Dodaj do ulubionych

Wyprzedawanie polskiej ziemi

IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 11:42
Chciałbym tu przytoczyć liczby, które podawałem w książce o wyprzedaży
polskiej ziemi, którą wtedy zaznaczyć trzeba wydałem pod dwoma pseudonimami.
Więc w 97 roku minister Leszek Miller oświadczył, że w województwie
szczecińskim obcokrajowcy kupili w 96 roku 17 hektarów ziemi, lecz w tym
samym 96 roku policja szczecińska, więc nie byle kto, szacowała, że omijając
obowiązujące procedury Niemcy weszli w posiadanie około 20 tysięcy hektarów.
Leszek Miller podawał 17 hektarów, policja szczecińska podawała 20 tysięcy
hektarów, jaka to skala rozbieżności.
Ale naprawdę może być jeszcze gorsze.
A 96 roku nadal prokuratura szczecińska więc też jakiś organ rządowy, podał,
udowodnił raczej jednemu tylko obywatelowi niemieckiemu osiedlonemu w Polsce
pośrednictwo wyprzedaży 30 tysięcy hektarów swoim ziomkom. A takich przecież
jest wielu. Więc spróbowałem jakoś odgadnąć, jeżeli tak można powiedzieć
oszacować nasze straty na ten 96 rok, czyli 6 lat do tyłu. Jak to wygląda.
Ziemie odzyskane stanowią 1/3 Polski, czyli 130 tysięcy kilometrów
kwadratowych. Jeżeli według prokuratury szczecińskiej z powodu jednego tylko
człowieka 30 tysięcy hektarów to wynosi 300 kilometrów kwadratowych na
Pomorzu Zachodnim. Żeby sobie jednak uzmysłowić. Jeżeli to jest oszacowanie
prokuratury, ja myślę, że można spokojnie oszacować rzeczywistą wyprzedaż
ziemi na co najmniej 40 tysięcy hektarów a nie 30 czyli 400 kilometrów
kwadratowych. Tyle ziemi sprzedanej, bardzo łagodnie oszacowanej. A teraz jak
z dzierżawą. Skoro łatwiej dzierżawić niż kupić, można szacować ziemię
wydzierżawioną na troszeczkę więcej niż ziemię wykupioną. Czyli zamiast 400
kilometrów kwadratowych, 600 kilometrów kwadratowych. W sunie mamy więc ziemi
sprzedanej plus ziemi wydzierżawionej 1000 kilometrów kwadratowych na samym
Pomorzy Zachodnim. Jeżeli pomnożymy tę liczbę teraz przez siedem. Dlatego, że
liczę dwa razy to Pomorze całe dwa razy Warmię i Mazury, raz na ziemię
Lubuską, dwa razy na Dolny i Górny Śląsk to otrzymujemy 7000 kilometrów
kwadratowych straconych dla Polski w 96 roku i to jest naprawdę
najłagodniejsze oszacowanie jakie można zrobić. Czyli jeszcze inaczej siedem
procent powierzchni ziem odzyskanych.
To jest skumulowana wartość, czyli jest to prostokąt o wymiarach 70 km na 100
lub inaczej jeszcze. Jadąc z Warszawy do Poznania przez całą trasę czyli
przez 300 kilometrów patrząc się w prawo 12 kilometrowy pas, patrząc się w
lewo 12 kilometrowy pas już nie należą do Polski. To dopiero uzmysławia
człowiekowi jaka to może być strata i to było 6 lat wstecz. Więc skoro
jeszcze w 96 roku nastąpiła liberalizacja obrotu nieruchomościami, aż strach
pomyśleć co już zostało wyprzedane i niektórzy już bardzo kategorycznie
swobodnie szacują ziemie utracone dla Polski na miej więcej połowę Pomorza,
Mazur, Ziemi Lubuskiej Śląska. T.Poznański
Obserwuj wątek
    • Gość: kai Re: Wyprzedawanie polskiej ziemi IP: 213.76.135.* 08.08.03, 11:48
      Gumisie to kolejne sympatyczne zwierzątka - misie, które stworzył Jymm Magan.
      Gumiś Kabi - najmłodszy, śni o tym, by stać się rycerzem. Często popada w
      kłopoty - najczęściej gdy robi to czego mu nie wolno.
      Bunia - ma najwięcej pracy w Gumisiowej Dolinie. Ma ciężkie zajęcia począwszy,
      od gotowania. Jej główną pracą jest przygotowanie soku z gumijagód.
      Gafi - odpowiedzialny za każdą naprawę. Jest poważny i staranny z zewnątrz
      wygląda chłodnmo, ale wewnątrz kryje się ciepłe gumisiowe serce.
    • Gość: snajper Re: Wyprzedawanie polskiej ziemi IP: *.malkom.pl / 172.20.40.* 08.08.03, 12:17
      Gość portalu: Tadeusz napisał(a):

      > Chciałbym tu przytoczyć liczby, które podawałem w książce o wyprzedaży
      > polskiej ziemi, którą wtedy zaznaczyć trzeba wydałem pod dwoma pseudonimami.
      > Więc w 97 roku minister Leszek Miller oświadczył, że w województwie
      > szczecińskim obcokrajowcy kupili w 96 roku 17 hektarów ziemi, lecz w tym
      > samym 96 roku policja szczecińska, więc nie byle kto, szacowała, że omijając
      > obowiązujące procedury Niemcy weszli w posiadanie około 20 tysięcy hektarów.
      > Leszek Miller podawał 17 hektarów, policja szczecińska podawała 20 tysięcy
      > hektarów, jaka to skala rozbieżności.
      > Ale naprawdę może być jeszcze gorsze.
      > A 96 roku nadal prokuratura szczecińska więc też jakiś organ rządowy, podał,
      > udowodnił raczej jednemu tylko obywatelowi niemieckiemu osiedlonemu w Polsce
      > pośrednictwo wyprzedaży 30 tysięcy hektarów swoim ziomkom. A takich przecież
      > jest wielu. Więc spróbowałem jakoś odgadnąć, jeżeli tak można powiedzieć
      > oszacować nasze straty na ten 96 rok, czyli 6 lat do tyłu. Jak to wygląda.
      > Ziemie odzyskane stanowią 1/3 Polski, czyli 130 tysięcy kilometrów
      > kwadratowych. Jeżeli według prokuratury szczecińskiej z powodu jednego tylko
      > człowieka 30 tysięcy hektarów to wynosi 300 kilometrów kwadratowych na
      > Pomorzu Zachodnim. Żeby sobie jednak uzmysłowić. Jeżeli to jest oszacowanie
      > prokuratury, ja myślę, że można spokojnie oszacować rzeczywistą wyprzedaż
      > ziemi na co najmniej 40 tysięcy hektarów a nie 30 czyli 400 kilometrów
      > kwadratowych. Tyle ziemi sprzedanej, bardzo łagodnie oszacowanej. A teraz jak
      > z dzierżawą. Skoro łatwiej dzierżawić niż kupić, można szacować ziemię
      > wydzierżawioną na troszeczkę więcej niż ziemię wykupioną. Czyli zamiast 400
      > kilometrów kwadratowych, 600 kilometrów kwadratowych. W sunie mamy więc ziemi
      > sprzedanej plus ziemi wydzierżawionej 1000 kilometrów kwadratowych na samym
      > Pomorzy Zachodnim. Jeżeli pomnożymy tę liczbę teraz przez siedem. Dlatego, że
      > liczę dwa razy to Pomorze całe dwa razy Warmię i Mazury, raz na ziemię
      > Lubuską, dwa razy na Dolny i Górny Śląsk to otrzymujemy 7000 kilometrów
      > kwadratowych straconych dla Polski w 96 roku i to jest naprawdę
      > najłagodniejsze oszacowanie jakie można zrobić. Czyli jeszcze inaczej siedem
      > procent powierzchni ziem odzyskanych.
      > To jest skumulowana wartość, czyli jest to prostokąt o wymiarach 70 km na 100
      > lub inaczej jeszcze. Jadąc z Warszawy do Poznania przez całą trasę czyli
      > przez 300 kilometrów patrząc się w prawo 12 kilometrowy pas, patrząc się w
      > lewo 12 kilometrowy pas już nie należą do Polski. To dopiero uzmysławia
      > człowiekowi jaka to może być strata i to było 6 lat wstecz. Więc skoro
      > jeszcze w 96 roku nastąpiła liberalizacja obrotu nieruchomościami, aż strach
      > pomyśleć co już zostało wyprzedane i niektórzy już bardzo kategorycznie
      > swobodnie szacują ziemie utracone dla Polski na miej więcej połowę Pomorza,
      > Mazur, Ziemi Lubuskiej Śląska. T.Poznański

      Luka powstała w krakowskim kalendarzu kulturalnym po odwołaniu urodzinowego
      festiwalu kompozytora zostanie wypełniona. W zamian miłośnicy muzyki
      usłyszą "zderzenie świeckiego i sakralnego motywu" w utworach XX w.



