Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje

06.10.11, 01:32
Witam wszystkich Forumowiczów.

To mój pierwszy wątek i od razu trudny temat do rozpatrzenia. Czy jeden członek wspólnoty mieszkaniowej może zastopować uchwałę wspólnoty podjętą większością głosów?

Sprawa rysuje się następująco... Należę do wspólnoty od niespełna roku i jestem tam najmłodszy. Średnia wieku to ok. 60 lat. Starzy ludzie, którzy nie mają chęci, zdrowia ani jak się ostatnio okazało kompetencji i świadomości w podejmowaniu ważnych decyzji w kwestii budynku mieszkalnego. Wszystkie obowiązki i starania o dobro budynku cedują na administratora. By zabiegać o swoje walczą jedynie między sobą i nie mogą dojść do porozumienia. Za kilka dni ma rozpocząć się termomodernizacja budynku, na którą z trudem zapadła pozytywna decyzja. Byłem jedną z osób zdających sobie sprawę z faktu, że tego rodzaju inwestycja zmniejszy nakłady na ogrzewanie i polepszy jego stan ogólny. Optowałem więc za remontem, ale do czasu... Ostatnio na ścianie stykowej z sąsiednim budynkiem (dylatacja pomiędzy ścianami stykowymi ok. 2 cm), pojawił się grzyb. Zainteresowałem się tematem i zacząłem działać. Po mrożącej krew w żyłach lekturze czasopism i forów „grzybiarzy” borykających się z problemem od wielu lat, sięgnąłem po projekt budowlany termomodernizacji i audyt energetyczny. Jednocześnie poproszony prze administratora o podpis na wydanie dyspozycji o przyznanie pierwszej transzy pieniędzy – na zakup materiałów budowlanych - dla firmy wykonującej termomodernizację powiedziałem nie. Opisałem administratorowi w czym problem. Dokonaliśmy wspólnej wizji lokalnej i po rozmowach jak sytuacji zaradzić zdałem sobie sprawę, że żadnych gwarancji na zażegnanie problemu nie mam. Ewentualne roboty zaradczo-naprawcze mają zostać wykonane w bliżej nieokreślonej przyszłości po termomodernizacji, za pieniądze których nie ma. Na termomodernizację został zaciągnięty kredyt, a decyzja na jego zaciągnięcie „urodzona” została w straszliwych bólach i wydłużona w czasie. Podniosło się straszliwe larum, że jakiś troublemaker, Bóg wie skąd przyjechał i wtyka swój nos w nie swoje sprawy. Przez niego wspólnota straci premię termomodernizacyjną i będzie musiała ponieść karę za niewykorzystanie przyznanych przez bank środków. Czterdzieści lat nikt problemu nie widział, a teraz nagle problem jakiś jest. A taki był milutki jak członków wspólnoty zapoznawał i o pozwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej w lokalu prosił. Teraz problemy robi. Kiedyś jak jeszcze Komitet był, to można było na skargę iść i Komitet sprawę załatwił, a teraz nie ma komu się poskarżyć, tylko stary człowiek musi się użerać z takim młodym. Jak to w ogóle możliwe, że on jakiś głos ma w całej tej sprawie.

FAKTY:

Projekt budowlany i audyt są niekompletne – brak dokumentów z wizji lokalnej, czy oceny stanu technicznego fundamentów i ścian budynku, które wg ich autorów dostarczył inwestor. Poprosiłem administratora o takowe dokumenty. Dowiedziałem się, że ich nie posiada. Na pytanie dlaczego i gdzie są, usłyszałem odpowiedź: „panie, a kto by za to zapłacił”. Oba projekty bazują na nie istniejącej dokumentacji. W opisie stanu technicznego budynku zawarta jest nieprawda: „budynek w stanie średnim, ściany otynkowane, bez śladów wilgoci”. Załączona dokumentacja fotograficzna przedstawia zdjęcia ściany frontowej, na której zaistniał problem (także od zewnątrz), tyle że z odległości ok. 50m. Miejsce gdzie grzyb i wilgoć są największe, jakoś tak niefortunnie zasłania przybudówka sąsiedniego budynku...

