Nie przyjmować krzywdzących zobowiązań międzynarod

IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 06.08.03, 16:10
"Społeczność polityczna - licząc się z rzeczywistością narodową, z kulturą
własnego narodu, z jego suwerennością kulturalną i polityczną - nie może
wchodzić w takie układy i przyjmować takich zobowiązań międzynarodowych,
które byłyby krzywdą dla kultury narodowej i suwerenności gospodarczej."
Prymas Tysiąclecia, Stefan Kardynał Wyszyński, 1976 r.




    • gabrielacasey Na bezrybiu i rak ryba, janie z Krosna.... 08.08.03, 06:11
      SZCZUPAK W MAŚLE

      Szczupaki muszą być zawsze oskrobane z łuski, dobrze obmyte ze szlamu z wodą,
      następnie oczyszczone z wnętrzności, rozpłatane, jeszcze raz z wewnątrz i
      zewnątrz dobrze obmyte, pokrajane w kawałki i mocno posolone. Kiszki i żółć
      wyrzucamy, a resztę wnętrzności kładziemy do wody. O ile ryby te stoją przez
      noc w soli, kawałki ich nie marszczą się przy gotowaniu, - wtedy jednak należy
      szczupaki jeszcze raz przed przystawieniem do ognia obmyć. A teraz do rondelka
      kładziemy pokrajaną i dobrze oczyszczoną włoszczyznę, marchewkę w cienkich
      plasterkach, obrane i pokrojone w talarki cebule - na tem wszystkiem
      umieszczamy ryby, dodajemy tyle wody, by je zupełnie pokrywała i dosypujemy
      mniej lub więcej soli stosownie do ilości ryb. Podczas gotowania starannie
      zbieramy szumowiny, dolewamy od czasu do czasu parę kropel octu lub soku
      cytrynowego, albo też zwykłej wody. Szczupaki muszą się gotować dość długo na
      silnym ogniu. Od czasu do czasu kosztujemy sos i jeżeli jest zbyt mdłym
      zaostrzamy go solą. Tymczasem oddzielnie rozpuszczamy na patelni kawałek masła,
      dosypujemy tłuczonego pieprzu, garść zielonej cienko posiekanej pietruszki i
      sporo mąki, rozpuszczonej w odrobinie mleka, tak, by się utworzył zawiesisty
      sos, który przy ciągłem mieszaniu rozcieńczamy zbieranym z rondla rybnym sosem.
      Wszystko to wylewamy na ryby, zagotwujemy przez parę chwil razem i podajemy na
      gorącym półmisku. Niektórzy gotują jeszcze takiego szczupaka z plasterkami
      cytryny. Można go spożywać również z musztardą lub chrzanem, albo też
      korniszonami, - oprócz tego nadają się do niego gotowane w słonej wodzie
      kartofle.


      Źródło: K K, Warszawa 1904 rok


      SZCZUPAK NA NIEBIESKO
      Szczupaka oporządzamy jak poprzednio, gotujemy go z 1 cebulą w bardzo słonej
      wodzie, podczas gotowania bardzo starannie zbieramy szumowiny i 1 raz dodajemy
      1 łyżkę octu i gdy jest już miękki wykładamy go na półmisek, polewamy wrzącym
      winnym octem i szczelnie zakrywamy półmisek. Po krótkim czasie spożywamy go z
      chrzanem lub brązowem masłem.


      Źródło: K Ka, Warszawa 1904 rok


      SZNYCEL Z LINA lub innej ryby
      Sznycle z tych ryb smażymy na maśle z cebulką i oblewamy śmietaną, dodając soku
      cytrynowego i skórki cytrynowej, kaparów, pietruszki i masła w formie gęstego,
      zawiesistego sosu, który razem z rybą musi się przez pewien czas dusić w na
      ogniu.


      Źródło:K K, Warszawa 1904 rok


      RYBY W OLIWIE
      Szczupak lub okuń przystawia się, jak zwykle, do ognia w słonej wodzie z
      korzeniami i z cebulą; następnie po zebraniu szumowin dodajemy trochę
      tłuczonego pieprzu.
      Tymczasem rozgrzewamy oddzielnie używaną do sałaty oliwę, rzucamy w nią
      pokrajane słodkie migdały i czekamy, aż nabiorą żółto-brązowego koloru;
      wsypujemy wreszcie nieco tłuczonej i roztartej macy, mieszamy wszystko razem,
      wylewamy wreszcie na ryby i gotujemy je wraz z tak przyrządzoną oliwą dość
      długo, dodawszy siekanej pietruszki.