      Władze miasta zadecydowały, że we wrześniu w miejsce Festiwalu Krzysztofa
      Pendereckiego odbędzie się festiwal "Sacrum-Profanum", przygotowany przez Biuro
      Kraków 2000, Filharmonię Krakowską i Polskie Wydawnictwo Muzyczne.

      Imprezę planowaną z okazji 70. urodzin kompozytora odwołała na początku lipca -
      po konflikcie z nową dyrektor Biura Kraków 2000 Agnieszką Gilarską - żona
      twórcy i dyrektor artystyczny festiwalu Elżbieta Penderecka. Władze miasta
      uważały, że jubileusz jest zbyt kosztowny. Elżbieta Penderecka próbowała
      zorganizować festiwal kompozytora bez miejskiej dotacji - 400 tys. zł.
      Filharmonia Krakowska i Stowarzyszenie Instytut Sztuki, którym dyrektor
      artystyczny zaproponowała współpracę przy organizacji festiwalu, odmówiły.

      Największym wydarzeniem festiwalu "Sacrum-Profanum" ma być "Carmina burana"
      Carla Orffa wykonana w jednej z hal Huty im. Sendzimira. - Widownia w hucie
      będzie przygotowana dla 2,5 tys. osób - mówi dyrektor Gilarska. - Bilety na
      ostatni koncert będą bezpłatne. Podczas widowiska zostaną wykorzystane lasery,
      będzie tez pokaz efektów pirotechnicznych.

      "Zastępcza" impreza odbędzie się w dniach 17-21 września. Dla słuchaczy
      zabrzmią wówczas m.in. utwory Ravela, Bartoka i Parta. Podczas festiwalowych
      koncertów nie zabrzmi natomiast żadne dzieło Pendereckiego, ponieważ kompozytor
      zakazał Filharmonii Krakowskiej wykonywania swych utworów.


          • gabrielacasey Mialo byc tlusto, ale hanba pominac postna Wigilie 09.08.03, 04:25

            ŚLEDZIE ZWYCZAJNE NA WZÓR HOLENDERSKICH


            Proporcja: 10 śledzi, 7 i 1/2 szklanek octu, 5 cebul, 10 deka ziela
            angielskiego, 5 deka pieprzu czarnego, 10 liści bobkowych, 10 goździków, 2
            łyżki oliwy.
            Oczyszczone dobrze śledzie zwyczajne, najlepiej mleczaki, zalac woda na 24
            godziny i trzymać w zimnie. . Do 2 litrów octu zwyczajnego dać wszystkie
            przyprawy, trzy razy to zagotować. Włożyć wyjete z wody śledzie razem z
            mleczkami do słoja. Przekładać cebulami i pieprzem ugotowanymi uprzednio w
            occie.. Napełniwszy, zalac ostudzonym octem, a z wierzchu oliwą. W tydzień
            można już używać.


            Źródło: M.M 1920 rok


            RYBA W GALARECIE
            Proporcje: 2 kg ryby, włoszczyzna, 1 listek żelatyny, 2 jaja, łyżeczka cukru, 1
            łyżka korniszonów, marynowanych rydzów, piklów, oliwek, wiśni.
            Do ubrania: burak gotowany, zielona pietruszka. Ocet i oliwa.
            Osolić, i ugotować rybę w smaku włoszczyzny., pilnując aby się nie
            przegotowała. Wyjąć, sos przecedzić przez gęstą serwetę. Gdy ostygnie , trochę
            sklarować na wolnym ogniu, biorąc na 1 litr smaku 2 jaja rozbite z wodą.
            Wygotować, aż płyn czysty bedzie, rozpuścić żelatynę i powtórnie przecedzić. W
            ostatniej chwili dać małą łyżeczkę palonego cukru, co kolor złota nadaje. Tą
            galaretą nalać czwartą część formy, zastudzić, aby cła warstwa na wierzchu była
            przezroczysta.
            Tymczasem rybę obrać z ości, dzieląc na małe kawałki, wielkości ćwiartki jajka.
            Dodać rozmaitych piklów, grzybków marynowanych, wiśnie, itp. Wymieszać z rybą i
            ułożyć w formie gdy nalana wcześniej galareta już gęstnieć zaczyna. Dopełnić
            całą formę płynem.
            Po przestygnięciu i wyjeciu z formy prześlicznie wygląda, szczególnie, gdy w
            małych formach wszystko przebija się na przezroczystem tle.
            Kilka takich ułożonych na półmisku, w środku ubrane różą z buraczka, z listkami
            zielonemi pietruszki. Do tego ocet i oliwa.


            Źródło: M.M 1920 rok



            SZCZUPAK NA SZARO, RYBA, KTÓRĄ SIĘ DAJE W WIGILJĘ BOŻEGO NARODZENIA
            Proporcja: 1 szczupak, 7-8 szklanek kwasu buraczanego, 1 łyżka mąki, 1 łyżka
            oliwy, 10 deka rodzenków, 1 cytryna,
            1 brukiew, 1 kalarepa, 1 por, 1 burak słodki, 1-2 marchwie, 1 seler, 2
            pietruszki, 1 cebula, ziele angielskie, liście bobkowe.
            Wziąć kwas burakowy, przegotować z włoszczyzną wszelkiego rodzaju i jarzynami.
            Szczególnie dodać buraka ćwikłowego, słodkiego, kalarepy, brukwi i co tylko
            jest w zimie z jarzyn, oprócz słodkiej kapusty.
            Szczupaka dużego przesłoniałego, pokrajać na dzwona, zalać tym smakiem.Dodać
            ziela angielskiego, liścia bobkowego, . Zagotować, zaprawić masłem z mąką.
            Dodać cytryny pokrajanej i duzych rodzynków.
            Jak sięsos dobrze wysadzi, a ryba będzie gotowa dać na stół.


            Źródło:M.M 1920 rok





            BARSZCZ WIGILIJNY
            Sposób przyrządzania kwasu buraczanego:
            10 - 15 buraczków obrać starannie, włożyć do garnka i nalać ostudzoną wolną
            wodą. Postawić w ciepłem miejscu. Za kilka dni barszcz będzie zdolny do użytku.
            Przechowywać go w chłodnem miejscu.
            Ugotować smak z różnej włoszczyzny. Grzybki (ilość na uszka) ugotować
            oddzielnie z łyżką masła i kawałkiem cebuli, gdy gotowe, wyciągnąć je, gdy zaś
            smak z grzybków się ustoi, przecedzić do smaku. Parę buraczków ugotowanych, lub
            upieczonych w piecyku zalać kwasem buraczanym, raz zagotować i odstawić, żeby
            się więcej nie gotował (bo utraci piękny czysty kolor).Zalać smak kwasem,
            uważając by nie był zbyt kwaśny. Posolić do smaku. Spróbować, gdyby był mało
            kwaśny dodać kwasku cytrynowego.



            Źródło: A,G. 1927 rok


            USZKA Z GRZYBAMI
            Zagnieść ciasto z 2 szklanek mąki, jednego jajka i wody, żeby nie było twarde,
            lecz wolne, gdyż wtedy się dobrze zlepią, rozwałkować, pokrajać na kwadraty
            małe i nakładać farszem z grzybów, a potem złączyć dwa przeciwległe końce, aby
            wyglądało jak świńskie ucho. Kleić starannie.
            Farsz robi się w następujący sposób; grzyby, które się na smak do barszczu
            gotowały, posiekać drobno, zasmażyć na maśłe z cebulką i lyżką tartej bułki,
            lub więcej w zależności od ilości grzybów.


            Źródło: A. G, 1927 rok


            KARP SMAŻONY
            Weź karpia dwufuntowego (ok. 1 kg), wypłucz wodą z łyżką octu, przez co ryba
            traci smak błotnisty, który ma często; odejm łuski; przykrój ogon i skrzele,
            odetnij głowę; przekrój resztę na dwoje przypłaszcz trzonkiem poprzek; natrzyj
            solą, napuść cytryną, posyp gęsto mąką.
            Włóż w rądel (na patelnię) duży kawał masła; gdy się zagrzeje i rozpuści, wpuść
            w niego dzwona karpia, smaż przez kwadrans, przewróć każde na drugą stronę gdy
            się pięknie przyrumieni, a wierzch będzie żółty i chrustający, wyłóż na
            półmisek, aby masło ściekło, przełóż czysto na drugi, posól; wydaj gorąco