Przecież chyba ktoś te projekty sprawdził, a ktoś inny je zatwierdził. Tak czy nie? Uchybień, nieścisłości między projektem budowlanym i audytem (który swoją drogą sporządzony został 3 m-ce po projekcie budowlanym i zmiany w nim zawarte nie zostały wtórnie uwzględnione), jest o wiele więcej. Opisanie szczegółowo całego problemu zajęłoby bardzo dużo miejsca. Forumowiczom mogłoby nie starczyć cierpliwości na czytanie kompletnego wywodu. Jeśli dyskusja się rozwinie chętnie opiszę sprawę dokładniej.

Budynek datuje się około 1930 roku. Problem dotyczy ścian konstrukcyjnych budynku, tak wewnątrz jak i na zewnątrz, będących własnością wspólnoty. Brak izolacji poziomej i pionowej. Lokal w tym miejscu jest nie podpiwniczony. Brak izolacji w posadzce. Zastany na podłodze gres leży na warstwie kleju i cienkiej wylewki, a ta bezpośrednio na klepisku. Po ścianie frontowej biegną dwie rynny spustowe, z których woda wnika prosto w ziemię. Brak odprowadzenia do burzówki. Brak drenażu. BRAK OSÓB WE WSPÓLNOCIE, KTÓRE SĄ W STANIE OGARNĄĆ PROBLEM SWOIM UMYSŁEM. Przewodnicząca wspólnoty w odpowiedzi na moje słowa na zmianę to śmieje się, to płacze, to mówi że obrażam ją swoimi argumentami i czego ja w ogóle od niej chcę. Na koniec dowiedziałem się, że jeśli nie dam jej spokoju, to ona ma „zięcia, który mnie załatwi”.


Szczerze mówiąc w pale mi się cała sytuacja nie mieści, bo przekaz jest taki, że członkowie wspólnoty wolą wydać zaciągnięty kredyt na termomodernizację, polegającą na obłożeniu budynku do niedawna będącym w ewidencji zabytków styropianem i tym samym podjąć decyzję brzemienną w skutkach pogorszeniem obecnej sytuacji, niż ponieść konsekwencje niewykorzystania środków (ok. 100 zł miesięcznie/mieszkanie). DECYZJA TAKA POGORSZY I TAK ZŁY JUŻ STAN ŚCIAN I FUNDAMENTÓW, nie wspominając o warunkach powietrza panujących w moim lokalu, zagrożeniu zdrowia i życia na skutek zarodników grzybów obecnych w powietrzu. Stare przysłowie mówi „moja chata skraja” i taką widać mentalność mają członkowie wspólnoty.

Zebranie wspólnoty 11 października 2011r. Plan jest taki, że zostanę zdjęty z obejmowanego stanowiska, na moje miejsce wybrana będzie inna osoba, mój sprzeciw przegłosowany większością głosów, pieniądze przyznane wykonawcy i po problemie - sprawa zamknięta.

PYTANIE: Czy posiadając słuszne wg mnie argumenty i bijąc na alarm, gdy zostanę przegłosowany, mogę w jakiś sposób zahamować rozpoczęcie robót?


Pomóżcie proszę, bo czas nagli, a zdrowie mam jedno.

