzie
                  ("Liberation", "Frankfurter Aligemeine Zeitung", "La Repubblica", "El Pais"). W
                  Polsce zaczekano z publikacją, żeby nie mącić beztroskiej atmosfery radosnego
                  święta, która towarzyszyła w naszych mediach kampanii prounijnej. Dwaj czołowi
                  ideolodzy Maja 1968 roku, który był początkiem demontażu państw Zachodu,
                  współtwórcy tzw. Nowej Lewicy, Jacques Derrida i Jürgen Habermas, ogłosili w
                  swoim artykule, że ów proces demontażu - dzięki błyskawicznej ewolucji UE w
                  superpaństwo - zmierza właśnie do finału. Ten finał nie będzie żadną
                  niespodzianką dla wszystkich, którzy pamiętają czasy Związku Sowieckiego.
                  Jacques Derrida to jeden z twórców postmodernizmu i tzw. dekonstruktywizmu,
                  inspirujący się m.in. filozofią Nietzschego. Jürgen Habermas to czołowy
                  przedstawiciel tzw. szkoły frankońskiej, łączący Marksa z Freudem i ogłaszający
                  kres chrześcijaństwa. Obaj ideolodzy noszą tytuły profesorów filozofii i
                  wypowiadają się jako autorytety "nauki". Jakie widzą oni podstawowe cechy
                  superpaństwa europejskiego? Przyszłością Unii ma być wspólna polityka
                  zagraniczna, bezpieczeństwa i obrony. Państwa, którym marzy się jakakolwiek
                  niezależność polityczna należy ostrzec, że brak podporządkowania oznacza duże
                  kłopoty. Trzeba skorzystać z uchwalonego w Nicei mechanizmu "wzmożonej
                  współpracy". "Będzie to działanie" - zapowiadają Habermas i Derrida - któremu
                  państwa, jakie nie życzą sobie żadnego "zacieśniania współpracy", po
                  prostu "nie zdołają się oprzeć".
                  Co to oznacza? "W ramach przyszłego ustroju europejskiego", wyjaśniają
                  ideolodzy UE, "nie może być i nie będzie miejsca na separatyzm". "Separatyzm",
                  czyli realizowanie interesów państw narodowych, mówiąc normalnym językiem.
                  "Rdzenna Europa" - czyli sześć państw założycielskich - "musi się nauczyć
                  oddziaływać na zewnątrz" i udowodnić, że "w złożonym społeczeństwie globalnym
                  liczą się nie tylko dywizje, lecz także umiejętności negocjacyjne, stosunki i
                  korzyści ekonomiczne". Czyli mówiąc wprost: gdyby któreś z państw członkowskich
                  zaczęło wierzgać, zmusi się je do posłuszeństwa zwykłą metodą szantażu i
                  przymusu ekonomicznego, która jest bardzo dobrze opracowana przez towarzyszy
                  sowieckich i to jeszcze w pierwszej połowie XX wieku.
                  Ale to nie wszystko. Podstawowym zadaniem polityki unijnej jest
                  przeciwstawienie się Stanom Zjednoczonym, którym należy odebrać pozycję
                  wielkiego mocarstwa. "Europa musi na płaszczyźnie międzynarodowej i w ramach
                  ONZ rzucić na szalę swój autorytet, aby zrównoważyć hegemonialny unilateralizm
                  Stanów Zjednoczonych" - piszą Derrida i Habermas. Należy to czynić przy
                  wykorzystaniu - oprócz ONZ - Światowej Organizacji Handlu, Banku Światowego i
                  Międzynarodowego Funduszu Walutowego. A rzecz jest warta świeczki, gdyż "Unia
                  powinna skutecznie wywierać wpływ na projektowanie przyszłej światowej polityki
                  wewnętrznej". Zatem jedno światowe państwo, jeden rząd światowy. Czy można
                  mówić o "polityce wewnętrznej" czegoś takiego? Wewnętrznej w stosunku do kogo?
                  Czyżby chodziło o wrogie siły kosmiczne, sprzyjające Ameryce? Derrida i
                  Habermas stawiają na ostrzu noża zagrożenie ze strony Stanów, które wciąż
                  przekładają nierozumną, pozbawioną naukowego uzasadnienia politykę narodową,
                  nad jednolitą politykę wszystkich krajów świata.
                  Żeby to wszystko stało się realne, społeczeństwa Unii muszą ostatecznie "unieść
                  się nad swoje tożsamości narodowe". "Czy istnieją - pytają retorycznie
                  neomarksistowscy ideolodzy - historyczne doświadczenia, tradycje i zdobycze,
                  które współtworzą u obywateli Europy świadomość wspólnie przeżywanego i
                  kształtowanego losu politycznego?". I choć to pytanie zawisa w ich tekście,
                  trzeba odpowiedzieć zdecydowanie: oczywiście, że istnieją takie doświadczenia.