      Źródło:K K, Warszawa 1904 rok


      ŁOSOŚ LUB JESIOTR NA SPOSÓB POLĘDWICY
      Jeżeli nie na post się je daje, można wyłożyć spodek rądla słoniną, jeżeli nie,
      to nasmarować trzeba grubo masłem.
      Dzwona duże wspomnianych ryb kładź na słoninę. Nalej winem białem na pół z
      rosołem mięsnym lub rybim, dwoma łyżkami spirytusu i dwoma Madery. Dodaj wiązkę
      jarzyn zwyczajnych, cebulę z goździkiem, soli, pieprzu bobkowego liścia, pół
      ząbka czosnku, masła pół ćwierci funta, na kawałki podrobnionego, kilka grzybów
      lub trufli. Gotuj przez parę godzin, raz przewracając. Powinna być ryba
      przyrumieniona jakby sztuka mięsa.
      Wydaj otoczoną smażonemi ziemniakami, lub inną jarzyną


      Źródło: K N 1858 rok


      RAKI
      Raki chcąc dawać same na półmisku, trzeba aby duże były; drobne tylko do zupy
      albo w sos się zdadzą. Najlepsze są które mają jaja pod ogonem. Gdy zmieniają
      skórę są zbyt miękkie i niesmaczne. Trzeba je żywcem gotować. Wymywają się w
      dwóch wodach, potem się z szyjki wyciąga wykręcając koniec ogonka. W wielu
      kuchniach tego nie robią; lecz to jest brak ochędóstwa, którego cierpieć nie
      trzeba. Gdy raki będą oczyszczone, włóż je w duży rądel płytki a szeroki, aby
      jedne na drugich skupione nie były. Nalej wody zimnej szklankę, drugą tęgiego
      octu (na pół kopy pięknych raków), dodaj pół garści soli białej, dwie szczypty
      pieprzu, dwie cebule, gałązkę kopru. Postaw na mocnym płomienistym ogniu,
      często mięszaj i rzucaj rakami w rądlu przez kwadrans. Ułóż na półmisku w
      piramidę, otocz zieloną pietruszką. Wydaj póki gorące



      Źródło: K N 1858 rok


      • d_nutka Re: Na bezrybiu i rak ryba, janie z Krosna.... 08.08.03, 08:58
        gabrielo
        ale tytuły masz niezłe
        poza tym jak się ma wprawę w gotowaniu szczupaków to...nawet nudne zajęcie, a
        zwłaszcza nudne zajęcie, to taka przestrzeń dla fantazji, nie koniecznie
        kulinarnych.
        może dlatego niektórzy mężczyźni lubią czasem pogotować?
        :()
        d_nutka
        • gabrielacasey I dlatego warto Jana zagonic do gotowania... 09.08.03, 04:40
          • Gość: snajper A zamiast krzywdzących zobowiązań, lepiej przyjąć IP: *.acn.waw.pl 09.08.03, 05:09
            ...ustawę o biopaliwach.

            Od stycznia będziemy musieli tankować paliwa z biododatkami. Do ich produkcji
            można używać tylko krajowych surowców - postanowił Senat. - Ustawa jest lepsza
            od poprzedniej - cieszył się wiceminister rolnictwa Andrzej Chodkowski,
            przyznając, że i ją może zawetować prezydent

            Za ustawą głosowało 67 senatorów, dziewięciu wstrzymało się od głosu, tylko
            dwóch było przeciw. Przepadły wnioski senatorów SLD-UP Marka Balickiego i
            Jerzego Markowskiego o odrzucenie ustawy w całości. Obaj tłumaczyli, że ustawa
            nie zabezpiecza interesów właścicieli pojazdów, a niektóre jej zapisy
            kwalifikują ją do zawetowania przez prezydenta. Wnioski nie miały praktycznie
            szans, bo oznaczałyby, że ustawa powróci do Sejmu bez senackich poprawek. A
            senatorowie wprowadzili wczoraj do niej kilka istotnych zmian, m.in.:

            z biopaliw będziemy musieli korzystać od stycznia przyszłego roku, a nie - jak
            chciał Sejm - od października tego roku;

            dystrybutory będą musiały mieć oznaczenia, jaką zawartość biododatków zawiera
            kupowane w nich paliwo;

            przez pięć lat od wejścia w życie ustawy biokomponenty będą produkowane
            wyłącznie z krajowych surowców rolnych;

            posiadacze pozwoleń na produkcję odwodnionego alkoholu etylowego z dniem
            wejścia w życie ustawy nie będą mogli wytwarzać biokomponentów, chyba że
            otrzymają osobne zezwolenie ministra rolnictwa. - Chodzi o zrównanie praw
            producentów. Teraz wszyscy będą musieli się starać o zezwolenia - tłumaczy Adam
            Graczyński (SLD-UP).



            Później, ale więcej

            O przesunięcie wejścia w życie ustawy na styczeń przyszłego roku wnioskowały
            senackie komisje - rolnictwa oraz ochrony środowiska. - Przy klęsce nieurodzaju
            musimy się zastanowić, czy faktycznie będziemy mieć wystarczającą ilość zboża i
            rzepaku na potrzeby biopaliw. Są obawy, że nie - tłumaczyła senator SLD-UP
            Apolonia Klepacz.

            Protestował m.in. senator PSL Krzysztof Borkowski, zapewniając, że ziarna
            wystarczy i nie ma potrzeby opóźniać stosowania biokomponentów.

            Większość senatorów była innego zdania. Biopaliwa pojawić się mają w styczniu i
            od razu z zawartością przynajmniej 4 proc. biokomponentów.

            Wybór jest, ale go nie ma

            Od przyszłego roku znikłyby więc paliwa bez biododatków. W Czechach i Niemczech
            kierowcy mogą wybierać, czy wlać do baku swego auta zwykłe paliwo, czy
            biopaliwo, u nas nie będą mogli. Brak takiego wyboru był jednym z powodów
            zawetowania poprzedniej ustawy o biopaliwach przez prezydenta.

            Wiesława Sadowska (SLD-UP) zaproponowała poprawkę, by na dystrybutorach paliw
            umieszczać informację o zawartości biokomponentów w paliwie.

            - To oznacza, że klient będzie mógł wybrać. Przecież na dystrybutorach będzie
            napisane, ile paliwo zawiera biokomponentów - twierdzi senator Adam Graczyński
            (SLD-UP).

            Spierał się z nim kolega klubowy Marek Balicki: - Dla mnie prawo wyboru to
            takie, które pozwala na kupno paliwa z zawartością biododatków lub bez ich
            zawartości. Ta ustawa tego nie gwarantuje.

            Większość senatorów była innego zdania.

            Niech to Unia zrozumie

            Senatorowie przegłosowali też inną poprawkę senator SLD-UP Wiesławy Sadowskiej.
            Zakłada ona, że przez pięć lat biokomponenty do paliw mogą być produkowane
            wyłącznie z krajowych surowców rolniczych. Senator tłumaczyła, że taki zapis
            pozwoli ochronić polskich producentów. Poparło ją 42 innych senatorów, głównie
            związanych z PSL, ale i SLD-UP. Nie zraziło ich to, że podobny zapis w
            poprzedniej ustawie o biopaliwach był głównym powodem jej zawetowania przez
            prezydenta.

            Lesław Podkański (PSL) powiedział nam, że gwarancje pochodzenia surowca to
            dobre rozwiązanie i że w Brukseli nasze stanowisko udałoby się przeforsować.
            Senator Graczyński (SLD-UP) zapewniał zaś: - Nic się nie stanie, jeżeli
            poprawkę odrzuci Sejm.

            Teraz ustawa wraca do Sejmu i posłowie zdecydują, co zrobić z poprawkami
            senatorów. Potem biopaliwami zajmie się prezydent.
    • Gość: Jan Re: Nie przyjmować krzywdzących zobowiązań między IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 13:50
      Gość portalu: Stefan napisał(a):

      > "Społeczność polityczna - licząc się z rzeczywistością narodową, z kulturą
      > własnego narodu, z jego suwerennością kulturalną i polityczną - nie może
      > wchodzić w takie układy i przyjmować takich zobowiązań międzynarodowych,
      > które byłyby krzywdą dla kultury narodowej i suwerenności gospodarczej."
      > Prymas Tysiąclecia, Stefan Kardynał Wyszyński, 1976 r.
      >Eliminacja polskiej konkurencji
      Aż trzy czwarte polskich zakładów mięsnych nie zdąży prawdopodobnie przed 1
      maja 2004 r. wywiązać się z narzuconych przez UE zobowiązań
      Karolina Goździewska, Nasz Dziennik



      Właściciele co najmniej półtora tysiąca polskich zakładów mięsnych powinni
      liczyć się z koniecznością zaprzestania produkcji po ewentualnej akcesji do
      Unii Europejskiej. Dotyczy to szczególnie tych spółek, które nie zadeklarowały
      gotowości wywiązania się z narzuconych przez Brukselę norm. Część z nich
      podjęła w ostatnim czasie gorączkowe starania o umożliwienie wejścia do grupy
      zakładów dostosowujących się do funkcjonowania na rynku UE. Okazuje się jednak,
      że z poważnymi problemami borykają się i te ostatnie. Nie dysponują bowiem
      gotówką, która pozwoliłaby im wywiązać się z unijnych zobowiązań do 1 maja 2004
      roku. Kilkaset firm ubiega się o przedłużenie tego terminu. Z jakim skutkiem,
      na razie nie wiadomo. Jutro do Polski przyjeżdża komisarz ds. zdrowia i ochrony
      konsumenta David Byrne, który oceni wdrażanie prawa wspólnotowego w Polsce.

      Trzy czwarte polskich zakładów mięsnych z początkiem maja 2004 r. nie będzie w
      stanie spełnić standardów narzuconych przez UE. W grupie tej znajdują się
      zarówno te, które nie ubiegały się o unijne certyfikaty, jak i te, które takie
      starania poczyniły. Doraźnym rozwiązaniem mają być okresy przejściowe, lecz o
      tym, komu i czy w ogóle zostaną przydzielone, zdecydują ostatecznie unijni
      urzędnicy. Rozmowy na ten temat toczą się w Brukseli. Jeżeli ich wynik będzie
      niepomyślny, Komisja Europejska może wprowadzić tzw. klauzule ochronne i
      wykluczyć naszych przetwórców mięsa ze wspólnego rynku. W najlepszym przypadku
      zostaną oni pozbawieni możliwości eksportu i skazani na produkcję wyłącznie na
      wewnętrzny, polski rynek. Czy tak się stanie, dowiemy się dopiero w listopadzie
      ze specjalnego raportu Komisji Europejskiej.
      Zakłady zajmujące się przetwórstwem mięsa są najliczniejszą grupą z branży
      rolno-spożywczej, która ma problemy z dostosowaniem do przepisów UE. Powód -
      musi ona ponieść stosunkowo największe wydatki z tego tytułu.

      Główny lekarz weterynarii Piotr Kołodziej, przebywający w Brukseli,
      poinformował, że od dwóch dni trwają tam rozmowy na temat zakładów, które
      otrzymają okresy przejściowe po ewentualnej akcesji do UE. Kołodziej zastrzega,
      że dyskusja nie zostanie zakończona, dopóki nie będzie oficjalnej listy
      polskich firm, które otrzymają okresy przejściowe na produkcję, zatwierdzonej
      przez Komisję. A jak twierdzi wiceminister rolnictwa Jerzy Pilarczyk, mamy
      poznać ją jutro. W czwartek w Polsce gościć będzie unijny komisarz David Byrne,
      który oceni nasze zaawansowanie w spełnianiu unijnych wymagań.

      Chociaż główny lekarz weterynarii Piotr Kołodziej deklaruje, że jest
      zainteresowany tym, by jak najwięcej zakładów uzyskało okresy przejściowe,
      zaznacza jednak, że pod uwagę będą brane wyłącznie te firmy, które będą miały
      odpowiedni stopień zaawansowania inwestycji i fundusze na wdrożenie unijnych
      przepisów. Warunkiem otrzymania okresu przejściowego jest m.in. spełnienie w co
      najmniej 50 proc. wymagań UE. Okresy przejściowe mają wynosić od 6 do 12
      miesięcy. Kołodziej zastrzega, że choć wnioski złożyły też zakłady z
      grupy "B2", to okresy przejściowe dla nich zapisane są w traktacie akcesyjnym.
      Dlatego też w dyskusji nie bierze się ich już pod uwagę. Warto w tym miejscu
      dodać, że są to spółki będące najczęściej własnością kapitału zagranicznego.

      Negocjacje toczą się natomiast na temat firm z grupy "B1", czyli tych, które
      miały spełnić normy do czasu planowanej akcesji, a także grupy "C", która w
      najlepszym przypadku ma ograniczyć swoją produkcję do lokalnych rynków, a w
      najgorszym - w ogóle z niej zrezygnować.

      - Unia wysłuchuje naszych argumentów, ma swoje kontrargumenty i zobaczymy, co z
      tego wyjdzie - mówił Kołodziej.

      - Po tych rozmowach jestem rozsądnym optymistą - dodał.

      Wydaje się jednak, że optymizm głównego lekarza weterynarii jest przedwczesny.
      Z nieoficjalnych informacji wynika bowiem, że Komisja Europejska stanowczo
      wyklucza możliwość przyznania okresów przejściowych zakładom z grupy "C", które
      dotąd takich wniosków nie składały.

      Maria Boratyn-Laudańska, zastępca dyrektora ds. weterynarii z departamentu
      produkcji zwierzęcej i weterynarii w ministerstwie rolnictwa, informuje, że do
      tej pory do resortu wpłynęło 775 wniosków od przedsiębiorstw, dotyczących
      przyznania i wydłużenia okresów przejściowych. Nie potrafiła jednak wyjaśnić, w
      czym tkwi przyczyna, że zakłady w tak niewielkim stopniu dostosowały się do
      unijnych wymagań. Jej zdaniem, z dostosowaniem największe problemy mają
      przetwórcy, którzy swoją działalność rozpoczęli po 1989 r. Według Boratyn-
      Laudańskiej, procesy dostosowawcze trwają lub są już zakończone w dużych
      zakładach, np. Ostródzie (własność Hiszpanów). Nie zmienia to jednak faktu, że
      to właśnie drobni przedsiębiorcy są najczęściej jedynymi odbiorcami tuczników i
      bydła od rolników oraz twórcami miejsc pracy na lokalnych rynkach. Konieczność
      spełnienia wymogów unijnych dla wielu z nich może oznaczać konieczność
      zaniechania produkcji, a w najlepszym przypadku znaczne jej ograniczenie.

      Jak powiedział nam właściciel jednego z podlaskich zakładów przemysłu
      spożywczego, zarówno on, jak i jego koledzy z branży zdają sobie sprawę z tego,
      że modernizacja jest konieczna. Problemem jest jednak krótki czas na inwestycje
      i brak pieniędzy. Podlaski przedsiębiorca informuje, że wartość koniecznych
      inwestycji w jego zakładzie równa jest obecnej wartości firmy.

      Wiele zakładów liczy na pieniądze z SAPARD-u, które pokryłyby częściowo koszty
      inwestycji. Krótki czas, w którym można wykorzystać środki z funduszy, powoduje
      jednak, że koszty inwestycji rosną; tym samym relatywnie niższe będzie
      współfinansowanie z SAPARD-u, a i to pod warunkiem, że przedsiębiorcy będą
      mogli z niego skorzystać.
      Ze względu na wysokie koszty przetwórcy obawiają się manipulacji terminami,
      które dodatkowo mogą wyeliminować z rynku gros zakładów.
      Brak czasu i dostatecznej ilości pieniędzy osłabi bowiem pozycje rodzimych
      firm, które oprócz implementacji unijnego prawa będą musiały stawić czoła
      zachodniej konkurencji.
      Karolina Goździewska

      Podział zakładów ze względu na stopień dostosowania do wymogów Unii
      Europejskiej:

      Grupa "A" - spełniające unijne standardy
      Grupa "B1" - mające spełnić unijne normy do czasu akcesji Polski do UE
      Grupa "B2" - mające prawo do okresów przejściowych na dostosowanie po akcesji
      Grupa "C" - niespełniające norm unijnych

      W 2001 r. Polska wyeksportowała 180 tys. ton mięsa, w tym samym czasie
      sprowadziliśmy go 76 tys. ton. W pierwszym półroczu 2002 r. eksport wyniósł 87
      tys. ton, import 46 tys. ton.KG.Dane za raportem Instytutu Ekonomiki Rolnictwa
      i Gospodarki Żywnościowej.Karolina Goździewska, Nasz Dziennik, 2003-07-16




      >
      >
      >
      • Gość: snajper Zobowiązania IP: *.acn.waw.pl 11.08.03, 15:46
        Zobowiązania zależą od warunków kredytowych zaoferowanych przez dostaców. Firma
        prowadząca działalność produkcyjną kupuje zazwyczaj materiały, surowce itp. na
        kredyt. Również należne podatki są płacone z pewnym opóźnieniem i mogą być
        źródłem finansowania podobnym do zobowiązań. Ta sama zasada dotyczy wypłaty
        wynagrodzeń pracownikom. Stąd też pomiędzy momentem zakupu a momentem zapłaty
        upływa pewien czas. Takie kredytowe płatności obniżają zapotrzebowanie na
        kapitał obrotowy netto.

        Zobowiązania mogą być długoterminowe i krótkoterminowe. Przez zobowiązania
        krótkoterminowe rozumie się zobowiązania, których okres spłaty na dzień
        bilansowy jest nie dłuższy niż jeden rok. Przy zobowiązaniach długoterminowych
        okres ten jest większy niż jeden rok.
Pełna wersja