Gość: krzysztofsf
IP: *.lnet.szn.pl / 212.14.1.*
27.11.03, 08:01
niby jest to w miare logiczne, bo nasi "eurokraci" nie beda mieli jeszcze
doswiadczenia, ale w praktyce sprowadza sie to do tego, ze decycje i
bezposrednie zalecenia w sprawach Polski i Polakow beda podejmowane przez
obcokrajowcow, a Polacy beda goncami noszacymi koperty z poleceniami i
odmowami.
Wyglada na to, ze przy negocjacjach poza stanowiskami politycznymi
obejmowanymi z klucza i nadania, nie pofatgowano sie zaklepac ilosciowo
limitow w stanowiskach obsadzanych wylacznie z konkursu, na ktorych uklady
nie pomagaja i nie ma sie wplywu na personalne ich obsadzenie.
info.onet.pl/834152,11,item.html
UE: Polacy nie zajmą wysokich stanowisk
"Rzeczpospolita": Dziś rozpoczyna się pierwszy w Polsce nabór na unijnych
urzędników. To jednak tylko egzamin na niższe, słabiej opłacane posady-
tłumaczy i sekretarek.
Jak ustaliła "Rzeczpospolita", Polacy w najbliższym czasie nie zajmą w Unii
Europejskiej eksponowanych stanowisk dyrektorów generalnych i dyrektorów.
Zasłaniając się "reformą administracyjną" i "względami proceduralnymi",
Komisja Europejska szykuje bardzo mało etatów wyższego szczebla dla Polaków.
Możemy to odczuć już wkrótce - przestrzega w komentarzu korespondent
dziennika w Brukseli, Jędrzej Bielecki. Bowiem za 5 miesięcy urzędnicy unijni
przejmą od polskich władz całość kompetencji w tak ważnych sprawach, jak
pomoc państw, polityka handlowa, sprawy rolne.
To oni będą rozliczać nasz kraj ze stosowania unijnych regulacji i w razie
konieczności składać pozwy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Aby przedstawiciele naszego kraju mieli wpływ na te decyzje, interwencja
rządu w sprawie zasad rekrutacji "eurokratów" wydaje się konieczna.
Taki krok, podjęty w chwili decydującej rundy rokowań o unijnej konstytucji,
otworzy co prawda kolejny front między Polską a Unią. Jeśli jednak zostanie
zaniechany, powodów do konfliktów między Warszawą a Brukselą może być już na
wiosnę o wiele więcej - przekonuje publicysta "Rzeczpospolitej".