arystarch
16.12.03, 17:36
Unia już od dłuższego czasu tkwi w rozkroku między wspólnotą a
partykularnymi interesami poszczególnych państw. I dają temu
wyraz wszyscy (prawie) od Niemiec i Francji począwszy a na Polsce
w Brukseli kończąc. Dlatego Unia jako taka jest karłem w polityce
międzynarodowej.
Unia to wspólnota, a wspólnota wymaga kompromisów, a nie
agresywnego nacjonalizmu. Sądzę więc, że rzeczywiście blisko jest
powstanie "twarego jądra" w UE (ze 6 krajów - Benelux, Niemcy,
Francja, Włochy), który będzie się dogadywał między sobą, z
pominięciem władz unijnych. My znajdziemy się poza tym. Dobrze,
czy źle? Na pewno wrócimy tam, gdzie byliśmy od 400 lat - na
peryferie.