Pozdrawiam
sagittarius1313
    • koziorozka Re: Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje 06.10.11, 12:00
      Nie masz szans, odpuść
      100 zł więcej za mieszkanie miesięcznie to duża kwota
      Za późno tego grzyba wykryłeś, za duża machina, żeby ją teraz zatrzymać
      Może niech ten feralny kawałek na końcu docieplą a w międzyczasie na szybko choć trochę go osuszycie/odgrzybicie i odwleczecie tym samym wystąpienie szkód?
    • balanger4 Re: Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje 06.10.11, 20:31
      Raczej szans nie ma ale...Strzelce uparte są i "zawzięte".
      Budynek z 1930 roku i nikt przed podjęciem decyzji o ociepleniu (termomodernizacją) nie sprawdził go pod względem grzyba?
      W zasadzie nie pojmuję dlaczego "znawcy sztuki budowlanej w urzędach" tak łatwo wydają zgody na obkładanie starych kamienic styropianem - pomóc niewiele (dyskusyjne oszczędności - po ilu latach?) a zaszkodzić może sporo.
      Czy pozwolenie na budowę (ocieplenie - nowa inwestycja) zostało wydane?
      Jeżeli tak, to też jeszcze można powalczyć - byłoby nonsensem godzenie się na marnotrawienie swoich pieniędzy bo do tego się sprowadza docieplenie zagrzybionej kamienicy.
      Więc jeżeli były składane papiery w UM lub Starostwie (wniosek, projekt docieplenia itd...) zgodnie z prawem budowlanym to musiał być przeprowadzony przegląd budynku (to obowiązek projektanta). W sytuacji gdy jest napisane że taki przegląd był i nic nie stwierdzono - można się tego uczepić.
      Powołać należy się na § 322 ust. 3 w związku z § 2 ust. 1, Rozp. Min. Infr. z 2002 roku z żądaniem wznowienia postępowania administracyjnego i uchylenia decyzji o pozwoleniu na budowę (ocieplenie).
      Pismo takie skierować do organu nadrzędnego który wydał decyzję - wydz. bud. (czyli do Prezydenta Miasta lub Starosty) oraz powiadomić PINB z żądaniem wstrzymania wszelkich robót do czasu wyjaśnienia nieprawidłowości procesu budowlanego.
      Całość należy odpowiednio umotywować powołując się na konkretne zapisy KPA i Prawa budowlanego, bo inaczej urzędnik odrzuci pismo gdy przecinek będzie nie w tym miejscu.
      Nie znając sytuacji na miejscu nie mogę doradzić że tak należy zrobić, mogę tylko zasugerować to, a i tak należy być "oblatanym" w KPA bo rzadko który urzędnik właściwie interpretuje jego zapisy - bo jest to decyzja wiążąca się z walką która w zależności od miejscowych układów może sie zakończyć różnie a i pozostałych właścicieli będziesz miał odtąd za wrogów.
      Kwestia kredytu to inna sprawa napewno koszt odstąpienia będzie niższy niż koszty osuszenia kamienicy i naprawienia popełnionych błędów.
    • sagittarius1313 Re: Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje 06.10.11, 22:59
      Witam Was ponownie.

      Cieszę się, że temat znalazł rozmówców. Dzisiejsze wyniki z frontu to wystosowanie pisma do administratora o wydanie wszelkiej dokumentacji dotyczącej stanu technicznego budynku, wliczając w to zarówno dokumentację bieżącą – opinię o stanie budynku na etapie wykonywania projektu i audytu – jak i dotyczącą ostatnich lat, sprawozdań z przeglądów i podjętych działań. Ponadto zażądałem do wglądu dokumentacji technicznej potrzebnej do wykonania projektu i audytu, na którą powołują się projektanci (a której de facto nie ma), umowy na roboty zawarte z wykonawcą, kosztorys prac oraz umowy między wspólnotą a zarządcą w kwestii administrowania budynkiem i kopii statutu wspólnoty. Panie w administracji w rozmowie ze mną zmieniły ton z uprzejmie-przymilnego na oschło-grzeczny. Co tam. Kochać mnie nie muszą. Nie będę przecież przedkładał dobrych relacji nad dobro własne.

      Odwiedziłem też Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną z pisemną prośbą o pilną wizję lokalną. Potem udałem się do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego z taką samą pisemną prośbą. Tu usłyszałem, że oni nie są od tego (stara śpiewka zaczyna się po raz kolejny). Po krótkiej rozmowie ustaliliśmy od czego „oni” są i czego od „nich” oczekuję – znaleźliśmy konsensus.

      Noszę się również z zamiarem opłacenia rzeczoznawcy budowlanego, celem stwierdzenia problemu. Nie są to małe koszta, jednak bez porównania do kosztów nieustannych remontów, które czekają mnie jeśli odpuszczę.

      Według tego co powiedziały panie w administracji, dokumentów dotyczących przeglądu technicznego budynku, czy materiałów z wizji lokalnej nie ma, bo nikt takich nie wykonał. Zobaczymy jaka będzie odpowiedź na moje pismo, w którym proszę o ich wydanie.

      Czy w sytuacji, kiedy pozwolenie na budowę zostało wydane, powołanie się na § 322 ust. 3 w związku z § 2 ust. 1, Rozp. Min. Infr. z 2002 roku z żądaniem wznowienia postępowania administracyjnego i uchylenia decyzji o pozwoleniu na budowę (ocieplenie), może z dnia na dzień zatrzymać rozpoczęcie robót? Czy może w tym przypadku także obowiązuje powszechny, administracyjny, 30-dniowy okres na udzielenie odpowiedzi. Jak szybko mogą / muszą zareagować w PINB na takie pismo. Czy ważkość argumentów zawartych w zawiadomieniu ma w tym przypadku siłę sprawczą, by nadać sprawie pilny bieg?

      Ze znajomością KPA lokalni urzędnicy są daleko w tyle. Kwestia jego interpretacji jest jeszcze gorsza, więc zasiadam właśnie do lektury :) Tu zapytam czy znacie może jakąś poważną i wiarygodną publikację traktującą o KPA i Prawie budowlanym, najlepiej z komentarzem i przykładami? – dobrze mieć nabite działa, kiedy trzeba będzie wystrzelić! Zauważyłem też, że niezależnie od sposobów zbywania petenta przez urzędników i prób lekceważenia jego problemu, prośba o odpowiedź dotyczącą danej sprawy na piśmie, zmywa ironiczny uśmieszek z ich twarzy i stawia do pionu.

      Z faktu, że przybędzie mi wrogów, zdałem sobie sprawę już dawno i pogodziłem się z tym. Jednak partycypacja w kosztach utrzymania budynku mieszkalnego należy obowiązuje wszystkich właścicieli. Przykre jest to, że tak mało z nich to rozumie. Mieć jednak ignoranta za przyjaciela czy wroga, to żadna różnica.

      Na koniec, co do upartości... tak, jestem uparty, zawsze byłem, a ignorancja, drwiny i bagatelizowanie mnie i mojego problemu tylko tę zawziętość i upór umacniają. Trzeba będzie na zebraniu uświadomić członków wspólnoty w ich obowiązkach. Mam świadomość, że dla wielu z nich będzie to prawdziwa rewolucja.

      Pozdrawiam wszystkich
      sagittarius1313
      • balanger4 Re: Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje 06.10.11, 23:34
        Wiedziałem że Strzelce tak mają.
        Ty tu w pierwszym wejściu nieśmiało się pytasz a okazuje się, że walka trwa w najlepsze już.
        Znam ten bół w przebojach z PINB - rzeczywiście oni nic by nie chcieli robić, nawet właściciela nie chcą uznać za stronę - czysty idiotyzm ale takie mają wytyczne, tak ich przyzwyczaił jeszcze poprzedni system a weryfikacji nie przeszli.
        Nie odpowiem Ci jak szybko - KPA mówi "bez zbędnej zwłoki" - art. 35, więc w różnych urzędach różnie to może być.
        Ja myślę, że w tym wypadku, należy znaleźć dojście i powinno się to stać na drugi dzień po złożeniu zawiadomienia.
        Musisz odpowiednio umotywować (zdrowiem a nawet zagrożeniem życia) i powołać się na KPA:
        "... Art. 108. § 1. Decyzji, od której służy odwołanie, może być nadany rygor natychmiastowej wykonalności, gdy jest to niezbędne ze względu na ochronę zdrowia lub życia ludzkiego albo dla zabezpieczenia gospodarstwa narodowego przed ciężkimi stratami bądź też ze względu na inny interes społeczny lub wyjątkowo ważny interes strony. W tym ostatnim przypadku organ administracji publicznej może w drodze postanowienia zażądać od strony stosownego zabezpieczenia.
        § 2. Rygor natychmiastowej wykonalności może być nadany decyzji również po jej wydaniu. W tym przypadku organ wydaje postanowienie, na które służy stronie zażalenie
        ..."