                  Dostarcza ich w nadmiarze Związek Sowiecki, którego głównym pryncypium
                  politycznym była walka o pokój, czyli walka z imperializmem Stanów
                  Zjednoczonych oraz niszczenie więzi narodowej w podbitych krajach. A także
                  demaskowanie kapitalizmu jako systemu "zgniłego". I oto w następnym akapicie
                  odezwy Derridy i Habermasa czytamy o "przyszłej polityce poskramiania
                  kapitalizmu" w ramach Unii oraz o "obronie i dalszym doskonaleniu ładu
                  kosmopolitycznego opartego na prawie międzynarodowym". Nawet język jest ten
                  sam. "Dalsze doskonalenie ładu kosmopolitycznego" to przecież stare hasło "o
                  dalszy przyspieszony rozwój socjalizmu; złożone społeczeństwo globalne" to nic
                  innego jak "rozwinięte społeczeństwo socjalistyczne" - tylko w większej skali.
                  Już nie trzeba walczyć ze zgniłym zachodem Europy, on już jest "nasz";
                  rozkwita, ożywiony myślą Marksa, Engelsa, Trockiego i Freuda.
                  Wrogiem "rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego" - o czym wiedziało w
                  Polsce każde dziecko - był naród i Ameryka. I w tekście opublikowanym z
                  namaszczeniem przez największe dzienniki krajów unijnych chodzi wciąż o to
                  samo. "Świadomość narodowa o określonym kształcie odciśniętym w językach
                  narodowych, literaturach narodowych, dziejach narodowych długo działała jak
                  materiał wybuchowy." Materiał groźny i podstępny. "Niszcząca siła
                  nacjonalizmu", czyli mówiąc po polsku, siła miłości do własnej Ojczyzny i
                  narodowej kultury, musiała, zdaniem uczonych marksistów, wytworzyć - i
                  wytworzyła - reakcję. Choć były to "bolesne nauki", jak sami podkreślają,
                  wszystko złe udało się przezwyciężyć i zmienić w poprawność polityczną i
                  wielkokulturowość. Ale to nie wszystko. Są jeszcze "sprzeczności klasowe" i
                  jakieś resztki nadziei pokutujące w krajach, które wcześniej dobrowolnie
                  poddały się. Nie jest jednak źle, zdaniem uczonych. "Instytucjonalne łagodzenie
                  sprzeczności klasowych i samoograniczenie suwerenności państwowej w ramach Unii
                  Europejskiej to najświeższe przykłady." Przykłady czego? Przykłady "w jaki
                  sposób należy wyrażać odmienność, jak instytucjonalizować przeciwieństwa i
                  stabilizować napięcia".
                  Ten manifest współczesnych marksistów, głoszących bez żenady skompromitowane
                  tezy, to dla Polaków okazja do przypomnienia sobie retoryki PRL-u. Zupełnie
                  jakby czytało się numery "Polityki" z lat 70., w których starzy wyleniali
                  marksiści udowadniali pseudonaukowym, bełkotliwym językiem wyższość systemu
                  sowieckiego nad innymi, jego pokojowe oblicze, zdobycze ekonomiczne socjalizmu
                  oraz jak dobrze być człowiekiem w pełni "świadomym", to jest wolnym od
                  niepotrzebnych związków z przeszłością i od konieczności zajmowania się
                  prawdziwą historią swojego kraju.
                  Dlaczego warto tego rodzaju teksty przywoływać, choć przegraliśmy referendum?
                  Polska jeszcze istnieje. Aneksja jeszcze się nie dokonała. Nasi rodacy potrafią
                  myśleć, o czym przekonał choćby wynik głosowania w sprawie Unii. Tylko jedna
                  trzecia Polaków opowiedziała się za wejściem do niej. Habermas i Derrida także
                  nie twierdzą, że praca nad tworzeniem "raju europejskiego" na zwór sowieckiego,
                  została zakończona.
                  Państwa, które ewentualnie znajdą się w Unii, oraz takie, jak Anglia,
                  Hiszpania, Włochy, Irlandia, które m.in. w Konwencie Europejskim pokazują, że
                  bardziej podoba im się niezależność niż leżenie plackiem przed Centralą, mogą
                  jeszcze wnieść jakiś zdrowy ferment i ruchy odśrodkowe stopniowo mogą rozsadzić
                  strukturę tworzoną na wzór sowiecki. Wydaje się, że na to liczy w jakiś sposób
                  Ojciec Święty.
                  Przed polskimi politykami, którzy istotnie, do głębi rozumieją, na czym polega
                  zło socjalizmu i że nie może być z nim kompromisów oraz że antyamerykanizm jest
                  głównym celem politycznym Unii, rysują się pewne szanse. Mogą wzmacniać zdrowe
                  tendencje krajów, które nie godzą się na kształt Unii zaprojektowany przez
                  socjalistów i mar
                  • Gość: Jan Re: Janie,nie staraj sie uczyc wykladowcy akademi IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 07:29
                    Z innych stron Obiektywny;
                    Na co liczy Karol Wojtyła (Ojciec Ś.) ?
                    Kto w Brukseli przejmie się papieżem i jego mżonkami ?

                    Kto przestraszy się ambasadorów Watykanu ?
                    Tym bardziej że nawet w Polsce ambasady Watykanu będą świeciły pustkami jak
                    tylko wierni zobaczą puste dno swoich €uroGarnuszków.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja