taki o to artykuł ...

04.11.10, 22:16
wyszukałam sobie

3.   Gmina we wspólnocie
 
Zainicjowanie przebudowy relacji między właścicielami lokali zostało przez ustawodawcę powierzone lokalnym jednostkom administrującym, które wywiązały się z tego zadania w następujący sposób: miesiąc przed wejściem w życie ustawy pary pracowników tych jednostek złożyły wizyty właścicielom indywidualnym informując ich, że weszła w życie nowa ustawa która obliguje ich po ponoszenia wszystkich kosztów utrzymania budynku. Na tym komunikat się kończył, wysłannicy odmawiali odpowiedzi na jakiekolwiek dalsze pytania, wyrażając jedynie osobiste przekonanie, że zakup mieszkań nie był dobrym posunięciem, ponieważ najemcy będą znacznie mniej obciążeni od właścicieli. Biorąc pod uwagę bardzo znaczny stopień zdewastowania budynków objętych działaniem ustawy, indywidualni właściciele odebrali tę informację jako groźbę i z  niepokojem czekali na zapowiadane zebranie. Już na wstępie zatem podmiot, który miał najwięcej do stracenia – lokalne, bardzo zetatyzowane i generujące wysokie koszty administracje komunalne – zdołał wytworzyć silnie negatywne nastawienie do powstającej instytucji wspólnot mieszkaniowych.
Jednostki administracji komunalnej zorganizowały w pierwszym kwartale serię zebrań, do czego obligowała je ustawa. Przebieg tych zebrań we wszystkich wspólnotach był taki sam, wysoce zrytualizowany, nastawiony na podtrzymanie dotychczasowej relacji definiującej role petenta i administracji. Zebrani okazywali zaskoczenie kryteriami, według których zostali wyodrębnieni (własność zamiast sąsiedztwa), przez aklamację wybierali przewodniczącymi zebrań pracowników administracji i do nich zwracali się o informacje na temat zmian, które wprowadza ustawa. Wiele osób wykorzystało sytuację zebrania jako okazję do skarg na zaniedbania administracji w zarządzaniu budynkiem, głosowania nad wyborem zarządu wspólnoty i stawką opłat na utrzymanie budynku traktując mechanicznie i głosując zgodnie z oczekiwaniem przewodniczącego. Personel administracji przedstawiał się jako jedyny organ zdolny ochronić właścicieli indywidualnych przez materialnymi konsekwencjami własności udziału w budynku, narzuconymi przez ustawodawcę. Uczestnicy w znakomitej większości przyjęli bez zastrzeżeń powielony „Regulamin wspólnoty mieszkaniowej”, będący kombinacją artykułów ustawy i zapisów przyznających praktycznie monopol decyzyjny dotychczasowej administracji, po czym z ulgą rozeszli się do domów, po drodze dzieląc się refleksjami utrzymanymi w tonie krytycznym wobec administracji, ustawodawcy i perspektyw znaczącego wzrostu obciążeń materialnych. 
Taki rytualny przebieg został zakłócony jedynie na bardzo nielicznych zebraniach, gdzie pojawili się uczestnicy, którzy zapoznali się z tekstem ustawy. To oni porównali ten tekst z „Regulaminem” i przejmowali inicjatywę w kierowaniu zebraniem. Personel administracyjny realizował na takich zebraniach kilka typowych scenariuszy manipulacji, dążąc do zdelegitymizowania roszczeń emancypacyjnych właścicieli indywidualnych.
Pierwsze trzy lata obowiązywania ustawy o własności lokali nie przyniosły widocznych zmian ani w systemie i kosztach zarządzania budynkami wielorodzinnymi, ani w nastawieniach wobec ustawy. Lokalna prasa publikowała wiele listów, w których czytelnicy wyrażali frustrację z powodu – jak to określali – niejasności ustawy, błędów ustawodawcy, nakładanych na nich kosztów na utrzymanie budynków. W materiale tym widoczna jest charakterystyczna cenzura, której dopuszczały się te dzienniki lokalne, których istnienie zależało od samorządów lokalnych: nie pojawiał się w ogóle wątek ustawowych uprawnień właścicieli indywidualnych w kontekście obowiązków właściciela komunalnego (ustawa zrównywała ich prawa i obowiązki), ale wręcz przeciwnie – eksperci, w rolach których występował personel kierowniczy jednostek administracji komunalnej, „tłumaczyli” czytelnikom własne, uzgodnione pod kątem interesów zbiorowych organizacji, odczytanie ustawy przedstawiając je jako jedyne prawomocne.
Lata 1995-1998, to także okres pierwszych sądowych rozstrzygnięć, dokonywanych na podstawie ustawy w związku z relacjami wzajemnymi między właścicielami indywidualnymi i organizacyjnymi. Roszczenia administracji komunalnych przedstawiano w sądach wykorzystując potencjał organizacyjno-kadrowy gmin (a także przedsiębiorstw, w przypadku mieszkań zakładowych). Radcy prawni, prowadzący te sprawy w ramach obowiązków etatowych, budowali linie argumentacyjne starannie omijając te artykuły ustawy, które zrównywały uprawnienia właścicieli. Bardzo charakterystyczne dla wytaczanych wówczas argumentów było umocowanie ich w racjonalizacjach zdroworozsądkowych, w apelowaniu do poczucia oczywistości i naturalności sytuacji dominacji organizacji nad jednostką. Projektu ustawowego – jak sugerowano – nie należy interpretować dosłownie, gdyż „nie jest to możliwe”.
W czwartym i piątym roku obowiązywania ustawy jednostki komunalne zaczęły z wolna przystosowywać formy organizacyjne do współpracy z zarządami budynków wielorodzinnych, osłabiając jednoznaczny paternalizm przyjmowanych rozwiązań. Wpłynęły na to różne czynniki, splatające się w układ, który, jak sądzę, można interpretować w pojęciach partykularnej ścieżki wyłaniania się zrębów „społeczeństwa obywatelskiego”. Swoje łamy właścicielom indywidualnym udostępniły lokalne dodatki Gazety Wyborczej, przełamując monopol interpretacyjny dzienników zależnych od samorządu; rozpowszechniały się informacje o coraz częstszych sądowych rozstrzygnięciach na korzyść sprzecznej z urzędową interpretacji ustawy; podjęto (nieudane) próby powołania stowarzyszenia właścicieli indywidualnych, co przekształciło się w nieformalne spotkania w siedzibie Rady Osiedla, na których uczestnicy wymieniali doświadczenia związane z kolejnymi posunięciami administracji komunalnej; pojawili się pierwsi kandydaci do konkurowania z gminą w sferze usług administracyjnych; rosnący krytycyzm i niezadowolenie, ujawniane przez indywidualnych właścicieli na dorocznych zebraniach czyniły je coraz bardziej uciążliwymi dla personelu administracyjnego, który tracił możliwość narzucania definicji wzajemnych relacji.
Korekty wprowadzone w tym okresie obejmowały przede wszystkim język komunikacji organizacji z indywidualnymi właścicielami, budowę formularzy stosowanych do rozliczeń finansowych, nie dotyczyły jednak kwestii podstawowych z punktu widzenia równorzędności partnerów w egzekwowaniu uprawnień. Gminy jedynie w bardzo nielicznych wypadkach przekazują co miesiąc zaliczki na wyodrębniony fundusz remontowy, bardzo rzadko też zarządy mają dostęp do rachunku bankowego wspólnoty bez kontroli ze strony pracownika księgowości jednostki. Zmiana administratora, która w świetle ustawy jest tzw. czynnością zwykłego zarządu, czyli przeprowadzana jest w trybie wypowiedzenia przez zarząd umowy jednemu usługodawcy i zawarcia jej z innym, została w kolejnych interpretacjach obwarowana szeregiem rygorów i uciążliwości (konieczność podejmowania uchwały właścicieli, przedłużanie terminu wypowiedzenia administrowania, forma aktu notarialnego), jeśli administruje jednostka komunalna. Takie przykłady już same w sobie wskazują na to, iż gminom udało się generalnie przejąć kontrolę nad wspólnotami mieszkaniowymi. Nieliczne wyjątki od tej reguły, to zwykle budynki, w których 100 procent powierzchni należy do właścicieli indywidualnych (są to zwykle tzw. małe wspólnoty, czyli budynki z dziesięcioma, a później siedmioma mieszkaniami
    • majkowa Re: taki o to artykuł ... 04.11.10, 22:27
      Sama prawda. Czy nie ma dalszego ciągu?
      Ten artykuł powinien ukazywać się co tydzień w innej gazecie po to, aby wreszcie otworzył oczy właścicielom lokali wyodrębnionych.
      • marylalysiak Re: taki o to artykuł ... 05.11.10, 08:44
        jest tego 20 stron mogę przesłać na pocztę.
        • gosiakz dla mnie też 05.11.10, 20:45
          marylalysiak napisała:

          > jest tego 20 stron mogę przesłać na pocztę.
          gosiakz@gazeta.pl


        • ulot Re: taki o to artykuł ... 06.11.10, 11:33
          Witam.
          Jeżeli to możliwe proszę o przesłanie artykułu na adres ulatowscy@poczta.fm
        • wiseman1 Re: taki o to artykuł ... 06.11.10, 12:34
          www.mkrzystek.webpark.pl/wspolnota.html
Pełna wersja