        Jak zapoznasz się dokładnie z KPA to napewno znajdziesz więcej argumentów na swoją rzecz bo jest to wyjątkowo przychylna "petentowi" ustawa, której tak nie lubią urzędnicy a właściwie urzędasy.

        Z rzeczoznawcą bym się wstrzymał (szkoda kasy) niech PINB to zrobi to ich obowiązek, oni wydadzą taki nakaz - oczywiście na koszt wspólnoty.

        Publikacji na temat KPA jest sporo bo problemów jest sporo. Najlepszym sposobem jest wyszukiwanie poszczególnych zwrotów akurat potrzebnych, przez Google np.: "prawo dysponowania nieruchomością na cele budowlane" itd.
        Powodzenia w walce.
        • sagittarius1313 Re: Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje 07.10.11, 02:05
          Wielkie dzięki za kompetentne rady :))

          Wiesz. Ja to zawsze taki "z cicha pęk" byłem, ostatnie lata tylko mnie w tym utwierdziły. Zbyt szybkie ujawnianie wszystkich argumentów, zamyka pole manewru i uświadamia oponentowi, że to nie przelewki. W przypadku forów internetowych, chociaż nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, nigdy nie wiadomo kto je czyta.

          Wielu oponentów, czy urzędników w wielu sprawach nie bierze petenta poważnie i nawet nie przewiduje, że taki może chcieć wstąpić na drogę sądową, a nawet jak wstąpi, to szybko się zniechęci. Ze mną jest trochę tak jak z tym lnianym samodziałem - przeciwności w dochodzeniu swoich praw działają jak częste pranie.

          Prawdę mówiąc rzeczywiście szkoda mi kasy na rzeczoznawcę (bo to ok. 3000 PLN), i wolałbym aby kosztami obciążona została wspólnota, a nie moja prywatna kieszeń. Nie wiem tylko czy PINB jest zobligowany do wskazania i może wskazać z czyich pieniędzy powinien być opłacony rzeczoznawca. Nie wiem też czy PINB może wymusić na wspólnocie, czy administratorze poniesienie takich kosztów. Czy jest jakiś zapis regulujący tę kwestię? Podczas mojej 3-letniej już przygody z urzędnikami w tym feralnym mieście, zauważyłem że im dalej idą rozmowy, im głębiej wnikają w literę prawa, tym bardziej "towarzystwo" zaczyna panicznie rozglądać się na boki, szukając jednocześnie w przepastnych obszarach swojej świadomości odpowiedzi na coraz to trudniejsze pytania przeze mnie zadawane. Na cito wykonywane są telefony do kolegów z sąsiednich pokoi, czy wydziałów. Urządzane są szybkie konsultacje u szefów tych wydziałów. Napięcie rośnie jak w filmie grozy.

          Nic to. Skrobnę jeszcze ze dwa pisemka - do PINB i administratora, poczytam do poduszki KPA, i jutro wznawiam ofensywę.

          Jeszcze raz dziękuję za dyskusję i rady
          sagittarius1313
          • balanger4 Re: Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje 07.10.11, 09:45
            Cieszę się że mogę pomóc.
            W ustawie-prawo budowlane jest wszystko.
            Poniżej interesujące Cię fragmenty:
            "...Art. 62. 1.79) Obiekty budowlane powinny być w czasie ich użytkowania poddawane przez właściciela lub zarządcę kontroli:
            3. Właściwy organ - w razie stwierdzenia nieodpowiedniego stanu technicznego obiektu budowlanego lub jego części, mogącego spowodować zagrożenie: życia lub zdrowia ludzi, bezpieczeństwa mienia bądź środowiska - nakazuje przeprowadzenie kontroli, o której mowa w ust. 1, a także może żądać przedstawienia ekspertyzy stanu technicznego obiektu lub jego części.
            4.82) Kontrole, o których mowa w ust. 1, z zastrzeżeniem ust. 5 i 6, przeprowadzają osoby posiadające uprawnienia budowlane w odpowiedniej specjalności.
            Art. 66./87) 1. W przypadku stwierdzenia, że obiekt budowlany:
            1) może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, bezpieczeństwu mienia bądź środowiska albo
            2) jest użytkowany w sposób zagrażający życiu lub zdrowiu ludzi, bezpieczeństwu mienia lub środowisku, albo
            3) jest w nieodpowiednim stanie technicznym, albo
            4) powoduje swym wyglądem oszpecenie otoczenia
            - właściwy organ nakazuje, w drodze decyzji, usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości, określając termin wykonania tego obowiązku.
            2. W decyzji, o której mowa w ust. 1 pkt 1-3, właściwy organ może zakazać użytkowania obiektu budowlanego lub jego części do czasu usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości. Decyzja o zakazie użytkowania obiektu, jeżeli występują okoliczności, o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 2, podlega natychmiastowemu wykonaniu i może być ogłoszona ustnie.
            Art. 69. 1. W razie konieczności niezwłocznego podjęcia działań mających na celu usunięcie niebezpieczeństwa dla ludzi lub mienia, właściwy organ zapewni, na koszt właściciela lub zarządcy obiektu budowlanego, zastosowanie niezbędnych środków zabezpieczających.
            2. Do zastosowania, na koszt właściciela lub zarządcy, środków przewidzianych w ust. 1 są upoważnione również organy Policji i Państwowej Straży Pożarnej. O podjętych działaniach organy te powinny niezwłocznie zawiadomić właściwy organ...."


            - i najważniejszy artykuł:

            "...Art. 81c. 1. Organy administracji architektoniczno-budowlanej i nadzoru budowlanego przy wykonywaniu zadań określonych przepisami prawa budowlanego mogą żądać od uczestników procesu budowlanego, właściciela lub zarządcy obiektu budowlanego, informacji lub udostępnienia dokumentów:
            1) związanych z prowadzeniem robót, przekazywaniem obiektu budowlanego do użytkowania, utrzymaniem i użytkowaniem obiektu budowlanego;
            2) świadczących o dopuszczeniu wyrobu budowlanego do obrotu albo jednostkowego zastosowania w obiekcie budowlanym.
            2. Organy administracji architektoniczno-budowlanej i nadzoru budowlanego, w razie powstania uzasadnionych wątpliwości co do jakości wyrobów budowlanych lub robót budowlanych, a także stanu technicznego obiektu budowlanego, mogą nałożyć, w drodze postanowienia, na osoby, o których mowa w ust. 1, obowiązek dostarczenia w określonym terminie odpowiednich ocen technicznych lub ekspertyz.
            Koszty ocen i ekspertyz ponosi osoba zobowiązana do ich dostarczenia
            ..."
          • koziorozka Re: Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje 07.10.11, 14:27
            Brawo i życzę powodzenia!
            Jednak nawet gdyby w tej konkretnej sprawie ci się nie udało, to nie rezygnuj, zgłoś się do zarządu wspólnoty. Tylko jako członek zarządu wm będziesz mieć realny wpływ na zarządzanie swoim budynkiem. Zmniejszysz stres, głupich uchwał nie wykonasz, mądrzejsze i tańsze rozwiązania podpowiesz
          • sagittarius1313 Re: Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje 08.10.11, 00:46
            Witam ponownie :)


            Znudzenie i otępienie rysowało się na twarzy urzędnika, kiedy do pokoju w wydziale budownictwa w gmachu Starostwa wszedł petent i ze spokojem wyjął teczkę z dokumentami. Urzędnik zmarszczył brwi i burknął coś pod nosem, gdy dowiedział się że petent przychodzi właśnie do niego: "nie, nie... z tym to nie do nas, z tym to do nadzoru pan idzie". – "Ja już tam byłem proszę pana, nakreśliłem sprawę i stosowne dokumenty złożyłem. Zacytowałem też odpowiednie paragrafy KPA i Prawa Budowlanego, teraz zaś przychodzę do pana. Na tę chwilę, dla pana też przygotowałem odpowiednie cytaty. Czy mogę już zacząć?" Urzędnik słuchając w ciszy stopniowo unosił brew. – "Hmm... no tak... to jaki to kodeks?". – "Rozporządzenie Ministra Infrastruktury proszę pana. Aktualne. Obowiązujące. Z 12go kwietnia 2002 roku, dodałem pochylając jednocześnie do dołu głowę i próbując badawczym wzrokiem dostrzec, czy zardzewiała machina jego umysłu ruszyła". – „A cha... no tak... w takim razie odniesiemy się do tego...” – "Dziękuję panu. Liczę na nadanie rygoru niezwłoczności". Jego ostatnie przeciągłe spojrzenie odprowadziło mnie ku drzwiom. – "Do widzenia panu. Miłego dnia".


            Szczerze mówiąc podczas dzisiejszego nakreślania przedmiotu sprawy miałem wrażenie, że zastępca kierownika wydziału budownictwa i architektury dopiero ode mnie dowiedział się o swoich kompetencjach i obowiązkach. Próbował mnie zbyć i odsyłał do PINB. Zacytowanie odpowiedniego paragrafu, zmieniło jego nastawienie.


            Przedstawiciel PINB z kolei niezbyt przyjemnym tonem oznajmił, że „nie będę go pouczał w kwestii prawa”, że on się „zna na prawie” i „że z tymi sprawami to mam iść do wydziału budownictwa”. Ponownie poczułem się jak piłeczka pingpongowa. Tyle tylko, że tym razem „piłeczka” będzie powoływać się na polskie prawo i żądać postępowania zgodnie z jego literą. Cytaty ponownie zrobiły swoje. Dokumenty zostały przyjęte bez dalszej dyskusji. Nie wiem tylko jak z tempem działania PINB. Może powoływanie się na prawo to zbyt słaby stymulator dla ospałych urzędasów. Może powinni otrzymać pismo z wyższego szczebla? Może ktoś na wyższym stanowisku powinien, biorąc pod uwagę powagę sytuacji, złapać ich za twarz i oznajmić co o tym myśli i co mają robić? Wiem że muszę zacząć od nizin administracyjnych, żeby w ogóle ruszyć sprawę. Jednak za brak przyjęcia właściwego postępowania też grożą im chyba jakieś sankcje od wyższych szczebli? Czy może mam zbyt naiwne podejście? Co o tym myślicie?


            Co do słów koziorozki... Powiem Ci szczerze, że cała sytuacja obudziła we mnie coś czego jeszcze nie potrafię nazwać, a o co siebie nigdy nie podejrzewałem. Nigdy już nie pozostawię kwestii decydowania o mnie czy o moich bliskich innym. Nie będę więcej owcą podążającą za stadem. Może nie zostanę w krótkim czasie pasterzem, ale na pewno przynajmniej owczarkiem. Niezależnie czego będzie dotyczyła sprawa, będę robił wszystko żeby mieć możliwość wpływu na decyzje mnie dotyczące, czy to będzie kwestia warunków w przedszkolu, do którego odprowadzam dzieci, organizacja działania szkoły do której zaczną chodzić, aranżacja otoczenia wokół budynku w którym mieszkam, czy kierunek w którym rozwija się moje miasto. I nie wynika to z chęci dorwania się do władzy, czy odreagowania frustracji powodowanych codziennym życiem, lecz potrzeby bezpośredniego wpływu na swoje życie i otoczenie oraz przyszłość moją i moich najbliższych. A czy przy tym nie narobię sobie wrogów? Jeśli będą to idioci i ignoranci, to czy oni przyjaciele czy wrogowie, to jedno. Zaczynam wierzyć, że z rozsądnymi ludźmi, postępując racjonalnie i tak przedstawiając swoje racje, a do tego stosując się do litery prawa i żądając przestrzegania go od wszystkich, uda się znaleźć wspólny język i dojść do porozumienia. Na członkostwo we wspólnocie w problematycznej kamienicy jednak już nie liczę (hi hi hi). W końcu sympatyczna pani przewodnicząca zarządu wspólnoty, grożąca mi swoim zięciem już mi oznajmiła, że ona może i stanowiska tego piastować dłużej nie będzie, ale ja na pewno nie dostanę się do zarządu, a tym bardziej na jej miejsce :)


