Unia i co dalej

IP: 2.5.STABLE* / *.aadl.org 13.09.03, 18:11

Zadanie na dziś


Bardzo często ludzie zadają mi pytanie: Co dalej, co konkretnie robić?
Rzeczywiście nasza sprawa wydaje się całkowicie przegrana. Wejście do Unii
jest przesądzone, na co dzień widać jak realizacja wymogów Unii niszczy do
reszty nasze zakłady, a ziemia znika w rękach cudzoziemców. Bezrobocie rośnie
i nic nie zapowiada jego spadku. Wszystko drożeje i będzie drożało, powiększa
się stagnacja. Ogólnie rzecz biorąc - jest źle i będzie gorzej. Czyli co?
Całkowity pesymizm? W żadnym wypadku!
Polska już nieraz była zagrożona tak, że wydawało się, że wyjścia z ciężkiej
sytuacji być nie może. A jednak - odradzała się i stawała się znowu wielką -
siłą i duszą Narodu.
Nie wątpię więc, że jest szansa, jest nadzieja na odrodzenie. Nie mogę jednak
nikogo pocieszać wizją szybkiego i bezpiecznego wyjścia z obecnej sytuacji.
Zobaczmy jak faktycznie wygląda stan Kraju. Państwo jest zasadniczo
rozmontowane. Władza jako główne swoje zadanie widzi wysługiwanie się obcym
siłom, więc nie można na nią liczyć. Mam na myśli nie tylko obecnie panująca
ekipa. Wszystkie ekipy, które nam miłościwie panowały w ostatnich 13 latach
idą tą samą drogą - wszystkie one dążyły do włączenia Polski w organizm Unii
Europejskiej, wszystkie zajmowały się wyprzedażą majątku narodowego,
wszystkie wprowadzały laicyzację, sekularyzację i jeśli nawet aktywnie nie
demoralizowały kolejnych pokoleń, to co najmniej nic nie robiły, by postawić
tamę demoralizacji. Jesteśmy w stanie kolejnego rozbioru Polski i musimy to
sobie uświadomić.
Oczywiste jest, że należy odpowiedzieć na pytanie: co dalej robić? Otóż na to
pytanie należy odpowiedzieć dwojako. Należy sprawę ująć ze strony wiary i ze
strony działania, rozpatrzyć od strony Boskiej i od strony ludzkiej.
Chcę z całą stanowczością podkreślić, że nie da się oddzielić tych dwóch
aspektów jednej i tej samej sprawy. Nie można liczyć tylko na ludzkie siły i
na ludzkie działanie. Z drugiej strony - nie można siedzieć pokładając ręce i
czekać tylko na cud. Trzeba jednak uświadomić sobie, że nic się nie da
rozwiązać bez woli i pomocy Bożej.
W swoich artykułach kilkakrotnie staram się podkreślić, że odejście od Boga
byłoby klęską dla Polski. Zwracam uwagę na to, że siły zła poprzysięgły się
przeciwko Polsce i chcą doprowadzić do tego, by ludzie o Bogu zapomnieli lub
nawet, jeśli pamiętają, by nie byli Mu wierni na co dzień.
Siły zła działają na dwóch frontach - chcą zniszczyć Boga w duszy i
doprowadzić do zaniku patriotyzmu. Jeśli więc mamy działać - musimy działać
też na dwóch frontach. Musimy dawać na każdym kroku świadectwo Chrystusowi i
jednocześnie pracować dla odnowienia ducha patriotyzmu i utrwalenia
polskości. Nie wyklucza to w żadnym wypadku uczciwej pracy na rzecz rozwoju
Polski, jeśli tylko taka będzie możliwa.
Co więc mamy robić na co dzień? Odpowiadam - świadczyć o Chrystusie i
wyrabiać w sobie ducha patriotyzmu, uczyć młodzież, nie ustawać w obronie
polskości. Na każdym kroku.
Chcę dokładnie wyjaśnić co mam na myśli, gdy mówię o tym świadczeniu o
Chrystusie. Nie mam na myśli w żadnym wypadku modne obecnie świadectwa,
głoszone na spotkaniach różnych wspólnot. Świadczyć o Chrystusie, to oznacza
być Mu wiernym na co dzień. W małych rzeczach, bo kto nie będzie wierny w
małych, nie zachowa wierności w dużych! Oznacza to powrócić do życia
chrześcijańskiego.
Podam konkretne przykłady: nie urządzamy żadnych spotkań towarzyskich w
piątki, nie chodzimy do sklepów i supermarketów w niedziele, gdy przechodzimy
obok kościoła albo kapliczki przydrożnej zdejmujemy nakrycie głowy (panowie)
lub żegnamy się (panie). Do kościoła ubieramy się przyzwoicie i nie zakładamy
dresów, koszul sportowych, spódniczek z rozporkami, bluzek na ramiączkach,
komórki bezwzględnie wyłączamy, nie pozwalamy swoim pociechom biegać po
kościele, nawet gdy ksiądz ich do tego biegania zaprasza. Nie pozwalamy
dzieciom na uczestnictwo w imprezach typu zabawa w adwencie, w poście lub w
piątki, wtedy gdy szkoła (lub parafia nawet!) je urządza. Przestajemy być
tolerancyjny dla zła w imię własnego spokoju. Gdybyśmy tak zaczęli świadczyć
o Chrystusie - na pewno wiele by się zmieniło w naszych duszach, a inni też
widzieliby Go i kto wie - może by się zastanowili nad wieloma rzeczami.
Gdyby jednocześnie zacząć świadczyć o swej miłości do Polski - chociażby
przez wywieszanie flagi narodowej w takie dni jak święta narodowe czy ważne
rocznice (1 sierpnia, 15 sierpnia, 1 września), to po woli stawalibyśmy się
świadkami Polski. Gdybyśmy uczyli młodzież szacunku dla Polski i przekazywali
jej niezakłamaną historię - bylibyśmy dobrymi wychowawcami. Dlaczego tak mało
jest młodzieży na spotkaniach patriotycznych? Dlaczego reprezentowane jest
tam raczej starsze pokolenie? Może warto czasami kupić kilka kwiatków i wraz
z synem lub córką pójść położyć bukiecik na miejsce martyrologii lub przy
odpowiednim pomniku. Nie potrzeba czekać na święto, każdy dzień jest dobry,
by uczyć historii i przekazywać ducha patriotyzmu.
Naszym zadaniem na obecną chwilę jest pracować dla Polski. Zacznijmy więc od
drobiazgów. Wielkie rzeczy przyjdą same.
    • snajper55 Re: Unia i co dalej 13.09.03, 23:45
      Gość portalu: Nowy czas napisał(a):

