zwyczajny
14.09.07, 10:21
Pelen tekst na Onecie w Kiosku tlumaczenie z News of the World
Pzdr
Skrucha terrorysty
Przez dziesięć lat był w centrum islamskiej siatki terrorystycznej w
Wielkiej Brytanii. Teraz mówi o tym,
że tysiące młodych brytyjskich muzułmanów szykuje się do rozpętania
nowej fali terroru i zabijania niewinnych
ludzi.
27-letni Hassan Butt zbierał w muzułmańskiej społeczności pieniądze
przeznaczane na szkolenie brytyjskich
muzułmanów w obozach terrorystów w Pakistanie. Po zamachach w
Londynie z 7 lipca, w których zginęły 52
niewinne ofiary, nie chełpi się już swymi czynami. Skruszony, stał
się najcenniejszym informatorem policji,
ujawniając sposoby działania islamskich ekstremistów.
Butt ostrzega: – To smutne, ale będzie więcej takich zbrodni jak ta
z siódmego lipca, ponieważ dziesiątki
tysięcy muzułmanów wciąż popiera przemoc.
... jak wykorzystywał zdesperowanych narkomanów,
by "zatruwać Zachód narkotykami".
Butt obwinia umiarkowanych przywódców muzułmańskich o to, że nie
przeciwstawili się kaznodziejom nienawiści,
takim jak bezręki Abu Hamza i przebywający na wygnaniu Omar Bakri,
dając im swobodę wypaczania młodych umysłów.
– Mówienie o tysiącach brytyjskich muzułmanów wspierających
terroryzm nie jest przesadą. Wiem to, ponieważ
zbierałem od nich pieniądze. Dawali lekarze, nauczyciele,
biznesmeni. Wszyscy wiedzieli, na co idą te środki.
...
Umiarkowani muzułmanie, tacy jak Muzułmańska Rada Wielkiej Brytanii,
robią zbyt mało, by powstrzymać ludzi
w rodzaju Omara Bakriego. On jest odpowiedzialny za zgubną
indoktrynację wielu młodych.
Po raz pierwszy ktoś zajmujący tak ważną pozycję w siatce
terrorystycznej brytyjskich muzułmanów mówi o al
Kaidzie.
Butt, niegdyś student prawa, paranoicznie się obawia, że jest
śledzony przez wywiad MI5, dlatego nocuje u
coraz to innego znajomego. Jeszcze bardziej boi się swych dawnych
przyjaciół, przekonanych, że toczą świętą
wojnę.
Kiedy potępił stosowaną przez nich przemoc, został napadnięty na
ulicy i dźgnięty nożem. Zanim jednak odwrócił
się od terroru, młodzi muzułmanie, zwłaszcza ci, którzy nie czuli
się Brytyjczykami, byli dla niego łatwym celem.
Dorastał w Manchesterze i miał zaledwie 16 lat, kiedy związał się z
radykalnymi grupami islamskimi.
– Pomagałem w ośrodku pomocy dla narkomanów, których łatwo było
rekrutować dla naszej sprawy. Może to wydawać
się nienormalne ludziom z zewnątrz, ale ja naprawdę wierzyłem, że
biorę udział w wojnie. Zostałem nawet
sfotografowany z megafonem, kiedy podczas pobytu w Pakistanie
wzywałem muzułmanów do atakowania Brytyjczyków i
Amerykanów. W tym ośrodku miałem też łatwy dostęp do handlarzy
narkotyków. Wiedzieli, że mamy związki z
terroryzmem, dlatego mieli dla nas respekt i oddawali nam część
swoich zysków. Uważali nawet, że pomagają naszej
sprawie, sprzedając narkotyki tylko nie-muzułmanom. Dla nas była to
taktyka polegająca na zatruwaniu
Zachodu. Wszyscy wierzyliśmy, że dla wspierania naszej walki możemy
kraść, rabować, kłamać i sprzedawać
narkotyki.
Butt rekrutował młodych ludzi w siłowniach i salach bilardowych. –
Mówiliśmy im o cierpieniach muzułmanów na
całym świecie. Dobrze znaliśmy Koran i słowa Proroka, mogliśmy im
wmówić, że wolno zabijać niewinnych mężczyzn,
kobiety i dzieci.
Podczas pobytu w Pakistanie Butt związał się z jeszcze bardziej
radykalną grupą i kupował broń, która miała
trafić do bojowników w Afganistanie.
...
Od czasu ucieczki z Pakistanu i powrotu do Wielkiej Brytanii Butt
zmienił swoje nastawienie. – Nie mogłem
już akceptować zabijania bez powodu – mówi. – Oni chcieli zabijać
kaffirów [niewiernych] tylko dlatego,
że są kaffirami. Nie z powodu wojny w Iraku czy w Afganistanie.
Zacząłem odczuwać głębokie wątpliwości i
trudno mi było pogodzić tę ślepą przemoc z moimi przekonaniami i z
Koranem.
Jego stosunek do zamachowców-samobójców ostatecznie zmieniła masakra
z 7 lipca. – Nie mogliśmy uwierzyć,
że al Kaida wydała rozkaz ataku w Anglii. Londyn był dla nas dobrym
miejscem. Mogliśmy tu bez trudu zbierać
mnóstwo pieniędzy. Dlatego te zamachy wydawały się nam czymś
dziwnym. Wprawdzie mówiłem, że chcę zostać
męczennikiem i sławiłem zamachowców-samobójców, ale moje sumienie
już od dawna miało z tym kłopot. Nie
mogłem pogodzić się z myślą, że mogą zginąć zupełnie niewinne osoby.
...
To bardzo
niebezpieczny rak w świecie muzułmańskim i trzeba się z nim
rozprawić.
– Dopóki my muzułmanie nie przyznamy, że w islamie istnieje nurt
przemocy, będziemy zawsze przegrywać z jej
zwolennikami.