            c. d. może w poniedziałek, a na pewno we wtorek :)
            pozdrawiam
            sagittarius1313
            • koziorozka Re: Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje 08.10.11, 09:09
              sagittarius1313 napisał:
              > Nigdy już nie pozostawię kwestii decydowania o mnie czy o moich bliskich
              > innym. Nie będę więcej owcą podążającą za stadem. Może nie zostanę w krótkim czasie
              > pasterzem, ale na pewno przynajmniej owczarkiem. Niezależnie czego będzie
              > dotyczyła sprawa, będę robił wszystko żeby mieć możliwość wpływu na decyzje mnie
              > dotyczące

              Tak się rodzi społeczeństwo obywatelskie :)
            • balanger4 Re: Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje 08.10.11, 17:01
              W mniemaniu urzędniczym na szczeblu Starostwa czy Urzędu Miasta panuje powszechne przekonanie że są samorządni, samodzielni, niezależni od nikogo i nikomu nie podlegają. Niestety druga strona tzn. szczeble wyższe też by tak chciała bo każdy odpycha od siebie co się tylko da.
              Zwróć uwagę że nawet skargę na konkretnego urzędnika rozpatruje ten sam urzędnik i wszyscy robią kretyńskie miny gdy im się wykazuje że jest to niezgodne z prawem - z art. 24 k.p.a. (nie mówiąc już o 232).
              Prezydent sporego miasta nie wiedział (albo rżnie głupa) że Wojewoda może mu cokolwiek nakazywać.
              Napewno będziesz musiał skorzystać z pomocy organów nadrzędnych (wszystko jest w k.p.a.) typu właśnie Wojewoda, a także MSWiA (szkoda że ma być podzielone bo to naprawdę chyba jedyne kompetentne Ministerstwo jeżeli chodzi o zaganianie "urzędasów" do uczciwej roboty). Nie zapominaj że w sprawach skarg organem odwoławczym w szeregu sprawach jest sam Prezes Rady Ministrów. Najgorzej jest z PINB, WINB, GUNB które "nikomu" nie podlegają, swoich obowiązków nie znają i nie wykonują podobnie jak wszystkie inne przybudówki i nikomu niepotrzebne agendy, agencje itp. (czytaj przytuliska urzędasów) jak chociażby URE - ci to dopiero mają się fajnie.
              • sagittarius1313 Re: Sam przeciw wszystkim - Trudna walka o swoje 08.10.11, 20:18
                Mam świadomość, że muszę zacząć od "nizin urzędniczych", aby w ogóle nadać sprawie bieg. Na chwilę obecną napisałem siedem pism z czego dwa (do PINB i Wydziału budownictwa i architektury), w których powołuję się na konkretne paragrafy czy to KPA, czy PB, czy Rozporządzenia Ministra Infrastruktury. Pisma podparte paragrafami złożyłem w miniony piątek, z prośbą o pilne odniesienie się do problemu, a tam gdzie mam do tego prawo - żądając rygoru natychmiastowej wykonalności. Jeśli najpóźniej w najbliższy czwartek nie będzie odpowiedzi, to dzień później czyli w piątek wybieram się aby odbyć rozmowę w WINB i złożyć stosowne pismo (z paragrafami oczywiście), w trybie skargi. Mam nadzieję, że to będzie wystarczający bat na "niziny administracyjne" i nabiorą tempa. Mam także nadzieję, że Prezes Rady Ministrów nie będzie musiał być w to angażowany.

                pozdrowienia :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja