wprost5
18.06.10, 08:23
Na moje pismo skierowane do członka zarządu wspólnoty Opoczyńska 7 w
Warszawie wskazujące na liczne nieprawidłowości towarzyszące
przyjęciu sprawozdań za lata 2007, 2008 0raz 2009, udzielenie
zarządowi absolutorium, niezrealizowanie uchwały właścicieli lokali
nakazującej przeprowadzenie audytu sprawozdania za rok 2007, brak
rozliczenia świadczeń za wskazane lata, oszustwa przy rozliczeniach
mediów i wreszcie możliwość powiadomienia o tym prokuratury
otrzymałem następującą odpowiedź:
Szanowny Panie!
Przyjmuje do wiadomości Pańską opinię, zawarta w ostatnim mailu.
Moja opinia jest inna.
Sprawozdania zostały przyjęte i sprawa jest zamknięta. Jak widać,
nie tylko ja, ale większość
współwłaścicieli naszego budynku, nie podziela Pańskiej opinii.
Proszę zrozumieć, że usiłuje Pan nam (czyli większości
współwłaścicieli) narzucić swój punkt widzenia. Ale my nie
przyjmiemy Pańskiego punktu widzenia, bo mamy własny - odmienny - i
mamy do niego prawo. To jest własność prywatna i liczy sie wola
większości współwłaścicieli.
Zastanawiam się, co robić w takiej sytuacji. Oczywiście w miarę
dobrze znam uowl, swoje prawa, wyroki sądów w podobnych sprawach,
możliwość zaskarżenia uchwal do sądu itp.
Ale nie bardzo chce mi się kierować kolejna sprawę do sądu a z
drugiej strony Godzic się na bezczelne okradanie mnie.
Sąsiadów praktycznie nic to nie obchodzi, nie interesują się ile
musza płacić, wolą siedzieć w swoich dziuplach i o niczym nie
wiedzieć. A dwójka cwaniaków z zarządu według chce tylko realizować
duże roboty nie mając pojęcia jak to robić. Chyba jej głównym celem
jest wydawanie potężnej kasy na inwestycje w postaci budowy windy i
docieplenia budynku. Kolejne prace to potężne wpadki, za które płaci
wspólnota – bo teraz okazuje się, że po zainstalowaniu windy nie ma
tzw. przyłącza elektrycznego, wykonawcy windy oczywiście nie nalicza
się kar za opóźnienie oddania windy.
No ale jak napisał mi zarząd, decyduje wola większości, nawet w
kontynuowaniu ewidentnej głupoty i chyba oszukiwania innych,
naiwnych! A wiem, że tak jest w bardzo wielu wspólnotach tylko nie
mówi i pisze się o tym.