            Źródło: K. N. 1858 rok




            SANDACZ PO POLSKU
            Ugotować smak z różnej włoszczyzny i kilku cebul. Nasoloną poprzednio na
            godzinę rybę w całości lub pokrojoną w dzwonka, zalać zimnym smakiem, zagotować
            na mocnym ogniu, pilnując aby się sandacz nie przegotował. Podczas gotowania
            trzy razy zalać rybę zimną wodą. Gdy gotowa, ułożyć ją zgrabnie na półmisku i
            zalać jajkami przyrządzonymi w następujący sposób: kilka jaj ugotowanych na
            twardo, posiekać, posolić, popieprzyć i wymieszać z rozpuszczonem nie bardzo
            gorącem masłem i kilku łyżkami smaku od sandacza. Wycisnąć trochę soku z
            cytryny.




            Źródło: A. G, 1927 rok


            KAPUSTA POSTNA
            Ugotować smak z grzybów, zalać nimi kwaszoną, oparzoną wpierw kapustę, dodać
            posiekane grzybki, posolić i gotować. Na dogotowaniu zapalić masłem
            zrumienionem z mąką i cebulą.
            (Proporcje są tu własnym wyborem - ale jak wiadomo smak tej kapusty w dużym
            stopniu zależy od ilości i jakości grzybów)



            Źródło: P K W, 1878 rok


            KOMPOT ZE ŚLIWEK SUSZONYCH
            Śliwki wypłókać, nalać zimną wodą i gotować wolno z cukrem, cynamonem i
            cytrynową skórką, dopóki sos nie zgęstnieje. Na dogotowaniu wsypać garść
            rodzenków bez pestek, potem wylać na salaterkę i ubrać skórką cytrynową w
            cienkie paseczki krajaną.



            Źródło: P. K. W, 1878 rok


            republika.pl/dawnakuchnia/
        • gabrielacasey Juz sie robi, Kangurku. Na te Gody, na te Gody, na 09.08.03, 04:21
          ten Nowy Rok...

          A LA DAUBE Z INDYKA
          1 indyk, 1 kilo cielęciny lub kury, l wątróbka, l bułka francuska, 20 deka
          masła, 2 cebule, pieprzu, soli, 7 jaj, 14 deka szynki, 5 jaj na omlet,
          korniszonów do przełożenia, bulionu do zagoto-wania. Do tego auszpik lub
          majonez i sos musztardowy lub provencal. Do auszpiku zamiast l główki i 4 nóżek
          można wziąć 10 listków żelatyny białej.
          Oprawić tłustego i wielkiego indyka, rozciąć zgrabnie kość grzbietową, wyjąć
          ostrożnie wszystkie kości tak, aby mięso i skórki nie nadwerężyć i posolić.
          Wziąć mięso z drugiego indyka, kury lub cielęciny, wyżyłować, drobno usiekać,
          włożyć parę w mleku wymoczonych bułek, 20 deka masła oraz cebuli w maśle
          podsmażonej, trochę pieprzu, siedem lub osiem jaj, usiekać to wszystko mocno i
          przekręcić przez maszynkę. Gdy farsz gotowy, pokrajać szynkę gotowaną lub ozór
          w plasterki, usmażyć osobno omlet z białek, a osobno z żółtek i przekładać
          indyka rzędami farszem, szynką, korniszonami, omletami; skoro się napełni,
          zaszyć, owi-nąć w serwetę, obwiązać szpagatem i gotować w bulionie lub wodzie z
          włoszczyzną przez trzy godziny. Po ugotowaniu wyjąć i nie odwijać, aż ostygnie.
          Na wydaniu zgrabnie pokrajać i ubrać auszpikiem klarownym lub majonezem.
          Sos musztardowy lub provencal służą do tej potrawy.



