staluko
18.11.07, 21:05
Jeszcze niedawno, globalizm jawił się ludziom jako zagrożenie
suwerenności państwowej i jako przejaw wyzysku krajów uboższych
przez międzynarodowe koncerny. Reakcją na to zagrożenie było między
innymi powstanie ruchu antyglobalistycznego organizującego głośne
blokady szczytów G6 a potem G8. Wkrótce jednak i sami antyglobaliści
zrozumieli, że od globalizmu nie ma odwrotu. Wymusza go, bowiem
postęp naukowy i techniczny powodujący dynamiczny rozwój kultury
materialnej współczesnego świata, która przy pomocy współczesnych
środków transportu, komunikacji i masmediów redukuje ten świat do
przysłowiowej już małej wioski globalnej. Musieli, więc
antyglobaliści skorygować swe poglądy i zmienić swą nazwę z
antyglobalistów na alterglobalistów akceptując tym samym globalizm,
tyle tylko, że bardziej humanitarny, czyli globalizm z ludzką twarzą.
Przykładem takiego, stopniowo i mądrze wprowadzanego globalizmu
jest właśnie UE., dająca nadzieję, że za tym przykładem pójdą inne
rejony świata, aby w końcowym rezultacie zlikwidować raz na zawsze
fobie i bariery polityczne ograniczające rozwój gospodarczy świata i
wyrównać drastyczne różnice w standardach życia obywateli różnych
regionów oraz zapewnić naturalne pragnienia ludzi do swobody
podróżowania i zmieniania miejsc pracy oraz zamieszkania.
Ale największym osiągnięciem takiego globalizmu było by
zatrzymanie trwających od kilkudziesięciu wieków patriotycznych
rzezi prowadzących nieuchronnie do nuklearnej zagłady naszej
cywilizacji oraz zatrzymanie degradacji ekologicznej na tej naszej
unikalnej planecie.