      > Zadanie na dziś
      > Bardzo często ludzie zadają mi pytanie: Co dalej, co konkretnie robić?
      > Rzeczywiście nasza sprawa wydaje się całkowicie przegrana.

      Dzieki Bogu !

      > Wejście do Unii
      > jest przesądzone, na co dzień widać jak realizacja wymogów Unii niszczy do
      > reszty nasze zakłady,

      Ależ jak chcesz. możesz dlaej nieopłacalne kopalnie czy huty utrzymywać. Kup
      sobie jakąś i utrzymuj. Ale ZA SWOJE.

      > a ziemia znika w rękach cudzoziemców.

      i znika w otchłani. Zostaje po niej czarna dziura w naszej Matce Polsce. Polska
      bedzie jak ser szwajcarski, bo ziemia kupiona przez cudzoziemców ZNIKNIE w ich
      rekach.

      > Bezrobocie rośnie i nic nie zapowiada jego spadku.

      Spada a wzrost produkcji przemysłowej zapowiada dalszy jego spadek.

      > Wszystko drożeje i będzie drożało, powiększa się stagnacja.

      Inflacja spadła do mikroskopijnego poziomu. Żywność tanieje.

      > Ogólnie rzecz biorąc - jest źle i będzie gorzej. Czyli co?
      > Całkowity pesymizm? W żadnym wypadku!

      Ogólnie nie jest dobrze, ale jest coraz lepiej i bedzie coraz lepiej.

      > Polska już nieraz była zagrożona tak, że wydawało się, że wyjścia z ciężkiej
      > sytuacji być nie może. A jednak - odradzała się i stawała się znowu wielką -
      > siłą i duszą Narodu.
      > Nie wątpię więc, że jest szansa, jest nadzieja na odrodzenie. Nie mogę jednak
      > nikogo pocieszać wizją szybkiego i bezpiecznego wyjścia z obecnej sytuacji.
      > Zobaczmy jak faktycznie wygląda stan Kraju. Państwo jest zasadniczo
      > rozmontowane. Władza jako główne swoje zadanie widzi wysługiwanie się obcym
      > siłom, więc nie można na nią liczyć. Mam na myśli nie tylko obecnie panująca
      > ekipa. Wszystkie ekipy, które nam miłościwie panowały w ostatnich 13 latach
      > idą tą samą drogą - wszystkie one dążyły do włączenia Polski w organizm Unii
      > Europejskiej, wszystkie zajmowały się wyprzedażą majątku narodowego,

      Bo wszystkie wiedziały co jest dla Polski i Polaków dobre. Mimo różnic
      programowych.

      > wszystkie wprowadzały laicyzację, sekularyzację i jeśli nawet aktywnie nie
      > demoralizowały kolejnych pokoleń, to co najmniej nic nie robiły, by postawić
      > tamę demoralizacji. Jesteśmy w stanie kolejnego rozbioru Polski i musimy to
      > sobie uświadomić.

      I połknąć odpowiednie leki.

      Dalej tradycyjne - ciach !

      Snajper.
      • chenjera_imbwa Re: Unia i co dalej 19.09.03, 12:53
        snajper55 napisał:

        > > Wejście do Unii
        > > jest przesądzone, na co dzień widać jak realizacja wymogów Unii niszczy do
        > > reszty nasze zakłady,
        > Ależ jak chcesz. możesz dlaej nieopłacalne kopalnie czy huty utrzymywać. Kup
        > sobie jakąś i utrzymuj. Ale ZA SWOJE.
        Ja powiem podobnie. Jeśli chcesz utrzymywać bezrobotnych (zasiłki) emerytów i
        rencistów (emerytury i renty) czy rolników (dopłaty) to kup sobie takiego i go
        utrzymuj, ale ZA SWOJE!!!!

        > > Wszystko drożeje i będzie drożało, powiększa się stagnacja.
        >
        > Inflacja spadła do mikroskopijnego poziomu. Żywność tanieje.
        Inflacja jest mała, żywność tanieje ergo ceny nie rosną? Ciekawy tok myślenia.
        Myślisz, że będziemy mieli ceny niższe niż reszta państw w UE?
    • Gość: erik Re: Unia i co dalej IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 18:27
      Gość portalu: Nowy czas napisał(a):

      >
      > Zadanie na dziś
      >
      >
      > Bardzo często ludzie zadają mi pytanie: Co dalej, co konkretnie robić?
      > Rzeczywiście nasza sprawa wydaje się całkowicie przegrana. Wejście do Unii
      > jest przesądzone, na co dzień widać jak realizacja wymogów Unii niszczy do
      > reszty nasze zakłady, a ziemia znika w rękach cudzoziemców. Bezrobocie rośnie
      > i nic nie zapowiada jego spadku. Wszystko drożeje i będzie drożało, powiększa
      > się stagnacja. Ogólnie rzecz biorąc - jest źle i będzie gorzej. Czyli co?
      > Całkowity pesymizm? W żadnym wypadku!
      > Polska już nieraz była zagrożona tak, że wydawało się, że wyjścia z ciężkiej
      > sytuacji być nie może. A jednak - odradzała się i stawała się znowu wielką -
      > siłą i duszą Narodu.
      > Nie wątpię więc, że jest szansa, jest nadzieja na odrodzenie. Nie mogę jednak
      > nikogo pocieszać wizją szybkiego i bezpiecznego wyjścia z obecnej sytuacji.
      > Zobaczmy jak faktycznie wygląda stan Kraju. Państwo jest zasadniczo
      > rozmontowane. Władza jako główne swoje zadanie widzi wysługiwanie się obcym
      > siłom, więc nie można na nią liczyć. Mam na myśli nie tylko obecnie panująca
      > ekipa. Wszystkie ekipy, które nam miłościwie panowały w ostatnich 13 latach
      > idą tą samą drogą - wszystkie one dążyły do włączenia Polski w organizm Unii
      > Europejskiej, wszystkie zajmowały się wyprzedażą majątku narodowego,
      > wszystkie wprowadzały laicyzację, sekularyzację i jeśli nawet aktywnie nie
      > demoralizowały kolejnych pokoleń, to co najmniej nic nie robiły, by postawić
      > tamę demoralizacji. Jesteśmy w stanie kolejnego rozbioru Polski i musimy to
      > sobie uświadomić.
      > Oczywiste jest, że należy odpowiedzieć na pytanie: co dalej robić? Otóż na to
      > pytanie należy odpowiedzieć dwojako. Należy sprawę ująć ze strony wiary i ze
      > strony działania, rozpatrzyć od strony Boskiej i od strony ludzkiej.
      > Chcę z całą stanowczością podkreślić, że nie da się oddzielić tych dwóch
      > aspektów jednej i tej samej sprawy. Nie można liczyć tylko na ludzkie siły i
      > na ludzkie działanie. Z drugiej strony - nie można siedzieć pokładając ręce i
      > czekać tylko na cud. Trzeba jednak uświadomić sobie, że nic się nie da
      > rozwiązać bez woli i pomocy Bożej.
      > W swoich artykułach kilkakrotnie staram się podkreślić, że odejście od Boga
      > byłoby klęską dla Polski. Zwracam uwagę na to, że siły zła poprzysięgły się
      > przeciwko Polsce i chcą doprowadzić do tego, by ludzie o Bogu zapomnieli lub
      > nawet, jeśli pamiętają, by nie byli Mu wierni na co dzień.
      > Siły zła działają na dwóch frontach - chcą zniszczyć Boga w duszy i
      > doprowadzić do zaniku patriotyzmu. Jeśli więc mamy działać - musimy działać
      > też na dwóch frontach. Musimy dawać na każdym kroku świadectwo Chrystusowi i
      > jednocześnie pracować dla odnowienia ducha patriotyzmu i utrwalenia
      > polskości. Nie wyklucza to w żadnym wypadku uczciwej pracy na rzecz rozwoju
      > Polski, jeśli tylko taka będzie możliwa.
      > Co więc mamy robić na co dzień? Odpowiadam - świadczyć o Chrystusie i
      > wyrabiać w sobie ducha patriotyzmu, uczyć młodzież, nie ustawać w obronie
      > polskości. Na każdym kroku.
      > Chcę dokładnie wyjaśnić co mam na myśli, gdy mówię o tym świadczeniu o
      > Chrystusie. Nie mam na myśli w żadnym wypadku modne obecnie świadectwa,
      > głoszone na spotkaniach różnych wspólnot. Świadczyć o Chrystusie, to oznacza
      > być Mu wiernym na co dzień. W małych rzeczach, bo kto nie będzie wierny w
      > małych, nie zachowa wierności w dużych! Oznacza to powrócić do życia
      > chrześcijańskiego.
      > Podam konkretne przykłady: nie urządzamy żadnych spotkań towarzyskich w
      > piątki, nie chodzimy do sklepów i supermarketów w niedziele, gdy przechodzimy
      > obok kościoła albo kapliczki przydrożnej zdejmujemy nakrycie głowy (panowie)
      > lub żegnamy się (panie). Do kościoła ubieramy się przyzwoicie i nie zakładamy
      > dresów, koszul sportowych, spódniczek z rozporkami, bluzek na ramiączkach,
      > komórki bezwzględnie wyłączamy, nie pozwalamy swoim pociechom biegać po
      > kościele, nawet gdy ksiądz ich do tego biegania zaprasza. Nie pozwalamy
      > dzieciom na uczestnictwo w imprezach typu zabawa w adwencie, w poście lub w
      > piątki, wtedy gdy szkoła (lub parafia nawet!) je urządza. Przestajemy być
      > tolerancyjny dla zła w imię własnego spokoju. Gdybyśmy tak zaczęli świadczyć
      > o Chrystusie - na pewno wiele by się zmieniło w naszych duszach, a inni też
      > widzieliby Go i kto wie - może by się zastanowili nad wieloma rzeczami.
      > Gdyby jednocześnie zacząć świadczyć o swej miłości do Polski - chociażby
      > przez wywieszanie flagi narodowej w takie dni jak święta narodowe czy ważne
      > rocznice (1 sierpnia, 15 sierpnia, 1 września), to po woli stawalibyśmy się
      > świadkami Polski. Gdybyśmy uczyli młodzież szacunku dla Polski i przekazywali
      > jej niezakłamaną historię - bylibyśmy dobrymi wychowawcami. Dlaczego tak mało
      > jest młodzieży na spotkaniach patriotycznych? Dlaczego reprezentowane jest
      > tam raczej starsze pokolenie? Może warto czasami kupić kilka kwiatków i wraz
      > z synem lub córką pójść położyć bukiecik na miejsce martyrologii lub przy
      > odpowiednim pomniku. Nie potrzeba czekać na święto, każdy dzień jest dobry,
      > by uczyć historii i przekazywać ducha patriotyzmu.
      > Naszym zadaniem na obecną chwilę jest pracować dla Polski. Zacznijmy więc od
      > drobiazgów. Wielkie rzeczy przyjdą same.


      Czyj to tekst ?

      Podoba mi się.
    • Gość: freeman Re: Unia i co dalej IP: 216.233.73.* 18.09.03, 11:32
      NO wlasnie i co dalej ??????
    • Gość: kai Re: a kto ty jesteś, IP: 213.76.135.* 18.09.03, 13:23
      że ci tak ludzie zadają pytania? Prorok, autorytet, elyta? Może uczestniczysz w
      teleturnieju Wielka Gra?
    • robert_de_molesme musi byc gorzej zanim bedzie lepiej. 18.09.03, 14:20
      Gość portalu: Nowy czas napisał(a):

      >
      > Zadanie na dziś
      >
      >
      > Bardzo często ludzie zadają mi pytanie: Co dalej, co konkretnie robić?
      > Rzeczywiście nasza sprawa wydaje się całkowicie przegrana. Wejście do Unii
      > jest przesądzone, na co dzień widać jak realizacja wymogów Unii niszczy do
      > reszty nasze zakłady, a ziemia znika w rękach cudzoziemców. Bezrobocie rośnie
      > i nic nie zapowiada jego spadku. Wszystko drożeje i będzie drożało, powiększa
      > się stagnacja. Ogólnie rzecz biorąc - jest źle i będzie gorzej. Czyli co?
      > Całkowity pesymizm? W żadnym wypadku!
      > Polska już nieraz była zagrożona tak, że wydawało się, że wyjścia z ciężkiej
      > sytuacji być nie może. A jednak - odradzała się i stawała się znowu wielką -
      > siłą i duszą Narodu.
      > Nie wątpię więc, że jest szansa, jest nadzieja na odrodzenie. Nie mogę jednak
      > nikogo pocieszać wizją szybkiego i bezpiecznego wyjścia z obecnej sytuacji.
      > Zobaczmy jak faktycznie wygląda stan Kraju. Państwo jest zasadniczo
      > rozmontowane. Władza jako główne swoje zadanie widzi wysługiwanie się obcym
      > siłom, więc nie można na nią liczyć. Mam na myśli nie tylko obecnie panująca
      > ekipa. Wszystkie ekipy, które nam miłościwie panowały w ostatnich 13 latach
      > idą tą samą drogą - wszystkie one dążyły do włączenia Polski w organizm Unii
      > Europejskiej, wszystkie zajmowały się wyprzedażą majątku narodowego,
      > wszystkie wprowadzały laicyzację, sekularyzację i jeśli nawet aktywnie nie
      > demoralizowały kolejnych pokoleń, to co najmniej nic nie robiły, by postawić
      > tamę demoralizacji. Jesteśmy w stanie kolejnego rozbioru Polski i musimy to
      > sobie uświadomić.
      > Oczywiste jest, że należy odpowiedzieć na pytanie: co dalej robić? Otóż na to
      > pytanie należy odpowiedzieć dwojako. Należy sprawę ująć ze strony wiary i ze
      > strony działania, rozpatrzyć od strony Boskiej i od strony ludzkiej.
      > Chcę z całą stanowczością podkreślić, że nie da się oddzielić tych dwóch
      > aspektów jednej i tej samej sprawy. Nie można liczyć tylko na ludzkie siły i
      > na ludzkie działanie. Z drugiej strony - nie można siedzieć pokładając ręce i
      > czekać tylko na cud. Trzeba jednak uświadomić sobie, że nic się nie da
      > rozwiązać bez woli i pomocy Bożej.
      > W swoich artykułach kilkakrotnie staram się podkreślić, że odejście od Boga
      > byłoby klęską dla Polski. Zwracam uwagę na to, że siły zła poprzysięgły się
      > przeciwko Polsce i chcą doprowadzić do tego, by ludzie o Bogu zapomnieli lub
      > nawet, jeśli pamiętają, by nie byli Mu wierni na co dzień.
      > Siły zła działają na dwóch frontach - chcą zniszczyć Boga w duszy i
      > doprowadzić do zaniku patriotyzmu. Jeśli więc mamy działać - musimy działać
      > też na dwóch frontach. Musimy dawać na każdym kroku świadectwo Chrystusowi i
      > jednocześnie pracować dla odnowienia ducha patriotyzmu i utrwalenia
      > polskości. Nie wyklucza to w żadnym wypadku uczciwej pracy na rzecz rozwoju
      > Polski, jeśli tylko taka będzie możliwa.
      > Co więc mamy robić na co dzień? Odpowiadam - świadczyć o Chrystusie i
      > wyrabiać w sobie ducha patriotyzmu, uczyć młodzież, nie ustawać w obronie
      > polskości. Na każdym kroku.
      > Chcę dokładnie wyjaśnić co mam na myśli, gdy mówię o tym świadczeniu o
      > Chrystusie. Nie mam na myśli w żadnym wypadku modne obecnie świadectwa,
      > głoszone na spotkaniach różnych wspólnot. Świadczyć o Chrystusie, to oznacza
      > być Mu wiernym na co dzień. W małych rzeczach, bo kto nie będzie wierny w
      > małych, nie zachowa wierności w dużych! Oznacza to powrócić do życia
      > chrześcijańskiego.
      > Podam konkretne przykłady: nie urządzamy żadnych spotkań towarzyskich w
      > piątki, nie chodzimy do sklepów i supermarketów w niedziele, gdy przechodzimy
      > obok kościoła albo kapliczki przydrożnej zdejmujemy nakrycie głowy (panowie)
      > lub żegnamy się (panie). Do kościoła ubieramy się przyzwoicie i nie zakładamy
      > dresów, koszul sportowych, spódniczek z rozporkami, bluzek na ramiączkach,
      > komórki bezwzględnie wyłączamy, nie pozwalamy swoim pociechom biegać po
      > kościele, nawet gdy ksiądz ich do tego biegania zaprasza. Nie pozwalamy
      > dzieciom na uczestnictwo w imprezach typu zabawa w adwencie, w poście lub w
      > piątki, wtedy gdy szkoła (lub parafia nawet!) je urządza. Przestajemy być
      > tolerancyjny dla zła w imię własnego spokoju. Gdybyśmy tak zaczęli świadczyć
      > o Chrystusie - na pewno wiele by się zmieniło w naszych duszach, a inni też
      > widzieliby Go i kto wie - może by się zastanowili nad wieloma rzeczami.
      > Gdyby jednocześnie zacząć świadczyć o swej miłości do Polski - chociażby
      > przez wywieszanie flagi narodowej w takie dni jak święta narodowe czy ważne
      > rocznice (1 sierpnia, 15 sierpnia, 1 września), to po woli stawalibyśmy się
      > świadkami Polski. Gdybyśmy uczyli młodzież szacunku dla Polski i przekazywali
      > jej niezakłamaną historię - bylibyśmy dobrymi wychowawcami. Dlaczego tak mało
      > jest młodzieży na spotkaniach patriotycznych? Dlaczego reprezentowane jest
      > tam raczej starsze pokolenie? Może warto czasami kupić kilka kwiatków i wraz
      > z synem lub córką pójść położyć bukiecik na miejsce martyrologii lub przy
      > odpowiednim pomniku. Nie potrzeba czekać na święto, każdy dzień jest dobry,
      > by uczyć historii i przekazywać ducha patriotyzmu.
      > Naszym zadaniem na obecną chwilę jest pracować dla Polski. Zacznijmy więc od
      > drobiazgów. Wielkie rzeczy przyjdą same.

      Dobrze powiedziane, ale ja bym jednak prosil nie wrzucac Jana Olszewskiego do
      jednego worka z pozostalymi.

      Piszesz : Wszystkie ekipy, które nam miłościwie panowały w ostatnich 13 latach
      idą tą samą drogą - wszystkie one dążyły do włączenia Polski w organizm Unii
      Europejskiej, wszystkie zajmowały się wyprzedażą majątku narodowego,

      Nie wszystkie. Nie wszystkie.

      PS: Gdzie jest ten tekst, kto go pisal?


Pełna wersja