Gorąca debata o informatyce w Parlamencie Europ...

IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.03, 23:36
Hallo Polacy!
Chcialbym w tym miejscu bardzo podziekowac wszystkim, ktorzy
aktywnie wlaczyli sie w akcje przeciwdzialania tej glupocie -
"patentom na idee". Pomimo slabej u was informacji, nazbieralo
sie i od was sporo glosow. Na te chwile, jest to liczba 274880
podpisow (akcja jeszcze trwa- do polnocy), ktore nie pojda na
marne. Organizacje i ludzie propagujacy OpenSource - czyli ci z
pierwszej lini frontu - poczuli sie wzmocnieni i nie poddadza sie
tak latwo. Chociaz z glupota stykamy sie na codzien, to jednak po
raz pierwszy poczulem sie w Europie, jak w jakiejs republice
bananowej, w ktorej miedzynarodowy kapital uzurpuje sobie prawo
inicjatywy ustawodawczej. Prawie niewiarygodne, ale panuja tutaj
iscie latynoamerykanskie uklady! Jacys politycy trzeciego
garnituru, pokazuja swoje glupie geby w telewizji i gadaja o
jakichs poprawkach, zmianach, skresleniach, etc. - a ja pytam
sie: OCZYM ONI WLASCIWIE MOWIA?! W moim kraju (Niemcy) wszyscy
zainteresowani tematem, staneli murem i mowia NIE! Nikt,
(doslownie NIKT!) sposrod tych, ktorych to prawo maloby chronic,
nie ma w nim zadnego interesu i go nie inicjowal! Wszyscy sa
zgodni, ze obowiazujace u nas prawo autorskie jest w zupelnosci
wystarczajace. Pytam sie wiec, kto dal tym "europejskim"
parlamentarzystom mandat w tej sprawie? Kto dopuscil do
zarejstrowania okolo 30000 nielegalnych (jeszcze) patentow na
"idee". 99% z tego to firmy amerykanskie, japonskie i azjatyckie
(no a jakze - wielce "europejski" Toni B. ma jescze w tym interes
- tylko jego narod jakos do niego nie pasuje - sadzac po
deklaracjach). Jak to sie dzieje, ze probuje sie kreowac prawo,
wbrew interesom wlasnym i zdrowej logice?
Caly ten EU-Parlament, to jeden wielki niewypal. Wystawiani tam
ludzie, to w duzej czesci nacjonalisci - bo ludzie poszczegolnych
krajow wybieraja dziwnym trafem tych, ktorych u siebie by nie
scierpieli - ale sadza, ze dobrze, jak na arenie EU beda ich
"narodowe" interesy mocno reprezentowane. Reszta to 5-ty
garnitur. Wszyscy sie smiali, jak ci(...) zajmowali sie
ustalaniem norm wielkosci na europejskie Condomy itp., a teraz,
coraz mniej do smiechu. Zainteresowal sie nimi miedzynarodowy
kapitalik, oni tez "miedzynarodowi" to latwo im sie dogadywac. W
krajach maciezystych i tak nikt sie nimi przeciez nie
iteresuje... To nie Europa, tutaj panuja stosunki latynoamerykanskie!

Mysle, ze "cisza" pod tym artykulem mowi sama za siebie.
    • Gość: zyx NIE - patentom na idee! IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.03, 23:40
      petition.eurolinux.org/
    • Gość: stachu44 A gdyby tak starozytni opatentowali lopate i inne, IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 05:51
      Bylibysmy dzisiaj niewolnikami z nad Nilu.
    • Gość: stachu44 Re: Gorąca debata o informatyce w Parlamencie Eur IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 05:57
      Gość portalu: zyx napisał(a):

      > Mysle, ze "cisza" pod tym artykulem mowi sama za siebie.
      Cisza mediow, ktore chodza na pasku gieldowych bandytow.
    • Gość: orex Patent to monopol gwarantowany przez rząd. IP: 195.136.122.* 24.09.03, 17:14
      Nie ma znaczenia że opracowało się produkt samodzielnie - ktos
      inny ma MONOPOL na rozwiązanie, tylko dlatego, że był pierwszy.
      Rząd przydziela monopol danej firmie na podstawie wniosku
      patentowego.

      Jest dużo firm, które wykorzystują ten monopol - patentują, nie
      wprowadzają na rynek i czekają aż ktoś po raz drugi stworzy
      rozwiązanie - wówczas zaskarżają go i sciągają gigantyczne
      odszkodowania.

      Obecnie głownym zastosowaniem prawa patentowego staje się
      uniemożliwianie współpracy z produktami firm trzecich. Np.
      producenci drukarek starają się wbudowywać opatentowane
      zabezpieczenia w cartridge, aby nie dało się napełniać drukarki.
      Microsoft pracuje nad formatami plików do Office, których nie
      będzie można otwierać w programach konkurencji itd...

      Jeżeli chodzi o patenty na oprogramowanie to jest to zupelna
      porażka. Prawo patentowe może spowodować zniknięcie z rynku
      skomplikowanego produktu, tylko dlatego, że narusza pojedynczy
      patent. Wspołczesne oprogramowanie liczy sobie wiele gigabajtów,
      co nie tylko zwiększa prawdopodobieństwo naruszenia, ale także
      powoduje, że wysiłek wielu ludzi idzie na marne przez jakiś
      opatentowany drobiazg.
Pełna wersja