          M.M 1920 rok


          PASZTET Z WĄTRÓBEK CIELĘCYCH LUB GĘSICH NA ZIMNO


          Kilkanaście wątróbek gęsich lub kilka cielęcych, 1/2 kilo masła lub 40 deka
          słoniny i 10 deka masła, 3 szklanki śmietany, l bułka francuska, l szklanka
          mleka, 4 lub 5 jaj, soli, pieprzu prostego i angielskiego, kwiatu
          muszkatołowego, l-2 cebule. Do tego f ile z indyka i trochę majonezu.
          Wziąć kilkanaście wątróbek gęsich lub kilka cielęcych, zeskrobać, ple-wy
          odrzucić, usiekać i poddusić w maśle z cebulką. Po uduszeniu włożyć umoczonej w
          mleku i wyciśniętej bułki, kilka jaj, 40 deka masła wymy-tego lub zeskrobanej
          świeżej słoniny, utłuc w moździerzu, przefasować przez gęste sito, włożyć 3/4
          szklanki kwaśnej śmietany, trochę pieprzu angielskiego i zwykłego oraz kwiatu
          muszkatołowego, wymieszać, włożyć do wysmarowanego masłem rondelka i upiec. Nie
          trzeba wyjmować z rondelka, póki nie ostygnie. Do tego zrobić małe kotleciki z
          indyka (file), usiekać mięso z piersi, dodać trochę wymoczonej bułki, kilka
          jaj, przekręcić przez maszynkę z kawałkiem masła, odrobiną kwiatu muszka-
          tołowego i zrobić z tej masy kotleciki, ułożyć na wysmarowaną masłem pokrywę,
          skropić bulionem, przykryć papierem i upiec. Po ostudzeniu file maczają się w
          majonezie i okładają około uprzednio upieczonego farszu.
          Można ten farsz pokrajać w plasterki, układać na przemian z file i os-tudzić w
          klarownym auszpiku w formie rantowej.



          Źródło: M.M 1920 rok


          PIECZEŃ CIELĘCA Z SOSEM KAWIOROWYM
          1 pieczeń cielęca, 20 deka słoniny, 1 marchew, 1 cebula, 1 pietruszka, 1 por, 1
          selera, 1 I 1 szklanki bulionu, 1 szklanka wina, 3-4 liście bobkowe, 5-6
          goździków, 2 ziarnka pieprzu.
          Sos: 3 łyżki kawioru, 1 łyżki masła, 1 szklanki bulionu, 1 łyżki soku
          cytrynowego.Naszpikować pieczeń słoniną.Wyłożyć dno rondla plastrami słoniny I
          pokrojoną włoszczyzną. Włożyć pieczeń, zalać bulionem I winem, wsypać liść
          bobkowy I goździki, pieprz, skórkę cytrynową. Dusić przewracając do miękkości.
          Skoro mięso będzie gotowe pokrajać na plastry I zalać sosem.
          Sos: przecedzić sos od duszenia mięsa., zebrać tłuszcz, włożyć trzy łyżki
          niesłonego kawioru, bulion, masło I sok cytrynowy. Zagotować. Ogarnirować
          odsmażanymi kartoflami.

          Źródło:M.M 1920 rok


          GĘŚ PIECZONA Z JABŁKAMI I PODLEWĄ PO LITEWSKU
          Proporcja: 1 gęś, sól, 1 łyżki kminu, kilkanaście jabłek drobnych I 10
          wielkich , 1 łyżka mąki.
          Odjąć z karmnej gęsi smalec zbyteczny, wytrzeć ją solą I kminem wewnątrz I
          zewnątrz. Nadziać drobnymi, winnymi jabłkami I piec na brytfannie, podlewając
          początkowo bulionem, a potem ciągle własnym ssem. Na wydaniu obłożyć
          upieczonymi osobno jabłkami, włożyć I te k�óre były wewnątrz, sos zaprawić
          łyżką mąi, zagotować mocno I oblać gęś; resztę dać w sosjerce.
          Tę samą gęś zamiast jabłkami można nadziać czerwoną uduszoną kapustą, dla
          odmiany



          Źródło: M.M 1920 rok


          GĘŚ NADZIEWANA KASZĄ Z GRZYBKAMI
          Oczyścić Weź: 1 gęś, sól, 2 marchwie, 1pietruszka, 1 por, 1-2 cebule, 5-6
          grzybów suszonych, 1 łyżka masła, Garść zielonej pietruszki, 1 i 1/2 szklanki
          gryczanej kaszy, 1 jajo, 10deka słoniny, 1 i 1/2 szklanki bulionu.Oczyszczoną i
          osoloną gęś przez grzbiet rozerżnąć, wyjąć ostrożnie kości, aby mięso w całości
          zostało przy skórze. Gryczaną kaszę ugotować na sypko.
          Gęś nadziać tą kaszą, zaszyć, podłożyć słoniną w brytfannie, na wierch też
          położyć słoninę i upiec.
          Kości zalać wodą z różną włoszczyzną i suszonymi grzybami. Skoro się dobrze
          smak wygotuje, przecedzić, grzyby posiekać, spuścić na smak, z dobrą łyżką
          masła zagotować, wrzucić trochę zielonej usiekanej pietruszki.
          Ten sos dobrze wygotowany podaje się do upieczonej gęsi.

          Źródło: M.M 1920 rok


          Za:republika.pl/dawnakuchnia/


    • gabrielacasey Tak, Janie. A ta ziemia wydaje takie oto owoce... 09.08.03, 04:17
      BÓB
      U nas nie dość używają tej jarzyny, która jednak dobra jest, i osobliwie dla
      odmiany służyć może; trzeba tylko aby była należycie przyprawiona.
      Weż kwartę ze strączków i skóry obranego bobu, jeszcze nie dojrzałego, bo
      starszy goryczy nabiera, odejm zarodek, który jest gorzki; gotuj w wodzie mocno
      posolonej przez kwadrans; odcedź starannie. Włóż bób w rądelek z kawałkiem
      masła świeżego, pieprzem, pietruszką, łyżką mleka i kawałkiem cukru; niech się
      tak dusi przez kwadrans, dodaj dwa bite żółtka z ognia zdjąwszy.



      Źródło: K. N. - 1858 rok


      CHMIEL
      Na początku Kwietnia, kiedy jarzyn tak mało, można korzystać z puszczających
      się kłów, przy starych pniach chmielu i dawać je na kształt szparagów, z
      któremi mają wielkie podobieństwo i doskonale zastępują.
      Wykrawa się je gdy z ziemi wychodzą, jak szparagi; nawet później biorą się też
      najmłodsze gałązki, w których liść jeszcze w trąbkę zwinięty. Jedne jak drugie
      układają się w wiązki i gotują przez kilka minut w słonej wodzie, później
      polewają, ułożone na półmisku, przyrumienionem masłem z tartą bułką.



      Źródło: K. N. - 1858 rok


      GRUSZKI NA JARZYNĘ
      Niezbyt słodkie gruszki jesienne ugotować w małej ilości wody, na dogotowaniu
      włożyć łyżkę masła, łyżkę octu i trochę cukru, a gdy się sos wysadzi, podać
      między innemi jarzynkami.



      Źródło: K. W, - 1926 rok


      KAPUSTA POSTNA
      Pokrajać cienko świeżą kapustę, włożyć w ukrop, zagotować raz, następnie wyjąć
      z wody, wycisnąć, zalać w rądelku paru łyżkami oliwy, sokiem z paru cytryn,
      popruszyć mąką, posolić i dusić dopóki nie będzie miękką. Kapusta taka jest
      doskonała i w dzień mięsny na jarzynę



      Źródło: K. W, - 1926 rok


      MŁODE KARTOFLE GOTOWANE BEZ WODY
      Oskrobać łyżką młode kartofle, wypłókać, następnie włożyć na spód rądla łyżkę
      masła, potem kartofle, znów masła, soli, siekanego kopru i pietruszki, na
      wierzch kartofle, masło itd., przykryć szczelnie pokrywą, postawić na wolnym
      ogniu, niech się dusi przez pół godziny, od czasu do czasu potrząsając
      rądelkiem. W mniejszej ilości gotują się przez 20 minut.



      Źródło: K. W, - 1926 rok


      PODCZOS
      Zerwać młode listki brukwi, opłókać, nalać wrzącym mlekiem, zagotować; potem
      odcedzić przez durszlak i usiekać drobno. Usmażyć łyżkę masła z mąką, z cebulą,
      włożyć podczos i dusić trochę. Na półmisku obłożyć wędzonym gotowanym ozorem,
      kawałkami szynki lub grzankami. Podczos taki robi się z liści kapusty lub
      kalarepy, ugotowawszy w wodzie i zmięszawszy z ugotowaną oddzielnie gęstą
      jęczmienną kaszą.



      Źródło: K. W, - 1926 rok


      TRUFLE GOTOWANE W WINIE
      Trufle opłókać czysto w letniej wodzie z ziemi i piasku, nalać czerwonym winem,
      ugotować, osączyć z wilgoci, podać całe do roztopionego masła. Można także
      trufle po opłókaniu piec w piecyku od kawy tak jak kasztany i podać do masła.



      Źródło: K. W, - 1926 rok


      Za:republika.pl/dawnakuchnia/

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka